Zapowiedź sezonu 2016/17: Brooklyn Nets

brooklyn-nets

W ubiegłym sezonie Brooklyn Nets nie grali właściwie o nic – nie mieli drużyny gotowej na play-offy, natomiast ich pick w drafcie przejęli Boston Celtics. W kolejnych rozgrywkach sytuacja będzie podobna, z tą różnicą, że zamienią się pickami z Celtami, chyba że w jakiś niesamowity sposób Boston zakończy rozgrywki niżej w tabeli od Siatek. Sean Marks rozpoczął tego lata sprzątanie bałaganu po poprzednim zarządzie i może to mu zająć jeszcze kilka sezonów. Jedno jest pewne – przed Brooklynem jeszcze długa droga przed staniem się drużyną, która powalczy o udział w play-offach.

POPRZEDNI SEZON

21-61, 14. miejsce w konferencji

Od samego początku sezonu było wiadomo, że jedyną drużyną, z którą Nets mogą powalczyć są Philadelphia 76ers. Sytuacja jeszcze bardziej pogorszyła się w grudniu i styczniu, kiedy to ze składu z kontuzjami wylecieli na kilka miesięcy Rondae Hollis-Jefferson oraz Jarrett Jack. Kilka dni po diagnozie kontuzji Jacka zwolnieni ze swoich obowiązków zostali generalny menedżer drużyny Billy King oraz Lionel Hollins i rozpoczęły się poszukiwania nowego front-office’u oraz sztabu trenerskiego Nets. W lutym zarząd powołał na stanowisko GM’a Seana Marksa, a do końca sezonu powierzył zadania przejściowego trenera Tony’emu Brownowi. Jednym z pierwszych ruchów nowego menedżera Siatek było zwolnienie Joe Johnsona, czym symbolicznie zakończyła się epoka „wielkich transferów” Billy’ego Kinga. Pod batutą Browna niewiele się zmieniło, Brooklyn cały czas przegrywał mecze, natomiast nie mieli nawet po co tankować, bowiem ich pick powędrował do Bostonu. Przez to tak naprawdę ostatni sezon był sezonem wielkich zmian w nowojorskim zespole, natomiast koszykarsko od samego początku był spisany na straty.

OFFSEASON

Odeszli: Thaddeus Young (do Indiany), Jarrett Jack (do Atlanty), Wayne Ellington, Willie Reed (obaj do Miami), Markel Brown (do Cleveland), Thomas Robinson (do LA Lakers), Shane Larkin (do Saski Baskonia), Sergiej Karasjew (do Zenita), Henry Sims (do Utah), Donald Sloan (do Guangdong)

Zostali: Brook Lopez, Bojan Bogdanović, Rondae Hollis-Jefferson, Chris McCullough, Sean Kilpatrick

Przybyli: Jeremy Lin (36mln/3 lata), Greivis Vasquez (5mln/1 rok), Randy Foye (2,5mln/1 rok), Trevor Booker (18mln/2 lata), Luis Scola (5mln/1 rok)Anthony Bennett (2,1mln/2 lata), Joe Harris (2mln/2 lata), Justin Hamilton (6mln/2 lata), Caris LeVert (20. pick draftu), Isaiah Whitehead (42. pick draftu)

Rotacja:

PG: Jeremy Lin, Greivis Vasquez, Caris LeVert
SG: Rondae Hollis-Jefferson, Randy Foye, Isaiah Whitehead
SF: Bojan Bogdanović, Sean Kilpatrick, Joe Harris
PF: Luis Scola, Trevor Booker, Anthony Bennett
C: Brook Lopez, Chris McCullough, Justin Hamilton

Trener: Kenny Atkinson

ZAPOWIEDŹ

Do ogromnych zmian kadry zawodniczej Nets, w trakcie offseason doszła do tego jeszcze zmiana trenera. Szkoleniowcem został Kenny Atkinson ze sztabu trenerskiego Mike’a Budenholzera. Atkinson jeszcze nie prowadził żadnej drużyny w NBA, natomiast był jednym z asystentów, którego awans był tylko kwestią czasu. Do pomocy były członek sztabu Hawks dostaje Jacque’a Vaughna (wcześniej główny szkoleniowiec Orlando Magic), który na pewno pomoże wdrożyć mu się w zadania pierwszego trenera zespołu. Do ogarnięcia Atkinson dostaje także praktycznie zupełnie nowy skład i będzie miał za zadanie stworzenie podstawy drużyny na kolejne lata. Chcieli sobie pomóc, zatrudniając Allena Crabbe’a i Tylera Johnsona, natomiast obu z nich zatrzymały w swoich składach ich macierzyste zespoły.

Największym ruchem Nets tego lata było pozyskanie Jeremy’ego Lina na trzyletnim kontrakcie. Po udanym sezonie w barwach Charlotte Hornets Lin poszukiwał drużyny, w której będzie mógł grać od pierwszej minuty spotkania. Tutaj raczej powinien być o to spokojny, natomiast dostał także solidnych zmienników w postaci Greivisa Vasqueza oraz debiutanta Carisa LeVerta. Ten drugi z powodu kontuzji prawdopodobnie będzie musiał walczyć o minuty w drugiej części sezonu, natomiast Vasquez chce podbić swoją wartość na rynku, po praktycznie straconym – przez urazy – sezonie w Milwaukee Bucks. W roli back-upa Vasquez sprawdził się już kiedyś bardzo dobrze w Toronto, gdzie był zmiennikiem Kyle’a Lowry’ego.

Do gry od początku sezonu powróci także Rondae Hollis-Jefferson, który przed kontuzją pokazał się jako bardzo dobry obrońca i obiecujący na przyszłość zawodnik. Tym razem będzie współpracował na obwodzie z Bojanem Bogdanoviciem, który po udanych dla siebie Igrzyskach Olimpijskich może być jedną z głównych ofensywnych broni Nets w nadchodzących rozgrywkach. Tym bardziej, że z powodu dość przeciętnych zmienników może dostać całkiem duże minuty. Nets pozyskali przed sezonem Randy’ego Foye’a, który w ostatnich dwóch sezonach znajduje się jednak na równi pochyłej i nie potrafił znaleźć odpowiedniej formy ani w Denver ani w Oklahomie. Poza nim minuty mogą dostać także drugoroczniak Sean Kilpatrick oraz rookie Isaiah Whitehead, jednak żaden nie powinien robić zbyt dużej różnicy na korzyść swojego zespołu.

Jedyną pozycją, na której nie znamy do końca zawodnika pierwszej piątki jest „czwórka”. Marks pozyskał dwóch weteranów – Luisa Scolę oraz Trevora Bookera – którzy będą walczyć o minuty na tej pozycji. Faworytem w tej rywalizacji jest raczej Scola, natomiast w przypadku kontuzji jednego z dwóch bardziej doświadczonych graczy swoją szansę mogą dostać Chris McCullough lub zapomniany już prawie Anthony Bennett. Były 1. wybór draftu musi udowodnić, że należy mu się miejsce w najlepszej lidze świata, co być może zmotywuje go do lepszej gry niż w ciągu kilku pierwszych sezonów. Jeśli tak się nie stanie, Bennetta za rok będą mogli oglądać fani ligi chińskiej bądź Euroligi. Zawodnikiem, który przetrwał rewolucję Seana Marksa jest Brook Lopez. Indywidualnie, środkowy Nets ma za sobą najlepszy sezon w swojej karierze i być może – jeśli pozostanie na Brooklynie – ma szansę jeszcze bardziej podbić swoje statystyki. Nie ma bowiem na swojej pozycji praktycznie żadnego nominalnego zmiennika poza ściągniętym z Europy Justinem Hamiltonem.

Nets nie mają w tym sezonie praktycznie o co walczyć, natomiast widać niewielką zmianę na korzyść. Drużyna za Billy’ego Kinga była budowana w trybie „win-now”, chaotycznie i bardzo nierozważnie, co teraz odbija im się czkawką. Być może za kilka sezonów Brooklyn będzie miejscem, gdzie będą chcieli przychodzić wolni agenci, ale w tegorocznych rozgrywkach nie mają zbyt wielu szans na coś więcej niż rywalizację z Philadelphią 76ers,.

Typ Pawła: 17-65, 15. miejsce w konferencji
Typ Dominika: 24-58, 14. miejsce w konferencji

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

7 komentarzy

  1. and-3 pisze:

    Zero komentarzy jak dotychczas, to najlepszy komentarz do tej drużyny.
    Gdybym ja był trenerem, to bym zrobił jakiś eksperyment, z super szybką grą, żeby chociaż wyglądało to miło dla oka. Presji nie mają żadnej, więc stawiam na 30 wygranych.

    • pop pisze:

      Nets idą na mistrza w nadchodzącym sezonie… – Said no one ever! ;-D
      Cóż można powiedzieć… ja powiem jedno, ta drużyna/zarząd/organizacja dla mnie nie istnieje od czasu wykopania z posady Avery Johnsona, team zarządzany przez idiotów do którego zmierzają tylko ci co chcą zarobić albo których nikt nie chce, pomijając drobne wyjątki zawodników którzy próbują podbić swoją rynkową wartość, (nie wierzę że Lin tam zostanie na lata). Lopez no cóż pewnie dawno by go tam nie było, myślę że nawet Pop się nad nim zastanawiał, kontuzje zniszczyły możliwości jego kariery

  2. znafffca pisze:

    coz ciesza sie w bostonie bo w 2017 maja prawo do zamiany pickami a w 2018 dostaja bezposrednio wiec w top 5 powinni miec wybory

    • Juzek pisze:

      Mam nadzieję, że C’s z picków Netsów stworzą dynastię na lata :D

  3. NBA2K pisze:

    Boston wyszedł fenomenalnie na tej wymianie z Brooklynem.W 2 następnych latach wybory w top 5.Jeśli chodzi o Nets to jak dla mnie chyba najmniej interesujący zespół w lidze nie dość, że słabiutki skład to do tego praktycznie zero ciekawej młodzieży.

    • majecha pisze:

      Ja nie do końca się zgodzę, bo ze słabych możliwości pickowych z draftu ciągną ile się tylko da.
      RHJ to naprawdę dobry zawodnik. Gdyby miał rzut za 3, byłby agresywnie atakująca obręcz wersja Middletona. Warto go obserwować.
      McCullough miał poważna kontuzję i stracił cały sezon. Tylko z tego powodu nie poszedł w drafcie z 7ką, 5tką czy 10tką. Może nic z niego nie będzie, bo tyle czasu już utracił ale może być tez gwiazda ligi(mało prawdopodobne ale możliwe).
      LaVert – podobnie jak RHJ – myślałem, że zostanie wybrany wyżej w drafcie – a jednak „doczekał” Nets.
      do tej młodzieży dodajmy Benneta, który naprawdę bez presji może tu coś pokazać. Zawsze grał albo z łatką 1ki albo z super utalentowanymi skrzydłowymi na plecach.

      Oczywiście Nets ani teraz ani w przyszłym sezonie nic nie osiągną.
      Myślę, że jedyna opcja jak im pozostała polega na podobnym ruchu co z Taddeusem Youngiem, tylko, że z Lopezem/Linem/Bogdanovicem opylić solidnych zawodników za grających rookies czyli wysokie picki. w przeciwnym wypadku kariera Lopeza i Bogdanovica jest zmarnowana. zanim zespół osiągnie poziom PO, będą mocno po 30tce. Nie sądzę, żeby Lopez się pięknie zestarzał…

  4. Coś czuję, że podczas sezonu będą zbierać picki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *