MVP Ranking – Vol 10

Do końca sezonu regularnego większości drużyn zostało około 15 spotkań. Na finiszu rozgrywek kilka ekip złapało solidną zadyszkę, na co nie bez wpływu były kontuzje czołowych zawodników (Cavs, GSW, Clippers). Kto zatem powinien być w rankingu na pierwszym miejscu? Kapitalny Harden? Otoczony brygadą doświadczonych, wyborowych strzelców: Gordon, Williams, Ariza, Anderson; i zadaniowców: Capela, Harrell, Beverley, Nene. Czy może jednak Westbrook? Russ musi w każdym meczu włączać tryb Supermana. Rockets i Harden wciąż grają bardzo, bardzo dobrze w ataku, momentami wręcz fantastycznie. Ale jeśli w ostatnich 2 tygodniach ktoś zniszczył system, to byli to Thunder i Westbrook! Po odejściu Duranta i Ibaki wielu (wliczając w to autora tego tekstu) spodziewało się kataklizmu, tankowania, i gry na poziomie Kings czy Pelicans. Część komentatorów już rozpisywała się o tym jak to Westbrook szarpiąc się z bandą przeciętniaków zwyczajnie zmarnuje sezon. Była jednak jedna osoba o odmiennym zdaniu. Zawodnik który atletyzmem nie przypomina prawdziwego człowieka, zawodnik który sercem do gry i energią potrafi natchnąć drużynę, zawodnik który miał po prostu inny pomysł na ten sezon. To w jaki sposób Russ prowadzi Thunder do zwycięstw powala. Westbrook jest wszędzie! Broni, przechwytuje, zbiera, napędza kontrataki, rozgrywa, wznosi kolegów z drużyny na poziom który ich samych musi zaskakiwać. Thunder osiągają wyniki duuuużo powyżej oczekiwań. Ostatnie kolejne zwycięstwa z Utah, Spurs, ponownie Utah, a dziś w nocy z Toronto pokazują jaka moc drzemie w Oklahomie! Nie może być więc inaczej, nowym liderem rankingu został:  

  1. Russell Westbrook (Poprzednia pozycja w rankingu:2). 31.4 punktu na mecz, 10.1 asysty, 10.6 zbiórek, 1.6 przechwytów. Bestia! 34 triple-double w sezonie, 63 spotkania z ponad 20 punktami, 14 spotkań z ponad 40 punktami. Na naszych oczach pisze się historia! W ostatnich 4 wygranych spotkaniach notuje średnio 26 punktów, 15.5 asysty i 11 zbiórek…w poprzednich 4 przegranych też ciężko mieć do niego większe pretensje skoro notował średnio.. 45 punktów na mecz (w tym rekordowe 58pkt z Portland). Thunder są na 6 miejscu w konferencji z bilansem 39-29.
  1. James Harden (Poprzednia pozycja w rankingu: 1). 28.8 punktu na mecz, 11.3 asyst, 8.0 zbiórek, 1.5 przechwytów. Drugie miejsce dla zawodnika który jedynie 11 razy w 68 spotkaniach zdobył mniej niż 20 punktów? 50 razy zanotował ponad 10 asyst, i ma 53 double-double? Nie była to łatwa decyzja…W meczach ze Spurs i Cavs notował odpowiednio 39 i 38 punktów. Rockets wciąż są na 3 miejscu w konferencji, a Harden zanotował siedemnaste triple-double w sezonie.
  1. Kawhi Leonard (Poprzednia pozycja w rankingu: 4). 26.4 punktu na mecz, 3.5 asysty, 6.0 zbiórek, 1.9 przechwytów. Kolejny zawodnik rozgrywający sezon życia, po odejściu Duncana ma jeszcze większy wpływ na drużynę. Oddaje ponad 18 rzutów na mecz, świetnie gra w obronie. Ciągnie podstarzałych Spurs na szczyty konferencji zachodniej. Przy kontuzji Duranta, mają wielkie szanse wyprzedzić GSW. Leonard notuje 6 spotkań z ponad 30 punktami w ostatnich 7 meczach, a w spotkaniu przeciwko Minnesocie wbija Wigginsowi 34 punkty, 10 zbiórek, 5 asyst i 6 przechwytów…
  1. LeBron James (Poprzednia pozycja w rankingu: 3). 25.9 punktów na mecz, 8.9 asysty, 8.4 zbiórek, 1.3 przechwytów. Zamieszanie transferowe nie wpłynęło dobrze na formę Cavs. Mają jeszcze miesiąc by zgrać Williamsów (Deron, Derrick) i Sandersa ze składem przed decydującą fazą sezonu. Kontuzje Love i Korvera, do formy powoli wraca J.R. Smith. I właśnie w takich momentach widać ile wart jest LBJ. Kiedy tylko schodzi z parkietu Cavaliers prawie nie istnieją (-45pkt w 18 minut z nim na ławce, +32pkt w 78 minut z nim na boisku). W 5 z ostatnich 10 spotkań notował triple double. Gdyby nie to, że czasem musi odpocząć, Cleveland nie odnotowali by 6 porażek w ostatnich 10 spotkaniach. Kiedy dziś w nocy Kyrie wypadł z kontuzją kolana w czwartej kwarcie, James po prostu przejął spotkanie i przetoczył się po Jazz (33 punkty, 10 zbiórek, 6 asyst).
  1. John Wall (Poprzednia pozycja w rankingu: 6). 23.2 punktu na mecz, 10.7 asysty, 4.3 zbiórki, 2 przechwyty. Przy braku wartościowego zmiennika często spędza na parkiecie około 40 minut. Co więcej jest w tym czasie cholernie efektywny! Szaleje w obronie, rozdaje asysty, no i rzuca aż miło popatrzeć. Wizards z bilansem 41-26 wciąż pozostają w grze o nawet pierwsze miejsce w konferencji (mimo porażek w 2 ostatnich meczach z niżej notowanymi rywalami). Wall w swoim 7 sezonie w NBA wskoczył na zupełnie inny poziom: 41 spotkań z co najmniej 20 punktami, 43 spotkania z co najmniej 10 asystami, czyniąc jednocześnie z Wizards materiał na prawdziwego contendera!
  1. Isaiah Thomas (Poprzednia pozycja w rankingu: 5). 29.2 punktu na mecz, 6.0 asysty, 2.6 zbiórki. Boston wciąż pozostaje w grze o pierwsze miejsce w konferencji wschodniej, mimo niespodziewanych porażek z Phoenix, Clippers i Denver (w tych dwóch pierwszych spotkaniach Thomas zagrał najlepiej w ostatnich 2 tygodniach zdobywając odpowiednio 35 i 32 punkty). Na duży plus zwycięstwa z GSW, Bulls i Timberwolves. Thomas nie błyszczy już tak mocno jak w styczniu i lutym, ale też ma większe wsparcie od Horforda i powracającego po kontuzji Bradleya.

 

 

  1. Stephen Curry (Poprzednia pozycja w rankingu: 8). 25 punktów na mecz, 6.3 asysty, 4.5 zbiórek, 1.7 przechwytów. Po serii słabszych występów już powoli skreślano go z walki o miano MVP. GSW przegrali aż 5 z ostatnich 10 spotkań, a Steph trafia rzuca z najniższą skutecznością w karierze. Nie sposób jednak nie zauważyć, że po kontuzji Duranta pomógł GSW utrzymać pierwsze miejsce w konferencji, i wyszarpać zwycięstwa z Knicks, Hawks, 76ers i Magic (tak, przy kontuzji Duranta o te 4 zwycięstwa musieli ciężko walczyć).
  1. Gordon Hayward (Poprzednia pozycja w rankingu: -). 22 punkty na mecz, 3.5 asysty, 5.5 zbiórki, 1 przechwyt. Jazz są na dobrej drodze do rozstawienia w play-off. Mają w zapasie 3 wygrane więcej niż Clippers. Na dogonienie Rockets szans raczej nie mają, ale czwarta pozycja w konferencji to i tak spory sukces! Hayward rozgrywa najlepszy sezon w karierze, jest najlepszym punktującym, drugim podającym, trzecim zbierającym, drugim przechwytującym w swojej drużynie. Jazz po dzisiejszej porażce z Cavaliers są 6-4 w ostatnich 10 spotkaniach, i notują bilans 43-26.
  1. Giannis Antetokounmpo (Poprzednia pozycja w rankingu: -) 19.6 punktów na mecz, 6.2 asysty, 3.6 zbiórek, 1.3 przechwytów. Antek wraca do rankingu! Przy kontuzjach Parkera i Beasleya, oraz z dochodzącym dopiero do siebie po długiej przerwie Middletonem, Bucks osiągnęli w ostatnich 10 spotkaniach bilans 7-3. Dwukrotnie ograli po drodze dołujących Clippers, i po razie mocnych Timberwolves, Pacers i Raptors. Kozły są już na 7 miejscu w konferencji, z bilansem 33-34 i dwoma spotkaniami straty do szóstych Pacers.
  1. Mike Conley (Poprzednia pozycja w rankingu: 10). 20 punktów na mecz, 6.2 asysty, 3.6 zbiórki, 1.4 przechwytów. Conley po podpisaniu latem tłustego kontraktu nie spoczął na laurach, tylko rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Rekordy w punktach, asystach, zbiórkach, przechwytach i mimo większej ilości oddawanych rzutów najlepsza skuteczność z gry i za 3pkt! Tak, Memphis przegrali 5 spotkań z rzędu, i spadli na 7 miejsce w konferencji, ale Conley grał na bardzo równym poziomie. Mimo serii porażek Grizzlies wciąż są w grze nawet o 5 miejsce na zachodzie.

 

24 komentarze

  1. JanosikNH pisze:

    Russell Westbrook odciążony przez Oladipo i Gibsona i Thunders grają lepiej. Oladipo wspiera Russa z przodu, a Gibson pilnuje z Adamsem tyłów. Zebrali ciekawą drużynę. Do tej pory mam przed oczami 12/12(chyba) za 3 w pierwszej połowie z Jazz. Fajnie widzieć Haywarda, faktycznie gra najlepszy sezon. Szkoda że Favors co złapie forme to i kontuzje, bo mogło by być jeszcze lepiej.

  2. Warmiak pisze:

    Czy OKC to słaba drużyna??
    Oladipo, Gibson,Adams (z pewnością lepszy center niż ma większość drużyn!), cała ławka zadaniowcow, których celem jest ułatwienie gry dla szalonego Russa! Chyba nikt poza brodaczem nie ma wątpliwości do kogo MVP sezonu ma trafić…. statystyki na poziomie big O to wyczyn, którego następne pokolenia mogą nie doświadczyć.

  3. cynik pisze:

    Pamietam jak pojawiały sie tutaj głosy, że Hayward jest przepłacony.

    • pop pisze:

      to jest mniej więcej tak jak z Conleyem, mało o nim się gada w mediach to na pewno „przepłacony” a tak naprawdę czołówka na PG w lidze, a Grizz po cichutku robią swoje, Hayward dopiero może być przepłacony jak nie zostanie w Utah po sezonie i ktoś za niego grubo zabuli, uzależnione jest to chyba co Jazz zrobią w playoffs

  4. Woy pisze:

    początek tego wpisu jest mocno dyskusyjny i nie ma odniesienia do naszego redakcyjnego typowania przed rozpoczęciem sezonu.

    *Równie dobrze, odnosząc się do ubiegło sezonowej rzeczywistości można pokusić się o zgoła odmienne stwierdzenie: Mike D’Antoni wykonał wielką pracę z zawodnikami i poprzez swój dialog z Hardenem przekonał go do zmiany stylu gry oraz nowej pozycji na boisku. Zastąpił zniechęconego i foszącego Howarda solidnym wyrobnikiem Capelą, który rok temu miał status trzeciego wysokiego po Howadzie i Jonesie. Dodatkowo , Eric Gordon z łatką gracza podatnego na kontuzje i wnoszącego dotychczas niewiele do taktyki i gry zespołu z Nowego Orleanu, stał się kimś, na kogo zakrawał podczas swojej przygody z L.A. Clippers – cichy zabójca o twarzy dziecka:-)
    Idąc dalej, Ariza nigdy nie był strzelcem, poza jednym świetnym sezonem w Wizards, a taktyka D’Antoniego dała mu trochę swobody i pozwoliła odejść od defensywy. Koniec końców, Nene, gracz, który niewiele już wnosił do taktyki Wizards, wygląda dziś na mocno ożywionego i dodał do swojego repertuaru zagrań – trójkę.

    * Thunder, większość z nas ( w 5-na-5 przed sezonem; Paweł Mocek, Paweł Kołakowski, Lordam)
    http://www.enbiej.pl/2016/10/10/zapowiedz-sezonu-20162017-oklahoma-city-thunder/
    typowała do play off i uwaga, po sezonie, gdy w składzie brakowało Duranta, można było spodziewać się ponownej chęci pokazania się Russa. Dodatkowo, ambicja gracza została mocno podrażniona transferem ex kolegi do Warriors. Słowa odnośnie Bandy Przeciętniaków są przesadą. Jako trener chciałbym mieć takiego speca od obrony jak Adams, tak efektywnego w ataku Kantera na zmianę, plastra na najlepszych strzelców jakim jest Roberson oraz młodszych i wysoce utalentowanych graczy z poprzednich draftów jak Oladipo i Sabonis (którego jestem fanem). W końcu warto wspomnieć o lutowej gwiazdce z OKC , po transferach McDermotta oraz Gibsona. Wspomnijmy, iż Taj to najlepszy wysoki obrońca w lidze na pick n rollu oraz świetny energizer, który dodatkowo pobudza drugi unit. OKC ma bardzo solidny skład i szybko reagującego oraz rozwijającego się w NBA szkoleniowca , który potrafił już ogrywać samego Popa.

    * najważniejszy fakt, Gordona Haywarda nie powinno w ogóle być w tym zestawieniu. Fakt jest taki, że mocny bilans Jazz to efekt gry zdrowego Rudy Goberta. Francuz jest jednym z najmniej docenianych graczem, a wystarczy spojrzeć w statystki ‚defensive win shares’ i on jest w nich #1 (5.2). Przy #7 Westbrooku #6 Leonardzie (3.9) oraz #15 Currym. Dodatkowo w ‚ofensive win shares’ Gobert jest na #13 pozycji , dwa miejsca przed Haywardem. W tym samym notowaniu #1 jest James Harden (10.3) #3 James, #4 Leonard #9 Giannis #10 Westbrook #11 Curry.
    Gobert nie może też zbyt często liczyć na wsparcie borykającego się z bólem i kontuzją kolana Favorsem.

    Mój ranking na dziś:

    1. Harden
    2. Leonard
    3. Westbrook
    4. Wall
    5. James
    6. Gobert
    7. Thomas
    8. Giannis
    9. Durant
    10. Lowry

  5. mrph pisze:

    Jeśli bierzemy pod uwagę wyłącznie statystyki indywidualne zawodników, to rzeczywiście, nie może być mowy, by numerem 1 był ktoś inny niż Westbrook. Tyle, że – co już wielokrotnie podkreślałem w komentarzach – ja zawsze wyżej ceniłem graczy, za którymi nie tylko stoją liczby, ale ich wkład w rozwój całego zespołu, sprawianie, że cała drużyna gra lepiej, że poszczególni zawodnicy stają się lepsi. I tutaj już Russ nie wypada dobrze, bo moim zdaniem jego gra ogranicza grę innych.
    W pełni zgadzam się z @Woyem, nazywanie OKC bandą przeciętniaków to spore nadużycie, nie będę dublował argumentów, bo zostały już wymienione.
    W mojej ocenie zarówno Harden, Leonard jak i w obecnej formie Wall są przed Westbrookiem. Russell gdy nie koncentruje się wyłącznie na swoich statystykach (bez względu na to co mówi, widać, jak bardzo mu zależy na zapisaniu się w historii, jak bardzo jest zmotywowany by zakończyć sezon ze średnimi na poziomie triple double), rzeczywiście sprawia, że drużyna gra znakomicie. I gdyby Russ grał tak przez cały sezon, nie miałbym wątpliwości co do MVP.

  6. jacek pisze:

    Westbrook jest skoncentrowany na własnych statach tak samo jak i Harden. Rockets mają świetny bilans, ale tym co ich wydźwignęło jest nie Harden, a D’Antoni i reszta drużyny – tak, Harden jest ich najlepszym zdecydowanie zawodnikiem i osią zespołu, ale co, w zeszłym roku niby nie był ? A spójrzmy jak diametralnie różne są bilanse. A OKC nie ma wcale takiego słabego bilansu. Są na szóstym, zaraz łykną LAC i będą na 5, a być może i uda im się capnąć Jazz. Statystyki pokazujące bilans punktowy drużyny z/bez Westbrooka zadają kłam twierdzeniom, iż działa on destrukcyjnie na grę zespołu. Prawda jest taka, że bez Westbrooka ta drużyna nie byłaby w play-offach. Adams, Kanter, Roberson, Sabonis, Gibson, McDermott, Abrines – zgoda, dobrzy zawodnicy, ale to tylko i aż rollsi. Może Oladipo w odpowiednim systemie mógłby pełnić funkcję w jakimś zespole pierwszej opcji, ale jak widać w Orlando nie dawał rady. I nie zapominajmy, że o ile na atakowanej połowie i Westbrook i Harden są genialni, to na bronionej Russ jest znacznie lepszy. Niesamowicie imponuje mi też poprawa skuteczności wolnych u Westbrooka – to jest dla mnie fenomen, gość jest w każdym meczu pompowany do granic możliwości, powinien nie czuć rąk i nóg, a idzie na linię i jest lepiej niż było. Może jestem w pewien sposób uprzedzony, bo kibicuję bardziej OKC niż Rockets, ale naprawdę uważam, że to Westbrookowi się należy MVP. Leonard i James ? Sądzę, że level niżej od tej dwójki w RS, tym bardziej, że trochę meczy opuścili.

    • Woy pisze:

      wiesz jaka jest różnica między graczem robiącym różnicę a wybijającym się statystycznie? przy tym pierwszym cała reszta zespołu gra lepiej, on wyciąga każdego na wyższy poziom – kilka tygodni wstecz pisałem o tym. Jason Kidd, Steve Nash, Magic Johnson powodowali, że inni się rozwijali, ci zawodnicy drugiego planu wyglądali lepiej właśnie przy nich.

      Westbrook tego nie ma, nie podnosi jakości innych zawodników. Natomiast z opinią, iż Harden gra dla statystyk nie zgodzę się. Tego tak nie widać, nie jest to robione na siłę jak u Russella. Gdy oglądasz mecze Rockets tam jest łatwość zdobywania punktów i większa płynność, dzięki taktyce i dzieleniu się piłką.

      Takie same wrażenie miało się kiedy system D’Antoniego wykreował nam Steve’a Nasha. Podobnie dziś dzieje się z Hardenem.
      System się zmienił , trener się zmienił, Harden się zmienił. Wstawiasz do Rockets Westbrooka i nie mamy tego samego efektu. Jestem tego pewien.

      Na dniach może uda nam się przytoczyć fragment książki o Morey’u i jego analizie statystycznej. Wówczas niektórzy zobaczą, że gracze jakich on pozyskuje nie są przypadkowi.

    • GPRbyNBA pisze:

      Nie żebym sie czepiał ale wstaw Hardena do OKC.

    • GPRbyNBA pisze:

      (cholera. Nie moge edytować)) Jestem naprawdę ciekaw jak wtedy wyglądały by grzmoty.

    • pop pisze:

      Woy – „Wstawiasz do Rockets Westbrooka i nie mamy tego samego efektu. Jestem tego pewien.” niepodobny do ciebie argument, taki trochę karkołomny, tego po prostu nie wiemy i się nie dowiemy chyba że RW zmieni ekipę i udowodni to o czym mówisz. Faktycznie Harden i Rockets mają naturalną lekkość tego co grają, w Thunder jest to troszkę „sztuczne”, jednak biorąc pod uwagę to co RW już pokazał w tym sezonie i na bieżąco śrubuje, po prostu nie ma opcji żeby tej nagrody nie dostał.

    • Woy pisze:

      Śmieszne, Harden grał w OKC :-)

    • mrph pisze:

      @GPRbyNBA
      A wstaw sobie do OKC LBJ :)
      Ja jestem pewien, że z obecnym składem Thunder byliby top3.

  7. jacek pisze:

    Westbrook świetnie kreuje strzelców dystansowych, wbrew pozorom bardzo dużo widzi. Przede wszystkim uważam, że to on „stworzył” Adamsa. Gdy Kiwi wchodził do ligi był defensywnym drwalem i ofensywnym drewnem, teraz w ataku także wiele daje, a duża część jego punktów wpada po asystach Westbrooka – i to nie takich asystach na zasadzie „masz i rzuć, może wpadnie” tylko są to alleye lub dishe na zupełnie pusty kosz. Zupełnie do mnie nie trafia „wstawienie Westbrooka do Houston” – jak dla mnie by tam świetnie pasował. Zresztą pasowanie do drużyny nie powinno być argumentem. Przykład? Kevin Love – świetny w roli pierwszej opcji w Timberwolves, zgaszony zupełnie w pierwszym sezonie z Cavs. Czy zrobił taki dramatyczny regres, stał się nagle gorszym zawodnikiem ? Umiejętność wpasowywania z pewnością świadczy o klasie gracza, ale nie ma żadnego wpływu na ocenę MVP. MVP przyznaje się za tu i teraz, a nie za to co by zrobił gracz X, gdyby grał w drużynie Y. Powstał też stereotyp, że Westbrook robi wszystko na siłę, po trupach. Uważam, że jest w nim dużo prawdy, ale innym jego źródłem jest wybitna gra Russa na deskach. Wszędzie wbiegnie, każdego przeskoczy, wszystko wyszarpie – to sprawia wrażenie, że zrobi wszystko, aby tą zbiórkę mieć. Ale to przecież właśnie dobrze ! Ja wolę zawodnika, który walczy, wypluwa płuca, wszystko jedno czy jego motywacją jest tytuł MVP, czy dobro drużyny. To idzie w parze. Sprawdź Woy, ile meczy, w których Westbrook miał TD Oklahoma wygrała – nabijanie statystyk, przypadek ? Kobe też mnóstwo forsował, ale ile końcówek wygrał. Westbrook niejednokrotnie w końcówkach tego RS dawał pokaz takiego hero-ball, że czapki z głów. Hardena aż tak wnikliwie nie śledzę w tym sezonie, ale jedyna końcówka z której go kojarzę, to jak oberwał czapę od Leonarda.

    • Woy pisze:

      Końcówka słaba w Twoim wykonaniu… Nie meczy tylko meczów zacznę od tego. Skoro nie oglądasz Rakiet to kogo i co chcesz porównywać? Westbrooka z Hardenem możemy porównać kiedy grają ich zespoły naprzeciwko siebie. Fajnie by było gdyby trafili na siebie w play off. Czapa od Leonarda i porównanie do Kobego; dodajmy występy w finałach w tym samym wieku. Temat nie do tej dyskusji. Argument z Lovem jest słaby, oczywiście że Kevin stracił, nie gra już nic pod koszem w ataku i low post. Stał się graczem drugiego planu, bazującym głównie na rzucie dystansowym. Jego wpływ na wyniki Cavs jest dużo mniejszy i raczej już nigdy nie ujrzymy go w głosowaniu na MVP.
      Ma koniec, powyżej odwołanie do win shares. Harden w ataku dużo wyżej od Westbrooka.

  8. Marcin23MJ pisze:

    Można go lubić lub nienawidzieć. Można go nazywać samolubem, niezdolnym do tworzenia kolegów lepszymi, ale trzeba powiedzieć jasno. RW zasłużył jak mało kto na MVP w tym sezonie. Jeśli ktoś ze statystykami triple-double w całym sezonie nie otrzyma nagrody MVP to będzie SKANDAL!!

    • Woy pisze:

      Nikt nie powiedział ani nie napisał, nienawidzę, nie lubię, nie szanuję. Radzę przeczytać komentarze na spokojnie i nieco ochłonąć.

    • hep pisze:

      Z tym skandalem to gruba przesada. Nie lubie ani jednego ani drugiego, ale gdybym mial oddac glos na ktoregos z nich to wybralbym brodacza. Zgadzam sie z wieloma zdaniami ktore napisal woy. Harden wyprowadzil swoj zespol na poziom wyzej. Russ choc genialny to jednak kilkaspotkan im przegral.
      Tak czy siak liga bedzie mialatrudne zadanie z wyborem MVP. Jest takie stare powiedzenie” gdzie dwoch sie bije to… Leonard korzysta”
      KL ma jedna przewage nad rywalami. Defensywq ich wciaga nosem, gra swietny sezon no i jego druzyna jest na drugim miejscu

    • mrph pisze:

      Zgadza się, ja Leonarda również stawiam wyżej, bo to jest zawodnik kompletny, włącznie z głową. Natomiast co do Rockets i OKC, w mojej opinii skład na papierze lepszy mają Thunder. Tylko właśnie, w Rockets zawodnicy byli dobierani pod taktykę całej drużyny.

  9. jacek pisze:

    I meczy i meczów są poprawne. Nie napisałem, że nie oglądam meczy Rakiet, a jedynie, że nie oglądam ich w takiej ilości jak mecze OKC. Skoro uważasz, że argument z Love’m jest słaby to tak w zasadzie samemu sobie przeczysz, bo jest on analogiczny do „przenoszenia Westbrooka do Houston”.

  10. Marcin23MJ pisze:

    Założę się, że jeśli ktoś z trójki Lebron, Harden, Leonard, względnie Kura, bądź Wall mieliby statystyki na poziomie 31,7pts 10,5 zbiórek 10,3 asyst to nie było by gadki o kimś innym w kontekście MVP. Russela można jednak nazwać jeźdzcem bez głowy, egoistą, i mimo, że ma najlepsze statystyki w lidze, to inni z gorszymi osiągnięciami i tak są od niego lepsi, bo nie nazywają się Westbrook. I jeszcze jedno nagroda MVP to nagroda dla najwartościowszego zawodnika i jest to nagroda indywidualna. Takim zawodnikiem w tym roku jest Westbrook, mimo, że wielu się to nie podoba. PS Westbrook nigdy nie był, nie jest i nie będzie moim ulubionym typem zawodnika, ale Na Boga! Za ten nieziemski sezon należy mu się to MVP jak mało komu wcześniej!

    • mrph pisze:

      Nie bardzo rozumiem, dlaczego sugerujesz, że dyskusja na temat MVP i w ogóle dopuszczanie do myśli, że ktoś inny bardziej zasługuje na nagrodę niż Westbrook, jest wyłącznie wynikiem antypatii skoncentrowanej na tym graczu. Szczególnie razi mnie to w obliczu całej powyższej dyskusji, gdzie padają konkretne argumenty, również w oparciu o statystyki, na których przecież bazuje cały amerykański sport.
      Z Twojej strony jedynym kontrargumentem jest przytoczenie jego średnich, które – jak już wielokrotnie w dyskusji podkreślano – są wybitne, nie ma co do tego wątpliwości.
      Co do kwestii samego założenia nagrody MVP, to nie masz racji. Gdyby takie liczby jak Russ kręcił ktoś spoza pierwszych ósemek konferencji, nikt takiego gracza by niczym nie nagrodził. Drugim adekwatnym przykładem są finały NBA, gdzie nagrodę otrzymuje gracz zwycięskiej drużyny, a nie pokonanej. Tym samym nagradzanie „najwartościowszego zawodnika” możemy włożyć między bajki.
      Świetnym przykładem jest wręczenie MVP finałów Iguodali w sezonie 14/15, pomimo tego, że LBJ miał niebywałe 35.8/13.3/8.8, a w zespole Warriors Curry 26/5.2/6.3. Jakim więc prawem Andre otrzymał nagrodę? Bo GSW wygrali nie dzięki jego statystykom, ale wpływie na grę całego zespołu, szczególnie w defensywie.

  11. Jacek pisze:

    „Forma meczy nie jest niezgodna z systemem gramatycznym polszczyzny – ma bliski analogon w postaci formy mieczy, której nikt przecież nie kwestionuje. Jest jednak – jak pokazuje Korpus Języka Polskiego PWN – czterokrotnie rzadziej używana od formy meczów.” – za poradnią językową PWN. Powołujesz się na Bralczyka ? A Miodek dopuszcza.

    Na jakiej podstawie twierdzisz, że wyniki Houston z Westbrookiem w miejsce Hardena byłyby słabsze ? I dlaczego podnosisz to jako argument na wybór MVP ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *