Chude lata w Los Angeles?

„It takes everything”. Tak brzmiał tegoroczny playoffowy slogan Clippers. Aż ciśnie się na usta, żeby podmienić „everything” na „everyone” (albo lepiej: „We take everyone out”), ponieważ za chwilę możemy być świadkami rozpadu tego, co Doc Rivers budował przez parę lat. Dyskusyjne jest to z jakim skutkiem. Doskonale znamy historie (liczba mnoga jest celowa) wystąpień klubu w playoffach a wraz z nimi spore oczekiwania, które nie zostały spełnione. Nim wpadniemy całkowicie w wir transferów i zmian w rotacjach, które zaczną mieć miejsce już na początku lipca, zatrzymajmy się na chwilę w obozie zespołu „max drugiej rundy” z Los Angeles. Czy będziemy świadkami kolejnej „wymuszonej” przebudowy? Dla fanów Clippers będą to ciężkie i stresujące wakacje, bowiem niebawem może okazać się, że zawodnicy z numerami 32 i 3 powędrują do innych klubów. A gdyby sprawy wymknęły się spod kontroli, w Los Angeles muszą przygotować się na plan B w tegorocznym offseason.

W miniony weekend Blake Griffin poinformował sterników obecnej drużyny, że zamierza wycofać się z kontraktu. Zaledwie chwilę po tej decyzji, Chris Paul także zakomunikował, że chce zostać wolnym agentem. Mając jeszcze jeden rok kontraktu skorzystał z opcji zawodnika (to oczywiste biorąc pod uwagę, że może dostać super maxa) i będzie w tegorocznym offseason eksplorować rynek FA. Dla Blake’a Griffina przenosiny oznaczałyby utratę łatki franchise playera, który w szeregach Clippers był wybierany pięć razy do Meczu Gwiazd, a w 2011 roku został debiutantem roku oraz zwycięzcą konkursu wsadów. Wraz z dołączeniem Chrisa Paula do klubu w sezonie 2011/12, Clippers byli rokrocznie drużyną playoffową, a sam Paul był pięciokrotnym All Starem tak, jak jego kolega z tego samego koszykarskiego podwórka.

Jeśli Blake Griffin jest zdrowy potrafi grać na poziomie MVP. Problem tkwi w tym, że jego zdrowie niestety mu nie dopisuje, co jakiś czas boryka się z kontuzją i wypada z gry. W dwóch ostatnich sezonach regularnych widzieliśmy go na parkietach NBA jedynie 96 razy. Daje nam to wynik taki, że Blake Griffin, można powiedzieć naciągając, połowę sezonu gra, a połowę leczy kontuzje. Jeśli dotychczasowa gwiazda Clippers nie zechce podpisać nowego (i odpowiednio większego) wieloletniego kontraktu ze swoją drużyną-matką, przeniesie swój talent do Boston Celtics, OKC Thunder lub Miami Heat. Floryda może być kusząca ze względu na brak podatku dochodowego oraz sam fakt, że Pat Riley znowu może „zrobić swoją magię”. Oklahoma City to miasto rodzinne Griffina, więc nie wykluczam duetu z Russellem Westbrookiem. Boston Celtics to Boston Celtics. Czy kojarzycie inny klub, który obecnie jest wymieniany jako jeden z kluczowych graczy przy ściąganiu wolnych agentów? Jeśli to Griffin pierwszy podejmie decyzję o przeprowadzce, a Clippers jakimś cudem nie oferują Chrisowi Paulowi maxa (w co wątpię), to CP3 również rozstanie się z kibicami Los Angeles. Dla Clippers byłby to strzał w stopę. Utrata obu tych graczy to wybitny cios, który od razu stawia sprawę jasno – gruntowna przebudowa. W Los Angeles nie mogą sobie na to pozwolić zarówno koszykarsko, jak i PR-owo.

google.com, pub-2915109786295953, DIRECT, f08c47fec0942fa0

Rockets, Spurs i Nuggets to póki co jedyne kluby poza obecnym, z którymi Paul będzie prowadzić rozmowy. ESPN podaje, że Houston mają spore szanse zwabić CP3. Szczerze? Nie widzę tego. Duet – uwielbiający być przy piłce Harden z typowym rozgrywającym Paulem na parkiecie jest dla mnie zagadką. Zwłaszcza w kontekście tego, jak rozwinął się James, gdy D’Antoni postawił go na jedynce. Houston aktualnie próbują oczyścić swój cap space  poprzez potencjalne pozbycie się Ryana Andersona (19.6 mln), Lou Williamsa (7 mln) oraz Patricka Beverleya (5.5 mln), aby zwabić do siebie któregoś z graczy wielkiego formatu. San Antonio są w grze z oczywistego powodu. To tam Chris Paul ma największe szanse na pierścień spośród wymienionych wyżej drużyn. Denver Nuggets byłoby natomiast dość interesującym eksperymentem z racji obecności Nikoli Jokicia w składzie bryłek, ale obawiam się, że d̶r̶u̶g̶a̶ r̶u̶n̶d̶a̶ finał tej „współpracy” byłby podobny do tego, który tak dobrze znamy z ostatnich występów Clippers w Playoffach. CP3 nie należy do najmłodszych graczy (32 lata) i choć ciągle prezentuje wybitny koszykarski poziom, to podpisując maxa w Los Angeles zapewne nie założy pierścienia przez okres obowiązywania kontraktu. W te wakacje musi dokonać wyboru: pieniądze czy realna szansa na mistrzostwo NBA (mówimy tu o perspektywie kilku najbliższych lat, a nie przyszłego sezonu). Clippers niech mają nadzieję, że money talks.

Komplikacji ciąg dalszy w obozie Clippers z racji niepewnej przyszłości jeszcze dwóch zawodników z pierwszej piątki drużyny. Przed draftem ekipa z Los Angeles sprawdzała możliwości wymiany centra DeAndre Jordana do Phoenix Suns. Do LAC powędrować miał czwarty wybór i Tyson Chandler. Trade nie doszedł do skutku, ale sternicy Clippers nie zdjęli jeszcze Jordana z trade block i nie jest wykluczone, że nie będą chcieli nadal pozyskać kogoś innego w jego miejsce. JJ Redick jest kolejnym zawodnikiem, którego przyszłość w Los Angeles jest niepewna. W ostatnim roku swojego kontraktu zarobił ponad 7 mln dolarów. Nie zgodzi się na kolejny wieloletni kontrakt, dzięki któremu zarobiłby tyle samo przez rok co teraz. Tego lata, pozostając wolnym agentem, swoje talenty raczej przeniesie do wschodniej konferencji. Mówi się o Philadelphii 76ers, która potrzebuje zawodnika na pozycji SG oraz Brooklyn Nets. Przeprowadzka do Nowego Jorku byłaby mu bardziej na rękę. W końcu zeszłego lata został posiadaczem sporego penthouse’u na brooklyńskim Dumbo.

Nie wygląda to ciekawie. Clippers za chwilę mogą być w niezłym dołku, żegnając się z zawodnikami, a tym samym z kolejnymi występami w Playoffs. Ich kartą przetargową będą pieniądze, jeśli trzon zespołu rozpadnie się. Sądzę, że najwięcej zależy od Blake’a Griffina. Gdy ten zdecyduje się przedłużyć kontrakt, być może zatrzyma to również CP3. Jeśli Blake zrezygnuje, a pieniądze dla Paula będą miały mniejszą wagę niż potencjalny pierścień, możemy mówić o chudych latach w organizacji z Los Angeles. I teraz, kiedy Lakers mają szansę z powrotem tworzyć zespół, sternicy będą mieć duży ból głowy, bo utrata gwiazd oznacza utratę fanów.

18 komentarzy

  1. DK pisze:

    Szacunek Pani Marto – świetne teksty!

  2. Teddy pisze:

    Bądźmy szczerzy, mocni Clippers to aberracja. W LA jest miejsce na tylko jedną drużynę, i Clippers nie są nikomu potrzebni. Mówi się o drużynie w Vegas albo o powrocie Sonics, tam powinni się udać.

    • Marta Kiszko pisze:

      Mało prawdopodobne niestety. Mają budować właśnie hale dla nich w Inglewood, o ile się nie mylę.

    • dawid_devel pisze:

      Jeżeli wydaży się przewidywany exodus zawodników.. może nie mieć sensu budowa żadnej hali. A wtedy być może odżyje pomysł przniesienia drużyny. Lakers się zbroją i w LA będzie znowu jeden medialny klub

    • mic pisze:

      klub powstał w 1970 w Buffalo, potem Nowy Jork i 1978 San Diego a 1984 Los Angeles (na letnie Igrzyska ? :P )
      seattle nieprzerwanie było od 1967
      vegas też by się przyjęło

  3. kidzi pisze:

    Bardzo dobre podsumowanie :) Ja licze na to ze odejda, ten format juz sie wyczerpal i mistrza nie zdobeda. Niech ktos trafi na wdchod bo posucha sie tam robi.

  4. Woy pisze:

    właściwie trudno powiedzieć, że kiedykolwiek mieli swoje tłuste lata. Najlepszy okres przegrali mentalnie i zjadła ich pycha. Spadli z góry, zanim wspięli się na szczyt.
    Osobiście chętnie zobaczyłbym Griffina w nowej drużynie.

    • mrph pisze:

      Jeśli weźmiemy pod uwagę historię drużyny, to dla Clippers same już występy w Playoffs można traktować jako „tłuste lata”. Od 1970 do 2011 roku grali w tej fazie 7 (!) razy, z kolei od 2011 roku w playoffs meldują się regularnie.

  5. kidzi pisze:

    Ja bym chcial Griffina zobaczyc w OKC, stac ich na niego ? Jak nie to, Boston zdecydowanie. A wlasnie moglby mi ktos wyjasnic co z z tematem Georga w Bostonie, bo nie rozumiem tej ich wymiany z Phila i tego wyboru w drafcie. Bo jak to nie wypali to raczej strzal w stope wykonali.

    • Woy pisze:

      George’a na dziś namawia Wall do przeprowadzki do stolicy. Rozmowy na linii C’s – Pacers ustały.

    • Marta Kiszko pisze:

      George podobno rozmawiał z Klayem o tym, że chciałby grać z nim w LA.

  6. RIPcitizen pisze:

    I pomyśleć,że rękę do pęknięcia tej nadmuchanej bańki przyłożyli rok temu Blazers..miodzio!

  7. Kazuna pisze:

    Marta rulezz!
    PS. Pojawił się nowy szeryf na dzielni!

  8. pop pisze:

    Clippers już są „po” teraz z resztą wszyscy na zachodzie mają pod górkę, Doca równie dobrze mogloby już tam nie być…

    Mark Jackson jako trener Clippers i budowanie na nowych fundamentach

    C.Paul w Nuggets to by było coś fajnego a BG z RW fajny duet w OKC, oczywiście moc jak gdyby mniejsza niż RW/KD ale wciąż nie najgorsza

    • Wojt pisze:

      Chris Paul w Houston przejmuje mentalnie zespół od Hardena, który nigdy nie nadawał się na lidera (gość na boisku żyje we własnym świecie) i z takim zajebistym supportem rządzą Teksasem przez długie lata. Powoli przyzwyczajaj się panie pop do tego:)

  9. Adrian89 pisze:

    Ja mam wrażenie choć to szalone, że Doc jest gorszym GM od Phila, wycieklo ja info że rok temu clippers mogli mieć Melo i vujacicia za Paula, jamala i austina. Ale doc nie chciał oddać syna . Rip clippers niech doc już odejdzie bo trener mam wrażenie już przeciętny a GM fatalny. On i Tom w wolves to dwie pomyłki ale zobaczymy co za kilka lat

    • Woy pisze:

      Ogólnie łączenie funkcji nie wychodzi Docowi, SVG i ostatnio poddał się Budenholzer z managerką. Zobaczymy jak pójdzie Thibodeau.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *