6-na-5: Playoff na Wschodzie, runda 1

Już w sobotni wieczór zaczynamy Playoff 2014. Pora więc byśmy przedstawili Wam nasze typy na pierwszą rundę. Jednocześnie zachęcamy do podzielenia się swoimi w komentarzach – zobaczymy, kto będzie najlepszy :)

Oto dzisiejszy zestaw pytań:

1) Jak typujesz przebieg i bohatera serii Pacers (1) z Hawks (8)

2) – || – Heat (2) z Bobcats (7)

3) – || – Raptors (3) z Nets (6)

4) – || – Bulls (4) z Wizards (5)

5) Kto będzie MVP pierwszej rundy na Wschodzie?

1) Jak typujesz przebieg i bohatera serii Pacers (1) z Hawks (8)

Łukasz Siemański: Indiana wygra to wyraźnie i zdecydowanie, ale Roy Hibbert się nie obudzi. Spodziewam się, że Mike Budenholzer będzie grał duże minuty Pero Anticem, który będzie wyciągał Roya na obwód i trzymał go z dala od akcji, dając miejsce Paulowi Millsapowi i Jeffowi Teague’owi. Typuję 4-1, Pacers mają spore problemy z wygrywaniem w Atlancie i Hawks powinni jedno spotkanie wyrwać. MVP serii – David West. Na chwilę obecną najpewniejszy punkt Pacers. Może zdobywać 15+ punktów i dodawać mocną obronę na Millsapie.

Marek Miłuński: Nie wyobrażam sobie, żeby Pacers odpadli na tym etapie. Przede wszystkim dlatego, że Hawks są drużyną zwyczajnie słabą. Swój udział w play-off zawdzięczają jedynie konferencji, bo na Zachodzie nie mieliby czego szukać. Bez Ala Horforda Jastrzębie nie dysponują wystarczającą siłą pod koszem i jeżeli Roy Hibbert zacznie grać podobnie do tego, co prezentował na początku sezonu Pacers powinni dosłownie zmiażdżyć przeciwników na deskach. Hawks mogą szukać swoich szans w szybkiej grze i niemocy w ataku drużyny z Indianapolis. Mój typ może być tylko jeden – Pacers zwycięży 4-1.

Qcin: Się Indianie przyfarciło, że trafili na Hawks a nie chociażby Knicks. W starciu z Atlantą nie powinni mieć najmniejszych problemów z awansem, wszak w krainie ślepych jednooki królem. Oczywiście nie ma co dewaluować pierwszego miejsca Indiany na koniec sezonu regularnego, bo jak najbardziej na nie zasłużyła, jednak czy w PO będą w stanie nawiązać do najlepszych występów w tym sezonie? Będzie ciężko. Ta seria nie powinna dostarczyć większych emocji, powinno być szybko, sprawnie i bez bólu, Indiana winna być precyzyjna jak saper, choć w przeciwieństwie do niego 1 czy nawet 2 wpadki nie skończą się tragicznie. Gdyby Horford był zdrowy to po cichu liczyłbym na możliwość sprawienia sensacji przez Jastrzębie, a tak Hawks są w stanie urwać 1, 2 zwycięstwa i tyle. Z Indianą jest taki problem, że ciężko jest ocenić jej obecne możliwości, poprzedni sezon również mieli dość toporny, ale w PO pokazali drugie, znacznie groźniejsze oblicze, tyle że wtedy do rozgrywek posezonowych przystępowali w roli kopciuszka, w tym roku przez długi czas byli uważani za pewniaka do Finału NBA by w marcu/kwietniu stać się… Hawks. Hawks nie chcieli awansować do PO, ale skoro już tam są to cóż, wypadałoby grać na 110% i właśnie to zaangażowanie i chęć pokazania, że nie jest się tak słabym jak mówią na mieście może sprawić, że ta seria nie będzie tak jednostronna jak wskazywałyby bilanse po RS. Mój typ- 4:2 dla Pacers. MVP serii- David West

Paweł Kołakowski: Nie uważam, żeby (nawet mimo kiepskiej końcówki RS) gracze z Indianapolis mieli jakiekolwiek problemy z Atlanta Hawks. Nawet seria 4:0 nie zrobiłaby na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Jeszcze kilka tygodni temu tak bym typował. Dziś, no właśnie, obecnie podopieczni Franka Vogela to spora zagadka. Jak mocni są tak na prawdę Pacers? Obawiam się, że Hawks nie są jednak żadnym wyznacznikiem siły rywali, którzy mimo kryzysu w końcowej fazie sezonu regularnego są zdecydowanymi faworytami i to oni będą dyktować warunki. Stawiam na zespół z Indianapolis w 5 meczach. MVP serii: Roy Hibbert

Woy: Typowanie tej pary kojarzy mi się z zeszłoroczną konfrontacją Bucks z Heat, w której Mistrzowie wygrali bez większego wysiłku. Drużyna z minusowym bilansem przeciwko contenderowi, który na każdej pozycji ma przewagę i wartościowy back up na ławce. Gdzieś głęboko możemy wierzyć, iż Jastrzębie wyszarpią jedną wygraną w kryzysie Pacers oraz przy słabszej formie pary Hill-Hibbert. Jednak stwierdzam szczerze, nie szykujmy się na sensację wśród tej pary, ani nie wierzmy w wielkie mecze Paula Millsapa i Jeffa Teague’a. Paul George, Lance Stephenson i David West będą szlifować formę na drugą rundę. Pacers wrócą do lepszego grania i znajdą motywację wewnątrz siebie by wrócić na te dobre tory. Mój typ: 4-1 Pacers

Mateusz Babiarz: Załamanie formy Pacers w końcówce sezonu zaciemnia trochę obraz. To wciąż zespół, który ma potencjał by ograć Heat i bić się o pierścienie. Hawks zaś są drużyną, która ledwo weszła do PO (zarząd specjalnie nie naciskał) na bardzo, bardzo słabym Wschodzie. Rozgrywki post-season to zupełnie co innego niż RS. Wierzę, że głowy graczy Franka Vogela są już ustawione na jeden cel i po prostu przejadą się po Hawks jak walec. Typ: 4-0. MVP: Lance Stephenson (15-7-5 i obrona na graczu, który będzie akurat w gazie (Teague, Williams, Korver).

2) Jak typujesz przebieg i bohatera serii Heat (2) z Bobcats (7)

Łukasz Siemański: Przede wszystkim widzę w tej serii szansę dla Michaela Kidda-Gilchrista, który może (ale nie musi) udowodnić, że w przyszłości będzie czołowym obrońcą 1-na-1 ligi. Rysie będą szukać swojej szansy w Alu Jeffersonie, ale obudzony ze snu zimowego Udonis Haslem może mocno ograniczyć poczynania Big Ala. Typuję 4-0, Bobcats nie wygrali z Heat od 15 spotkań i na horyzoncie nie widać większych szans na zmiany. MVP serii – LeBron James. Po zdobyciu 61 punktów przeciwko Bobcats James będzie czuł swoją szansę na kolejne wielkie występy. Żeby wybronić jego penetracje potrzebny jest dobry w defensywie środkowy, a Al Jefferson kimś takim nie jest. MKG całej roboty nie wykona, ale mam nadzieję na jego świetną serię.

Marek Miłuński: Bardzo trudny przeciwnik dla obrońców tytułu już na samym początku. Po pierwsze Al Jefferson góruje nad Chrisem Boshem warunkami fizycznymi i zdziwię się jak nie będzie miał statsów na poziomie 25/11. Niezła obrona, chociaż młokos Michael Kidd-Gilchrist jeszcze nie jest w stanie zatrzymać LeBrona i Kemba Walker to również mocne atuty Bobcats. W dodatku transfer Gary’ego Neala zapewnił duże wzmocnienie drugiego unitu, za to z drugiej strony kontuzja Beasley’a i wciąż niepewna dyspozycja D-Wade’a to problemy Heat. Nawet jeśli Heat zwyciężą 4-1 wyniki poszczególnych meczów będą bardzo równe. Osobiście stawiam na 4-3 dla Heat.

Qcin: A wbrew wszelkim prognozom ta seria może być wyjątkowo ciekawa. Wprawdzie Bobcats brak jakiejkolwiek odpowiedzi na Lebrona Jamesa a i w ataku poza Jeffersonem nie mają nic do przeciwstawieniu solidnej obronie Heat, ale to właśnie były gracz Jazz, który przez większość czasu powinien być kryty przez Bosha czy też Andersona może wyrządzić sporo szkód Żarowi. Jeśli dodamy do tego chronicznie powtarzające się kontuzje Wade’a, który zapewne będzie szykowany na późniejsze fazy PO niż 1 runda i starcie z Bobcats, słabą formę pod koniec sezonu całej drużyny Heat, a również rozkojarzenie z jakim zwykle zaczynają PO obecni mistrzowie NBA, to może się okazać, że Bobcats szybki sweep zamienią na całkiem interesującą serię 5-6 spotkań, w której ostatecznie polegną, ale nie z kretesem lecz honorem. Heat nie powinni mieć większych problemów z wyeliminowaniem Charlotte, ale jednocześnie nie jest to rywal, który pozwoli im grać grube minuty Colem i Beasleyem, gracze Clifforda są przyzwoitym klubem środka tabeli, który od czasu do czasu potrafi wypalić lepiej niż Larry Sanders. Mój typ: 4:1 dla Heat. MVP serii- Lebron James

Paweł Kołakowski: Mimo, że Bobcats dobrze prezentują się w tym sezonie to teraz nadszedł dla nich czas zbierania doświadczenia. Niestety rywal z Florydy oznacza, że będzie to bardzo surowa lekcja, ale co ważniejsze, lekcja, która w przyszłości przyniesie ciekawe rezultaty jak na mój gust. Rywalizacja Big Ala z Chrisem Boshem będzie interesującą okrasą tego pojedynku. Problem w tym, że brak więcej doświadczonych graczy w kadrze Cats. Jeśli Rysie mieliby urwać jakiś mecz Heat to tylko we własnej hali w Północnej Karolinie. Mimo całej sympatii dla Charlotte stawiam, że Heat nie wysilając się za bardzo wygrają 4:1, ale dla nich sporym sukcesem jest sama obecność w Play off. Każdy wie, że Ryśki to fajne chłopaki i będą starali się czerpać jak najwięcej w trakcie starcia z mistrzami. MVP serii: LeBron James

Woy: Kiedy patrzę na tę parę to wspominam rekord strzelecki LeBrona Jamesa, o którym wspominał Dominique Wilkins, z kolei drwiący z pracy defensywy Bobcats (jak widzimy po wskaźnikach wcale nie takiej słabej). Nawet jeśli Dwyane Wade będzie nadal odpoczywał i zostawi tę konfrontację LeBronowi i spółce to wątpię w jedną wygraną kompletnie niedoświadczonej w play offs ekipy. Uważam, że Żar będzie walcem na ekipę z Północnej Karoliny. Co z tego , że Al Jefferson grał ostatnie dwa miesiące niczym All Star, skoro Rysiom brakuje co najmniej dwóch graczy z określoną jakością by gonić Heat z powodzeniem. Heat nudzili się podczas końcówki regular season i sa głodni sukcesu i awansu do kolejnego finału. Cats to tylko pierwsza, łatwa przeszkoda dla nich. Mój typ: 4-0 Heat

Mateusz Babiarz: Al Jefferson będzie statystycznie najlepszym graczem tej serii (możemy oglądać sporo Chrisa Andersena na parkiecie), ale to zbyt mało by nastraszyć Heat. Nie zdziwię się specjalnie, jeżeli Bobcats uda się wygrać jeden z pierwszych meczów w Miami, ale po tym drużyna Spoelstry wrzuci wyższy bieg, a na nim jest po prostu poza ich zasięgiem. Typ: 4-0 dla Heat. MVP serii (mimo porażki) – Al Jefferson.

3) Jak typujesz przebieg i bohatera serii Raptors (3) z Nets (6)

Łukasz Siemański: Chyba jednak Brooklyn. Ta drużyna jest typowo przygotowywana pod play-offy. Ale może w szaleństwie Toronto też jest jakaś metoda? Brooklyn ma dobre match-upy w tej serii, Livingston i system switchowania Nets powinien ograniczyć poczynania DeRozana. Typuję 4-2 dla Nets. MVP serii – ławka Siatek. Raptors nie mają w rezerwie nikogo kto mógłby w jakiś sposób wpłynąć na przebieg tej serii, tymczasem unit Nets stał się jednym z najlepszych w lidze. Szykujcie się zatem na 15-20 punktowe zwycięstwa ławki Brooklynu w tej serii co mecz.

Marek Miłuński: Nets robili co mogli, aby uniknąć Byków w pierwszej rundzie i udało się. Trafili na Raptors, którzy wydają się być w zasięgu. Za Nets przemawia przede wszystkim doświadczenie. Mają w swoim składzie kilku posiadaczy pierścieni, graczy bardzo doświadczonych jak Joe Johnson, mają niesamowicie mocną ławkę, z której można złożyć niezłą piątkę. Raptors mają jednak w swoim składzie wschodzącą gwiazdę DeMara DeRozan, który zdecydowanie wygrał rywalizację z Rudym Gay’em o miano lidera zespołu. Netsom ciężko będzie go zatrzymać. Dodatkowo w świetnej formie znajduje się rozgrywający drużyny z Toronto – Kyle Lowry. Spodziewam się bardzo wyrównanej serii, w której jednak zwycięży doświadczenie. Nets wygrają 4-2.

Qcin: Nets, podobnie jak w zeszłym sezonie, czeka w pierwszej rundzie bardzo nieprzyjemny rywal. Drużyna pozbawiona nazwisk z pierwszych stron gazet, ale jednocześnie solidna do bólu z zawodnikami, którzy potrafią oczarować publiczność. Nets będzie ciężko powstrzymać backcourt Raptors, zwłaszcza DeRozana, który w sezonie imponował regularnością- czy uda mu się ją podtrzymać w PO? Do tego dochodzi Lowry, oraz Vasquez z ławki i wychodzi na to, że obwodowi Nets będą musieli przyłożyć się bardziej do obrony niż podczas sezonu regularnego, ale czy umiejętności Johnsona i kostki Williamsa okażą się wystarczająco dobre na graczy z Kanady? Będzie ciekawie. Mimo wszystko Nets wciąż są moimi faworytami do gry w finale konferencji i wątpię by żółtodzioby z Toronto w serii do 4 zwycięstw mogły sprawić psikusa starym basiorom z Brooklynu. Kluczowy dla tej rywalizacji może okazać się Kevin Garnett, który wprawdzie w ofensywie jest czarną dziurą w barwach Nets, jednak w defensywie to wciąż jeden z tych kolesi przeciw którym nie chciałbyś rywalizować. Wiele może zależeć od ewentualnej dyspozycji AK-47. Kirilenko nie imponuje statystykami, ale to wciąż ścisły top graczy wszechstronnych, którzy w obronie są nieustępliwi jak źle wychowana młodzież w walce o miejsce siedzące w tramwaju. Rosjanin może okazać się cichym x-factorem w tej rywalizacji i twarzą, która po nocach będzie się śniła Rossowi i DeRozanowi. Mój typ- 4:2 dla Nets. MVP serii- Deron Williams

Paweł Kołakowski: I tu już robi się ciekawie. Doświadczeni Nets, czy też głodni sukcesu i pewni swego Raptors. Ekipa z Kanady notuje jeden z najlepszych sezonów od lat i nie zamierza go pewnie kończyć już na pierwszej rundzie Play off. Dla Nets z Piercem i Garnettem to chyba ostatnia okazja (dla tego duetu) na spektakularny sukces. Mamy zatem mały konflikt interesów, który budzi okazję na bardzo ciekawe pojedynki. Moim zdaniem jednak w Play offs zawsze wychodzi doświadczenie, a metryczka (zwłaszcza gwiazd) jest sporym handicapem. Do tego bardzo wyrównana kadra nowojorczyków pozwala myśleć o awansie do kolejnej rundy. Strasznie jestem ciekaw pojedynku Williams – Lowry i uważam, że może on być kluczowy dla końcowego wyniku serii. Mój typ to 4:3 dla Nets. MVP: Deron Williams

Woy: Być może najciekawsze zestawienie dwóch drużyn Wschodu. Uważam, że mecze Raptors vs. Nets mogą być bardzo wyrównane i zażarte. Z jednej strony zaciąg ambitnych graczy, mający za sobą bardzo solidny sezon zasadniczy, a z drugiej tabun weteranów marzących o kolejnym sukcesie. Doświadczenie i umiejętności są po stronie Jasona Kidda, również potencjalna gama clutch players mogących zmienić losy meczu serią trafień czy swoim nietuzinkowym graniem. Niestety dla Dwyane’a Casey jego drużyna ma dwóch liderów, których zechce szybko zneutralizować Jason Kidd, ale bez regularnej pomocy z nierówno grającej ławki. Niestety (znów) nie wierzę w siłę Kandyjczyków, mimo ich dobrej postawy w regular season oraz mocnej defensywie prezentowanej w drugiej połowie sezonu. Mój typ: 4-2 Nets

Mateusz Babiarz: Przypuszczam, że koledzy będą stawiać na drużynę weteranów, czyli Nets, więc komuś wypada się wyłamać :) Tak, zespół Kidda jest na papierze faworytem (i to pomimo braku przewagi parkietu) ponieważ ma po prostu więcej indywidualności. Ja mam jednak kilka uwag. Po pierwsze, Dwane Casey jest bardziej doświadczonym trenerem niż Kidd (jako asystent ma choćby mistrzowskie doświadczenie z Mavs) i nie będzie panikował. Lowry rozgrywa lepszy sezon niż Williams. To samo można powiedzieć o DeRozanie i Johnsonie czy Valanciunasie i KG (brzmi jak herezja, ale Garnetta prześladują po prostu urazy). Ross może błysnąć w 1-2 spotkaniach tak jak Pierce, a jednak tercet Amir Johnson – Tyler Hansbrough – Patrick Patterson cenię bardziej niż Plumlee – Blatche i Teletovic. I teraz klucz. Nets mają jedną wielką przewagę. Jeżeli będą regularnie grali small-ball (Williams – Livingston – Johnson – Pierce – Garnett/Plumlee), a drużyna z Toronto nie zmusi ich do wprowadzenia klasycznego silnego skrzydłowego to mogą wygrać tę serię gładko i dlatego tak wiele będzie zależało od trójki PF Raptors. Ich zadaniem jest „karanie” Kidda za próbę gry Piercem na nich w obronie w podobny sposób jak np. Pacers robili to z Battierem na Westcie. Gdyby Raptors mieli lepszego w ofensywie silnego skrzydłowego, to postawiłbym nawet na 4-2, ale mimo wszystko stawiam na Raptors w stosunku 4-3. MVP serii – Kyle Lowry.

4) Jak typujesz przebieg i bohatera serii Bulls (4) z Wizards (5)

Łukasz Siemański: Jest to duża szansa dla Marcina Gortata, żeby udowodnić swoją wartość i warto oglądać te spotkania pod kątem pojedynku Gortat – Noah. Sporym problemem Wizards będzie ostra i fizyczna gra Byków. Dla Walla i Beala to są dopiero pierwsze play-offy i brak doświadczenia Wizards w post-season też zrobi różnicę. Bulls mają też sporą przewagę na ławce, bo Tom Thibodeau bije Randy’ego Wittmana na głowę. Czarodzieje tracą też w rywalizacji rezerwowych. 4-2 dla Bulls. MVP serii – Jimmy Butler. Zobaczymy kogo będzie krył, bo równie dobrze może grać przeciwko Wallowi i Bealowi, ale spodziewajmy się statystyk na poziomie 6/17 z gry w wykonaniu któregoś z guardów Wizards.

Marek Miłuński: Wizards osiągnęli już to, co było założone. Są w play-offach. Niestety trafili na prawdopodobnie najlepiej grającą drużynę Wschodu ostatnich dwóch-trzech miesięcy. Thibs ustawił drużynę w niesamowity sposób. Niesamowity sezon rozgrywa Noah, który wreszcie jest zdrowy. Świetnie ostatnio dysponowany jest Taj Gibson. Wydaje mi się, że paradoksalnie x-factorem może okazać się Marcin Gortat. Jeżeli Polak wzniesie się na swoje wyżyny, nie da Bykom zdominować strefy podkoszowej, zabezpieczy zbiórki widzę jakieś szanse na więcej niż 5 meczy. Uważam jednak, że Byki wygrają dość łatwo 4-1, a może nawet 4-0. W wygraną Wizards zwyczajnie nie wierzę, chociaż chciałbym widzieć Marcina w półfinale.

Qcin: Zdecydowanie najciekawsza seria na Wschodzie. Nie mam zielonego pojęcia kto wyjdzie z tej rywalizacji zwycięsko, Chicago ma atuty w postaci Thibsa na ławce i Gibsona z ławki, natomiast Wizards ze swoim utalentowanym backcourtem i powracającym do zdrowia Nene są zespołem nieobliczalnym. Kluczowe dla tej rywalizacji powinny się okazać matchupy na pozycjach 1 i 5. Nie wiem czy mądrym będzie granie dużych minut Augustinem, bo w rywalizacji z Wallem to gracz Bulls będzie na straconej pozycji. Jednocześnie zbyt mało oglądałem Bulls w tym sezonie by wiedzieć czy Kirk Hinrich będzie w stanie nadążyć za rozgrywającym Wizards- jeśli tak to on powinien grać więcej od DJ’a. Ariza powinien zostać spokojnie zneutralizowany przez Butlera a Gortatowi będzie ciężko przeciwko Noah- z drugiej strony Polak znacząco poprawił grę w post-up w tym sezonie i to może okazać się silną bronią przeciwko Francuzowi. Dyspozycja dnia, to powinno być decydujące w tej serii- obie drużyny mają wyrównane składy, ciekawie się matchup-ujące i żadna nie ma znaczącej przewagi na konkretnej pozycji (Wall jest znacznie lepszy od obu rozgrywających Bulls, ale jako, że pod koszem czai się Noah to jego penetracje niekoniecznie będą takie skuteczne jak w RS, a z dystansu to wciąż gracz poniżej średniej ligowej). Mój typ- 4:3 dla Bulls, którzy wygrają to doświadczeniem, publicznością i Thibsem (ale równie dobrze może być 4:1 dla Wizards). MVP serii- Taj Gibson- jeśli on będzie w formie to powinien poprowadzić Bulls do drugiej rundy, zwłaszcza że rezerwowi wysocy Wizards to trzeci garnitur graczy NBA.

Paweł Kołakowski: No pokaż na co Cię stać John! To Twój czas! Jeśli dorosłeś do roli lidera to właśnie teraz musisz to udowodnić. John Wall to właśnie gracz, na którego trzeba najbardziej zwrócić uwagę. Jeśli nie ugnie się pod obroną Bulls to Waszyngton może wygrać tą serię. Z drugiej strony kolektyw Byków już kilka razy w play off grał w ostatnich latach. Stołeczni gracze też kiepsko bronią i to może być klucz do sukcesu. W play offach atakiem wygrywa się bitwy, ale wojnę można wygrać tylko żelazną defensywą. Bulls ją mają, Wizards nie za bardzo. Jeżeli Chicago szybko stłamsi rywala to wygra łatwo i przyjemnie, ale jeśli Czarodzieje unikną słabych meczów i zagrają na 200% (muszą dać z siebie maksa!) to wszystko może rozegrać się w 7 spotkaniach. Jak już mam obstawiać to po dłuższym przemyśleniu daje 4:2 dla Byków. MVP serii: Joakim Noah

Woy: Polskie spotkanie, najbardziej polskiego miasta USA z Marcinem Gortatem i jego kolegami. Wydarzenie, które będzie budzić nocnych fanów NBA i mobilizować do nocnego kibicowania jednej bądź drugiej stronie. Jednak na parkiecie najwięcej będzie zależeć od pary Wall-Beal, która będzie musiała udowodnić swoją klasę oraz poradzić sobie z presją play offs. Bulls nie mają takich jasnych postaci na obwodzie i nawet D.J. Augustin oraz Jimmy Butler bądź Mike Dunleavy będą się musieli zdrowo namęczyć by zatrzymać ofensywę Wizards. Atutem stołecznego teamu jest fakt posiadania solidnych na graczy na trzech wyższych pozycji i tak Ariza wcale nie musi ustępować Butlerowi, Nene może spokojne sobie poradzić z duetem Boozer-Gibson i w końcu Gortat nie pęknie i zagra bez respektu dla Noaha. Gdybym nie kibicował  Bulls to powiedziałbym, że Tom Thibbodeau ma naprawdę trudnego rywala przed sobą. Rozum podpowiada, iż Wizards mogą być kimś takim jak Sixers, ogrywającymi Bulls przed 2 laty w pierwszej rundzie. Mój typ: 4-2 Wizards

Mateusz Babiarz: Walka o wysoki kontrakt Marcina Gortata. Pojedynek z Joakimem Noah może z jednej strony dać mu ośmiocyfrową pensję, z drugiej jednak gdyby środkowy Bulls go zdominował to może się skończyć na „tylko” 6-8 mln $ za sezon (jak na dobrego środkowego – bez szaleństw). Moim zdaniem Wizards mają zbyt mało argumentów by postraszyć drużynę Thibodeau. Ponieważ zakładam, że John Wall nie będzie najlepszym zawodnikiem tej serii (pilnowany na zmianę przez Butlera (strasznie niewygodny) i Hinricha (twardy i nie boi się ostrych fauli)) to moim zdaniem górą będą Bulls w stosunku 4-1. MVP serii: Joakim Noah.

5) Kto będzie MVP pierwszej rundy na Wschodzie?

Łukasz Siemański: Wyjdzie w praniu, ale myślę, że LeBron James może mieć wielką serię przeciwko Bobcats przy mniejszych minutach niż zwykle (dalej mogą czekać Nets i Pacers, Bobcats to przy tych rywalach nic).

Marek Miłuński: Jeżeli pomylę się i Raptors pokonają Nets, MVP zgarnie DeRozan. Jeżeli nie będzie niespodzianek to chyba pozostaje nam LeBron James.

Qcin: Lebron James – Po pierwsze musi udowodnić lidze, że wciąż to on jest królem, po drugie bez niego Heat nie przeszliby Bobcats, po trzecie Bobcats nie mają na niego odpowiedzi i powinien grać duże minuty w tej serii, po czwarte żaden mecz nie będzie rozgrywany w koszulkach z rękawkami. Cichym MVP może okazać się Taj Gibson.

Paweł Kołakowski: Dla mnie najciekawiej wygląda pojedynek na linii Raptors – Nets i tu właśnie upatrywałbym MVP pierwszej rundy. Deron Williams może okazać się właśnie tym kimś, kto pchnie w Netsów dodatkową energię. On musi brać największą odpowiedzialność za wynik na swoje barki i jeśli mu się uda widzę w nim najjaśniejszą postać tej części rozgrywek na Wschodzie. Alternatywą (i to ciekawą) jest Kyle Lowry. Uważajcie na niego, bo to nieobliczalny gracz!

Woy: John Wall, czyli ktoś na wzór dawnego Derricka Rose’a (choćby z play offs 2009, kiedy dawał się we znaki Celtom), prawdziwy lider na najważniejszą część sezonu, game changer (talent ma wygrać z brakiem doświadczenia). Gorąco wierzę w świetne mecze jednego z najlepszych PG w NBA. Jan Ściana może spłatać figla rywalom i postara się udowodnić swoją wyższość w konfrontacji z byłymi Mistrzami NBA. Niczym reporter SuperExpressu oczekuję takiej sensacji;-)

Mateusz Babiarz: Statystycznie – Al Jefferson. Gdyby jednak sprawdził się mój scenariusz i Raptors wyeliminowaliby Nets to stawiam na Kyle’a Lowry’ego.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

14 komentarzy

  1. realista pisze:

    Moje typy:
    Pacers – Hawks 4:2
    Heat – Bobcats 4:0
    Raptors – Nets 4:3
    Bulls- Wizards 4:2

  2. Pitas pisze:

    4-3 z bobkami? No bez przesady.
    Licze bardzo na wizardsow i toronto. Mam nadzieje ze milo mnie zaskocza obie ekipy

  3. Mr. Cental pisze:

    IND – ATL 4:2
    MIA – CHA 4:1
    TOR – NJ 4:3
    CHI – WAS 4:1

  4. Qukel pisze:

    Heat powinno wygrać gładko 4 pierwsze mecze, choć nie zdziwię się jeśli Rysiom uda się wyrwać jedno zwycięstwo. Liczę, że Wade i Spoelstra pokażą wszystkim, że wdrożony w tym sezonie program, który spowodował wiele nieobecności tego pierwszego, opłaci się i znów zobaczymy #3 w dobrym stylu.

  5. Adrian89 pisze:

    Seria wizards- Bulls to chyba jednak ciekawa tylko ze względu na Gortata. Na wschodzie tylko jedna seria moim zdaniem będzie ciekawa ( może wygrać każdy) to oczywiście Raptors – Nets. Jednak tak jak Mateusz stawiam na Raps.

    3-4 Bobków to rzeczywiście chyba jednak zbyt optymistyczny scenariusz – chociaż sweepu nie bedzie

  6. Finley pisze:

    Indiana Pacers – Atlanta Hawks

    Indiana to wciąż jedna z najlepszych defensyw ligi, w a swoich szeregach ma Westa, Stephensona, Hibberta i przed wszystkim generała Paula George. Trochę martwi brak chemii w tej drużynie, a także fatalnie ostatnio wyglądający Roy Hibbert, ale #1 na Wschodzie ma znacznie mocniejszy team niż Atlanta, która gra ciekawą koszykówkę. Szybkie dzielenie się piłką, sporo dobrej gry obwodowej ( w tym elemencie naprawdę wyglądają jak Spurs ), ale w tyłach jest za słabo. W PO zaczyna królować defensywa (o tak!)

    Typ: Indiana 4-0 Atlanta

    Miami Heat – Charlotte Bobcats

    Mistrzowie ostatnio nie grają nawet na półgwizdka, ale wiadomo że dla Nich dopiero teraz zacznie się zabawa. O sile Miami mówić chyba nie trzeba, głównie jest uosobiona z tym największym czyli LeBronem Jamesem, ale na PO powinniśmy zobaczyć także trochę starego dobrego Wade, a cholera kto za Nim nie tęskni? Bobki zrobiły świetny progres, a patrząc na ich defensywę trudno nie docenić jak świetny monolit stworzył tam Clifford. Wszyscy zachwycają się i słusznie Big Alem, a jako drugi wskazywany jest Kemba Walker. Ja jednak wskazałbym jeszcze na MKG, ciężko się Nim nie zachwycać to wielki fighter i doskonały obrońca walczący o każdą piłkę. Myślę, że jest szansa by pokazał te umiejętności broniąc nawet samego Króla. Muszę też wspomnieć o Joshu McRobertsie, który szalenie mi imponuje walką i nieustępliwością, nadrabiając wszelkie braki defensywne. Do tego szalenie inteligenty gracz, jeśli chodzi o ten aspekt to chyba ta sama półka co Noah, Marc Gasol czy Andrew Bogut, na prawdę potrafi fajnym podaniem zaskoczyć obronę, a i na dystansie potrafi być szalenie groźny. Bobki mi się podobają i szkoda trochę, że trafili na Heat.

    Typ: Heat 4-1 Bobcats

    Toronto Raptors – Brooklyn Nets

    Casey jako specjalista od defensywy znacznie usprawnił ten aspekt gry w drużynie z Kanady. Gdzieś niepostrzeżenie ten zespół ma 10 defensywę ligi. Do tego nie wiem czy niektórzy pamiętają ( nie wypowiada się już niestety Bargnani ) Toronto w poprzednim sezonie mieli ogromne problemy w clutch moment, gdzie przeważnie oddawali wygrane mecze, teraz potrafią bić się z najlepszymi, a ich 3 miejsce to efekt również solidnych końcówek. DeRozan mimo swojego rozwoju ciągle wydaje się graczem dość jednotorowym, ale już Lowry ma wszelkie zadatki na generała tej ekipy. A ma także solidny back-up w i osobie niedocenianego i trochę zapomnianego Vasqueza, który ma świetny rzut i doskonale potrafi kreować grę. Jednak faworytem bezsprzecznie pozostaje Brooklyn Nets mimo przewagi parkietu. Cała plejada gwiazdorskich nazwisk i bardzo mocna ławka. Mając na parkiecie takie nazwiska jak Deron Williams, Joe Johnson, Paul Pierce ( choć jego akurat nie jestem fanem ) czy Kevin Garnett nie można nie myśleć o najwyższych celach. Siła Nets nie jest skondensowana na jednym graczu, bo mimo że każdy z wymienionych mógłby chcieć być tym najważniejszym to jednak za sukces stawiają wygraną drużyny. Każdy z Nich może być bohaterem innego spotkania, a przecież mamy jeszcze niesamowitego walczaka i biegającego jak rakieta Livingstona czy dających nieraz ważne punkty z ławki Blatche czy Teletovica. Nets są bardzo mocni, a biorąc pod uwagę powrót Garnetta do defensywy nawet na te 20 minut na mecz to jest to bardzo duże wzmocnienie. Joe Johnson prowadź ekipę po pierścienie! ( swoją drogą czy wspominałem, że JJ to najlepszy clutch shoter ostatniego 5 lecia?, statystyki pokazują, że masakruje Duranta czy nawet Nowitzkiego )

    Typ: Toronto Raptors 2-4 Brooklyn Nets

    Chicago Bulls – Washington Wizards

    30 ofensywa ligi, najgorsza ze wszystkich i? Cichy kontender do walki o wzięcie Wschodu . Tom jest genialnym trenerem i Byki są groźne dla każdego. Mimo że stracił dwa ważne ogniwa to Byki wydają się jeszcze mocniejsze. Ten zespół przestał się oglądać na powrót Rose i wykreował swoich nowych liderów. Butler, Gibson, Hinrich i przed wszystkich Noah. Każdy z nich uchodzi za jednego z najlepszych na swojej pozycji, jeśli idzie o defensywę. Gorzej wygląda to z przodu, można rzec że nawet fatalnie, ale jednak w PO króluje ta tytaniczna defensywa. Nawet najwięksi zwolennicy highlightów nie mogą przejść obojętnie obok gry Byków. Wizards to zaś wydaje się być najbardziej chaotyczna drużyna z całych PO. Mają rzecz jasna genialnego Walla, ale ogólnie ten zespół mnie kompletnie nie przekonuje. Wittman nie nadał tej drużynie stylu, defensywa jest raczej słaba, a ofensywa to przeważnie popisy indywidualności. Niby jest ich sporo, ale jako zespół wyglądają blado.

    Mój typ: Bulls 4-2 Wizards

  7. manek pisze:

    1) Roy Hibbert vs mój ulubieniec Pero Anticem:D pamiętam Macedończyka jeszcze z eurobasketu w 2009 (Macedonia grała w poznaniu), zaczęliśmy z kumplem przekręcać jego imię na Pener;) Antić będzie wyciągał Hibberta i jeśli rzuci mu parę razy z dystansu, to pewnie Pacers więcej będą grać Scolą. Przy aktualnej formie Roy’a nie martwiłbym się, że nagle zacznie trafiać, ale jego brak w pomalowanym może sprawić, że seria będzie interesująca. Jeśli Millsap zagra na bardzo wysokim poziomie, a zdarzają mu się mecze, że trafia prawie wszystko to West może mieć problemy, Atlanta lubi dzielić się piłką i w tym i dystansowym graniu upatrywał szans na wyrwanie jakiegoś zwycięstwa, jednak jednego, max dwóch bo Pacers są bardzo mocni i powinni to wygrać dość gładko, stawiam 4-1, a na bohatera wybieram sir Lancelota, bo Hawks pewnie skupią się raczej na parze George, West.
    2) Tutaj sprawa jest prosta, LeBron będzie wjeżdżał w obronę Cats, jak w masło, no chyba że MKG w końcu odpali;), Big Al będzie demolował pod koszem kolejnych rywali, ale biorąc pod uwagę jego parcie na kosz i to, że Heat raczej go osaczą, spróbują wypychać spod kosza i odciąć od podań(a bez Jeffersona Bobcats są mniej więcej na poziomie Milwaukee) to uważam, że to będzie krótka seria. stawiam 4-0, bohaterem LeBron
    3) wg mnie najciekawsza seria. Raptors pokazali, że nie można ich lekceważyć, a Nets będą mieli tyle doświadczenia na boisku, że pokonać mogą każdego. ciężko jest tutaj coś przewidzieć, bo Nets mają tyle różnych wariantów ustawień, że głowa boli. Stawiam na doświadczenie, 4-2 dla Nets, a bohaterem Garnett, który pokaże w PO, że jeszcze coś tam potrafi;)
    4) zapowiada się świetna, mordercza seria, Wizards mają więcej talentu, ale Bulls są lepiej zgrani i poukładani w obronie. Ciekawe jak Thibb’s ustawi Def przeciwko Wallowi? para Noah/Gibson powinna sobie radzić z Nene i Gortatem, a jeśli Bulls będą potrafili zmusić parę Wall i Beal do oddawania dużej ilości rzutów pod kryciem to powinni wygrać. z drugiej strony ofensywa nie jest mocną stroną zespołu z Chicago i jeśli Wizards znajdą sposób na ograniczenie Noah’a i odcięcie od podań Boozera i Dunleavy’ego to może być różnie. stawiam na 4-3 dla Bulls i Noah jako bohatera serii (sorry Marcin)
    5) LeBron – nie będzie na niego mocnych, ewentualnie Noah.

  8. Al Capone pisze:

    Indiana-Atlanta 4:1
    Miami-Bobcats 4;1
    Toronto-Brooklyn 2:4
    Chicago-Washington 4:1

  9. Szuwarek pisze:

    Ludzie PLAY-OFFY!!!

    W KOŃCU SIĘ DOCZEKAŁEM!!!

    To tak aby wypuścić trochę emocji :)

    Pacers musi wygrać z Hawks, za to Bobcats i Jastrzębie to różnica klasy. Heat wcale nie będą mieli łatwo. Moim zdaniem 4-2 dla Heat to wcale nie jest nieprawdopodobny scenariusz (uwalony mecz u siebie i odrobiony jeden na wyjeździe, a potem dwa blowouty). Raptors-Nets nie mam pojęcia i nawet nie chcę typować. Po pierwszym meczu będzie można coś powiedzieć jak Raptors radzą sobie z presją w play-offach. W parze Bulls-Wizards obstawiam Wizards. John Wall w końcu odpali i zdemoluje Byczki.

  10. Hogofogo pisze:

    Ja tylko powtórzę swoje typy i dorzucę bohaterów:
    Indiana – Atlanta 4:1 – Lance Stephenson
    Miami – Bobcats 4:0 – LeBron
    Toronto – NJ Nets 2:4 – Pierce
    Chicago – Washington 4:3 – Taj Gibson

  11. cynik pisze:

    Indiana – Atlanta 4:1 George
    Miami – Bobcats 4:1 LeBron
    Toronto – Brooklyn 3:4 JJ
    Chicago – Washington 4:2 Noah lub Agustin

  12. Dawid Ciepliński pisze:

    Indiana – Atlanta 4:1
    Miami – Charlotte 4:1
    Toronto – Brooklyn 2:4
    Chicago – Washington 4:2

  13. Wi-Fi pisze:

    Kolejny tendencyjny artykuł. Jeśli chce się być dobrym dziennikarzem trzeba pisać obiektywnie. Co do wychwalanego przez was N.Y miało być mistrzostwo,a tym czasem nawet nie weszli do playoff. Loteryjny pick N.Y idzie do Denver,mają najbardziej zapchany w lidze cap space takimi tuzami jak Amare czy Bargniani. No i najważniejsze Melo już zapewne się spakował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *