Dennis Rodman chce Pokojową Nagrodę Nobla

Dennis Rodman wciąż nie pozwala o sobie zapomnieć. We wczorajszym wywiadzie udzielonym Sports Ilustrated „Robak” stwierdził, że ma nadzieje na Pokojową Nagrodę Nobla za swoje zasługi w przełamywaniu barier pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Koreą Północną. Wiążę się to oczywiście z jego ostatnią wizytą w azjatyckim kraju, która jak się okazuje miała nie tylko na celu promocję koszykówki.

Dennis-Rodman-and-His-BFF

Przypomnijmy, że niedawno (bodajże w lutym) Dennis Rodman wraz z kilkoma członkami drużyny Harlem Globtroters odwiedził Pyongyoung, gdzie brał udział w pokazowym meczu koszykówki. Nie od dziś wiadomo, że Kim Dzong-Un jest wielkim fanem basketu i nie kryje swej sympatii do pięciokrotnego mistrza NBA. Obaj Panowie mieli także okazję rozmawiać ze sobą na kolacji, która odbyła się po meczu.

Co ciekawe nie miała ona wcale zbyt oficjalnej wymowy, bo sam Rodman w jej czasie śpiewał karaoke i dobrze się bawił (zresztą sami znacie Dennisa). Ponoć oprócz zabawy poruszono też poważniejsze tematy jak stosunki Korei Północnej z USA.

Jak widać Rodman bardzo poważnie podszedł do całej sprawy i we wczorajszym wywiadzie całkiem serio mówił o kwestiach poprawy relacji pomiędzy obiema krajami.

My mission is to break the ice between hostile countries. Why it’s been left to me to smooth things over, I don’t know. Dennis Rodman, of all people. Keeping us safe is really not my job; it’s the black guy’s [Obama’s] job. But I’ll tell you this: If I don’t finish in the top three for the next Nobel Peace Prize, something’s seriously wrong.

Ciekawa jest też całkowita przemiana samego ex gracza m.in Pistons, Spurs i Bulls, który jeszcze przed wyjazdem do Korei stwierdził, że za bardzo rozróżniał Kim Dzong-un’a od Lil Kim (amerykańska raperka), a także nie miał pojęcia o tym,  że jest on przywódcą kraju i gdzie ten kraj leży na mapie.

Po spotkaniu z dyktatorem była gwiazda NBA stwierdziła, że Un to „fajny gość” i często w swych wypowiedziach określał go jako swego przyjaciela.

Co by nie mówić, ale chyba tylko Dennis Rodman jest rzeczywiście w stanie zdobyć sympatię człowieka rządzącego tak hermetycznie zamkniętym na resztę świata, który co chwila grozi kolejnymi atakami nuklearnymi swym sąsiadom z południa. I być może tylko on może starać się go skutecznie przekonywać do pewnych rzeczy.

Rodman w polityce… czemu nie – skoro Arnold Schwarzenegger mógł to Robak sobie nie poradzi??!!!

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

4 komentarze

  1. Beer pisze:

    Ludzie głodują i umierają przez okrutne, nieludzkie rządy „przyjaciela” Rodmana, a Dennis chce za to Pokojową Nagrodę Nobla? Z całym szacunkiem dla niego jako sportowca, ale niech sobie pozwiedza wsie, slumsy albo obozy koncentracyjne.

  2. Cezary Beer pisze:

    Dlaczego podpisujesz się moim imieniem ? :D

  3. gratek pisze:

    attention whore

  4. Mike pisze:

    skoro pokojego nobla dostał Obama na „zachętę”, to czemu nie Rodmann?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *