Pekovic porozstawiał Sixers po kątach

sixers-300x300TimberwolvesMecz zapowiadany jako pojedynek rozgrywających: Rubio z Holiday’em koncentrował się jednak (ze względu na ich problemy z faulami) pod koszem. Prawdziwą bestią był Nikola Pekovic, który zgromadził w sumie 29 punktów i 18 zbiórek.

Czarnogórzec miał dodatkowo wsparcie Derricka Williamsa, który chyba już na dobre zadomowił się w realiach NBA i w ostatnich 5 spotkaniach notuje średnio 16.4 ppg i 8.2 rpg.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Philadelphia 76ers 22-30 25 16 26 20 87
Minnesota Timberwolves 20-31 35 21 20 18 94

Przebieg spotkania

T’wolves zaliczyli fantastyczną pierwszą kwartę, w której rzucali z 60% skutecznością by zgromadzić aż 35 punktów. Bardzo dobrze grał praktycznie cały podstawowy skład. Rolę dyrygenta pełnił oczywiście Ricky Rubio, który miał asystę już po 3 sekundach gdy z połowy boiska podał nad obręcz do Kirilenki.

Po chwili do gry włączył się Pekovic, który szkolił podkoszowych Sixers serią haków i półhaków. Jakby tego było mało dla Sixers – dobrze w mecz wprowadził się również Derrick Williams, który atakował obręcz i skutecznie rzucał z półdystansu.

W drugiej odsłonie oba zespoły mocno wyhamowały. W drużynie miejscowych raziły kolejne pudła Cunninghama (0/4 w kwarcie, 1/6 w całym meczu), ale w ostatecznym rozrachunku nawet to nie przeszkodziło T’wolves w dalszym powiększaniu przewagi.

Przyjezdni nie mieli absolutnie żadnego pomysłu na twardą obronę Wilków. Ekipa Adelmana bardzo dobrze rotowała, a w ostateczności miała jeszcze pod koszem Peka, którego widok sprawiał że atakujący gracze w ostatniej chwili zmieniali decyzje rzutowe co, jak zwykle w takich przypadkach, kończy się pudłami.

Ostatecznie do przerwy wynik wskazywał 41-56, a poza wspomnianymi wcześniej elementami gry, Sixers bardzo przeszkadzały straty, które T’wolves praktycznie za każdym razem przekuwali w łatwe punkty.

Goście od początku drugiej połowy postanowili wypróbować Kwame Browna, który miał ograniczyć Pekovicia. Efekt? Brak. Wielki Czarnogórzec nic sobie nie robił z pilnujących go rywali, ale przewaga T’wolves zaczęła topnieć.

Sixers na swoje barki postanowił wziąć Evan Turner, który zdobył w trzeciej odsłonie 14 ze swoich 17 punktów i przed syreną tablica wskazywała już tylko na +9 dla miejscowych.

Czwarta kwarta nie przyniosła jednak większych emocji. Goście co prawda zbliżyli się na cztery punkty po rzutach wolnych Spencera Hawesa, ale to było wszystko na co ich było stać tego wieczora. Rubio i Ridnour (także z linii rzutów wolnych) przypięczętowali 20 wygraną Minnesoty.

Pozostałe notatki

  • Ricky Rubio zanotował swoją 500 asystę na parkietach NBA.
  • Sixers nie prowadzili we wczorajszym meczu choćby raz.
  • W sumie obie drużyny oddały wczoraj aż 76 rzutów wolnych (trafiając 54 razy).

Filmowe podsumowanie spotkania

Boxscore

76ers: Allen 8, Turner 17, Hawes 9, Holiday 16, N. Young 6, a także Wright 10, Brown 0, Pargo 5, Ivey 3, Wilkins 13

Timberwolves: Williams 17, Kirilenko 15, Pekovic 27, Ridnour 8, Rubio 11, a także Cunningham 2, Gelabale 2, Shved 6, Barea 6

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

1 Odpowiedź

  1. devitto napisał(a):

    orientuje się ktoś jak wygląda sytuacja przyszłorocznego picku (prawdopodobnie lottery pick)Philadelphii? Czy idzie on do Miami za Arnetta Moultrie??? trochę byłoby szkoda..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *