Bobcats zakończyli 2012 rok wygraną!

W końcu ich zła seria dobiegła końca! Charlotte Bobcats Michaela Jordana nie mogli zrobić lepszego prezentu na Nowy Rok swojemu właścicielowi niż wygrana nad byłym klubem M.J.’a – Chicago Bulls. Na usprawiedliwienie gospodarzy trzeba podkreślić, że zagrali oni bez kontuzjowanego Kirka Hinricha i rozgrywanie piłki spoczęło na barkach Nate’a Robinsona oraz Marquisa Teague’a. Obaj playmakerzy pudłowali na potęgę i wyraźnie przegrali rywalizację z duetem Kemba Walker – Ramon Sessions.

Podopieczni Mike’a Dunlapa od pierwszej kwarty kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie United Center, wygrywając pierwszą odsłonę 28-18 i pokazując utytułowanemu rywalowi, że tym razem interesuje ich tylko zwycięstwo.Gościom nie przeszkodził fakt nieobecności w grze Michaela Kidda-Gilchrista, który w poprzednim meczu z Hornets doznał urazu oka.

Najlepsi zawodnicy:

Czwórka najlepszych graczy Rysiów popsuła noworoczne przyjęcie Bulls. Zamiast 17 wygranej gospodarzy, fani zgromadzeni w United Center musieli oglądać 8 wygraną gości, kierowanych przez wszechstronnego Kembę Walkera (18pkt – 8zb – 6as – 4 przech – 2 blk). 16 oczek dołożył do dorobku gości Gerald Henderson, a kluczowymi graczami okazali się również rezerwowi – Ramon Sessions (15pkt) i Ben Gordon (15pkt).

Najważniejsze statystyki:

Wsparcie z ławki było najbardziej widoczne w końcówce pierwszej odsłony i na starcie czwartej. To w tych dwóch różnych partiach spotkania przyjezdni wykorzystywali swoje czynniki X. 30 oczek ze strony duetu obrońców Gordon-Sessions oraz mocne wejście ocierającego się o double-double Jeffa Adriena (9pkt i 10zb) dało rezerwowym z Charlotte lepszy bilans punktowy od ławki miejscowych (39-24).

Najbardziej zawiedli:

Zdecydowanie zabrakło punktów z rąk obwodowych graczy Chicago. Marquis Teague (2-7), Marco Belinelli (3-12) i Nate Robinson (2-11) wyraźnie przegrali rywalizację na pozycjach obrońców.  Statystyka skuteczności z gry – na korzyść teamu z Charlotte -(47% do 35%) mówi sama za siebie..

Najważniejszy moment meczu: 

Start czwartej kwarty, rozpoczęty od zrywu gości (10-0). Byki nie trafiły z gry do kosza rywala przez kolejne 5 i pół minuty!  tym samym czasie mnożyły się straty Bulls, a swój były zespół – w trzecim od powrotu po kontuzji kolana – pogrążał Ben Gordon (6pkt podczas runu oraz 15 w meczu).  Co ciekawe, najlepszy strzelec zza łuku w historii Chicago, nie oddał w tym meczu ani jednej próby rzutu zza 3pkt.

Ciekawostki:

Bobcats uniknęli kolejnego faktu bycia 4 drużyną w historii NBA, która nie wygrała żadnego meczu w miesiącu. Tej niechlubnej sztuki NBA nie widziało od poprzednich rozgrywek (0-16 w kwietniu 2012) . Bulls po raz 7 podczas ostatnich 9 spotkań przegrywają walkę o zbiórki na tablicach. Goście z Charlotte wygrali spotkanie, mimo faktu, iż popełnili oni 18 strat (7 więcej niż gospodarze). Była to również pierwsza wygrana Bobcats na wyjeździe od 10 spotkań.

Podsumowanie:

Bulls wg mnie wyraźnie zlekceważyli przeciwnika i fatalnie prezentowali się w skuteczności z dystansu (4-16 we własnej hali). Ponadto ich wskaźnik procentowy z bliższej odległości też zostawiał wiele do życzenia (35%). Miejscowym nie pomogły kolejne osiągnięcia double-double Carlosa Boozera (19pkt i 14zb) czy Luola Denga (20pkt i 12zb). Obaj liderzy trafiali ze zmiennym szczęściem, pierwszy 7 na 18, drugi 9 na 19. Z pomocą dla osłabionego grypą Joakima Noaha nie przyszedł również Taj Gibson (3-9 z gry i 4 faule).  Ci Bulls, którzy imponowali na swoim parkiecie w ostatnich dwóch latach, zatracili swoją moc wraz z odejściem kluczowych zadaniowców jak Omer Asik oraz Kyle Korver. Jak na razie Tom Thibodeau nie może odpowiednio dopasować nowych graczy i musi patrzeć na mierny bilans swojej ekipy w United Center (9-8).

Wynik: 91 – 81 dla Bobcats. 

Najlepsi strzelcy:  Walker (18), Henderson (16), Sessions i Gordon (po 15) oraz Deng (20), Boozer (19) i Hamilton (11).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *