76ers zaczynają wracać na właściwe tory

Toronto Raptors podejmowali podbudowanych wygraną w Bostonie Philadelphia 76ers bez kontuzjowanych Lowry’ego i Fieldsa. Na nieszczęście dla nich – przeciwko dobrej (choć nierównej) drużynie gości nie można wygrać jeżeli w jednej z kwart zdobywa się siedem punktów.

Podopiecznych Douga Collinsa do wygranej poprowadził duet Youngów i Spencer Hawes, którzy w sumie uzbierali połowę punktów Sixers.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Philadelphia 76ers 4-2 20 32 17 24 93
Toronto Raptors 1-5 26 7 29 21 83

W skrócie

Z okazji weekendu weteranów Raptors wystąpili w tym spotkaniu w nietypowych strojach nawiązujących do wojskowego moro. Możliwe, że to był sposób Casey’a na ukrycie nieobecność Kyle’a Lowry’ego i Landry’ego Fieldsa

Pomimo absencji tych graczy gospodarze dobrze rozpoczęli zawody. Bardzo aktywny na obu deskach był Jonas Valanciunas, który spowodował że szybko na parkiecie musiał zameldować się Spencer Hawes. Dobrze prezentowali się także Bargnani i DeRozan – ten drugi bardzo szybko zaliczył zagranie meczu, które możecie zobaczyć poniżej.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=b2avAB-gtwo&w=585]

Raptors zaczęli osiągać przewagę, ale wtedy do gry włączył się wspomniany wcześniej Hawes. Center utrzymał swój zespół w grze przez pierwszą kwartę. W tym momencie wydawało się, że spotkanie będzie jednym z tych, które trzeba wyszarpać walcząc przez pełne 48 minut.

Zaskakująco dla miejscowych kibiców ich klub nagle zupełnie przestał grać. Zamiast stosować taktykę, która przynosiła im dotychczas korzyści – zaczęli nadużywać gry jeden na jeden i rzutów z wyskoku przez ręce obrońcy.

Szczególnie irytujący był John Lucas III, który zupełnie nie był zainteresowany rozgrywaniem, a raczej wejściem w rytm rzutowy i wraz z Linasem Kleizą miał najgorszy współczynnik +/- w zespole.

Tymczasem w końcu na swoim poziomie zaczął grać Nick Young, który w pojedynkę zdobył więcej punktów niż cała ławka Raptors (16 do 12). Prowadzeni przez niego Sixers nie tylko zdobyli w tej odsłonie 32 punkty, ale także ograniczyli miejscowych do zaledwie 7 (!) i do szatni schodzili prowadząc 52-33.

Od początku drugiej połowy było widać, że trener Casey dotarł do swoich graczy. W ofensywie gospodarzy pojawiło się więcej ruchu i podań, a po chwili poprawiła się także obrona. Punktował ponownie Bargnani, a przewaga po początkowym skoku do 20 punktów zaczęła zbliżać się do jednocyfrówki.

Doug Collins miał jednak cały czas dwa asy w rękawie. Widząc problemy swojego zespołu ponownie do gry delegował Hawesa i N. Younga, a po chwili wszystko wróciło do normy. W czwartej kwarcie przyjezdni kontrolowali już spotkanie i zanotowali czwartą wygraną w sezonie.

Kluczowa statystyka: punkty w kontrataku. Raptors zdobyli w ten sposób jedynie 2 oczka przy 15 gości. Różnica nie jest wielka, ale jeżeli weźmie się pod uwagę, że Toronto praktycznie w każdej akcji musiało grać przeciwko ustawionej obronie to widać skąd się wziął się końcowy wynik.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=S8omQfqRfUM&w=585]

Boxscore

Sixers: Allen 0, Wright 15, T. Young 16, Turner 8, Holiday 16, a także Hawes 12, Ivery 8, Wilkins 2, N. Young 16

Raptors: Bargnani 23, Valanciunas 8, Calderon 14, DeRozan 19, Anderson 7, a także Davis 0, Johnson 2, McGuire 0, Kleiza 0, Lucas 4, Ross 6

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

5 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    @Mat Babiarz
    Powrot na własciwe tory ? Przeciez przegrali 2 mecze z fenomenalnymi Knicks.I to bedac mocno oslabieni.Sixers według mnie moga walczyc o 3 miejsce na Wschodzie.Miami i NYK nie przeskocza,ale z Celtics,Chicago,Nets maja duze szanse.I według mnie najgorszym wypadku beda na 5 miejscu.

    • Widziałeś ich pierwsze spotkania (w zasadzie do meczu @Celtics)? Przypuszczam, że nie – a jeśli już to nie wszystkie. Ja, niestety tak i powiem Ci, że tak słabo nie grali od dwóch sezonów.

      Byli tragiczni w obronie, a ich gra w ofensywie ograniczała się do jednego dryblingu i rzutu. Nawet w wygranych meczach nie przypominali siebie.

      Niestety nie można wszystkiego zrzucać na brak Drewa i kontuzję J-Richa.

      Tak, zdecydowanie – dopiero teraz zaczynają wracać na właściwe tory.

    • Szuwarek pisze:

      Wydaje mi się, że to trochę kwestia rozgrywania przez Holidaya. Nie ma co zrzucać tego na bark nieobecności Drew, ale na nieobecność Iguodali, bądź co bądź ich lidera przez ostatnie lata. Iggy nadawał ton ich obronie. W ataku też robił swoje. Teraz jakby grają z dużym osłabieniem. Myślę, że i tak jest nieźle.

    • Szerszeń pisze:

      Sixers zmienili sie przez lato.Odszedl lider zespolu,a przede wszystkim obrony.Do tego nowy lider jest poza gra.Widzialem mecz z NYK.Ktorzy sa w gazie.Do tego wygrali z C’s i Denver.Mecz z NOH to byla kpina,bardzo slaby mecz a jesli chodzi o NOH to w ofensywie katastrofa.

  2. Paul24 pisze:

    Bez Lowry’ego nie radzą sobie , ale i tak trudno by było nawet z Nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *