Polska – Austria 90-78. Oceny zawodników

Kosz Kadra rozpoczęła eliminacje do Mistrzostw Świata 2027 od zwycięstwa nad Austrią 90-78. Zwycięstwa dosyć pewnego, chociaż nie tak bezproblemowego, jak można by oczekiwać. Zapraszam na oceny poszczególnych zawodników reprezentacji Polski w tym meczu.

fot. FIBA/Kosz Kadra

Igor Milicić dał zagrać wszystkim zawodnikom, którzy znaleźli się w składzie na to spotkanie. Oczywiście byli na parkiecie przez różną liczbę minut, ale myślę, że o każdym graczu można coś powiedzieć. Naturalnie, te oceny są jedynie pewnym uproszczeniem: zawężeniem wrażenia, jakie zawodnik pozostawił, do oceny punktowej. Nie odnosi się ona tylko do statystyk, ale głównie do wrażenia, jakie odniosłem, oglądając mecz. Będę oceniał w skali od 1 do 5, z plusami i minusami. Jeden oznacza występ tragiczny, pięć wybitny. Zawodników zaś podzieliłem na pierwszą piątkę i rezerwowych, a kolejność zależy od liczby rozegranych minut. Tyle tytułem wstępu – lecimy.

PIERWSZA PIĄTKA

Michał Sokołowski (35:38 na parkiecie; 16 punktów, 8 zbiórek, 4 asysty) – ocena 5

fot. FIBA/Kosz Kadra

Dla mnie był to rewelacyjny mecz Sokoła. Niemal książkowy przykład dlaczego jest tak ważny dla reprezentacji, dlaczego jest nazywany płucami Kosz Kadry itd. Może nie punktował seryjnie – ale Michał nie jest typem gracza, który zwykle bryluje w kategorii najlepszych strzelców. Natomiast jego obrona, fizyczna walka, wybicia piłek czy ogólnie energia, którą zostawia na parkiecie, to coś nieocenionego, a często niewidocznego w statystykach. Na EuroBaskecie do tych wszystkich małych rzeczy nie dokładał zbyt często dobrego punktowania, a wczoraj dobrze wykorzystywał okazje, które dostawał. Takiego Sokoła chcemy oglądać, takiego Sokoła potrzebujemy.

Jerrick Harding (34:14 na parkiecie; 32 punktów, 5 asyst, 2 przechwyty, 2 bloki) – ocena 5-

fot. FIBA/Kosz Kadra

Być może pierwsza kontrowersja – ocena z minusem. Jak to, dwa razy więcej punktów od Sokoła, a gorsza ocena? 32 oczka w debiucie i to nie jest wybitny, perfekcyjny występ? Już tłumaczę. Po pierwsze, chociaż Hardingowski zanotował najwięcej asyst w naszym zespole, to jednak, zwłaszcza w pierwszej połowie, odnosiło się wrażenie, że gra momentami zbyt samolubnie. I nie chodzi mi tu o branie na siebie ciężaru gry w trudnych momentach, ale forsowanie rzutów, kiedy nie było to konieczne. Do tego kulała skuteczność zza łuku – dopiero w Q4 Jerrick trafił swoją pierwszą trójkę. Całościowo był to bardzo dobry występ i wydaje się, że będzie to kolejny naprawdę udany „podpis” naszej reprezentacji. Po prostu do ideału według mnie brakowało na tyle dużo, że nie czuję, żeby „pełna” piątka była odpowiednia. I nie jest to kwestia zgrania, które wiadomo, że nie będzie perfekcyjne. Chodzi o konkretne, jak dla mnie niewłaściwe decyzje.

Mateusz Ponitka (26:49 na parkiecie; 17 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty) – ocena 5-

fot. FIBA/Kosz Kadra

U Mateusza, jeszcze bardziej niż u Hardinga, kulała skuteczność. Nie zawsze też decyzje co do rzutów były najlepsze. Ale nadrabiał to niesamowitą walecznością. Fakt, że niemal co mecz to „Poni” jest naszym najlepszym zbierającym, z jednej strony pokazuje pewną słabość naszych wysokich, ale z drugiej – ogromne serducho, jakie Mateusz zostawia na parkiecie. Oczywiście wsad w kontrze był świetny – ale na mnie największe wrażenie zrobiła akcja, gdy Ponitka bronił bodajże Ogunsipe i skakał z ręką, utrudniając rzut, a potem jeszcze momentalnie wrócił pod kosz i z mocą zebrał piłkę. Kwintesencja naszego kapitana. Dziś nie było może idealnie, ale wciąż był to bardzo dobry występ Mateusza.

Jakub Szumert (19:44 na parkiecie; 4 punkty, 6 zbiórek, 2 bloki, +21 – najwyższy +/- w zespole) – ocena 4

fot. FIBA/Kosz Kadra

Kuba dostał szansę występu w pierwszej piątce – i zdecydowanie dobrze tę okazję wykorzystał. Momentami miało się wrażenie, że jest naszym najlepszym wysokim. Jemu również brakowało skuteczności, co u podkoszowego, który głównie rzuca z bliska, jest tym bardziej alarmujące. Jednak widać było, że Kuba się stara, że walczy, że mu zależy. Radził sobie zarówno jako czwórka, jak i jako piątka, gdy graliśmy small ball. Fakt, że miał najwyższy wskaźnik +/- w drużynie i to przy tak dużej roli, nie oznacza oczywiście, że „Szumi” był najlepszy na parkiecie, ale pokazuje, że nie osłabiał zespołu, tylko go wzmacniał. Oby dalej się rozwijał – i będziemy mieli klasowego wysokiego na lata.

Dominik Olejniczak (19:05 na parkiecie; 8 punktów, 5 zbiórek) – ocena 4

fot. Kosz Kadra

Nasz podstawowy środkowy nie zagrał źle – ale od niego możemy naprawdę oczekiwać trochę więcej, zwłaszcza w starciu z teoretycznie słabszymi rywalami. Skuteczność była, ale brakowało nieco prezencji na tablicach. To mój nieustanny zarzut – ani Olek, ani Dominik nie zabezpieczają w wystarczający sposób naszej deski. Szkoda też, że jako zespół nie dawaliśmy mu wielu szans na grę tyłem do kosza. Całościowo był to niezły występ, chociaż zdecydowanie nie był to mecz, mający np. pokazać, że to Olejniczak powinien na stałe być pierwszym centrem w reprezentacji.

REZERWOWI

Tomasz Gielo (14:29 na parkiecie; 6 punktów, 7 zbiórek) – ocena 4

fot. FIBA

Kiedy spojrzałem na boxscore, zdziwiłem się, że to Tomek zagrał najdłużej spośród naszych rezerwowych. Jakoś ten jego występ nie zapisał się mocno w mojej pamięci. Jednak można by powiedzieć, że „liczby się bronią”. U Giela również (jak w całym zespole) szwankowały trójki, ale poza tym walczył na tablicach, a co miał do wykorzystania za 2, to wykorzystał. Z jeszcze innej strony, jak na szóstego gracza (według liczby minut), który w domyśle daje impuls z ławki, to nie wygląda to jakoś rewelacyjnie. Zwłaszcza, że z Tomkiem na parkiecie nie byliśmy teoretycznie lepsi od rywali (+/- to równe 0). To jednak głębszy problem naszej ławki i naszego zawieszenia na formie liderów. Patrząc na to jak słabo (według mnie) Gielo wypadł na EuroBaskecie, tutaj dostaliśmy jego zdecydowanie lepszą wersję. A to cieszy. Chciałem dać ocenę z minusem, ale właśnie ze względu na ten progres uznaję, że należy się „pełna” czwórka.

Przemysław Żołnierewicz (11:14 na parkiecie; 2 punkty, 1 zbiórka, 1 blok) – ocena 2

Tak naprawdę, poza tym blokiem, który rzeczywiście był świetny, i alley oopem w samej końcówce, gdy mecz był już rozstrzygnięty, Przemek był niemalże „no factorem”. Bardzo szkoda, bo jego występy w lidze naprawdę napawają optymizmem. Ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dla „Żołnierza” może wkrótce brakować miejsca w reprezentacji – o ile znajdziemy inną obiecującą trójkę. Michał Kolenda? Daniel Gołębiowski? Błażej Kulikowski? Chyba, że trenerzy odkryją lepszy pomysł na wykorzystanie atutów Przemka w kadrze. Na razie, prócz niezłej obrony, wygląda to słabo.

Kamil Łączyński (11:11 na parkiecie; 0 punktów, 1 zbiórka, 2 asysty) – ocena 2-

fot. Kosz Kadra

To nie był dobry mecz „Łączki”. Na plus – dwie asysty oraz odciążanie Hardinga i Ponitki w rozgrywaniu. Ale nie trafiał zza łuku, miał naprawdę głupią stratę, gdy nonszalancko podał w poprzek parkietu, nie dawał też tak dużo energii jak wiemy, że potrafi. Szkoda. Oby był to tylko wypadek przy pracy – wszak w Arce poczyna sobie obecnie naprawdę dobrze.

Jarosław Zyskowski (08:46 na parkiecie; 3 punkty, 2 zbiórki) – ocena 2

fot. FIBA/Kosz Kadra

Nie był to bardzo przekonujący występ Jarosława. Wiadomo, obecnie pełnił będzie raczej tylko rolę dalekiego rezerwowego, który docelowo do składu po prostu nie będzie się łapał (na czwórce z nieobecnych mamy wszak chociażby Dziewę, Urbaniaka czy, przede wszystkim, Sochana). Dzisiaj z grupy „wracających do kadry” (Zyziu, Garbi, Kolendziak) to Jarek zagrał najlepiej, ale nie był to jego dobry mecz. I jestem sceptyczny co do dalszych prób „wskrzeszania” Zyskowskiego w reprezentacji. Wiem, że to wyjątkowa sytuacja, bo mamy sporo kontuzji wśród wysokich – ale przyszłościowo chyba lepiej byłoby dać szansę Sternickiemu. Jasne, mieliśmy już Szumerta, więc może trener Milicić nie chciał przesadzać z „odmładzaniem”, zaś Zyziu potrafi czasem z niczego wyczarować np. dwie ważne trójki. Ale wciąż – ja jestem raczej na nie.

Szymon Zapała (08:18 na parkiecie; 0 punktów, 3 faule) – ocena 1

fot. FIBA/Kosz Kadra

Naprawdę słaby występ Szymona. Dosyć szybko złapał kilka fauli i byliśmy częściowo zmuszeni do gry niską piątką z Szumerem jako centrem. Tak jak w Treflu, tak i w Kosz Kadrze Zapała wydaje się dosyć nieporadny i niepewny. Przez 8 minut nie oddał rzutu z gry, a z nim na parkiecie straciliśmy 10 punktów więcej niż zdobyliśmy (najniższy +/- w drużynie). Nie ma tu niemal żadnych plusów, to niestety kolejny przykład negatywnej weryfikacji Szymona w reprezentacji.

Łukasz Kolenda (05:43 na parkiecie; 0 punktów) – ocena 1

fot. Kosz Kadra/FIBA

Bardzo się cieszyłem na powrót Łukasza do reprezentacji. Fakt, że w końcu wyjechał za granicę i tam robi dobrą robotę, niestety na razie nie przełożył się na progres w przypadku gry z orzełkiem na piersi. W tym meczu trochę nie pomogło mu, że w kilku akcjach został ustawiony w roli typowego strzelca, który to ma biegać po zasłonach czy czekać na piłkę w rogu – to nie jest jego granie. Miał jednak też momenty z piłką w rękach – i wówczas momentami miałem wrażenie, że nic się nie zmieniło, i że to dalej Kolendziak forsujący indywidualne rzuty. Z jego czterech prób może dwie były właśnie takimi. Niedużo, ale w przypadku tak krótkiego występu każda okazja jest niemal na wagę złota. A na ten moment wygląda, jakby Łukasz, niestety, nie pasował do obecnego stylu kadry. Mam nadzieję, że to kwestie wdrożenia się. I że ze zgrupowania na zgrupowanie będzie tylko lepiej. Bo na razie jest słabo.

Jakub Garbacz (04:49 na parkiecie; 2 punkty) – ocena 1+

fot. Kosz Kadra

Wahałem się czy wystawić tutaj ocenę 1+ czy może 2-. Ostatecznie uznałem, że jednak Łączyński, któremu dałem właśnie 2-, był dla zespołu bardziej przydatny niż Garbacz. Kuba jest typowym strzelcem, który ma przede wszystkim biegać po zasłonach i znajdować sobie pozycje. I w tym meczu robił to nawet dobrze, to znaczy miał kilka akcji, kiedy mógł rzucać z jako taką swobodą. Niestety, nie trafiał. I to jest największy problem – Kuba raz ma mecz, że wpadnie mu i pięć trójek, a innym razem nie siedzi mu nic. A prócz tych trójek i nienajgorszej obrony (chociaż to niższy poziom niż np. Żołnierewicza), tak naprawdę nie oferuje wiele więcej. Czasem potrafi wjechać pod kosz, ale o ile działa to w PLK, to w reprezentacji jest z tym gorzej. W związku z tym jestem sceptyczny, aby również Kuba na stałe wracał do reprezentacji. Jest po prostu zbyt nierówny jak na niemal jednowymiarowego gracza. Jako ten dwunasty, w roli totalnego jokera, który jak będzie miał dzień, to trafi kilka trójek, a jak nie, to przesiedzi niemal cały mecz na ławce… Może. Ale nadal chyba wolę chociażby Michała Michalaka, który daje po prostu więcej w różnych aspektach spotkania.

fot. FIBA

Tak prezentują się moje oceny naszych graczy. Jak zapewne zwróciliście uwagę, dominują te negatywne. Niestety, ale powtarza się schemat „wiszenia” całej reprezentacji na liderach. Oczywiście nie ma niczego złego w tym, że mamy gwiazdy i że to one nadają ton kadrze. Ale brakuje jednak podłączenia się większej liczby graczy z ławki. Brakuje takiego Łączyńskiego z niektórych meczów EuroBasketu, takiego Dziewy ze starcia z Turcją w ćwierćfinale. Potencjał jest. Mamy naprawdę dobrych zawodników, którzy grają w Europie na przyzwoitym poziomie albo radzą sobie bardzo dobrze w PLK. Trzeba to tylko z nich wydobyć.

A wy – jak oceniacie naszych graczy? Z którymi wskazaniami czy komentarzami byście się nie zgodzili? Dajcie znać – i do następnego.