Polacy w NCAA – Jeremy Sochan

21 lutego 2021 roku swój pierwszy mecz w kadrze Polski zagrał zaledwie 17-letni Jeremy Juliusz Sochan. W wygranym wówczas meczu z Rumunią, młodzik zagrał wyjątkowo dobrze, był drugim strzelcem zespołu i widać było, że nie boi się grać ze starszymi od siebie. Teraz, nasz reprezentant otrzymał szansę na przedstawienie się szerszej publiczności – wraca do Stanów Zjednoczonych, gdzie będzie grał w Baylor Bears, którzy nie tak dawno wygrali March Madness i sięgnęli po tytuł mistrza NCAA.

Montenegro 2019

Pierwszy raz o Sochanie usłyszałem w 2019 roku, kiedy to Reprezentacja Polski do lat 16 wywalczyła sobie prawo do gry w Dywizji A na Mistrzostwach Europy Dywizji B w Montenegro. MVP tego turnieju został bohater niniejszego tekstu. Był widocznym liderem, a po ówczesnych popisach, zapisał się prawdopodobnie w zeszytach wielu scoutów z różnych klubów, być może nawet z NBA.

Tak, czy owak, występ na tych Mistrzostwach pokazał spory potencjał młodego chłopaka, który mimo to, że urodził się w stanie Oklahoma w 2003 roku i wychował się w Wielkiej Brytanii, reprezentuje Polskie Barwy. Stało się tak dzięki koligacjom rodzinnym – jego matką jest Pani Aneta Sochan, która reprezentowała klub KKS Polonia Warszawa, a pradziadkiem był działacz koszykarski – Juliusz Sochan. Dzięki temu, Jeremy gra z orzełkiem na piersi. A co wyczyniał na wspomnianym turnieju o awans do dywizji A? Zobaczcie sami.

Podróże międzynarodowe

Jeremy, mimo bardzo młodego wieku, ma za sobą już całkiem sporo podróży po świecie i doświadczenia płynącego z grania w różnych miejscach świata. W latach 2018-2019 można było go oglądać w barwach niewielkiego College’u położonego w Southampton w Południowej Anglii. Już wtedy wyróżniał się na tle rówieśników rzadko spotykanym atletyzmem.

Później była podróż za ocean, gdzie zdecydował się spróbować sił w La Lumiere High School w stanie Indiana. Niestety, plany i rozwój zawodnika pod okiem tamtejszych trenerów pokrzyżowały ogólnostanowe i ogólnoświatowe lockdowny. Niestety, ciężko dokopać się do jakichkolwiek statystyk z tamtego okresu, ale highlighty pokazują, że na tle rówieśników ze Stanów Zjednoczonych wyróżniał się, choć nie tak mocno, jak w Anglii.

W ubiegłym sezonie, Sochan postanowił wrócić do Europy i przenieść się do Niemiec, gdzie grał w barwach Orange Academy – klubu prowadzonego jako centrum szkoleniowe dla Ratiopharm Ulm, którzy grają w Koszykarskiej Bundeslidze. Nasz reprezentant miał więc okazję grać regularnie mecze w ProB (trzeci szczebel profesjonalnych lig w Niemczech) – rozegrał ich 25 gdzie zdobywał kolejno: 10,7 punktu (41,6% FG, 24,7% 3PT, 52,5% FT), 5,2 zbiórki, 2 asysty, 1,1 przechwytu, 1,4 bloku w średnio 25.4 minutach na mecz.

Spokojny optymizm

Co można powiedzieć o osiemnastolatku, który dołączył do Baylor Bears? Ma 203 centymetry, a trzeba pamiętać, że wciąż rośnie. Waży około 104 kilogramów, jest bardzo atletycznym graczem. Najczęściej szuka swoich okazji rzutowych w wejściach pod kosz, chociaż nie boi się też rzucać ani z dystansu, ani z półdystansu. Ma bardzo mocny ciąg na kosz, całkiem nieźle zbiera i jest bardzo wszechstronny, chociaż ma sporo do poprawy.

Największa bolączką w ofensywie Sochana jest rzut, zarówno z dystansu, jak i półdystansu. Mimo, że całkiem skuteczny, jest bardzo łatwy do kontestowania i blokowania, co przekłada się na strasznie niski procent trafionych rzutów za trzy – zaledwie 24,7% przy prawie czterech próbach na mecz. Główny problem w mechanice to jej powolność, ale mistrzowie NCAA z tego sezonu mogą to spokojnie naprawić.

Ogromne możliwości wynikające z wzrostu, długich ramion i dużych dłoni bardzo ułatwiają Sochanowi pracę w defensywie. Dobrze czuje się zarówno w obronie strefowej (zwłaszcza w 1-3-1, gdzie pełni rolę obrońcy wywierającego presję na rozgrywającym/via Eurohoops). Ma naturalny instynkt do przechwytów i blokowania, a do tego jest bardzo mobilny. Jeśli przyłoży się do pracy w Baylor, może stać się elitarnym defensorem – w tej materii nie ma dla niego granic.

Na razie nie ma większych szans na grze w NBA – Sochan jest pozycjonowany jako 53. koszykarz na pozycji Silnego Skrzydłowego (via ESPN), ale przed nim minimum dwa lata grania w college’u, gdzie może się bardzo dużo nauczyć. Fakt, może spróbować dostać się do NBA za rok, ale na to nie ma większych szans. Widać jednak, że Jeremy jest bardzo chętny do przyswajania nowych rzeczy, a do swojej kariery podchodzi bardzo ambitnie i poważnie (co pokazała decyzja o opuszczeniu La Lumiere i przeprowadzki do Niemiec, w momencie zawieszenia rozgrywek z powodu pandemii). Mam nadzieję, że za kilka lat, zobaczymy go w barwach którejś z drużyn NBA.

Następna część w przyszłą środę, a bohaterem tekstu będzie Igor Milicić Jr.