Wrzuta dnia: rekordzista Klay

Do wczoraj rekordzistą ligi w ilości trafionych rzutów za trzy punkty był Steph Curry. Curry miał na koncie 13 trafień dystansowych z meczu z 7.listopada 2016 roku przeciwko New Orleans Pelicans. Od meczu przeciwko Chicago Bulls ( wygrana Warriors 149-124) nowym rekordzistą stał się Klay Thompson.

Klay trafił 14 z 24 prób dystansowych a jego zespół poprawił inny najlepszy wynik, 17 celnych trójek w pierwszej połowie. Thompson rzucił Bykom 52 pkt, ale do punktowego rekordu kariery przeciwko Pacers (60 pkt z maja 2016) zabrakło mu 8 oczek.

Wiadomo też, iż w drodze po rekord KT poprawił też najlepsze wyniki Kobego Bryanta i Donyella Marshalla , obaj trafili po 12 trójek. 10 trójek strzelonych rywalom do przerwy to też od dziś najlepszy wynik w 24 minuty.

Pytanie, czy Steph Curry czy ktoś inny pobiją teraz wynik Thompsona ? Steph w pierwszych 7 meczach trafił ich już 46. 16 innych drużyn trafiło mniej dotychczas niż Curry…

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

23 komentarze

  1. mat653 pisze:

    Zalowalem, ze nie gral dluzej. Spokojnie mogl zakrecic sie kolo 20-tki 👊

  2. Szuwarek pisze:

    Śmieszy mnie to trochę. 28 rzutów za trzy… No comments. Quo vadis NBA?

    • Woy pisze:

      No niestety. Podwórko bez obrony.

    • Fix pisze:

      Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Poza tym proponuje stanąć za linią 7,24 i machnąć z taką skutecznością. Zmieniła się taktyka i nic na to nie poradzimy, fakt mecze kiedyś to walka i emocje a teraz strzelanka :(

    • and-3 pisze:

      Gdzie 28? Rzucał 24 na prawie 60%

      Sorry ale ja nie rozumiem tych żali. Dokąd zmierza NBA? Wczoraj oglądałem finał Lakersów z Knicksami z 1973 roku i cieszę się, że NBA nie została tam, tylko jest tu gdzie teraz.

      Klay wczoraj wyglądał jak młody bóg, widać to było po sposobie biegania, to jak zbierał piłkę z tablicy, że ma dobry dzień i musi odpalić. Genialna jest lekkość z jaką oddaje rzuty, tu nie ma żadnego forsowania na siłę. Dla mnie to jest piękno koszykówki. Chyba każdy trener od przedszkola uczy, że celem tej gry jest rzucania i trafianie do kosza, zdobywanie punktów. Nawet jakby plastrował go Bruce Bowen, albo nawet sam Bruce Lee, to też by swoje rzucił. Jest rekord i super, zapisał się w historii.
      Bardzo podoba mi się, to że Kerr posadził go na ławce, to jest klasa, tu nie ma żadnego kozakowania, żyłowania na siłę, jest rekord, wszyscy widzieli, że to nie było jego ostatnie słowo.

      Co do obrony, tu po pierwsze szybko było po meczu, bo wynik został rozstrzygnięty, ale tak naprawdę to jak to bronić? Podwajać, przecież widać, jak z Currym szukają dla siebie pozycji, jak jest to rozciągnięte, rzucić mogą z każdego miejsca. Jak to bronić? Może wprowadzić jak w siatkówce libero, który nie będzie mógł rzucać punktów będzie tylko szorował parkiet w obronie, tu puszczam oko ;-)))

      Ja nie jestem obiektywny, bo uwielbiam trójki. Mój ulubiony Bill Laimbeer też je rzucał, też ustanawiał rekordy, chyba 6 trójek w finałach. Jakoś tak się składało, że bardziej kibicowałem grajkom rzucającym trójki, Hodges – Paxon – Miller – Price – Majerle – Hornacek…

    • Woy pisze:

      @Fix , w poważnych meczach i np. rozgrywkach typu Euroliga Thompson nie oddałby tylu rzutów. Dostałby plastra i gracza, który przede wszystkim nie dopuściłby go do tylu wolnych pozycji. Dlatego czasami już odchodzę od śledzenia większości meczów i skupiam się na szlagierach w regular season. Sezon zasadniczy i play off to całkiem inna para kaloszy.

    • GPRbyNBA pisze:

      Woy ma race.. a na stronie nie można dawać plusów komantarzom :-(

  3. Adrian Rojek pisze:

    Oh, mama.

  4. hetman3 pisze:

    Tak szczerze ilu z was jest w stanie wysiedzieć przy takim stylu gry oglądając cały mecz?
    Ja oglądam tylko moich Sixers. Chyba bym nie dał rady oglądać Pels czy Kings.
    Myslę że druzyny dłu.go tak nie pociagną bo przecież nie kazdy jest Westbrookiem żeby tak biegać od kosza do kosza.
    Robi się nudny trend bo wczesniej tylko HOU masowo rzucali za 3 a teraz prawie kazda druzyna oddaje po 40 rzutów

  5. Knyppo pisze:

    Euroliga to powazne mecze? W Europie zaden plaster by nie nadazyl za nimi, by sie poplakali jakby dostali takich 3 strzelcow dystansowych. Popieram, bez obrony mowicie, to sprobujcie bronic w post plus caly obwod gdzie dzisiaj linia ataku jest rozciagnieta tak ze jak nie jeden to drugi albo trzeci rzuca za 3, niech kazdy sprobuje rzucic jak Klay czy Steph z rekoma na pilce albo z nabiegu na pelnej predkosci. Jak komus sie nie podoba to niech nie oglada, ciagle i wieczne narzekanie ze w latach 90tych to bylo super i w ogole, tylko ze zylowali akcje po 24 sekundy i upychali sie pod kosz. Dzisiaj wszystko jest szybsze, tempo jest szybsze, szybciej biegaja, koszykarze stali sie atletami, wysocy ciagle sie rozwijaja i dokladaja rzuty z 5 metrow, za 3, wszystko po to zeby dac wiecej opcji w ataku i maksymalnie obrone wyciagnac, w latach 90tych, gracze z pozycji 4,5 to mogli sobie porzucac cegla z dachu a nie z 4,5 metrow bo tego nie umieli,

    • Woy pisze:

      wiesz ppytając czy poważna nie wiem czy to sarkazm czy żart. Wystarczyłby system obrony, którego nie ma Chicago Bulls, albo odpowiednia rotacja w obronie (pomoc od wysokiego żadna ; Felicio jak dziecko we mgle, obrońcy skaczący do każdej pompki Klay’a, robiący skok przy pierwszym jakimkolwiek ruchu, zasłony proste Curry’ego czy Greena i zero elementu zaskoczenia czy przekazania). Przecież obrona jeden na jeden to kwestia chęci i zaangażowania. Obejrzyj ten skrót i zobacz ile było kontestowanych trójek, ile razy Thompson był kryty od piłki? W latach 90tych była obrona i walka. Tutaj mamy grę „bezjajeczną”.
      Jeśli pytasz jacy gracze ustaliby przeciwko Thompsonowi czy Curry’emu to wystarczy wybrać kogoś z uczestników ostatniego final four Euroligi. Mój typ , defensywa Obradovića i Fenerbahce nie dopuściłaby do 149 pkt w meczu i 24 oddanych rzutów za trzy Thompsona. O wyglądzie gry nie musisz tutaj pisać , bo już w pierwszym tygodniu wrzucaliśmy statystyki jak zwiększyła się liczba rzutów z dystansu czy rosnących punktów w ataku / i traconych w obronie (jeśli można nazwać to obroną). Btw. po obu stronach parkietu występują podobni atleci, którzy szybkością , dynamiką czy wyskokiem są na bardzo zbliżonym poziomie. Więc powtórzę , system gry w defensywie (czytaj choćby Boston lub Toronto) , a dalej chęci i zaangażowanie indywidualne graczy. Przede wszystkim trener motywator. I nie odwołuję się tutaj do przepisów, które wyjątkowo faworyzują gracza ataku i na piłce.

      P.S. rekordy punktowe czy trójkowe Thompsona (14 trójek czy 60 pkt) czy Curry’ego (13 trójek, 50-kilka punktów) padają przeciwko mega słabym defensywom jak Knicks, Pels czy właśnie Bulls. Czy widzieliśmy jakieś większe rekordy przeciwko zorganizowanym defensywom?

    • and-3 pisze:

      Już chciałem napisać, że 81 pkt KB wsadzone nie byle komu bo Toronto, ale Raptors wtedy mieli koszmarną obronę.

  6. karaluch pisze:

    fajnie , podobało by mi się bardziej gdyby zrobił to przeciwko utah albo bostonowi , ale rekord to rekord

  7. Coach K pisze:

    O tym, ze teraz mecze coraz bardziej przypominaja konkurs rzutow za trzy punkty decyduja liczby, #StrenghtInNumbers ;) lub jak kto kiedys prawil Mos Def „it’s simple mathematics”. I to na kilku plaszczyznach; po pierwsze jak wielokrotnie tu bylo przytaczane latwiej jest zrobic 40% zza luku (szczegolnie z rogow) niz 60% za dwa. Po drugie (co tez tutaj czesto sie pojawia) to zmiana w przepisach faworyzujaca atak, co tez jest podyktowane cyframi, ale tymi wyrazonymi w dolarach. Miekka gra ma przede wszystkim zapobiegac kontuzjom gwiazd, bo (z calym szacunkiem dla systemow gry) to one finasowo ciagna cala lige. To ze LeBron gra tyle lat bez powaznej kontuzji wynika w duzej mierze z jego genetyki, swietnego prowadzenia sie, ale tez wlasnie tego ze liga jest soft. Gdyby przez kilkanascie lat Bron nawet bedac takim freakiem jak jest mial sie przepychac z Bad Boys, czy ciagle bylby taki zdrow jak teraz? Raczej nie. Wreszcie sami gracze w wiekszosci rowniez preferuja taki miekki styl gry, wiem ze wszyscy deklaruja wole twardej walki do upadlego itd. ale to przewaznie tylko retoryka bo postawcie sie na ich miejscu; czy wolelibyscie co drugi dzien szarpac sie z osilkami ryzykujac urazy, czesto niebezpieczne, byc moze nawet skracajace kariere? Czy lepiej ograniczyc to ryzyko i dluzej byc w stanie zarabiac absurdalne czesto pieniadze. Odpowiedz tez jest prosta, bo znowu wbrew deklaracjom ogromna wiekszosc graczy nie gra o tytul i chwale tylko przede wszystkim o to, zeby zarobic na siebie i swoje rodziny #NeverBrokeAgain ;) Nie mowie, ze sie z tym zgadzam czy ze liga teraz jest lepsza czy gorsza, ale tak wyglada sytuacja i nic nie wskazuje na to, zeby trendy mialy sie odwrocic. Zreszta skoro liga bije kolejne rekordy przychodow (w zeszlym roku ponad 7 miliardow usd) to Silver nie ma zadnej motywacji zeby to robic.

  8. Beskid pisze:

    Liga może powinna rozważyć zlikwidowanie linii trzypunktowej, skoro rzuty z dystansu stały się podstawowym sposobem zdobywania punktów. Premiujmy je znów dwoma punktami – być może akcje znów przeniosą się bardziej pod kosz i odżyją klasyczni środkowi (kwestia opłacalności rzutu z dystansu) Dzisiaj w NBA taktyka ustępuje show. W Europie ten trend nie jest taki oczywisty.

  9. Jesse pisze:

    Trudno winić GSW. Ale może po prostu cofnąć linię za 3 punkty pół metra czy nawet metr do tyłu? Może to ożywi grę.

  10. gniewkosynrybaka pisze:

    Moze by tak dodac nastepna granice, np rzut za 4 pkt zza polowy boiska. Beda walic zaraz po zebraniu pilki to bedzie gites koszykowka.

  11. Szuwarek pisze:

    A może zamiast za 3 pkt, zmienić na 2,5 pkt ? :) Ale jakby się liga zmieniła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ;)

  12. cynik pisze:

    Mecz jak ASG. Teraz wszystko robi się takie miałkie i …tęczowate. Może czas zacząć oglądać NHL. Tam przynajmniej nie ma karnych za byle muśnięcie przeciwnika.
    Chociaż pewnie niedługo i tam dojdą do wniosku, że trzeba, tfu uatrakcyjnić mecze.

    • troy pisze:

      Mecze po 150 punktów, tego się nie da oglądać, wystarczy ostatnia kwarta. Lal są ciekawi ale z arcy wrogiem jeszcze bym się ucieszył akcją Brona i co wtedy ;) Mecze GSW jak ich źle bronią są nudne jak właśnie ASG. Jedyne ciekawe zespoły na tą chwilę to Boston i Toronto. Muszę zobaczyć NHL może akurat się zainteresuję. Wiem – marudzę ale skoro ktoś może powiedzieć, że gra jest super i widowiskowa, rekordy itd to ja również mogę sobie pozwolić na skwitowanie – nudne jak falki z olejem.

    • gniewkosynrybaka pisze:

      Mozna jeszcze NFL, aczkolwiek wymaga to tez sporej cierpliwosci ze wzgledu na ciagle zatrzymywanie akcji i przerw w grze na reklamy. Jedno czego w NFL nie ma (jeszcze?), a doprowadza mnie do szalu w pilce noznej i powoli w koszu tez, to udawanie, diving i flopping nie istnieje.

  13. GPRbyNBA pisze:

    Już miałem pisać co z nim jest że tak fatalnie rzuca.
    Dobrze że sie wstrzymałem :-p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *