Wyniki i statystyki, play offs dzień #37 – genialny James, będzie G7

Nie było niespodzianki i nie było zaskoczenia w szóstym meczu finału konferencji wschodniej między Boston Celtics i Cleveland Cavaliers. Celtowie – mimo znacznie lepszej postawy Jaylena Browna (27) i Terry’ego Roziera (28) – znów nie zdołali wygrać na wyjeździe. Cavs z kolei (oraz ich fani) mogli liczyć na Króla koszykówki – LeBrona Jamesa – który znów przejął mecz i zdominował rywalizację od drugiej kwarty. Tym razem jednak LBJ nie miał nawet wsparcia Kevina Love’a, który zderzył się głowami z Jaysonem Tatumem i rozegrał tylko 5 minut meczu…

Przed meczem nr.6, w perspektywie odpadnięcia Cavs z play offs podczas rywalizacji z Celtami zapowiadano, iż może to być ostatni mecz LBJa w Cleveland. Wiadomo, że w przypadku braku awansu do NBA Finals 2018 James będzie szukał możliwości przenosin do silniejszej ekipy. Wydaje się, że na jego decyzję wpływ jednak będzie miał mecz nr7. który obejrzymy już jutro, w TD Garden.

Tymczasem w meczu szóstym Celtom udało się wykonać jedno z założeń Brada Stevensa. Trener Stevens tuż przed meczem uważał za najważniejsze nie przegranie pierwszej kwarty meczu nr6. Ten cel udało się zrealizować, Celtics wybronili pierwszą kwartę, nie dając się zaskoczyć (nawet objęli prowadzenie 25-20).

 

Drugie z założeń mowiło o większym wpływie na grę – dwóch nieskutecznych poza TD Garden aczkolwiek ważnych ogniwach – Terrym Rozierze i Jaylenie Brownie. Obaj młodzi gracze gości też stanęli na wysokości zadania i imponowali skutecznością; Rozier trafił 6 trójek i był 10/16 pod względem skuteczności z gry. Brown trafił 2 trójki i był 11/18 z gry. Solidnie wypadł Jayson Tatum, notując 15 pkt i trafiając 7 z 15 rzutów. Więc czego zabrakło?

Nie było runu Cavs w pierwszej odsłonie, ale za to był w drugiej. James i rezerwowi włączyli wyższy bieg wygrywając fragment drugiej kwarty 20-4.  James i pomocnicy imponowali skutecznością, zaangażowaniem w obronie oraz przejściami do kontr. Piątka z Jordanem Clarksonem, Jeffem Greenem i Larrym Nancem Jr. dała to, czego brakowało Jamesowi – szczególnie – podczas meczów w TD Garden. Wyraźne wsparcie. Z minuty na minutę rozpędzał się sam LeBron. Już przed przerwą on i Cavs mieli 11 oczek przewagi na rywalem (54-43).

Po przerwie przebudził się jeszcze – zawodzący do G6 – George Hill. Weteran ze stażem w Pacers i Spurs zanotował jakże ważne przy ostatecznym wyniku 20 pkt. Okazał się drugim strzelcem Cavs w tym meczu, zastępując poniekąd niegrającego Kevina Love’a.

Nikt jednak nie błyszczał tak jak LeBron James. On po raz 7. w tych play off przekroczył granicę 40 pkt i imponował swoim liderowaniem. James trafił 5 z 7 trójek (ma średnią w swojej hali podczas play off z 38 pkt, 8 zb i 8 as, przy 59% skuteczności) wrzucając rywalom aż 46 pkt. Przy 11 zbiórkach dodał 9 asyst i 3 przechwyty. Zakończył mecz z najwyższym współczynnikiem +/- spośród wszystkich zawodników (+15).  I mimo, że goście stopili przewagę gospodarzy do 7 punktów podczas czwartej kwarty to i tak nie udało się Celtom dogonić pociągu z LeBronem.

G7 już jutro w Bostonie. Będą emocje (większe niż podczas gali boksu na Narodowym:-), będzie rywalizacja, będzie walka o wielki finał, o przetrwanie i być może (?) detronizacja LeBrona na Wschodzie.

BOXSCORE

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

82 komentarze

  1. Autor pisze:

    Przejrzałem szczegółowe statystyki tego meczu i biorąc pod uwagę staty z innych meczów to odważnie stwierdzam, że Celtics wygrają 7 mecz.

    • Tony pisze:

      A co jeśli prawdziwy wystrzał formy u Celtów zaplanowany jest na finał NBA?

  2. airball pisze:

    No nie wiem. To będzie mecz o wszystko. Tu się nie bierze jeńców. Ciśnienie i presja będą miały większe znaczenie niż statystyki.

  3. majecha pisze:

    Choć nie przepadam za nim to przyznam, że bardzo przyjemnie się ogląda Brona. Gość pokazuje co to znaczy wykonywać dobrą robotę i chyba gra analogicznie do Jordana. Z wiekiem mniej skoczny, zwinny, bardziej zmęczony z widocznym zębem czasu ale też coraz bardziej NIE DO ZATRZYMANIA. Zaczynam zmieniać zdanie, że chyba jednak dałby sobie radę na przełomie lat 80tych i 90tych ;)

    • arcktick pisze:

      cytujac kolege: „ten gosc jest j… potworem” :) …Niesamowite zawody.. jeszcze 5 trojek im zaaplikowal. Czapki z glow . Mozna go nie lubic ale szacunek mu sie nalezy.

    • Autor pisze:

      Na razie to Bron popisuje się przeciwko „przedszkolakom”. Jeśli ktoś lubi jak dorosły, dwumetrowy facet okłada nastoletnie zawodniczki rozpoczynające swoją karierę w boksie to może to robić wrażenie.
      Gdyby Bron nie był mistrzem otaczania się patałachami, którzy spijają każde słowo z jego ust to już byłby w finale – gdyż nawet taktyczne sztuczki Stevensa i serducho drużyny Celtów by nie pomogło – bo nie grałby ze szklanym Lovem, mocnym w gębie JR oraz lowelasem Tristanem, że już nie wspomnę o jakoby atletycznych – wg. słów Brona – Clarksonie czy Juniorze na N.
      Mam dziwne przekonanie, że Bron byłby w stanie wkurzyć nawet Klaya, gdyby ten był jego 2 strzelbą w ekipie.
      Zatem Bron będzie miał szansę popisać się jak ogra „przedszkolaków” i stanie na przeciwko mężczyzn, jak Igła, Green czy Ariza, Tucker.

    • and pisze:

      @Autor
      Większej głupoty, niż ta o „okladaniu przedszkolaków”, dawno nie czytałem. Jedynym nastolatkiem, do marca, był Tatum.
      Co do otaczania się patałachami. W Cleveland, przed odejściem LeBrona, gdy pewnie nie miał aż tyle do powiedzenia co teraz, też nie potrafili stworzyć mu składu na mistrzostwo.
      Pewnie z GSW czy Houston by nie wygrali, ale takie deprecjonowanie występów James’a, trąci czystą zawiścią. Skoro to takie proste to potrenuje i w wieku 33 lat sprawdź sie 1on1 z jakimś grającym 22 latkiem na boisku…

    • Autor pisze:

      Posłuchaj LeBron ma wielokrotnego All-Stara, faceta nazywanego 20-10 Love’a w składzie. Jednego z najwybitniejszych rzucających za 3 w historii NBA. Dodatkowo dwóch graczy z doświadczeniem w Finałach NBA włącznie z mistrzostwem – Smith, Tristan oraz Hilla, który grał w wielu Play-Off i wiele lat w NBA.
      Użycie przeze mnie sformułowania „przedszkolaki” dotyczy tego, że w kontekście „prime time” oraz czasu gry w NBA – które jest kluczowe w kontekście doświadczenia w NBA – to zarówno Tatum, jak też Brown i Rozier są „przedszkolakami”.
      Oczywiście Tatum to talent na poziomie Czarnej Mamby, ale to nadal rookie. Brown to materiał na All-Stara w przyszłości, ale to nadal 1-roczniak. Natomiast Rozier to facet z perspektywami na porządnego „back up” PG.
      Zatem fakty są faktami.

      Jednak od przyjścia Brona do Cavs to on dzieli i rządzi oraz decyduje o tym kto dostaje kontrakty i kto jaką spełnia rolę. To on załatwił takie a nie inne kontrakty dla swojego thug guy Smitha czy lowelasa Tristana.
      To on zdecydował, że żegnamy się z Rose czy Wadem, gdzie oczywistą, oczywistością jest, że w PO ci gracze nawet z ławki daliby mu więcej, niż patałachy – młode, energiczne chłopaki jak chwalił się po All-Star Bron – jak Nance, Clarkson czy Hood.
      Jednocześnie to, że odszedł Irivng jest tylko i wyłącznie winą Brona, który pozwolił odwalać „manianę” JR wobec zachowania poza boiskiem Irvinga, który poza boiskiem jest introwertykiem i nie lubi bawić się wspólnie z „thug chłopakami”. Do tego Irving miał dość robienia z niego kozła ofiarnego – prawie jak z Love, choć tym gościem to w Cavs pomiatają jak niewolnikiem na plantacji i to jeszcze nie w XIX a XVIII wieku – gdzie facet w finale dokładał 29 pkt.

    • Tony pisze:

      @and
      Autor ma rację. LeZgraja gra z bandą rookies tak jak już pisałem w komentarzu do innego artykułu gdzie podałem porównanie ilości minut w Play Off:
      LBJ – 9700 min
      JR – 3600 min
      Hill – 3200 min
      Korver – 3100 min
      TT – 2100 min
      Z Celtów znalazłem tylko Ala – 3700 min a i bym zapomniał niejaki D. Ainge – 5000 min :p

    • Woy pisze:

      No jasne.
      dane które ja przypomnę a warto wrzucić że twoje minuty nie obejmują Play off 2018.
      Każda teoria jest dobra byleby ją odpowiednio ubrać.
      Btw jak tam minuty Smarta o którym zapomniałeś? 27 spotkań do tego sezonu. Baynes 26. Trochę ten brak doświadczenia naginany.
      Niedoświadczonych przed play off mieli: Tatuma licznik zero i Morrisa licznik 4 meczów. EoT

    • pop pisze:

      @Woy – mogę się wypowiedzieć w sprawie Baynesa, naprawdę lubię chłopa szczerze ale to jego doświadczenie to między innymi 7 spotkań przeciwko Clippers kiedy BG zmiótł go z powierzchni ziemi, i wiele spotkań w których w ogóle, lub prawie w ogóle nie grał, więc tak jak mówisz, „Każda teoria jest dobra byleby ją odpowiednio ubrać”, bez napinki, ogólnie to się z tobą zgadzam

    • Woy pisze:

      Niedoswiadczeni byli Bucks z pierwszymi w Play off meczami Bledsoe *po nim to było widać. Niedoswiadczeni Sixers choć byli tam Redick czy Belinelli ale w efekcie 4 graczy ze stażem w Play off. Celtics pod względem minut i meczów to obok Raptors tak samo doświadczona ekipa. Choć nie mega doświadczona.

    • Tony pisze:

      @ Woy
      Po 1. Minut Smarta nie podałem bo się nie załapał jak cała reszta Celtów do zestawienia top 250 z którego zaczerpnąłem dane a to pokazuje kaliber gracza – 2000 minut (entry level na liście) to raczej nie przybijanie piątek na ławce.
      Po 2. Minuty z tegorocznego PO wszystkim im urosły (chociaż niektórym dopiero teraz bardzo szybko).
      Po 3. Jakie to były minuty do tego sezonu? Grali wszyscy z ławy. I takie doświadczenie chcesz porównywać do występów w 1 piątce przez tyle sezonów gwiazdeczek LeBrona? Tylko doświadczenie Horforda można do czegoś porównać. Reszta to przepaść.

    • Woy pisze:

      Oni pracują w tym samym systemie od 2 czy trzech lat. Pod tym samym trenerem i byli w finale konferencji już. Niedoswiadczeni są Bucks i Sixers lub Marcus Morris. Swoją młodą dojrzałość wykazali już rok temu wracając z 0-2 przeciwko Bulls i weteranom z Chicago. System się nie zmienił. Zasady gry Stevensa mają tylko innych wykonawców, którzy szykowani byli do swoich ról od kontuzji Haywarda i Irvinga.

    • Autor pisze:

      To porównajmy na początek Cavs i Celtics pod kątem doświadczenia na parkietach NBA, czy liczby rozegranych sezonów – wszak mówimy o czymś takim jak m.in. „prime time” – jak też w Play Off, czyli meczach na szczycie w krótkim czasie, przy dużo większej intensywności grania.
      Na początku pierwsze piątki z uwzględnieniem obecnego sezonu.

      Cavs:
      LeBron James 15 sezonów, 1143 mecze, 1142 jako starter, 44298 minut; 234 mecze Play-Off, 234 jako starter, 9822 minuty.
      Kyle Korver 15 sezonów, 1104 mecze, 422 jako starter, 28889 minut; 126 meczów Play-Off, 49 jako starter, 3139 minut.
      J.R. Smith 14 sezonów, 960 meczów, 391 jako starter, 25974 minuty; 125 meczów Play-Off, 59 jako starter, 3662 minuty.
      George Hill 10 sezonów, 666 meczów, 434 jako starter, 19169 minut; 97 meczów Play-Off, 85 jako starter, 3245 minut.
      Kevin Love 10 sezonów, 635 meczów, 533 jako starter;, 20425 minut; 59 meczów Play-Off, 58 jako starter, 1825 minut.

      Celtics:
      Al Horford 11 sezonów, 718 meczów, 714 jako starter, 23812 minut; 110 meczów Play-Off, 109 jako starter, 3809 minut.
      Aron Baynes 6 sezonów, 376 meczów, 91 jako starter, 5635 minut; 44 mecze Play-Off, 12 jako starter, 579 minut.
      Terry Rozier 3 sezony, 193 mecze, 16 jako starter, 3642 minuty; 40 meczów Play-Off, 18 jako starter, 1035 minut.
      Jaylen Brown 2 sezon, 148 meczów, 90 jako starter, 3493 minuty; 34 mecze, 14 jako starter, 759 minut.
      Jayson Tatum 1 sezon, 80 meczów, 80 jako starter, 2438 minut; 18 meczów Play-Off, 18 jako starter, 641 minut.

      Istotni gracze w rotacji.
      Cavs:
      Tristan Thompson 7 sezonów, 519 meczów, 338 jako starter; 73 meczów Play-Off, 60 jako starter, 2198 minut.
      Jeff Green 10 sezonów, 783 mecze, 497 jako starter, 23722 minuty; 55 meczów Play-Off, 16 jako starter, 1496 minut.
      Jordan Clarkson 4 sezon, 301 meczów, 138 jako starter, 8313 minut; 16 meczów Play-Off, 0 jako starter, 251 minut.
      Larry Nance 3 sezon, 192 mecze, 56 jako starter, 4129 minut; 15 meczów Play-Off, 0 jako starter, 231 minut.

      Celtics:
      Greg Monroe 8 sezon, 589 meczów, 415 jako starter, 16955 minut; 17 meczów Play-Off, 0 jako starter, 246 minut.
      Marcus Morris 7 sezon, 470 meczów, 239 jako starter, 12363 minuty; 22 mecze Play-Off, 4 jako starter, 529 minut.
      Marcus Smart 4 sezony, 261 meczów, 83 jako starter, 7488 minut; 42 mecze Play-Off, 11 jako starer, 1239 minut.

      Zatem wchodzący z ławki Tristan czy Green mają więcej meczów w sezonie, więcej meczów w Play Off a także więcej meczów w pierwszej piątce w Play-Off, niż 2 gracz 1 piątki Celtics bez względu czy bierzemy pod uwagę Baynesa czy Morrisa.
      Oczywiście można się bawić w liczenie łącznej liczby sezonów w NBA graczy Cavs/Celtics, łącznej liczby minut, ale nie ma to sensu, bo co trzeba to widać jak na dłoni.

    • Tony pisze:

      Makao i po makale 😁 vielen danke za te statsy, gdzieś to kuźwa wygrzebał? Ja bym tego nie policzył na kalkulatorze solarnym z 1 komunii 1989 ☺
      @Autor jakby nie patrzeć to banda rookies vel przedszkolaki z grupy Koniczynek mają ogromną szansę zakończyć streak finałowy LeBufona. Oby tylko rozkazy z centrali nie poszły i oby sędziowie nie wypaczyli wyniku…

    • and pisze:

      Ok czyli faceci, którzy doszli do finału konferencji w najlepszej lidze świata to tak naprawdę zgraja chłopców do bicia, z którymi wygrałby do 0 Anwil Włocławek.
      Liczba minut w PO, jest jedynym wyznacznikiem dla poziomu jaki może osiągnąć dany zawodnik w tej fazie, dlatego Raptors przez kolejne 5 lat będą mistrzami NBA.
      Z tego samego powodu Celtics przegrali w 2012 z Miami, mieli więcej doświadczenia, więc dali pograć młodszym kolegom.
      Kolejna sprawa, wiadomo, że dobre zespoły wokół wybitnych zawodników, buduje się bez najmniejszych problemów. Dlatego taki McGrady, w swoich sezonach w Orlando i w pierwszym w Houston ma 0 mistrzostw. Barkley też zdobywał mistrzostwo za mistrzostwem i ma ich całe nic.
      Wszyscy w zespole oczywiście bardzo się kochają i są jak rodzina. Dlatego Rodman nie zamienił słowa z Jordanem poza boiskiem. Ogólnie rzecz biorąc, każda gwiazda NBA to człowiek bez skazy, który ze wszystkimi się świetnie dogaduje i to jest klucz do sukcesu.
      Jeżeli w grze Westa a LBJ, nie widać różnic, to ja nie wiem jakie ja mecze oglądam. LeBron w tych PO ma USG% na poziomie 35, Russ 39% grając z PG i Melo (choć ten to już cień siebie). Russ w zeszłym sezonie dobił w PO do 47%. LBJ w 2007 kiedy podobno miał słaby zespół, miał USG 29.7%. Faktycznie obaj są tak samo samolubnymi graczami. MJ w całej karierze miał USG% w PO 35.6%, LBJ 32.2%, samolub.. A i MJ słabiak, Rusell na sterydach, nic więcej.
      Są też rzeczy z którymi się zgadzam. LeBron dobiera sobie skład bezsensu, ale też po mistrzowskim sezonie, ciężko byłoby zrozumieć rozwalenie tego co zadziałało. Tristan jest przepłacony, ale Biyombo skasował za ten sezon 17 mln USD, niestety liga pod tym względem zwariowała.
      Co do Kevina. To bardzo dobry gracz, jednak po Big3 w Miami i po tym w Cavs, sądzę, że on nie potrzebuje takiego typu gracza jak Bosh czy Love. Dużo rozsądniej, budując skład wokół LBJ, byłoby dodać gracza, który wykreuje sobie akcje i za trzy też coś rzuci, no i kogoś od zasłon i zbiórek. MJ-Pippen-Rodman/Luc Longley.
      Jak o samym budowaniu zespołu, jakby to było takie proste i nie było w tym odrobiny szczęścia.. Obecnie GSW – co by było gdyby – Curry sie posypał; Green nie rozwinął się tak jak to zrobił; ktoś inny by wziął Klaya. W Chicago wystarczyłoby, że Pippen chciałby zostać pierwszą opjcą, a czego chciał gdy MJ przeszedł na pierwszą emeryturę.
      To jest praca całego sztabu i Boston w tej kwestii zaczyna przebijać SAS. To nie jest zgraja chłopców z boiska, tylko ułożony system.

    • Autor pisze:

      Dużo tego, ale …
      Oczywiście, że liczba minut w PO nie jest wyznacznikiem poziomu zawodnika, ale jest wyznacznikiem poziomu doświadczenia zawodnika. Nie bez kozery najlepsze lata w karierze większości graczy to 28-32 lata = połączenie doświadczenia z ograniem, umiejętnościami i nadal ciałem zdatnym do grania na wysokim poziomie. Cavs to ekipa graczy z doświadczeniem w PO, Finałach i większość nich jest w „prime time”.
      Dodatkowo porównywanie Celtics z 2012 z obecnymi Cavs jest całkowicie nietrafione, bo w Cavs masz praktycznie samych graczy w „prime time” a nie dziadków kończących karierę.

      Jordan w ogóle nie rozmawiał prawie z nikim z zespołu poza parkietem, ale miał od tego Scttiego, który był odpowiedzialny za dobre relacje w ekipie a Jordan słuchał Scottiego w kontekście tego co mówił zespół. W Cavs IT mógł drzeć gębę na Love’a a Smith mógł popisywać się swoją pozycją w zespole przed Irvingiem przy ciszy ze strony Brona.
      Scottie wiedział, że Jordan jest od niego lepszy, ale Jordan doceniał Scottiego jak tylko się dało i Scottie to wiedział. Na przykład Jordan walczył o Scottiego gdy chciano go wymienić na McGrady. Bron miał w poważaniu, czy wytransferują Irvinga czyli wykazał podejście dokładnie takie samo jak w przypadku corocznych działań władz w kontekście transferowania Love, gdzie plotki fruwały po całym NBA. Jednocześnie walczył jak lew o kontrakt dla patałacha Smitha.

      To teraz znajdź jeszcze statystykę ile czasu piłkę w rękach ma podczas meczu Bron a ile miał Jordan.

      W zeszłym sezonie chłopaki z Bostonu doszli do Finału Konferencji i mając ten sam system oraz uznajmy, że porównywalny skład – a przecież nie sposób tego nie uznać skoro nie ma znaczenia, że Brown był rookie a Rozier był 1 roczniakiem – dostali 4-1 od Cavs.

      Wskaźnik USG nie ocenia tego czy gracz jest „samolubny” czy nie jest.
      Albowiem trzeba to odnieść do efektywności gracza. Zatem dla jednego gracza USG 30% jest maksimum, gdyż powyżej tego gracz przestaje być efektywny, czyli jego efektywność już nie rośnie a zaczyna spadać, a dla innego wybitnego gracza USG może wynosić 35% a on nadal gra na wysokiej efektywności i nie obciąża zespołu niską efektywnością. Jednocześnie analitycy zespołów oceniają również to ile USG niezbędne jest dla innych graczy, by ci mogli grać na optymalnej efektywności.
      Zatem różne poziomy USG trzeba odnieść do różnych poziomów Ofensive Rating i ocenić czy gracz utrzymuje OffR czy traci przy większym USG. Trzeba to też ocenić w kontekście całego zespołu.
      Przykładowo w serii z Celtics USG Lebrona to 37.6 a OffR 114 – nie najgorzej, ale nie wybitnie. Tragicznie wygląda za to Smith 13.1 USG i 69 OffR. Bardzo słabo wygląda Love a bardzo dobrze Hill i Korver. Zatem bez zmian w 1 piątce USH Korvera i Hilla powinno rosnąć kosztem JR i Love, bo ich OffR ma z czego spadać.
      Przykładowo dla całej kariery MJ miał OffR prawie 118 a Bron ma 116.3.

      Celci mają na przykład bardzo dobrze zbilansowane USG w kontekście uzyskiwanego OffR przez graczy pierwszej 5 w serii z Cavs. 123 OffR Ala, 117 Baynesa i po 109 pozostałej 3-ki.
      Bron wygląda lepiej niż Harden w serii z Warriors, ale gorzej niż KD, który w tej serii ma OffR 117 przy 33 USG. Słabo wypada Green a fenomenalnie wypadał Igła 13 USG i 124 OffR.
      W serii z Jazz Russ miał 39USG przy OffR 99 a Anthony miał 89 OffR przy 19.1 USG gdy w tym samym czasie Brewer miał 136 OffR przey 8.9 USG.

    • Autor pisze:

      Sprawdziłem sobie jeszcze poglądowo Play-Off z ’98. W serii z Jazz MJ miał 41.2 USG i 111 OffR = najlepszy OffR z pierwszej 5 Bulls i całego zespołu Jazz. Natomiast Malone miał 33.3 USG i 106 OffR. W serii z Pacers miał 35.2 USG i 121 OffR. Najlepszy z pierwszej 5 w OffR był Harper. Natomiast 2 w USG w Pacers M. Jackson miał 22.9 USG przy jedynie 95 OffR. Generalnie w Pacers USG rozkładało się dość równomiernie, ale przy bardzo dużych różnicach w OffR graczy.

    • and pisze:

      Zobacz sobie średnie przetrzymanie piłki na posiadanie, średnia ilość posiadan itd. Zobaczysz, że Harden jest podobnie dominującym piłkę co Westbrook i LeBron, jeszcze bardziej byl Wall. Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy nimi a Westem to gratuluję uważnej analizy. Jordanowi przyjrze sie jak będę mial więcej czasu. W Twojej definicji prime time to faktycznie Lebron i JR sa na szczycie, nie wspominając o Korverze. Ponadto nie bierzesz pod uwagę postępu farmakologii i ze zawdonicy duzo wcześniej sa obecnie „dojrzali” fizycznie.
      Dobra nie lubisz LeBrona, ok każda gwiazda ma przeciwników. Ale umniejszanie Celtics i nazywanie ich przedszkolakami…

  4. Jesse pisze:

    Ciekawe czy młodzież z Celtics poradzi sobie z ciśnieniem w G7…

    • Tony pisze:

      Jakby mieli sobie nie poradzić z ciśnieniem to już z Milłoki w siódmym meczu by się posrali jak Dinozaury na wieść, że Cavs przeszli Indianę :D

  5. Adam pisze:

    Bron gra perfekcyjnie. Do tego, pomimo tylu minut na boisku, gsy Celtics zblizyli sie bodaj na 7 puntkow sypnal dwie trojki z 45 stopni, w czwartej kwarcie. Wlasnie takiej gry oczekuje od Duranta. Ale Durant niestety w takich chwilach albo cegli, albo traci pilke albo oddaje kolegom.

  6. cynick pisze:

    Nie sądziłem, że do tego dojdzie…ale zaczynam lubić Lebrona ;-). Wcześniej go tylko szanowałem, za to jakim jest graczem. I jeżeli nie awansuje do finałów, to w tym sezonie zrobił więcej niż się spodziewano po nim i Cavs.
    Ale dalej kibicuję Celtom. Chociaż, to będzie dziwne nie widząc go w finale.

    • Długowłosy pisze:

      Jeżeli Boston nie odjedzie na większą ilość punktów, to sędziowie pomogą LBJ przejść do finalu ;)

    • Autor pisze:

      Jak to zrobił więcej, niż się po nim spodziewano?
      On robi dokładnie to co po nim się spodziewano i zapewne sam się po sobie spodziewa, bo stworzył taki klimat.
      Facet gra z wielokrotnym All-Starem i mistrzem NBA Lovem, mistrzami NBA Smithem, Tristanem i jednym z najlepszych rzucających za 3 w NBA Korverem, czyli ludźmi mającymi „kilka czapek” doświadczenia w NBA na każdym szczeblu rozgrywek a jak na razie męczy się z ekipą z jednym All-Starem oraz rookie, 1-roczniakiem, 2-roczniakiem w 1 piątce.
      Jednocześnie ekipa gra jak patałachy, bo właśnie taki klimat mentalny wytwarza Bron.
      Zatem Bron na własne życzenie ciągnie za uszy drużynę.
      1 piątka Cavs kosztuje 96 baniek a 1 piątka Celtów kosztuje 44 bańki.

      Jeśli Celtics dostaną się do Finału to Ainge zostaje przeze mnie ogłoszony najlepszym generalnym managarem w NBA, niepodważalnym geniuszem budowania drużyn koszykarskich i fenomenem jakiego NBA nigdy nie widziała.

      Na razie sędziowie nie robili jakiejś przesadzonej „maniany” w meczach Finałów Konferencji i mam nadzieję, że przy publiczności w Bostonie też będą to sędziowali przynajmniej jak do tej pory.

    • mic pisze:

      wiesz te przedszkolaki wyglądają mi jak młody IronMikeTyson walecznością, więc nie jest to totalnie pojedynek Dawida z Goliatem.
      jednak jeśli Bron rzuci 50-60punktów i dalej przegrają, to albo niech zostaje ale cały roster cavs rozburzą, nie pod Brona rzuczenie a pod mistrzostwo albo niech zmieni klub, bo tak to do 40stki będzie to samo…

    • Autor pisze:

      Ja nie twierdzę, że to jest aż pojedynek Dawida z Goliatem, bo za taki uznałbym czy uznam pojedynek Celtów z Wojownikami czy Rakietami.
      Natomiast jest to pojedynek ekipy z graczami mającymi pierścień na palcu, prowadzonej do boju przez najlepszego gracza na planecie Ziemia = Brona; przeciwko grupie wprawdzie utalentowanych, ale nadal „młodziaków” prowadzonej do boju przez „przeciętnego” All-Stara = bo Horford to jest gracz na poziomie Love’a a jak ktoś chce się czepiać to powiedzmy Love’a z przed dwóch lat.
      Zatem w Celtics najbardziej doświadczonym graczem nie jest Brodacz, KD czy AD tylko Horford a nawet nie mają najlepszego strzelca w postaci Curry, Irvinga czy Brodacza bo ich najlepszym strzelcem jest 1-roczniak Brown.

  7. Bazyl pisze:

    Niska skuteczność osobistych Bostonu większa ilość strat przegrana zbiórka o dziwo CAVS wygrywają w defensywie. Co do 7 meczu Ale Harford już takiego piachu nie zagra reszta też nie zawiedzie byle Smart nie zagrał 0/9. CAVS nie mają argumentów by ograć Boston w TG Gardena. Widzę ich w finale jedynie jeśli siądzie 3.

  8. Bazyl pisze:

    @autor Lans Jr. zagrał świetne zawody przy obręczy był jak cień LBJ. Oby z czasem grał na poziomie Taka Gibsona

    • Autor pisze:

      Bo to gracz, który jest w stanie w pojedynczym meczu czymś błysnąć na poziomie PO, ale to jest maks jego możliwości.
      Celci trzymali się w meczu przede wszystkim skutecznością z gry. Nie drżały im ręce na wyjeździe, co im się zdarzało w poprzednim meczach wyjazdowych w PO {mieli dużo lepszą skuteczność od Cavs}. Natomiast mieli więcej strat, bo chcieli przyśpieszać grę, jako że niższe tempo sprzyja Bronowi a na dodatek przegrali znacznie „tablicę”.
      Na tej podstawie wnioskuję, że w 7 meczu nie będą Celtom drżały ręce a „ryk” szalonej publiczności z Bostonu pomoże im nakręcać tempo gry = w 5 meczu Pace wynosiło 93 a w 6 meczu 88. Jeśli Cavs znów zagrają w Bostonie na 16-18 asystach to nie wygrają tego meczu, bo Celci nie przegrają już tak zbiórek {we wszystkich meczach wyjazdowych przegrywali zbiórki z Cavs a we wszystkich domowych wygrywali zbiórki} i nie będą mieli znacznie więcej start od Cavs.
      Takie są moje wnioski.

  9. LEBRONTO pisze:

    @Autor wytłumacz mi jedna rzecz – piszesz ze LBJ błyszczy na tle „przedszkolaków” i nie ma się czym chwalić, a jednocześnie analizujesz dotychczasowe mecze i dochodzisz do wniosku że te „przedzszkolaki” wygrają ostatni mecz??? Skoro to „przedszkolaki” to nie powinni mieć szans w G7, tak podpowiada logika ☺️ Ja mam wrażenie że jak zwykle wymyślisz teorie do swoich dziwnych twierdzeń w zależności co Ci pasuje, nawet jak są w tym sprzeczności. Już nawet nie będę wspominał o tym że jako jeden z redaktorow/autorów przydało by się trochę obiektywnych, fachowych opini, a nie na każdym kroku sączenie jadu na LBJ i Cavs jakbyś był jakimś „forumowym” hejterem.

    • Autor pisze:

      Nie. Logika podpowiada, że Bron jest przereklamowany nie w kontekście indywidualnych popisów, ale w kontekście bycia liderem zespołu i grania tak by drużyna się „budowała” a nie by mentalnie wyglądała jak zbieranina „patałachów” a co udowadnia „przeciętny” All Star z grupą „przedszkolaków”. Bron jest w tym względzie przeciwieństwem przykładowo takiego Paula. Jest w tym względzie za to jak Russ tylko, że jest większy, silniejszy oraz ma lepszy rzut i przez to jest jeszcze bardziej nie do zatrzymania.
      Natomiast wszystkie bolączki Brona jako gracza w kontekście koszykówki właśnie ujawnia Al z grupką „przedszkolaków”, co jest oczywiście kolokwialnym stwierdzeniem, ale oddającym kontekst tego o co mi chodzi.
      Bron z takim zachowaniem i grą mógł się popisywać przed Hawks, Raptors czy innymi „hero ball” na Wschodzie a jak wreszcie trafił na – ważne słowo – drużynę – to nawet złożona z przedszkolaków + All-Star Al ekipa prowadzona przez zdolnego czy tam wybitnego – jak kto woli – trenera jest bliska skopania mu tyłka.
      Powtarzam ekipa z „przeciętnym” All Star i grupką „głodnych” ale jednak młodziaków ma okazję skopać tyłek najlepszemu graczowi na planecie Ziemia a który ma w składzie kilkukrotnego All-Stara i dwóch graczy 1-wszej piątki ze składu z pierścieniem na paluchu a którzy potrafili wyjść z 1-3 z samymi Warriors.
      I nie chcę słyszeć żadnych wymówek, że Bron gra z patałachami, bo po pierwsze on sobie ich wybrał = w Cavs to on dzieli i rządzi w kontekście składu a nawet zwalnia trenerów; bo po drugie nie potrafi współpracować z wybitnymi graczami = odejście Irvinga, czy niepotrzebne wywalenie Wade {wiemy co grał w Heat z ławki i to samo by co najmniej podobnie by grał w PO w Cavs} czy Rose {też całkiem nieźle z ławki wspierał Wilki w PO z ławki}, więc pozbył się tych, którzy byli w stanie mu pomóc bardziej, niż jakaś nowa zbieranina; po trzecie styl gry Brona sprawia, że jeśli nie jesteś Irvingiem to możesz zamienić się w „patałacha”, bo nie jesteś w stanie powąchać piłki przez całą kwartę.

      Jako redaktor nigdy nie zaprezentowałem nie wyważonych opinii, bo uznaję, że to jest – a czego nie przestrzegają współczesne media – zasada dziennikarstwa {oczywiście zawsze możesz poszukać czegoś innego w tym co pisałem tu jako redaktor}. Tylko, że jak się pisze analizę meczu to kontekst jest zupełnie inny. Natomiast to są moje prywatne opinie a nie artykuły, analizy, itd. gdzie wyrażam w szerszym kontekście to co widzę {bo trudno w analizie meczu pisać np: o tym dlaczego Irving odszedł z Cavs albowiem jego nie ma i kropka a zespół jest jaki jest} – również biorąc pod uwagę to co dzieje się poza parkietem jak relacje międzyludzkie – bez owijania w bawełnę, co niestety lubią czynić fani poszczególnych zawodników czy zespołów, którzy szukają sobie „wymówek”.
      Zatem czy KD jest winny temu, że Warriors nie wygrali przynajmniej jednego z 2 ostatnich meczów = tak, bo mentalnie nie potrafi być agresywny w najważniejszych momentach a powinien jako, że jest najlepszym – bo prawie nie do zatrzymania – strzelcem w NBA co najmniej od czasu Kobego.
      Czy Brodacz grał w ostatnich 2 meczach jak patałach = tak, bo facet nie trafił 20 ostatnich trójek licząc mecz 5 i 4.
      Zatem czy Bron jest winny temu, że Cavs są 3-3 z Celtics = tak, bo całe jego zachowanie, sposób gry, itd. doprowadził do tego, że gra z kim gra oraz gra z graczami o takim a nie innym stanie mentalno-psychicznym.

      Innymi słowy gdyby Bron był inny,w tym miał inny styl gry – a nie jest, co jest oczywiście jego winą – to byłby już w Finale NBA. Oczywiście zawsze można sobie szukać wymówek, bo Bron rzucił na własnym parkiecie ponad 40 pkt. Tylko, że on to musiał zrobić, bo stworzył sobie taką a nie inną sytuację, gdzie musi grać „hero ball” niczym Russ, by móc ograć taką ekipę jak Celtics = ekipę bez 2 All-Starów a graczy mających być liderami zespołu.

    • Jenzor pisze:

      Popieram LEBRONTO w 100%! Aż strasznie sie to czasem czyta. Rozumiem Autor ze ty wszędzie tam byłeś na miejscu ze wiesz z pierwszej ręki kto? Co? Kiedy? Za ile? Czy może jesteś jakimś Nostradamusem NBA. Skąd wiesz że Lebron zrobił to, Lebron zrobił tamto? Masz na to jakieś dowody?… bo jeśli nie to tak jak lebronto powiedział- nie powinieneś wygłaszać tego typu opini, a zwłaszcza biorąc pod uwagę ze jesteś członkiem grupy redaktorów. Bo ja Naprzyklad czytając twoje wypowiedzi widzę sam hejt. Pozdrawiam.

    • Autor pisze:

      Ponieważ słucham wywiadów z graczami – włącznie z byłymi „funflami” z zespołów Brona a także czytam/słucham dziennikarzy, którzy pracują jako insiderzy i mają wiedzę o tym, co dzieje się za „zamkniętymi drzwiami”.
      Przykładowo wiedza o tym, co odwalali „thug” gracze Cavs w stosunku do Irvinga – a co jemu się nie podobało a Bron na to pozwalał – jest można śmiało powiedzieć powszechna wśród mających „insider” informacje na temat NBA.
      Faktycznie trochę słów prawdy to oczywiście musi być „hejt”. Nie można przecież kalać „pomnika ze spiżu” Brona jakąkolwiek krytyką.

    • Isiah pisze:

      @Autor – duzo cierpkich słów nt LBJ, ale znajduje w nich obiektywnie (nie jestem jego fanem, bo ten siłowy styl gry w połączeniu z pewną „miękkością charakteru” mi nie odpowiada, ale mam ogromny szacunek dla umiejętności) duzo racji jak np. kwestie DWade, Irvinga, Cavs vs ZESPÓŁ Celtów itd.

  10. Bazyl pisze:

    Ale muszą poprawić osobiste 55% przy wyrównanym meczu może być języczkiem uwagi. Osobiste to też jedyny element u LBJ który sprawia że Jordan jest pierwszy bo gdy miał słabszy dzień nadrabiał osobistymi. Bron tego nie ma ale jak się bliżej przyjrzeć to on nie miewa słabych dni😂 jedynie wypadki przy pracy.

  11. Wojtek pisze:

    Jeśli Boston nie wejdzie do finału to mogą podziękować Harfoldowi za to. Mecz był do wyjęcia gdyby weteran zagrał na poziomie z TD. LBJ jest po za zasięgiem jakiejkolwiek obrony

  12. sugarray pisze:

    @autor, dlaczego sądzisz że Celtics w finale z rocekts lub Golden State to walka Davida z Goliatem, ?

    • milanese13 pisze:

      bo nie mają żadnych szans…?

    • Asik pisze:

      z Bucks, Sixers i Cavs też nie mieli mieć żadnych szans

    • Autor pisze:

      Bo Warriors to mistrzowie. Mają 4 All-Starów {powiedzmy w tym sezonie 1 przyszywanego, ale jednak}. Mają nawet na ławce graczy, którzy grali kilka finałów.
      Natomiast Rakiety mają MVP, jednego z najlepszych PG ligi z olbrzymim doświadczeniem. Do tego zebrali wybitnych „zadaniowców” z wieloletnim ograniem w NBA.

      Natomiast Celtics poza talentem i serduchem do gry nie mają nikogo z takimi umiejętnościami i co ważne doświadczeniem jak Warriors czy Rockets.

    • sugarray pisze:

      @Autor, sorry widzę że znasz się na rzeczy, wymieniasz argumenty jak moja żona, typu : aha bo tam jest 4 all starów i dobry PG – nie no to na pewno wygrają, bo tam są zadaniowcy i koledzy którzy już zdobyli pierścień WOW, nie no to wyrają w cuglach !!!
      Naprawdę, aż się dziwie że używasz takich SUCHYCH argumentów.
      Ja odpowiem Ci w ten sposób: przy ocenie szans biorę pod uwagę formę z ostatnich 2,3 tygodni – i co widzę : żę Houston i GS grają PIACH , że Ci twoi all starzy nie grają jak ALL starzy, żę w meczu tych drużyn liczba asyst nie przekracza 30 !!! RAZEM !!!, Brak jakiejkolwiek obrony z obydwu stron
      Masz racje- Boston nie ma al strara, ma prawie samych „przedszkolakow”ale mają OBRONĘ, mają serce do walki i mają trenera który potrafi tak ustawić zawodników że oczy wychodzą na wierzch,
      Mieli dostać z BUCKS, mieli dostać z 76ters, a z CAvs to już do zera.
      Przepraszam Cie ale masz argumenty jak mój wójek, który jak bym go spytal kto wygra, to otworzy neta na 5 minut i odpowie GS albo HOUSTON.
      Idąc twoim myśleniem, np dzisiajszy final na pewno wygra real bo to praktycznie DREAM team
      pozdrawiam

    • sugarray pisze:

      Gwoli przypomnienia dodam że w RS zarówno GS jak i Houston wyjechali z Td Garden bez uśmiechu na twarzy 💪

    • Autor pisze:

      „Brak jakiejkolwiek obrony z obydwu stron”

      To jest rozumiem żart?
      Ponieważ za chwile finał LM to nie mam czasu na pisanie elaboratu – wliczając w to statystyki – na temat tego jaką defensywę grają czy też jak taktycznie wyglądają obie ekipy i dlaczego wcale nie grają piachu w defensywie, ale spodziewaj się jutro odpowiedzi.
      Albowiem jak rozumiem oczekujesz pogłębionej dyskusji – z dziesiątkami argumentów podpartymi statystykami – a nie skrótowego zakreślenia sytuacji dlaczego Wojownicy czy Rakiety mają przewagę = to taką dyskusję dostaniesz.

      Gdzie ja twierdziłem, że z Cavs dostaną do zera?
      Jedynie nie wierzyłem w nich z 76 i wstępnie sądziłem, że będzie 6-7 meczów ze wskazaniem na 76.
      W każdej jednak serii wskazywałem na to, że Celci będą gryźli parkiet. Wszędzie podkreślam ich „drużynowość”, zaangażowanie – „serducho”.
      Natomiast to, co twierdzili inni to mnie średnio interesuje w kontekście moich opinii.

    • sugarray pisze:

      Gdzie ja napisalem, że Ty twierdziles że boston przegra do zera z Cavs? Napisałem to ogólnie, wiekszosc ludzi tak twierdzilo na tym forum, troche więcej rozumienia z tekstu,
      Czekam niezmiernie na twoją Analizę
      Pozdrawiam

    • sugarray pisze:

      Racja @ woy, nikt nie obstawial do zera , bo nikt nie obstawial że przejdą 76rs, a jak to zrobili to ludzie zmienili zdanie …

    • Woy pisze:

      Gwiazdy basketu czekają. Ewentualnie jakaś inna strona gdzie lubią taką piaskownicę. Może warto czytać nas lub słuchać zanim się coś powie-napisze. Słyszałem za to że Paweł Kołakowski czy Kubala Janiak bujali w obłokach widząc wygrane Rockets i Celtics. Michał Wróblewski postawił nawet na wygraną Bostonu 4-3 z Cavs. Widziałem i czytałem więcej optymizmu w stronę Celtics u komentujących niż na stronę Cavs.

    • sugarray pisze:

      @woy , Czytam Was i słucham 😀 każdego dnia, podjąłem dyskusję to wszystko, nie potrzebuje żebyś wymiemial mi osoby które postawiły na Celtic , bo na tylu ludzi tutaj, ktoś na nich musiał postawić 😀
      Pozdrawiam

    • Woy pisze:

      na pięciu trzech. Nieźle co? 60% redakcyjnej skuteczności. Ale tyu stawiało na 0-4. W komentarzach też masakra. Więcej na Celtics niż na Cavs i zero wyniku 0-4.

    • sugarray pisze:

      Przejrzales wszystkie komentarze ?, Wow szacun , dzięki za dyskusję,
      Dzisiaj już tylko game 7 , czekamy ….
      Pozdrawiam

    • Woy pisze:

      z dwóch linków podanych po 11 i 12 komentarzy? co w tym trudnego. Nie no lepiej napisać: wszyscy mówili 4-0 :-)

    • sugarray pisze:

      Sorry , nie sprawdziłem , napisałem w ciemno , mój błąd ,

  13. pop pisze:

    Ja nie cierpię Brona pod niemal każdym względem, ale fakt jest taki że w tym sezonie bez dwóch zdań zasługuje na MVP (ewidentnie lepiej niż Harden, Davis nie bardzo powinien się liczyć), a w playoffs jest jak dotychczas najlepszym zawodnikiem z wszystkich i gdyby doszedł do finałów i wygrał, to może nawet napiszę o nim coś miłego.

    Co do game 7 – popatrzcie na to ze strony mediów, Celtics gdyby grali z Irvingiem i Haywardem wtedy dano by im szanse na wielki finał, trzeba poczekać na ich powrót, faktyczną potyczkę „całych” Celtics z kolejną drużyną Jamesa (niekoniecznie Cavs), w obecnej tej sytuacji stawiam na Cavs 80/20 w game7, bardziej pod kątem rywalizacji z GSW w finale, Zieloni nie mają szans z Celebrytami, Rockets bez Paula – to nie ma sensu, nie wierzę. Liczę że zobaczę siłę doświadczenia (jak rozpisał w minutach kolega @Tony)

    • Autor pisze:

      @Pop
      Wyobraźmy sobie, że Russ ze składem nie z tego, ale z poprzedniego sezonu trafiłby w Finale Konferencji na SAS z kontuzjowanymi Khawi i Aldrigem i byłby 3-3 w serii, gdzie wygrywałby mecze u siebie rzucając po 40-45 punktów w meczu i „triplami-dobulami”. Jakie miałbyś zdanie o takim Russie?

    • pop pisze:

      nie do końca rozumiem do czego zmierzasz, ale oczywista oczywistość że Thunder byliby faworytami, poza tym wbrew większości bardzo lubię Westbrooka choć różnie to z nim w przeszłości było, i Thunder to był zawsze wymagający i wielki przeciwnik, możesz jaśniej napisać do czego zmierzasz?

    • Bartekprz pisze:

      @pop Nie lubi Lebrona, lubi russa. MVP nie dla hardena za RS. Sugeruje zmianę dilera

    • pop pisze:

      nie jestem narkomanem kolego, nie lubię nawet uhahanych jaraczy, w sprawie MVP – James wg mnie wypada lepiej niż Harden

    • Autor pisze:

      Zmierzam do tego, że większość krzyczałaby o samolubnym Russie, przez którego drużyna, która jest faworytem serii jest 3-3 w tej serii a Russ ma przecież takich wybitnych graczy jak Adams, Oladipo, itd. ale nie potrafi ich wykorzystać oraz gra piach w obronie.
      To teraz popatrzmy z tej perspektywy na Brona.

    • pop pisze:

      ano wiesz, taka już dola wybitnych koszykarzy, nie można mieć wszystkiego, zarówno James, KD, JH, jak i RW są postaciami które wywołują skrajne emocje, z różnych względów, to jest normalne i wpisane w świat NBA

    • Tony pisze:

      @pop raczej to będzie 60/40 dla Bostonu, gdzie to 40 to będzie ilość punktów LBJ. Trzeba pamiętać, że w Bostonie zawodnikom Celtics dolewają do Gatorade wyciąg z Koniczynek 😁

  14. Szuwarek pisze:

    Tyle wypowiedzi a o meczu niewiele. LeBron – czapki z głów, ale naprawdę niewiele zabrakło. Trochę lepszy mecz Horforda czy Morrisa, który ceglił na potęgę i czego chyba nikt nie powiedział tylko 11/20 z linii rzutów wolnych. 4-5 punktów więcej z osobistych i mielibyśmy mega ciekawą końcówkę na styku, a tam wszystko mogło być możliwe. To był najlepszy mecz Bostonu na wyjeździe. Niezależnie od zdrowia Love’a Boston jest faworytem w TD Garden, bo jak się okazuje już nawet szaleńczy, wręcz idealny mecz LBJa nie gwarantuje wygranej. Przecież normalnie powinien to być 20-30 punktowy blow-out. Tymczasem było -7 w czwartej kwarcie przy mega słabej postawie z wolnych (średnia play-off Celtics to 76,9%).

  15. cynik pisze:

    @Autor z Twoich wypowiedzi wynika, że Lebron specjalnie wybrał sobie takich ” patałachów”,żeby na ich tle błyszczeć? Odważna teoria;-D.
    Trochę pojadę teraz Napoleonem.
    Co jest bardziej niebezpieczne: ” Lew prowadzący do boju stado baranów, czy baran dowodzący stadem lwów?”

    • Autor pisze:

      Zapewne było sporo powodów, dla których sobie wybrał takich a nie innych. Prawdopodobieństwo wskazuje, że w przypadku każdego mogły to być zupełnie inne powody. Wiadomo jest na przykład, że grający jak patałach nie pierwsze PO – a szczególnie sezon – Smith jest „chłopakiem Brona”, któremu nawet pot Brona pachnie. W ten sposób Smith robi za „thug” gościa, który może ustawiać graczy po kątach w szatni czy na treningach.

  16. sugarray pisze:

    Gwoli przypomnienia dodam że w RS zarówno GS jak i Houston wyjechali z Td Garden bez uśmiechu na twarzy 💪…

  17. Pablosss pisze:

    A co koledzy z cavs robili irvingowi?

    • Autor pisze:

      Czepiali się, że jest mrukiem i psuje atmosferę drużyny, bo nie chodzi na „imprezki rodzinne” Brona, nie wspiera kolegów w posezonowym „gamblingu” a po treningu od razu ucieka do domu bawić się z córką.
      Taka postawa sprawiała, że jeśli nie szło drużynie na parkiecie to jeśli winnym nie mógł być Love to był nim oczywiście Irving.

  18. Długowłosy pisze:

    Boston nie ma szans w finale, bo nie ma PRZEWAGI PARKIETU, niestety.
    Często się czepiam sędziów i ogólnie w finałach konferencji jest całkiem nieźle , ale … JR już 2 razy powinien wylecieć z boiska ( w tym w G6).

    Hejt – od słowa hate (nienawidzić, dla niewtajemniczonych ;)) – obraźliwy i zwykle agresywny komentarz internetowy.
    Mam wrażenie, że od dawna każda opinia niezgadzająca się z powszechnie lubianą opinią to Hejt, ludzie tym słowem wycierają sobie gębę jakby to był jakiś niezwykły argument kończący rozmowę. Oskarżę Cię o hejt i już Twoja wypowiedź się nie liczy, nic nie znaczy. Ludzie zapomnieli co to takiego dyskusja i że nie trzeba się zawsze ze sobą zgadzać (nie robię tu aluzji do nikogo z forum, to takie „życiowe” spostrzeżenia)… Chciałbym ten komentarz dalej pociągnąć, ale jestem zbyt zmęczony. Uśmiechu i dystansu :D

    • Długowłosy pisze:

      A i zapomniałem LBJ grał 46 minut !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • old pisze:

      Przecież po to wprowadzono termin mowy nienawiści [„hejt”] by zakazać krytyki, zwłaszcza tych których krytykować nie można a także zabronić wyrażania własnego zdania bo przypadkiem mogłoby ono okazać się nieprzychylne tym którzy dzielą i rządzą.

    • Woy pisze:

      Hejt – 1. obraźliwy i zwykle agresywny komentarz internetowy;
      2. mówienie w sposób wrogi i agresywny na jakiś temat lub o jakiejś osobie

      na pewno nie posiadanie innego zdania.

    • Długowłosy pisze:

      Właśnie w tym rzecz, że „wrogi i agresywny” coraz częściej zrównuje się z ” ma inną opinię niż ja”.

  19. Torquemada pisze:

    „Na razie to Bron popisuje się przeciwko „przedszkolakom”. Jeśli ktoś lubi jak dorosły, dwumetrowy facet okłada nastoletnie zawodniczki rozpoczynające swoją karierę w boksie to może to robić wrażenie.”

    Bardzo żałuję, że obrażasz zawodników, których cenię i nie rozumiem czemu możesz pisać w ten sposób o zawodowcach z najlepszej ligi w tej dyscyplinie. Obrażasz do tego zawodnika, który gra świetne zawody, przeciwko młodej ale zawodowej i profesjonalnej drużynie. Drużynie, która bez jednego z dwóch najlepszych graczy robiła wyniki na poziomie drugiego miejsca na wschodzie, jak odpadł najlepszy gracz, też mieli dodatni bilans i byli chyba najlepsza defensywą w lidze.

    Dla mnie to co piszesz to brednie.

  20. GPRbyNBA pisze:

    Autor – Bron to drugi Strumyk a Kawalerzyści to Grzmoty na wschodzie?

  21. old pisze:

    Przyjąłeś to co ci wmówili, Woy.
    O NBA masz wiedzę ale w tym temacie jej nie masz ale nie musisz jej mieć.

  22. Tomek pisze:

    Panowie, a jak tak z innej beczki nieco. Wybaczcie, ale jestem laikiem jeśli chodzi o wstrząs mózgu, dlatego zapytam – dlaczego Love nie będzie mógł zagrać w game 7 ? Czy po wstrząsu mózgu są jakieś zawroty głowy, czy skacze ciśnienie, czy inne takiego typu objawy na tyle silne, że zawodnik nie może zagrać od choćby kilkunastu minut w meczu ?

    • pop pisze:

      są od takich sytuacji (urazy głowy, wstrząsy) odgórne protokoły, niektórych sytuacji nie przeskoczysz, nawet jeśli Love czuje się dobrze, poza tym Love miał już chyba swoją historię z takimi urazami, dość pechowy gość

    • Tomek pisze:

      (kurcze, przez omyłkę, odpisałem nie tam gdzie trzeba…- prośba do admina o usunięcie tego drugiego komentarza, jeśli można) o protokołach wiem, ale właśnie mnie zastanawia jakiego typu niebezpieczeństwo (o ile to nie dmuchanie na zimne) może się kryć za takiego typu kolizją, czy co ew. zaburza w funkcjonowaniu ciała, że zawodnik ileś tam dni nie może grać. (a o ile pamięć mnie nie myli, to Love wcześniej dość długo pauzował po podobnym incydencie).

    • Woy pisze:

      Zależy jak poważny. Jeśli masz zaburzenia równowagi i wymioty to wiadomo że nie zagra. Zostaje pod obserwacją.

    • Autor pisze:

      Wszystko zależy od objawów. Jeśli są lekkie objawy jak dezorientacja to po zrobieniu badań głowy – RTG, tomografia – gdy nie ma żadnych uszkodzeń mózgu niezbędny jest wypoczynek i brak nadwyrężania wzroku. Natomiast bardziej poważne reakcje organizmu to spowolnione ruchy, czy reakcje słowne, zaburzenia równowagi, niewyraźna albo nielogiczna mowa. Do najgorszych reakcji organizmu można zaliczyć zaburzenia oddechu czy pracy serca.
      W poważnych przypadkach brak odpowiedniego leczenia może prowadzić do krwiaków mózgu a mniej poważne powikłania to bardzo silne bóle głowy, nieznaczne wylewy, zaburzenia koncentracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *