Golden Hejt Warriors

Czy potraficie wskazać bardziej znienawidzoną obecną drużynę w NBA niż Golden State Warriors? No właśnie…

Temat Duranta wałkowany jest w social mediach od lipca zeszłego roku, kiedy to KD postanowił rozstać się z kibicami i drużyną z Oklahomy. GSW w poprzednich Playoffach stoczyło równą walkę z OKC, ostatecznie wychodząc zwycięsko z tej trudnej serii (4:3). Nie chciałabym jednak teraz stawiać pytań (tak naprawdę retorycznych), czy decyzja Duranta o dołączeniu do ekipy z Kalifornii była słuszna i na ile jest to “fair” lub nie, żeby swoje talenty przenosić do klubu, który jeszcze rok temu pozbawił Cię miejsca w finale NBA. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Część z Was na pewno pamięta rozszerzenie składu Los Angeles Lakers z 2003 roku o Karla Malone’a i Gary’ego Paytona. Ruch ten wzbudzał kontrowersje, choć skończył się (lekkim) niewypałem. Lakers w finale w 2004 roku zostali pokonani przez Detroit Pistons w pięciu meczach. Dla Malone’a był to ostatni sezon w karierze NBA. Shaq i Payton opuścili skład w offseason, a Phila Jacksona zastąpił Rudy Tomjanovich. Niemniej jednak, gdyby już wtedy social media były podstawowym źródłem wiedzy o koszykówce, czy fala hejtu byłaby analogiczna do tej, która jest obecna w kierunku Wojowników? Historia pokazuje jeszcze inne przypadki. Choćby wspomniani Lakers, gdy w 2012 roku zbudowali wielką trójkę z Bryanta, Nasha i Howarda. LeBron James i Chris Bosh dołączający do Dwyane’a Wade’a w Miami Heat. Bad Boys z Dennisem Rodmanem, Rickiem Mahornem i Billem Laimbeerem. Boston Celtics w 2008 roku z wielką czwórką w postaci Rondo, Allena, Garnetta i Pierce’a. Nie mieliśmy wówczas takiego dostępu do informacji, jaki mamy teraz. Nie mogliśmy przeczytać dziesiątek tysięcy opinii na Facebooku. Czy wszystkie te przypadki, które zna historia były ostateczną granicą, którą GSW zdecydowanie przekroczyło podpisując Duranta?

KD najprawdopodobniej jest nawet motywowany wylewającą się wszem i wobec żółcią. W tych finałach wzniósł się na kolejny poziom i tylko potwierdza jak kompletnym jest graczem. Być może przed nami ostatni mecz w tych Playoffach, który dla Warriors oznaczałby pobicie kolejnego rekordu (16-0). W Internecie już podniósł się krzyk, że rywalizacja jest na poziomie ameby, bo sweep jest nieuchronny. Faktycznie, na papierze wszystko przemawia za tym, że to kibice zespołu z Kalifornii będą mieć powód do radości, ale zeszłoroczne finały pokazały, że nie warto zawczasu skreślać underdoga (dość zabawnie to brzmi w kontekście Cavs, prawda?). Czy gdyby jednak Cavs przegrali w finale, to ten pierścień będzie smakować inaczej? Czy w Waszej świadomości jako kibiców koszykówki w ogólnym pojęciu, będzie wart mniej niż pierścienie zespołów, w których nie było czterech graczy z top15 ligi NBA?

Czy (o ile to już nie nastąpiło) Kevin Durant zostanie najbardziej znienawidzonym graczem ligi, być może nawet w historii koszykówki? Czekam na kolejne mecze i zacieram ręce. Na zadane pytania nie znam odpowiedzi, poniekąd social media to zweryfikują. Wiem natomiast, że jeśli Durant zgodzi się na mniejszy kontrakt, żeby nie trzeba było rezygnować z kogoś z trzonu GSW, to perspektywa dominacji tej drużyny dopiero się zaczyna. I albo skończą jak Lakers w sezonie 2003/04 albo mamy już zaklepane miejsce w finałach Zachodu na co najmniej parę lat.

52 komentarze

  1. piq pisze:

    jaka jest obecnie TOP15?

    • pop pisze:

      1. James
      2. Leonard
      3. Westbrook
      4. Harden
      5. Wall
      6. Thomas
      7. DeRozan
      8. Gobert
      9. Hayward
      10. Paul George
      11. Curry
      12. Green
      13. Chris Paul
      14. Davis
      15. KD
      16. KAT (sorry zabrakło miejsca dla innych ;-D)

      kolejność przypadkowa i na tym poziomie dla mni9e obojętna

      a co do tematu sorry ale Nash z KB i DH to złe porównanie do Warriors, prędzej Bulls z MJ, Pippen, Kukoc, Rodman

    • Marta Kiszko pisze:

      Dla mnie takie rankingi nie maja do konca racji bytu. Mozemy porownywac zawodnikow na tej samej pozycji, ale czy rzeczywiscie mozna okreslic, ze np. George jest lepszy od KATa (tak mi sie skojarzylo po Twojej 15tce).

      Odnosnie do porownan… Nie mialy na celu zestawiac Warriors z ekipami, o ktorych wspominalam w tym artykule. Obecnosc Lakersow albo Celtics z 2008 roku, itd. jest zasadna tutaj tylko i wylacznie w kotekscie tego, ze rzesza kibicow koszykowki hejtowala ich przez to ile talentow mieli w jednym skladzie. Porownywanie Warriors sportowo do kazdej z tych ekip jest bez sensu.

    • pop pisze:

      Marto chciałem tylko pokazać że ilu kibiców tyle typów do top 15 ale jak napisałem czy ktoś używa sformułowania GSW mają 4 z top 15 czy inaczej to nie ma to znaczenia bo wiadomo że ta 4 z GSW jest w czołówce ligi…

  2. ruffneck pisze:

    o to, to.
    Pisałem taki komentarz artykuł wcześniej.

    O to właśnie chodzi. Dominacja była zawsze. OKC to była organizacja niepoważna, zamiast weteranów do składu dodawali młodzików, zespół nie był dobrze poskładany. Durant odszedł do organizacji, która jest poukładana.
    Przypomnę, ze NBA to nie jest piłka nożna. Każda drużyna ma taki sam budżet, nie ma transferów. To nie jest tak jak w La Liga, gdzie Real wszystkich najlepszych wykupi a reszta nic nie może zrobić. Tutaj jest inaczej i za to właśnie uwielbiam NBA. Akurat teraz GSW tak pokombinowali. Wybrali w drafcie SC, KK, DG, dodali Duranta i są mistrzami i będą mistrzami.
    Tak to jest jak wkraczasz na szczyt. Zawsze dostajesz hejt. Że za łatwo. Myślicie, że oni mieli tak łatwo zgarnąć taki wynik ? Nie, to ich ciężka praca.
    Cała praca całej organizacji. Tak to wygląda, jeśli ludzie wiedzą co robią i mają trochę szczęścia. Zobacz Boston np.
    Ale nie bójcie się. Cavs zaraz będzie miało właśnie Celtics na radarze a Dubs Spurs. To nie koniec rywalizacji. Czeka nas jeszcze wiele pasjonujących pojedynków.

    • Eastz pisze:

      O to właśnie to. Praca organizacji. Pamiętam sytuację, zresztą nie tak całkiem dawno jak po wymienia M. Ellisa właściciel GSW zapowiedział nowy plan na drużynę i obiecał mistrzostwo, cały stadion go wygwizdał. Ciekawe, czy Ci sami siedzą teraz w pierwszych rzędach w czapeczkach i koszulkach Goldenów, zawzięcie kibicując :)

  3. mic pisze:

    czy pierścienie Celtów i Lakers do lat 80tych są mniej warte bo byli naszpikowanie all-starami z top15 ligi NBA?

  4. mrph pisze:

    Odniosę się właściwie do ostatniego akapitu i pytań, jakie stawiasz.

    1. Czy gdyby jednak Cavs przegrali w finale, to ten pierścień będzie smakować inaczej?
    A dlaczego miałby? Nie zostanie wywalczony w atmosferze wielkich kontrowersji (o ile nic takiego nie wydarzy się do końca finałów). Trzeba przyznać, czy jest się zwolennikiem czy przeciwnikiem GSW, że wykonali niesamowitą pracę. Wiele już w historii sportu powstawało drużyn „galaktycznych” (użycie tego wyrazu jest przypadkowe), a jednak większość z nich nie osiągnęła zakładanych sukcesów. Zespół zbudowany z gwiazd to nie tylko kwestie finansowe czy organizacyjne, ale przede wszystkim umiejętność radzenia sobie z ego tych sportowców i zbudowanie zespołu, który będzie ze sobą współpracować. To zadanie Warriors wykonali na ocenę celującą, nie spodziewałem się, że stworzą taki kolektyw (z jaką przewagą asyst nad resztą ligi). Według mnie już to sprawia, że pierścień powinien im smakować jak najlepiej.

    2. Czy w Waszej świadomości jako kibiców koszykówki w ogólnym pojęciu, będzie wart mniej niż pierścienie zespołów, w których nie było czterech graczy z top15 ligi NBA?
    Pomijając drobną wątpliwość z mojej strony na temat tych 4 graczy z top15 (dyskusyjna obecność Greena), kwestia ta jest bardzo subiektywna i każdy będzie miał do tego inne podejście. Faktem jest, że dzisiaj nikt nie podważa dynastii Celtics czy Lakers, nikt nie wątpi w wysiłek, jaki musieli włożyć w zdobycie pierścieni Miami Heat czy znowu Bostonu, ale tego już z XXI wieku. W ostatecznym rozrachunku chodzi o rozegranie niemal 100 meczów w sezonie i wygranie tych ostatnich, najważniejszych. Nie wydaje mi się, by media za rok czy dwa roztrząsały „wartość” danego pierścienia.

    3. Czy (o ile to już nie nastąpiło) Kevin Durant zostanie najbardziej znienawidzonym graczem ligi, być może nawet w historii koszykówki?
    Nie. Jest najbardziej znienawidzonym graczem w Oklahomie, ale z pewnością nie w całej lidze. To, że obecnie przez sm przewala się burza na jego temat, to wynik tego, że sami GSW, jako najlepsza drużyna w lidze, najbardziej w tych mediach „trenduje”, czyli o nich pisze się i mówi najwięcej. Za kilka lat albo nie będzie się mówiło o tym wcale, albo w innym kontekście niż niesławne przejście z Thunder do Warriors. The Decision LeBrona również pojawia się w aktualnych dyskusjach zaledwie incydentalnie, choć moim zdaniem atmosfera wokół Jamesa była wtedy jeszcze gęstsza, a to z uwagi na formę komunikacji przy transferze. A teraz najczęściej mówi się o nim jako bohaterze Cleveland.

    • pop pisze:

      dla mnie jako kibica będzie wart mniej ale może jestem jedyny na świecie…

      tak, dla mnie większe wrażenie zrobili np. Pistons, Mavs albo nawet Heat (pierwszy tytuł)

      jest wielu znienawidzonych graczy KD, James, Green, KB też był nienawidzony i myślę że był to ten sam poziom nienawiści, jest to normalne w każdym sporcie i dotyczy zawsze sportowców na piedestale

      są też gracze znienawidzeni za określone działania zachowania RW, Harden, Zaza, Rodman, KG, James, Artest i wielu innych…

      podsumowując czy Warriors się przejmują jak to ktoś widzi? NIE!

      ale tak jak napisałem kilka tygodni temu pewne sytuacje pozwalają mi mieć wątpliwości co do tej ekipy, natomiast może faktycznie jestem jedyny ;-)

  5. bazyl pisze:

    Nie odmawiajmy tej lidze talentu który może pokonać GWS to kwestia tego komu uda się zbudować antidotum na grę Wojowników. King młodszy nie będzie więc chyba już nie CLE? Oby Boston jest team spirit świetny trener i Atomowa Mysz:) która błyszczy w Q4 i OT. To tylko kwestia dodania odpowiedniego puzzla do tej układanki.

  6. Kuba pisze:

    Dominacja GSW jest zasługą dobrych wyborów w drafcie z niskimi numerami. Jedynie KD przyszedł jako allstar do gotowego superteamu. Możemy nienawidzić drużyn typu Real Madryt, ale GSW należy podziwiać

    • genwanders pisze:

      Tam sytuacja wygląda nieco inaczej z takim Realem. Mają przede wszystkim nieograniczony budżet i dzięki temu wyrobioną renomę przez lata (byli kiedyś faworyzowani przez generała Franco).
      W NBA taka sytuacja nie ma miejsca, zawsze ktoś jest na wozie i pod wozem, tutaj jest salary cap. Gdyby je znieśli to jestem pewien że dzisiaj dwie najpesze drużyny to byłby Boston i Lakers.

    • Woy pisze:

      Iguodala też. Bez Iggyego nie byłoby tytułu, bez KD nie byłoby drugiego. Obaj dochodzili jako gwiazdy, obaj są MVP finału.

    • T.D. pisze:

      Dlaczego można nienawidzić Real, a GSW trzeba podziwiać? Co to za cebularski pogląd? Jedni i drudzy zarabiają i wydają. Jedni i drudzy mają finansowe zasady do przestrzegania. To dlaczego jedni są cacy, a drudzy be?

    • genwanders pisze:

      Jedni zbudowali klub przez głównie dobre wybory w drafcie i dobrą politykę płacowo/kontraktową. Realem łatwiej zarządzać. Daje się takiemu Bale’owi tyle ile poprosi i nie trzeba się martwić o jakieś salary cap, sky is the limit.
      Tutaj jest nieco inaczej. Fakt że mają 4 all starów i mieszczą tam wszystko jest niesamowity. Podpisanie Duranta nic nie zmieniło – sam fakt że dali radę go podpisać, a jest to ich pierwszy duży transfer, resztę wykształcili praktycznie sami. Bardziej mnie ciekawi jak poradzą sobie z tą sytuacją po tym sezonie – czy to wszystko utrzymają. Wtedy jeszcze większy podziw.
      A Real? Wszystko zbudowane na pieniądzach. Mają markę to wszyscy tam lgną, wystarczy że jest kasa. Na pewno mieli dużo łatwiej zbudować taki team.

    • Kuba pisze:

      @ T.D. Dlaczego mówisz, że mój pogląd (inny niż Twój) jest cebularski? Real ma nieograniczony budżet, ściąga gwiazdy na kontrakty, jak się nie sprawdzają to się ich pozbywa.
      Real ma finansowe zasady do przestrzegania? I ma budżet choć trochę podobny do ostatniej drużyny La Liga? GSW ma podobny budżet do Nets czy Pelicans i identyczne zasady do przestrzegania. Cavs płacą 26% więcej zawodnikom, a są klasę niżej.

      Kunszt zarządców GSW sprawił że mają 4 świetnych graczy podstawowego składu przed trzydziestką. Tak to zaplanowali (albo samo to wyszło), że 3 ma rozsądne kontrakty i mogą taką ekipę utrzymywać już trzeci rok. Dodali KD, liczą się z tym że ktoś z Curry/Thompson/Green odejdzie.
      W końcu ta paka się rozpadnie, jak każda kolejna w NBA. Zasady payrollu sprawiają, że nie da się utrzymać 3-4 All-Starów wiecznie, chyba że schowają swojego finansowe ego do kieszeni.

    • T.D. pisze:

      @genwanders – to nie jest tak, że sobie Bale wymyśli i ma. W Europie, jeśli chcesz grać w pucharach, musisz bardzo mocno przestrzegać zasad Financial Fifa Fair Play. Już kilku cwaniaków się postanowiło nie zastosować i ich w pucharach nie ma. Więc pudło. Jedni i drudzy mają zasady, których muszą przestrzegać, ale nie da się ich przyrównać. Nie da się grać w butach do koszykówki w hokeja na lodzie, więc przyrównanie zasad z NBA do piłki nożnej jest kompletnie bez sensu.

      Po drugie, gdyby nie przyfarciło im się przy podpisywaniu kontraktu Currego, to mieliby figę z makiem a nie Duranta. Przed podpisaniem tego kontraktu były bardzo duże znaki zapytania przy jego kostkach, więc maks wiązał się z bardzo dużym ryzykiem. Management zaryzykował podpisując, Curry miał świadomość, że jak się popsuje do końca, to nikt inny mu tych parunastu milionów nie zapłaci. Skończy jak Roy.

      Na wszystko wpływ mają zmieniające się warunki. GSW miało swojego fuksa z Currym i wykorzystali go fantastycznie. Ale jednym (długotrwałe budowanie budżetu i wartości klubu, jak Realowi) czy drugim (eksplozja talentu Curry’ego) należy się szacunek i podziw. Można sobie nie lubić, ale…

      Tak jak Woy pisał – Iggy przychodził jako All-Star i superplaster reprezentacji USA. Durant, jako All-Star, MVP i supersnajper.

      A teraz taka ściąga dla Ciebie:
      Matt Barnes – wybrany w drafcie przez LAC, nie z niskim numerem przez GSW.
      Ian Clark – wybrany w drafcie przez Utah, nie z niskim numerem przez GSW.
      Steph Curry – 7my wybór w drafcie (nie jest to niski numer).
      Kevin Durant – wybrany w drafcie przez Seatlle, nie z niskim numerem przez GSW.
      Draymond Green – wybrany w drafcie z 35 numerem. Kluczowy zawodnik, pierwszy, który pasuje do twojej teorii.
      Andre Igoudala – wybrany w drafcie przez Philly, nie z niskim numerem przez GSW.
      Damian Jones – wybrany w drafcie z 30. numerem. 8,5 minuty na mecz, niecałe dwa punty. Marginalna rola.
      Shaun Livingston – wybrany w drafcie przez LAC, nie z niskim numerem przez GSW.
      Kevon Looney – wybrany w drafcie z 30. numerem. Nie zagrał jeszcze w tych PO.
      James McAdoo – undrafted player. W tych PO, 2 punkty na mecz. Marginalna rola.
      Patric Mccaw – wybrany w drafcie przez Bucks, nie z niskim numerem przez GSW.
      JaVale McGee – wybrany w drafcie przez PTB, nie z niskim numerem przez GSW.
      Zaza Pachulia – wybrany w drafcie przez Orlando, nie z niskim numerem przez GSW.
      Klay Thompson – wybrany w drafcie z #11, a to nie jest niski numer.
      David West – wybrany w drafcie przez NOP, nie z niskim numerem przez GSW.

      Także to nie jest zasługa managementu, że wybierali zajebiście z niskimi numerami, tylko udanego kontraktu z Currym i eksplozji talentu Greena (oraz JaVale). Przypominam, że jednocześnie GSW zabiło Davida Lee, pozbyło się Barnesa i Boguta (żeby podpisać Duranta). Także to nie picki, tylko wykorzystanie sytuacji, dało GSW taką paczkę czterech wspaniałych.

  7. Majkel pisze:

    z tym Top15 to chyba trochę naciągane pani Marto. Potrafimy wymienić całą 15-stkę?

    • Marta Kiszko pisze:

      A potrafimy? Forma wskazuje na liczbe mnoga, wiec zakladam, ze pytasz i mnie i samego siebie :) „czterech graczy z top15 ligi” jest sformulowaniem, ktorego sama sobie nie wymyslilam. O ile dobrze pamietam w rankingach prowadzonych przez sportowe media cala czworka byla wymieniana jednym tchem jako najlepsza 15tka badz 20tka. Czy ja sie z tym zgadzam? Na pewno nie z tym, ze wszyscy czterej to elitarna 15tka. Curry’emu i KD na pewno tego nie odmowie, Greenowi i Thompsonowi juz predzej. Chociaz tez zalezy od tego na co patrzymy – czy bierzemy pod uwage statystyki, czy wplyw na postawe pozostalych zawodnikow na parkiecie. Jesli o mnie chodzi, w ogole nie jestem fanka tego typu rankingow, bo uwazam, ze ciezko o obiektywizm i przede wszystkim o wskazniki. Oceniac zawodnikow mozemy na kazdej plaszczyznie. Zatem raz jeszcze napisze, ze nie jest to moja opinia ;)

    • Marta Kiszko pisze:

      Generalnie zalezalo mi na tym, zeby poznac Wasza opinie w tym temacie. Napisalam ten artykul po tym jak zaczelam czytac opinie ludzi o GSW w internecie i uderzylo mnie wlasnie to, ze ludzie postrzegaja potencjalny pierscien dla GSW jako cos, co zostalo osiagniete poprzez „pojscie na latwizne”. Celowo wstrzymywalam sie z jakakolwiek opinia, zeby podyskutowac tutaj, a nie narzucac od razu swojego zdania.

    • mrph pisze:

      @Marta
      Ależ nie musisz się tłumaczyć, napisałaś dobry, prowokujący do dyskusji tekst. A co do top15 – kwestia subiektywna, ktoś uważa że Green się tam łapie, ktoś inny że to raczej ponury żart.

    • Marta Kiszko pisze:

      Musze, bo ludzie wkladaja mi w palce cos, czego nie napisalam :D

    • pop pisze:

      kolego Majkel czy to top 15 czy top 25 to mała różnica i kwestia dyskusyjna jedni powiedzą że 4 z 15 inni że 4 z 20 top ligi tak jak pisałem powyżej różnica minimalna

      Marta dobrze napisała

    • Dawid Ciepliński pisze:

      Myślę, że tak (kolejność przypadkowa):
      1. Curry
      2. Durant
      3. Green
      4. Thompson
      5. Leonard
      6. Harden
      7. Paul
      8. Hayward
      9. Gobert
      10. Westbrook
      11. Lillard
      12. Davis
      13. Cousins
      14. Towns
      15. Thomas
      16. James
      17. Irving
      18. DeRozan
      19. Lowry
      20. Wall
      21. Antek
      22. George
      23. Butler
      ok. wymieniłem 23 nazwiska, ale wydaje mi się, że da się spokojnie obronić tezę, że czwórka z warriors jest w top 15 ligi, bo te różnice będą potem bardzo minimalne. I pewnie zależne od preferencji wybierającego.

  8. conc pisze:

    Ja był z LAL 2012 nie przesadzał. Wielka trójka z Egoistą, Inwalidą i Leniwym Dzieckiem?

  9. hetman3 pisze:

    Fajny artykuł szczerze to brakowało mi trochę takich luźnych felietonów na różne tematy. Oby więcej !!!
    Co do hejterow to jednak mimo wszystko ma ich więcej Cavs i to wcale nie tak nie zasłużenie. GSW budowali swoją dynastie sukcesywnie a Lebron ma mieć wszystko od razu. Te jego żale że brakuje rozgrywającego i wymuszanie transferów na zarządzie. Typuje że Wade pójdzie do nich grać za minimum dla weterana albo jeśli Bosh będzie zdrowy…

  10. dawid_devel pisze:

    Skoro już padają pytania.. to czy uważacie, że gdyby Cavs na ławce trenerskiej zasiadał Eric Spolestra, Rick Carlisle lub „jego wysokość” Gregg Popovich to finały byłyby wciąż do jednej bramki?

    • Alonzo pisze:

      W CAVS na pewno problemem jest słaby trener, który miał dużego fuksa rok temu, gdyby jakimś cudem CAVS zgarnęło L. Waltona, to bylibyśmy świadkami epokowego starcia gigantów. Szkoda też Boguta, bo miał być kluczowym elementem układanki.

    • mrph pisze:

      @Alonzo
      W Cavs problemem jest brak trenera :)
      Jest tylko koleś, który nosi garnitur i na trenera wygląda.

    • B pisze:

      @mrph
      Mylisz się, nie ma tan nawet kolesia w garniturze, to hologram wyświetlany z mistrzowskiego pierścienia Lebrona:)

  11. cynik pisze:

    Jest taka super końcowa scena w „Truman Show” przez cały show ludzie się ekscytują życiem Trumana, a gdy wszystko się kończy po prostu przełączają na inny program. Tak też będzie z hejtem na Duranta i GSW. W czasach internetu ludzie zaraz znajdą sobie inny temat.

    • Woy pisze:

      Temat hejtu i ta opinia są przesadzone. Od siebie dodam, że Durant poszedł na największą łatwiznę w dziejach ligi, obok Malone’a i Paytona. Wyobrażenie zmieni jeśli odejdzie do innego zespołu i jak LeBron zgarnie znów tytuł.

    • Dawid Ciepliński pisze:

      Serio Malone i Payton poszli na podobną łatwiznę, co Durant? Obaj dołączyli do LAL u schyłku kariery, a do tego Malone mówił przed tamtym sezonem, że odejdzie albo do Spurs albo do Lakers, a wszystko zależy od tego, kto przegra w finałach konferencji zachodniej w 2003. Przegrali Lakers, więc wybrał ich.

    • Majk pisze:

      Latwizna to gruba przesada Woy. Chcial odejsc z okc, zadaj sobie pytanie do jakiego zespolu bys przeszedl na jego miejscu

    • pop pisze:

      @Majk jak to gruba przesada?

      „do jakiego zespolu bys przeszedl na jego miejscu” – to nie są argument i nawet gdyby to nazwać argumentem to nie zaprzecza twierdzeniu że KD poszedł na łatwiznę

  12. August pisze:

    Jak Cavs dostaną sweepa to staną na uszach żeby wrócić za rok. A do tego będą potrzebować wzmocnienia i pewnie Bronek sobie ściągnie jakiegoś allstara. I za rok będziemy pisać o hejtach wobec Cavs. Wojownicy zbierają teraz plony mądrego planowania. A przecież wychodzili z bardzo potężnego dołka. Popatrzcie na Phila – ci od lat nie potrafią stworzyć mocnej ekipy, a przecież możliwości mają takie same. Zwycięstwo zawsze kole w oczy a dzisiaj hejt to bardzo prosta sprawa – sm dają nieograniczone możliwości. KD z pierścieniem na palcu będzie się tylko z tego śmiał, jeśli w ogóle się tym przejmie.

  13. Elwood pisze:

    Ja nienawidzę GSW od lat przez Kurę i jego nawyk wypluwania zębów co jest mega obleśne moim zdaniem.

  14. Marta Kiszko pisze:

    Tak mi jeszcze przyszlo do glowy, ze to byloby calkiem ciekawe, gdyby dowiedziec sie jak na sytuacje z KD reaguja mlodzi fani koszykowki, ktorzy nie mieli okazji obserwowac jak tworzy sie historia NBA w ostatnich trzech dekadach, a jak starzy wyjadacze ;)

    • pop pisze:

      Myślę że wyłączając fanów bezpośrednich rywali (Cavs i Thunder, po sprawie Zazy można dodać Spurs) to myślę że młodzi fani charakteryzują się właśnie takim liberalnym podejściem do Duranta że zrobił co mógł zrobić i było to „mądre”, duża część mediów próbuje też podtrzymywać takie przekonanie wśród fanów.

      Ja jako staruszek… z resztą sami wiecie ;-)

    • pop pisze:

      dodam tylko że problem mam też jeżeli chodzi o styl grania GSW, no po prostu nie podoba mi się taki cyrk na kółkach… to nie moja bajka

    • Autor pisze:

      Oczywiście nie miałbyś problemu gdyby KD wybrał SAS i z SAS/Khawim wygrał 3 tytuły z rzędu. ;)
      Na szczęście Bronsexualni są gorsi nawet od takich, fanatycznych fanów SAS.

    • pop pisze:

      @Autor Wielokrotnie już o tym pisałem, wykazujesz się słabą pamięcią, NIGDY nie chciałbym zobaczyć KD w SAS i gdybania w stylu „gdyby KD razem z Leonardem, to by… mistrzostwo” do mnie nie przemawiają, tego po prostu nie wiadomo.

      Pisałem też wielokrotnie że jako kibic nie oczekuję niezliczonej ilości mistrzostw od swojej drużyny, jak widać niektórym kibicom ciężko przejść nad takim podejściem do sprawy i zawsze będziecie (ty Autor i pewnie wielu innych) używać odpowiedzi w stylu „gdyby trafił do SAS to pewnie nie byłoby problemu”

      Problemy do GSW mam nie od dziś a KD to tylko wisienka do tortu

      Gdyby odpowiedzieć w twoim stylu Autorze – „Najwięcjej problemu z fanatycznymi kibicami SAS mają fanatyczni kibice KD i Warriors” nie było was tak wielu mądrych jak siedział w OKC

  15. bazyl pisze:

    OKC historię tego zespołu po przenosinach ze Seattle tworzył Durant reszta z Rasem czy bez to tylko puzzle których nie skompletowali na czas to że nie byli pośmiewiskiem ligi zawdzięczają właśnie jemu Top ever mierzy się pierścieniami AI to nie sprawiedliwe że Kobe nosi Twój pierścień😉

  16. Rafal T pisze:

    Nie rozumiem sensu tego wpisu. Kilka lat temu sytuacja była identyczna z Miami, też ich wszyscy nienawidzili tak samo. Wszystkich wkurza, że superstar dołącza do innych superstarow jednocześnie rozbilansowujac siły w NBA. Karl i Gary byli zupelnie u schyłku kariery więc to trochę inna sytuacja

  17. dziko pisze:

    GSW? Może być! Ja nie cierpię Lebrona i wszystkich drużyn w których gra. Gość jest daremny. Zawsze uważa że jest faulowany. Chce być trenerem, gwiazdą i wszystkim w jednym. Na dodatek, wiecznie jak oglądam jego mecze to wręcz przez sędziów jest uwielbiany- tylko w 3 meczu finałów sędziowie gospodarsko gwizdnęli kilka razy pod LBJ. Nie wypadało im już gwizdnąć faulu Iguodali. A Lebron? Przychodzą ostatnie minuty to sam, tylko pod kosz jak z klapkami na oczach – mam nadzieję (kibicuję Lakers i Minnesota) że GSW wygra 4-0 i pokaże mu miejsce w szeregu.

    • Jesse pisze:

      Kiedy skończą się dzieciaki hejtujące LeBrona za „decyzję”? Gość jest „daremny” – pisałeś to samo, gdy rok temu grał jak nadczłowiek dominując we wszystkich indywidualnych statystykach i jako pierwszy wyciągnął swój zespół z 1:3? To nie James ma „klapki na oczach” tylko ty.

    • dziko pisze:

      To nie Lebron wyciągnął drużynę, tylko sędziowie wykluczeniem Greena. Lebron aniołek nic nie zawinił w tamtej utarczce? ehhh…. Dodatkowo Stefan z kontuzją, ale to już życie.

  18. Dawid Ciepliński pisze:

    „I albo skończą jak Lakers w sezonie 2003/04 albo mamy już zaklepane miejsce w finałach Zachodu na co najmniej parę lat.” – serio, porównujesz tamtych Lakers do tych Warriors? To trochę co innego, jeśli Malone i Payton u schyłku kariery dołączyli do LAL, by walczyć o swoje pierwsze mistrzostwo w karierze, niż Durant, który w swoim prime, dołączył do 3 innych All Starów, również w swoim prime.

  19. knapior pisze:

    Wedug prawa ekonomii, jeśli możesz osiągnąć coś mniejszym nakładem sił niż większym – jest to uzasadnione i jak najbardziej celowe. Zgodnie z tym prawem Durant postąpił racjonalnie i całkowicie bezpodstawne jest się czepianie jego przejścia do GSW. Całkowicie uzasadniony w przeciwnym wypadku byłby hejt wobec supergwiazd bez tytułu, które za free nie chcą przejść do caontadera :P

  20. Allen91 pisze:

    Najlepsze jest to, że gdyby CP3 w przyszłym sezonie został Ostroga nikt nie mialby problemu – cel nadrzędny: nic mistrza (GSW). Czyż nie taki sam plan przyświecał KD, by bić Cavs? Akurat tak się złożyło, że GSW przez mądre wybory i zrównoważony rozwój biorą wszystko. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Spokojnie fani NBA, ten sezon był wyjątkowy. W najgorszym wypadku mamy jeszcze podobny 17/18. GSW nie będzie rządzić wiecznie. Na pocieszenie dla fanów rywalizacji: co może być lepszego niż oczekiwanie na potkniecie dream-team’u?

  21. Jesse pisze:

    Należę do tych rozgoryczonych aktualnym sezonem, niemniej nie ma o co winić Warriors, bo i niby za co? Za świetne zarządzanie? To byłaby głupota nie wymienić Barnesa za Duranta, gdy obaj chcieli podobne pieniądze. Co do KD to jego decyzja słabo mi przypadła do gustu, chociaż rozumiem, że nie wszyscy muszą kierować się ambicją, liczą się pierścienie. Ale gdyby tak wylądował w Bostonie… może w tym sezonie widzielibyśmy siedmiomeczowe finały konferencji zamiast gładkich zwycięstw Cavs i GSW?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *