Telegram: Russell Westbrook wyrównał rekord Big O, Nuggets coraz bliżej Trail Blazers

Washington Wizards 118-111 Charlotte Hornets

John Wall zdominował trzecią kwartę, zdobywając w niej 14 punktów i 6 asyst (łącznie w całym meczu 23 punktów i 13 asyst), prowadząc swój zespół do zwycięstwa nad Charlotte Hornets. Wizards przerwali w ten sposób trzy-meczową serię porażek i zrównali się bilansem z trzecimi na Wschodzie Toronto Raptors. Wspomnianą już trzecią kwartę dzięki Wallowi Czarodzieje wygrali 36-18 i zbudowali sobie w niej przewagę, której nie oddali już do końca. Dla Szerszeni 37 oczek zdobył Kemba Walker, jednak goście nie wykorzystali szansy, by zbliżyć się na pół meczu do play-offowej ósemki.

Wizards (47-31): Wall 23 (13 ast, 6 stl, 5 TO), Beal 19 (4 ast, 3 stl), Smith 17 (5 zb), Oubre Jr. 15 (5 zb), Morris 14 (6 zb)
Hornets (36-42): Walker 37 (5 zb, 4 ast), Belinelli 16, Batum 13 (8 ast), Kaminsky 12 (5 zb), Zeller 10 (10 zb)

Cleveland Cavaliers 122-102 Orlando Magic

LeBron James zaliczył swoje drugie z rzędu triple-double, Kevin Love dodał 28 punktów, a Cleveland Cavaliers trafili łącznie 18 rzutów za trzy punkty, nie dając żadnych szans Orlando Magic. Kluczowa dla losów spotkania okazała się trzecia odsłona (po pierwszej połowie podopieczni Franka Vogela prowadzili dwoma punktami), w której mistrzowie NBA zatrzymali Magików na 20 punktach, sami zdobywając 43 i trafiając aż 9-krotnie zza łuku. Goście nie potrafili się już potem podnieść i przegrali swoje piąte spotkanie z rzędu. Cavaliers dzięki zwycięstwu zrównali się bilansem z Boston Celtics, z którymi już dziś zagrają bezpośrednie spotkanie o pierwsze miejsce na Wschodzie. 21 oczek dla Orlando zdobył Evan Fournier.

Cavaliers (50-27): Love 28 (11 zb), Irving 24 (8 ast, 4 zb), Smith 19 (5 zb), James 18 (11 zb, 18 ast, 6 TO), Korver 11
Magic (27-51): Fournier 21, Hezonja 13, Gordon 12 (5 zb), Ross 12, Payton 12 (6 ast, 4 zb), Meeks 11

Philadelphia 76ers 118-141 Brooklyn Nets

Ośmiu zawodników Brooklyn Nets zaliczyło dwucyfrową zdobycz punktową, a ich ofensywa trafiała 64% rzutów z gry, roznosząc w proch i w pył zdziesiątkowaną kontuzjami Philadelphię 76ers. W samej pierwszej połowie Nets zdobyli 81 punktów, trafiając w niej 12 rzutów za trzy punkty. Granicę 100 punktów przekroczyli na 4 minuty przed końcem trzeciej kwarty i posiadając wówczas 33-punktowe prowadzenie, byli pewni swojego trzeciego kolejnego zwycięstwa.

76ers (28-50): Luwawu-Cabarrot 19, Long 18 (6 zb), Holmes 16 (6 zb, 4 ast, 3 blk), McConnell 13 (7 ast), Anderson 13, Poythress 10 (7 zb)
Nets (19-59): Lopez 16 (4 zb), Lin 16 (7 ast, 5 zb, 5 TO), Goodwin 14, McDaniels 14, Kilpatrick 13, Dinwiddie 13 (7 ast), Hollis-Jefferson 12, Foye 12

Indiana Pacers 108-90 Toronto Raptors

Paul George zdobył 18 ze swoich 35 punktów w trzeciej kwarcie, a Indiana Pacers przerwała czteromeczową serię porażek. Dzięki wygranej podopieczni Nate’a McMillana wyprzedzają obecnie Miami Heat o pół meczu i są na 8. miejscu na Wschodzie. O zwycięstwo gospodarze musieli się jednak bardzo postarać, bowiem jeszcze w pierwszej połowie przegrywali w pewnym momencie 45-26. W trzeciej odsłonie spotkania prowadzeni przez George’a zniwelowali jednak stratę i w czwartą kwartę wchodzili z dwupunktowym prowadzeniem. Ostatnią ćwiartkę rozpoczęli od runu 11-2, który ustawił resztę spotkania i przesądził o wynikach rywalizacji.

Pacers (38-40): George 35 (10 zb), Teague 20 (6 ast), Young 15 (11 zb), Stephenson 12, Ellis 10 (4 zb)
Raptors (47-31): DeRozan 27, Carroll 11, Valanciunas 10 (10 zb), Joseph 10 (4 zb)

Oklahoma City Thunder 110-79 Milwaukee Bucks

Russell Westbrook tym razem bez wielkich punktowych popisów (linijka 12-13-13) zaliczył swoje 41. triple-double w sezonie (7. z rzędu), czym wyrównał rekord Oscara Robertsona z sezonu 1961/62, a przy okazji poprowadził swój zespół do zdecydowanego zwycięstwa nad Milwaukee Bucks. W całej karierze Westbrook ma już 78 triple-doubles i razem z Wiltem Chamberlainem jest na czwartym miejscu na liście graczy z największą liczbą takich występów w historii ligi. Gwiazdor Thunder swoją dziesiątą asystę zaliczył w trzeciej kwarcie, w której opuścił parkiet na 2:35 przed jej końcem i nie powrócił już w ogóle na boisko. Gospodarze zbudowali sobie 24-punktowe prowadzenie w pierwszej połowie, a później jeszcze je powiększyli i spokojnie mogli dać odpocząć swoim najlepszym graczom.

Thunder (44-33): Kanter 17 (5 zb), Westbrook 12 (13 zb, 13 ast), Gibson 12, Abrines 12, Sabonis 11 (5 zb), Christon 10 (7 zb)
Bucks (40-38): Beasley 14, Antetokounmpo 11 (10 zb, 4 ast, 3 blk), Hawes 10 (5 zb)

New York Knicks 100-91 Chicago Bulls

Carmelo Anthony zdobył 23 punkty i pomógł New York Knicks przerwać czteromeczową serię zwycięstw Chicago Bulls. Goście trafiali tylko 38.1% swoich rzutów, popełnili 15 strat i mają taki sam bilans jak Indiana Pacers, jednak mają nad nimi tie-breaker i zajmują cały czas siódme miejsce w konferencji wschodniej. Knicks w drugiej kwarcie zatrzymali Bulls na 16 punktach, budując w tym czasie 14-punktowe prowadzenie, a w trzeciej dzięki Anthony’emu utrzymali różnicę, której nie oddali już do końca. Knicks trafiali 55% z gry i zdominowali tablice, wygrywając walkę o zbiórki 53-36. Dla gości 26 punktów miał Jimmy Butler.

Knicks (30-48): Anthony 23 (7 zb), Lee 14 (4 zb), Ndour 13 (12 zb), Holiday 12 (4 zb), Kuzminskas 11
Bulls (38-40): Butler 26 (4 ast), Mirotić 21 (10 zb), Morrow 15, Lopez 11 (4 zb)

New Orleans Pelicans 131-134 Denver Nuggets

Denver Nuggets odnieśli niezwykle ważne wyjazdowe zwycięstwo nad New Orleans Pelicans i przy okazji porażki Portland Trail Blazers zbliżyli się już do nich na pół spotkania. 28 punktów zdobył Danilo Gallinari, a Gary Harris dodał 23 oczka i kluczowy przechwyt w ostatniej akcji spotkania, kiedy to przechwycił podanie Jrue Holidaya do DeMarcusa Cousinsa i rzutem wolnym powiększył prowadzenie Denver do trzech oczek. Pelicans mieli jeszcze ostatnią akcję na doprowadzenie do dogrywki, ale Holiday nie trafił rzutu zza łuku. Dla Pelikanów 41 punktów zdobył Anthony Davis, 30-14-9 dodał DeMarcus Cousins, który trójką na 30.5 sekundy przed końcem wyrównał stan rywalizacji na 131-131, ale obrona gospodarzy nie potrafiła zatrzymać walczących o play-offy Nuggets, którzy trafiali 53.3% z gry.

Pelicans (33-45): Davis 41 (5 zb, 4 blk), Cousins 30 (14 zb, 9 ast), Holiday 18 (13 ast, 4 zb), Hill 15 (4 zb), Moore 13
Nuggets (37-40): Gallinari 28 (5 zb), Harris 23 (8 zb, 5 ast), Jokić 21 (12 zb, 4 ast), Chandler 18 (7 zb), Murray 16 (5 zb, 5 ast), Mudiay 15 (7 ast), Plumlee 13 (11 zb)

San Antonio Spurs 95-87 Memphis Grizzlies /OT

Kawhi Leonard zdobył 32 punkty i 12 zbiórek, a San Antonio Spurs po dogrywce pokonali Memphis Grizzlies w meczu zapowiadającym serię pierwszej rundy play-offów. Na 3:42 przed końcem czwartej kwarty goście stracili Mike’a Conleya, który zderzył się głową z Kawhi’em Leonardem i nie po założeniu szwów nie pozwolono mu powrócić na parkiet. Bez swojego lidera Grizzlies zaliczyli run 13-6 i byli już bardzo bliscy zwycięstwa, jednak na 4.9 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry Leonard wyrównał stan rywalizacji. Po drugiej stronie parkietu szybkim rzutem z półobrotu Zach Randolph dał im ponownie prowadzenie, jednak i tym razem Ostrogi doprowadziły do remisu – i tym razem też do dogrywki – dzięki lay-upowi LaMarcusa Aldridge’a. W dogrywce gospodarze zatrzymali Grizzlies na 5 punktach i udało im się wygrać swoje trzecie z rzędu spotkanie.

Spurs (60-17): Leonard 32 (12 zb, 4 ast), Gasol 12 (11 zb), Parker 10 (7 ast), Mills 10 (4 zb)
Grizzlies (42-36): Conley 19 (6 ast, 5 TO), Randolph 18 (16 zb), Gasol 11 (7 ast, 6 zb), Daniels 10 (6 zb)

Utah Jazz 106-87 Portland Trail Blazers

Utah Jazz kontrolowali przebieg spotkania z Portland Trail Blazers i dzięki 30 punktom Gordona Haywarda udało im się pokonać walczących o utrzymanie ostatniego miejsca w play-offach podopiecznych Terry’ego Stottsa. Gospodarze ostatecznie zapewnili sobie wygraną jednak dopiero w czwartej kwarcie, którą rozpoczęli runem 15-6, powiększając prowadzenie do 20 punktów. Mimo wygranej, Jazz mają tylko mecz przewagi nad piątymi w tabeli Los Angeles Clippers. Dla Trail Blazers 25 punktów zdobył C.J. McCollum. Portland ma już tylko pół meczu przewagi nad ósmymi Denver Nuggets, jednak w razie czego mają nad nimi tie-breaker.

Jazz (48-30): Hayward 30 (4 zb), Gobert 20 (11 zb, 3 blk), Johnson 13, Mack 12 (5 ast), Exum 10, Withey 10
Trail Blazers (38-40): McCollum 25 (6 zb), Lillard 16, Aminu 11 (4 zb)

Sacramento Kings 98-87 Dallas Mavericks

Ben McLemore zdobył 21 ze swoich 22 punktów w drugiej połowie i poprowadził Sacramento Kings do wygranej nad Dallas Mavericks. Rzucający obrońca Króli zdobył m.in. 11 ostatnich punktów swojej drużyny w trzeciej kwarcie i pomógł powiększyć prowadzenie w czwartej odsłonie, w której gospodarze runem 13-4 uciekli Mavericks. Dallas przegrało już piąte spotkanie z rzędu.

Kings (31-47): McLemore 22, Hield 16 (4 zb), Galloway 15 (7 zb), Papagiannis 13 (5 zb), Cauley-Stein 12 (16 zb, 3 stl), Labissiere 11
Mavericks (32-46): Brussino 13 (7 zb, 5 ast), Powell 11 (7 zb), Barnes 11, Noel 9 (10 zb)

Golden State Warriors 121-107 Minnesota Timberwolves

Klay Thompson zdobył 41 punktów, prowadząc Golden State Warriors już do 12. z rzędu wygranej. Wojownicy mogą zapewnić sobie przewagę parkietu przez całe play-offy już w środę, jednak San Antonio Spurs musieliby przegrać z Los Angeles Lakers, więc prawdopodobnie będą musieli z tym poczekać jeszcze parę dni. Gospodarze rozpoczęli odjeżdzać zawodnikom Toma Thibodeau w drugiej kwarcie, a w trzeciej powiększyli różnicę do 18 punktów i nie oddali prowadzenia już do samego końca. Dla Timberwolves 24 punkty zdobył Andrew Wiggins.

Warriors (64-14): Thompson 41, Curry 19 (9 ast, 3 stl), Barnes 12 (6 zb, 4 ast), Iguodala 11
Timberwolves (31-46): Wiggins 24 (4 zb, 3 stl), Muhammad 24 (11 zb), Towns 21 (6 zb, 4 ast), Rubio 15 (5 zb, 5 ast)

 

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

22 komentarze

  1. pop pisze:

    Wychodzi na to że chłopy się będą mordować o 8-spot do końca sezonu, a potem przyjdzie masakra w 1 rundzie, podobnie z resztą na wschodzie. To jest zawsze ta przewaga lidera w konferencji że często trafiają się im niedobitki po ciężkim regularu.

    • Maniek pisze:

      co do zachodu pełna zgoda: GSW przejadą się po PTB jak i Denver… ale co do wschodu to już taki pewny bym nie był :) tam niczego nie można być pewnym ani kto które miejsce zgarnie na koniec ani kto i jak zagra w PO :P

    • Lolkoski pisze:

      Ale ogólnie to fajnie że do końca mamy ciekawą walkę o ósemkę po obu stronach

      PS. Dallas nie przegrało 5 meczów z rzędu bo ostatnio wygrali z Bucks ;) wczoraj zaś ewidentnie w końcówce było widać tankowanie …ehh czemu tak późno

  2. Majecha pisze:

    Co do rekordu Russa. Tylko Gobert ma mniej kontestowanych trójek od niego w całej lidze. Nawet DeAndre Jordan częściej broni na obwodzie. Russell ma najwięcej niekontestowanych zbiórek w nba. Tzn,, takich w których nikt mu nie przeszkadza. Nie umniejszajac liczby asyst i szalonych zdobyczy punktowych jego rekord jest wynikiem całego zespołu. Jeśli chodzi o zbiórki to nikt w tej lidze bardziej na nie nie poluje. Nikomu tak nie dają zbierać koledzy. Wiem,że to co pisze nadaje się na maść na ból d…ale ten rekord jest dla mnie wypaczony. Harden i Thomas to moi MVP.

    • mrph pisze:

      Ale w USA uwielbiają takie historie, zwłaszcza poparte biciem rekordów sprzed paru dekad. Co do Hardena się zgodzę, gdyby jeszcze hultaj starał się bardziej w defensywie… Z kolei Thomas w mojej opinii nie dorównuje jednak Russowi, Brodaczowi czy nawet Leonardowi. Jego forma nie była tak równa przez cały sezon, jak wymienionej trójki.
      Rekord oczywiście wypaczony, tylko kto będzie o tym pamiętać za 10-15 lat?

    • pop pisze:

      Przy całym szacunku dla Thomasa, wydaje mi się że Wall robi większą różnicę w słabszej drużynie, a RW i tak będzie tym MVP więc niezależnie czy wynik jest „wypaczony” czy nie to nie ma znaczenia. Harden nie jest taki święty, z resztą również pogrążył Rockets kilka razy a ostatnio dosyć często nawet.

    • pop pisze:

      nawet ostatnio o tym głośno w mediach że mimo kontuzji nadgarstka próbje wciąż walczyć o MVP mimo że Rockets są usadowieni na 3 miejscu i mógłby odpocząć dla drużyny na playoffs, aż się dziwię że sztab Rockets mu na to pozwala

    • GPRbyNBA pisze:

      Oczywiście masz rację jednak nie jest to chyba takie złe dla zespołu.
      Byczki moga walczyć o to by żaden z oponentów nie znalazł sie blisko kosza a niższy zawodnik może spokojnie zebrać piłkę.

    • Woy pisze:

      źle piszesz Majecha, te zbiórki to był pomysł Donovana już w zeszłym sezonie, by zastawiać a Westbrook ma szybciej uruchamiać szybki atak i kończyć sam lub znajdywać kolegów. Pisali o tym też na innych portalach :-)

    • AdamB pisze:

      Przy całym szacunku wypowiadających się osób nie potrafię zrozumieć umniejszania wyników Russa.
      W historii wiele razy zdarzało się, że zespół pomagał swojemu liderowi aby mógł osiągnąć jakiś cel.

      Ale zauważcie, że Russ właśnie wykręcił 41 TD w sezonie (dla przypomnienia sezon ma 82 mecze :)).
      To jest (aktualnie) TD w co drugim spotkaniu. Dla mnie to nie jest tylko wynikiem tego, że zespół pomaga.

      Swego czas pisałem, że jeżeli utrzyma średnie i zespół będzie w TOP 4 konferencji jest dla mnie zdecydowanym MVP. Aktualnie zespół nie jest w TOP 4 tak więc ten warunek nie jest spełniony.
      Ale biorąc pod uwagę innych kandydatów (JH, KL, LBJ, SC, KD) wydaje się (dla mnie), że jednak postawa Russ powinna być doceniona.

    • majecha pisze:

      @Woy – nie czytam innych serwisów o NBA :)
      Napisałem, że moje wynurzenia warte są maści. Nie umniejszam kosmicznej grze RW, piszę tylko, że poluje na zbiórki. Z moich obserwacji (może są błędne) RW ma podawane zbiórki na tacy w sytuacjach, gdzie nie chodzi o szybsze wyprowadzenie piłki. Także pisanie, że to po to żeby gra była szybsza ma w sobie tyle samo prawdy co moje upieranie się, że nabija statsy. Jeszcze jedna statystyka – RW będzie pierwszym od 17 lat MVP z tak niskim FG%. Do tego zostanie królem strzelców. Nie mówię, że na siłęęęę aaaaaleeee… ;)
      Na zakończenie dodam, że Triple Double w sezonie zasadniczym i pobicie rekordu Big O to niesamowita sprawa. Fajnie będzie powspominać za 20 lat, że ten tytuł MVP nie przeszedł jednogłośnie.

      ps. BIG O nie został wtedy MVP….został nim Bill Russel:)

  3. amon pisze:

    Alex Poythress w końcu zagrał w NBA. Kiedyś myślałem, że będzie gwiazdą. Oby Philly za szybko go nie zwolnili;)

  4. sasoo pisze:

    Odnośnie Westbrooka, coż mu po rekordach jak w 1 rundzie szybkie 1-4 i ryby :)

    • Maniek pisze:

      jak zagraja z Houston a wiele na to wskazuje to nie koniecznie… nie raz pisane było że Houston nie będzie tak łatwo jak w sezonie bez swojej obrony… a jak nie będzie siedziała 3 to może być ciekawie… już się cieszę na ten pojedynek bo to będzie chyba najlepszy match-up 1rundy :D

      PS po rekordach tyle mu że za 20lat dalej będą o nim mówić przez to czego dokonał w tym sezonie…

  5. Darwicz pisze:

    Można nie lubić RW, można także mieć obiekcję co do jego gry (moim zdaniem tłamsi kolegów z drużyny) ale chyba już w tym momencie nie ma innego wyjścia jak przyznać MVP…Cały sezon byłem temu przeciwny ale im bliżej końca, tym coraz bardziej zaczynam się łamać. Takie statystyki to nie jest przypadek, nie zdarzają się po prostu. Chwała za wielki wyczyn i rekord, który wydawał się nie do pobicia w erze dzisiejszej koszykówki. Fenomen, koniec kropka.

    • Maniek pisze:

      dokładnie można być w grupie PRO Westbrook lub odwrotnie w grupie ANTY Westbrook ale no kurde trzeba oddać gościowi to czego dokonał – to jednak nie było takie proste a wydaje mi się czasem że z każdym kolejnym spotkaniem kibice coraz bardziej wierzyli że to się mu uda przez co z tygodnia na tydzień to osiągnięcie było coraz nardziej umniejszane i teraz czasem wydaje mi się że dla wielu nic ono już nie znaczy bo przecież to RW0 zrobił więc się nie liczy… ludzie ogranijcie się !! to czego jesteśmy świadkami jest epokowe :) ja tam się cieszę że mogłem to oglądać i tak jak z MJ23 będzie co opowiadać wnukom :P

  6. Nieznam pisze:

    Dziwię sie, że malo kto wymienia KL jako MVP a on wygrywa mecze dla SAS jak RS lub JH dla swoich druzyn. Tylko w przeciwienstwie do obu panow (zwlaszcza RW) nie tłamsi kolegow i wygrywa nie tylko rzucajac pkt tylko broniąc! Ile kluczowych przechwytow albo skutecznego kontestowania ostatnich rzutow miał nie sposób zliczyc! Ale pewnie skonczy sie „tylko” DPOY.

  7. Marcin23MJ pisze:

    RW zwykły średniak. Abstrahujac już trochę od tematu koszykówki to można by rzec, że Ronaldo też jest cienki, bo koledzy mu pomagają strzelać gole. To samo jest przecież z Messim. No i jeszcze Lewandowski, też cienias. Ludzie ja rozumiem, że RW można nie lubić, ja również go nie lubię (po tym sezonie trochę mniej), ale na Boga gość w tym roku jest OUT OF THIS WORLD. Moim zdaniem nie powinno być nawet żadnej dyskusji na ten temat, kto zgarnie MVP.

  8. Clyde Drexler pisze:

    To mój pierwszy wpis. To był chyba rok 1993 i pamiętam jak z numerem 8 Denver Nuggets z Mutombo,młodym Robertem Packiem pokonali 1 Seattle . Więc jak wróci Nurkic to może napsuja krwi GSW☺

  9. Marek pisze:

    Kocham wasze bóle tyłkow Panowie ;) Kogo to obchodzi kto zdobędzie MVP, mistrzostwo się liczy a nie jakieś wyróżnienia na pokaz. Nie pamiętam kto tą śmieszną nagrodę zgarnął rok temu, bo i po co. Kwestia nastawienia i humorku danego dnia głosujących.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *