Telegram: indywiduane popisy KATa, DMC oraz Curry’ego, 7 z rzędu Heat

Sacramento Kings (19-28) 109 – 106 Charlotte Hornets (23-25)

Wyrównane spotkanie z domieszką dominacji DeMarcusa Cousinsa. Żaden z zespołów nie był w stanie się urwać, mimo wysiłków DMC oraz Kemby Walkera, który rzucił 20 punktów w trzeciej kwarcie. To właśnie DMC na 14 sekund przed końcem wyprowadził Kings na prowadzenie.

Kings: Cousins 35 (18 zb.), Collison 17, Tolliver 14
Hornets: Walker 26, Batum 19, Williams 14

Detroit Pistons (21-26) 103 – 116 Miami Heat (18-30)

Back-to-back nie przeszkodził Heat w ósmej wygranej z rzędu. Po trzech wyrównanych kwartach Heat w czwartej zatrzymali Pistons na zaledwie 12 punktach, sami rzucając 26. Seria Heat jest obecnie najdłuższą w lidze.

Pistons: Jackson 24, Drummond 17 (20 zb.), Harris 16
Heat: Dragić 23, Ellington 19, Johnson 18

Boston Celtics (29-18) 112 – 108 OT Milwaukee Bucks (21-26)

Problemów Bucks ciąg dalszy. Już po pierwszych dwunastu minutach przegrywali 27-42 i ich pogoń przez następne minuty stała się motywem przewodnim spotkania. W ostateczności Bucks się udało, ale w dogrywce scenariusz się powtórzył. Celtics zbudowali sobie sześciopunktową przewagę, którą zniwelował dwiema trójkami Tony Snell. To było za mało.

Celtics: Thomas 37, Crowder 20, Olynyk 17
Bucks: Antetokounmpo 21, Beasley 17, Dellavedova 14

Los Angeles Clippers (30-18) 98 – 144 Golden State Warriors (40-7)

48 minut rzezi oraz Curry show. Stephen Curry rzucił 25 punktów w trzeciej kwarcie, w pojedynkę pokonując LAC. Warriors przez drugą i trzecią kwartę rzucili 86 punktów, przy 52 gości.

Clippers: Griffin 20, Redick 13, Rivers 10
Warriors: Curry 43, Durant 23, Thompson 16

Memphis Grizzlies (28-21) 102 – 95 Utah Jazz (30-19)

Powrót do łask starej szkoły. Zach Randolph rzucił swoje season high, do tego w defensywie nie pozwalając na jakiekolwiek punkty Treyowi Lylesowi. Kluczem do zwycięstwa gości okazała się druga kwarta, wygrana 26-16, w której Grizzlies zatrzymali Jazz na 26.3% z gry. Jazz ani razu nie odzyskali prowadzenia.

Grizzlies: Randolph 28, Conley 23, Gasol 18
Jazz: Hood 20, Hill 16, Gobert 15

Denver Nuggets (21-25) 123 – 112 Phoenix Suns (15-32)

Pełen ofensywy, emocji oraz świetnych występów mecz. Suns po Q1 prowadzili 33-12, ale następne dwie przegrali 50-74. W trzeciej odsłonie Nuggets stale dostawali się na linię, oddając 19 wolnych i pudłując zaledwie jeden. Dzięki temu w czwartą kwartę wchodzili z dwucyfrową przewagą, której już nie stracili. Career-high rzucił Eric Bledsoe.

Nuggets: Gallinari 32, Faried 21 (13 zb.), Murray 18
Suns: Bledsoe 41, Booker 23, Chandler 15 (13 zb.)

Brooklyn Nets (9-38) 109 – 129 Minnesota Timberwolves (18-29)

Pełne 48 minut kontroli Wolves. Ozdobą spotkania był pojedynek Brooka Lopeza oraz Karla-Anthony’ego Townsa, wygrany w obu przypadkach przez KATa. Do tego Zach LaVine oraz Andrew Wiggins obaj rzucili powyżej 20 punktów.

Nets: Lopez 25, Kilpatrick 14, Dinwiddie 13
Wolves: Towns 37 (13 zb.), Wiggins 23 LaVine 20

Dominik Kędzierawski

Człowiek od draftu i ligi akademickiej. Na dobre i na złe z New Orleans Pelicans i New Orleans Saints.

6 komentarzy

  1. matesan17 pisze:

    Jak wczoraj widziałem co Curry wyprawia to chłop poza galaktyczny.. i jeżeli ktoś miał wątpliwości czemu Curry a nie Russel jak starter na All Stary to ten mecz wszystko pokazał.. poziom w jaki on gra jest nie osiągalny dla nikogo, pytanie tylko czemu raz ma mecz na swoje możliwości a raz mecz totalnie nie udany.. przyjście KD?

  2. Juzek pisze:

    Co Heat odwala? Zamiast tankować, 8 zw. z rzędu?! Mam nadzieję, że po ASW się ogarną.. :P

  3. Dawid pisze:

    Spokojnie, taki popis, aby pokazać freeagentom, że u nich potrafią grać i zapraszaj

  4. Michał Wróblewski pisze:

    Może uznali, że draft na tyle mocny że i tak kogoś wybiorą, a trzeba przecież Dragica podreklamowac i wymienić

    • Woy pisze:

      Ja nie widzę sensu wymiany Gorana. Wrócą kontuzjowany, dobrać jednego z pierwszej rundy i polować na mocnego z free agents.

    • Michał Wróblewski pisze:

      Jest sens bo ma on 30 lat a oni zaczynają przebudowę i jeśliby dostali młodego zawodnika + pick to wtedy jak najbardziej ma to sens, Pat Riley nie chce by Miami było przeciętną drużyną tylko za 2,3 lata znów walczyli o mistrzostwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *