Hornets odwrócili losy rywalizacji z Heat (3-2)

maxresdefault-153 z 55 potyczek w ostatniej historii NBA kończyło się zwycięstwami drużyn, które po pierwszych meczach prowadziły 2-0. Tegoroczna rywalizacja w play off pokazuje, że historia może ulec zmianie, bo aż dwie drużyny – Hornets i Blazers – zamierzają sprawić niespodzianki. Pamiętacie spotkanie w finałach NBA 2009 – kiedy Courtney Lee pudłowal „lay upa” w ostatnich sekundach , na niekorzyść Orlando Magic? Courtney znów się nie popisał w końcówce piątego spotkania z Miami Heat, ale ostatecznie został bohaterem Hornets. Na minutę przed końcem Lee spudłował rzut mogący dać Charlotte prowadzenie (87-88)…Podobnie jak w finałach przeciwko Lakers (tam obręcz naruszył Pau Gasol) – obrońca Hornets sugerował „goaltending” (Dwyane’a Wade’a).

…na 25 sek przed końcem regulaminowego czasu obrońca Steve’a Clifforda zrehabilitował się trafiając trójkę, po asyście Jeremy’ego Lina. (11) Na 4 sek przed końcem meczu Lee (8) jeszcze zablokował rzut Dwyane’a Wade’a (25).

Hornets trafili 50% trójek, 12 z 24, podczas gdy Heat tylko 5 z 18. Luol Deng drugi mecz z rzędu nie przypominał siebie z otwarcia serii, kiedy dominował na pozycjach 3 i 4. Deng po meczu numer 4 miał wskaźnik skuteczności 4/14, minionej nocy tylko 4/12…

Charlotte odniosło pierwszą wyjazdową wygraną w play off od 14 lat! Jeremy Lin (11), Kemba Walker (14, tylko 4/18 z gry), Al Jefferson (14) i Marvin Williams (17) prowadzili swój atak do trzeciej z rzędu wygranej w serii oraz w meczu #6, przed własną publicznością , staną do szansy o wygranie serii…Nigdy dotychczas klub, który wcześniej widniał w annałach NBA jako Bobcats nie zasmakował II rundy play off. Z kolei sama nazwa Hornets awansowała do II rundy play off w 2002 roku, pokonując Orlando Magic (2002 rok, 3-1).

W finałowej odsłonie zespół z Północnej Karoliny zwyciężył 25-17. Po cichu była też to zasługa wracającego do gry , a kontuzjowanego przez dwa ostatnie mecze, Nicolasa Batuma (8 pkt w 25 min). Co ciekawe, Marvin Williams , który do wczoraj miał 1/17 z gry podczas dwóch wcześniejszych spotkań rozgrywanych na Florydzie, wyrósł na pierwszego strzelca drużyny i przy solidnej skuteczności 7/10. Wynik 90-88 (3-2 dla Hornets) i wracamy do Charlotte:-)

 

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

6 komentarzy

  1. BigAl pisze:

    Wielkie wow! Zarówno jeśli chodzi o Hornets, jak i Blazers!

  2. Cinekpralinek pisze:

    Brawo Hornets!

  3. Blasiacco pisze:

    Brawo Hornets i Blazers, Po pierwszych dwóch meczach jak było 2:0, byłem mocno rozczarowany – szczególnie Hornetsami, ale teraz nareszcie coś grają – szkoda tylko MKG nie może grać.

  4. dziadek_j pisze:

    w 2002 sama „nazwa Hornets awansowała” ?! Nie dość, że brzmi to idiotycznie i nie po polsku, to chyba też nie do końca prawda, bo rekordy Hornets z okresu 1988-2002 są z powrotem w Charlotte od 2013 roku (zmiana nazwy drużyny z NOLA na Pelicans).

  5. lunacy pisze:

    Spoelstra chyba poleci, jeśli odpadną po takiej rywalizacji z Hornets. Pat Riley odwala co roku świetną robotę i utrzymuje skład Heat na mistrzowskim poziomie. Niestety, podobnie jak w Clippers, trener przereklamowany, nie wykorzystujący potencjału swoich zawodników.

    • mrph pisze:

      Na jakim poziomie? Ty naprawdę wierzysz, że Heat w tym sezonie mają na tyle dobry skład by walczyć przynajmniej o finał konferencji?
      Moim zdaniem osiągnęli więcej niż powinni biorąc pod uwagę kontuzje Bosha, fakt, że Deng nie zawsze jest w pełni zdrowy i wiek Wade’a. Bardzo jasnym punktem drużyny jest oczywiście Hassan ale… nie przesadzajmy z tym potencjałem :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *