Tygodnik z Enbiej #7/2015-16

sadspurs1. Drużyna tygodnia

San Antonio Spurs. Najlepszy defensywny zespół ligi w tym tygodniu zniszczył swoich rywali głównie po atakowanej stronie parkietu. Po dwóch blow-outach – 37-punktowym z Utah Jazz i 19-punktowym z Washington Wizards trochę większy opór postawili im Los Angeles Clippers, ale i oni poddali się w niezdobytej w tym sezonie AT&T Center. Doszliśmy do sytuacji, w której Spurs są bliżej dogonienia Golden State Warriors (3.5 meczu straty) niż stracenia pozycji na rzecz trzecich w konferencji zachodniej Oklahoma City Thunder (8 meczów straty do Warriors, 4.5 do Spurs). W ostatnich trzech spotkaniach, Spurs rzucali swoim rywalom średnio 115.7 punktów, rzucając świetne 52.7% z gry i 43.5% za trzy punkty, zaliczając plus/minus na poziomie +21.3 (najlepszy w lidze) i popełniali najmniej strat w lidze (11.0).

2. Objawienie tygodnia (indywidualne lub zespołowe)

Indywidualnie Will Barton. To na nim Mike Malone postanowił oprzeć siłę swojej ławki rezerwowych i na pewno się nie zawiódł. Denver Nuggets wygrali w tym tygodniu dwa z czterech spotkań (z Rockets i Timberwolves) i to po części była jego zasługa. Jednak jego najlepsze spotkanie mogliśmy obejrzeć we wczorajszej przegranej strzelaninie w Pepsi Center przeciwko New Orleans Pelicans. Barton zdobył 32 punkty z ławki, trafiając 7 z 11 swoich prób zza łuku, dołożył do tego 10 zbiórek, 6 asyst i zaliczył zaledwie jedną stratę. Należy zacząć poważnie brać go pod uwagę w wyścigu po nagrodę „Sixth Man of the Year”, szczególnie jeśli będzie grał na takim poziomie jak ostatnio, pomagając swojemu zespołowi utrzymać miejsce w pierwszej dziesiątce zespołów konferencji. Drużynowo Orlando Magic. Scott Skiles ma swoją wizję tej drużyny i jeśli ktoś zacznie potykać się w ich konferencji, to już w tym roku może to wystarczyć na wejście do play-offów. Magicy wygrali w tym tygodniu trzy z czterech spotkań (z Nets, Hornets i Trail Blazers), ulegając wczoraj tylko nieznacznie Atlancie Hawks.

3. Looser tygodnia

Milwaukee Bucks. Zawodnicy Kozłów zwabieni możliwością wyskoczenia na miasto zostali nieoczekiwanie złapani na nagraniu TMZ, które oczywiście poszło w obieg. Co gorsza, przegrali spotkanie z Los Angeles Lakers, którzy skorzystali z ich „częściowej niedyspozycji”. Na ich plus można zapisać to, że po tym meczu lepiej spisali się najpierw z Los Angeles Clippers (również przegrali), a potem w przegranym pojedynku z Golden State Warriors, po którym doszło do sprzeczki O.J.’a Mayo i Draymonda Greena. Ostatecznie przełamanie nadeszło w meczu ze słabymi wczoraj Phoenix Suns, ale po meczu przyszła kolejna zła informacja, tym razem o trenerze Jasonie Kiddzie. Coach Bucks będzie musiał poddać się operacji i opuści kolejne 4-6 tygodni. Nie wiadomo jak w jego zastępstwie będzie radził sobie Joe Prunty. Patrząc na Luke’a Waltona mogą być optymistami, ale Bucks to nie Warriors, a Michael Carter-Williams (nota bene całkiem niezły w tym tygodniu) to nie Stephen Curry.

4. Zaskoczenie tygodnia (gracz-mecz-drużyna)

Czterodogrywkowe spotkanie Chicago Bulls i Detroit Pistons. Obie drużyny miały bardzo dużo okazji do wcześniejszego zakończenia meczu, lecz żadna z nich nie ich nie wykorzystała. Po drugie, Boston Celtics, którzy po okresie dobrych występów zderzyli się ze ścianą i przegrali wszystkie trzy spotkania w tym tygodniu. Gorszą ofensywę od nich mieli tylko Philadelphia 76ers i Brooklyn Nets, a sam Isaiah Thomas niczego nie zdziała (38 punktów w przegranym meczu z Pistons). Celci mieli też drugie najgorsze ratio asyst do strat, a to oni byli specjalistami w ich wymuszaniu.

5. Rookie tygodnia

Karl-Anthony Towns. Pierwszy wybór draftu nie zawiódł oczekiwań w tym tygodniu i zdecydowanie wyróżniał się na tle innych debiutantów. 20.5 punktów, 8.5 zbiórek, 1.3 bloku, 55.3% z gry i 3/5 za trzy punkty i wreszcie dwa zwycięstwa Minnesoty Timberwolves w trzech meczach (w tym z Sacramento Kings).

6. Piątka tygodnia

Reggie Jackson – Klay Thompson – LeBron James – Draymond Green – Andre Drummond

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

8 komentarzy

  1. kałai pisze:

    Miles bialy nyga;) Najgorsze dla koszykarzy jest to,ze ciezko im sie schowac w tlumie ,zawsze im glowa wystaje z tlumu xd

  2. Kazuna pisze:

    Drużyna tygodnia: New York Knicks. Wygrali w zeszłym tygodniu 4 mecze z rzędu i na ten moment dłuższą serię zwycięstw mają tylko potentaci Cleveland Cavaliers oraz SA Spurs.

  3. Aro pisze:

    Monroe nieźle szasta kasą :P

    • sasoo pisze:

      Bo to durny ćwierćmózg, po zakończeniu kariery będzie zmywał w Starbucks, ale co pożyje to jego nie?

    • Aro pisze:

      Sasoo on nawet wygląda tak jakby mu czegoś brakowało :)
      Tak to jest że wielu świetnych koszykarzy kończy karierę z zerowym kontem.
      Trochę to dla nas dziwne, ale z drugiej strony cóż to Ameryka, wolny kraj :)

  4. sasoo pisze:

    Aro cóż…uroki wolności. Ważne żeby grali dla oka :)

  5. bulls2006 pisze:

    niestety koszykarze zarabiają tyle że odrywają się od rzeczywistości i np… rozrzucają pieniądze w klubie nocnym

  6. Shanna pisze:

    Od jutra rozpoczynam odchudzanie, kto się odchudza ze mna?
    Wyszperałam w necie dobry plan na schudniecie, wygoglujcie sobie – xxally radzi jak szybko schudnac

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *