Przedsezonowe zapowiedzi 2015 : Philadelphia 76ers

Gdybym był Drew Carey’em to zacząłbym ten tekst słowami „Witajcie w kolejnym odcinku gry, w której zasady są zmyślone, a punkty nie mają znaczenia”. Nie jestem, więc na wstępie pozostawię Was tylko z otwartym pytaniem – Czy obecni 76ers wygraliby tegoroczną Euroligę?

Od sezonu 2012/2013 najważniejszym słowem, odmieniany na wszystkie możliwe sposoby w obozie 76ers jest „proces”. Trzeba więc ufać procesowi, wierzyć w proces, zauważać postępy w ramach procesu i dalej optymalizować proces. Nieistotne czy kiedyś pracowałeś w korporacji, czy nie – powinna Cię lekko rozboleć głowa.

W skrócie – GM Szóstek, Sam Hinkie wymyślił i co ważniejsze przekonał do tego władze klubu, że jedynym sposobem na realne powalczenie o tytuł w sensownej perspektywie czasu jest zbieranie talentów w kilku kolejnych draftach i liczenie na perełkę/perełki, których rozwój wyrwie zespół w górę.

Główną różnicą, jaką Sixers wprowadzili w stosunku do innych drużyn ligi, jest to że przez czas zbierania młodych graczy mają totalnie gdzieś wyniki zespołu co objawia się tym, że nie uzupełniają składu nawet tanimi weteranami, którzy mogliby pomóc okrzepnąć młokosom i dodatkowo daliby kilka dodatkowych wygranych. Zespół ma po prostu grać i zbierać doświadczenie w trudny sposób – czyli porażkami.

Proces przebudowy na poważnie ruszył latem 2013, gdy drużyna z Filadelfii odesłała do Nowego Orleanu swojego ostatniego/jedynego All-Stara, rozgrywającego Jrue Holiday’a w zamian za wybór nr 6 – Nerlensa Noela. Podkoszowy o aparycji bohatera The Simpsons był powszechnie uważany za jeden z największych talentów w tym słabym drafcie (Anthony Bennett!), ale do ligi miał wejść z zerwanym ACL-em. Kilka wyborów niżej nasi bohaterowie wyrwali jeszcze Michaela Cartera-Williamsa, który wkrótce został Rookie of the Year i „w nagrodę” poleciał do Milwaukee za worek gruszek.

Kolejny rok, kolejny marny rekord i kolejny pech w loterii, w której drugi raz z rzędu nr 1 wylosowali Cleveland Cavaliers. To był rok, gdy spodziewano się rzeczywistych gwiazd i 76ers ominęli Andrew Wiggins i Jabari Parker, a pod wodzę trenera Browna trafił Joel Embiid.

Kontuzjowany Joel Embiid.

Kontuzjowany Joel Embiid, który miał ominąć debiutancki sezon (brzmi znajomo?) i który wciąż ma problemy ze stopą i ma nie zagrać również w rozgrywkach 2015/2016…

Trzeba być sprawiedliwym i przyznać, że takiego talentu jak Joel z numerem trzy się nie przypuszcza. Z drugiej strony, urazy stóp u wysokich graczy są tymi, które się zaznacza na czerwono i pogrubia.

Ciekawostka – największym osiągnięciem Embiida w NBA w tej chwili jest podrywanie Rihanny i Kim Kardashian na Twitterze.

Minął rok, do Miasta Braterskiej Miłości wciąż nie dotarł Dario Saric, w drafcie z nr 3 Sixers wybrali Jahlila Okafora, a największym transferem offseason było pozyskanie Nicka Stauskasa.

Okafor jest bardzo ciekawym i moim zdaniem dobrym wyborem, ale od razu pojawiły się dwa pytania:

  1. Czy Okafor i Noel mogą grać obok siebie?
  2. Jak będzie wyglądać rotacja gdy/jeżeli Embiid w końcu wróci do grania?

Patrząc na pierwsze pytanie – początki są obiecujące.

Okafor ma być centrem, który będzie odpowiadał za punktowanie. Świetnie pracuje na nogach, ma bardzo dobre ręce i szeroki repertuar post-moves. Dodatkowo pod względem budowy ciała nie odstaje od innych graczy ligi (mimo zaledwie 19 lat) i powinniśmy się spodziewać, że będzie pierwszą opcją ataku Sixers. Noel tymczasem ewoluował w bardzo dobrego podkoszowego obrońcę dającego bloki (1.9 na mecz), zbiórki (8.1) i przechwyty (1.8).

Na papierze ma to sens, a Szóstki mogą próbować zrobić coś podobnego do frontcourtu Thunder z Kanterem i Ibaką z zastrzeżeniem że nie są w tej chwili zagwarantować odpowiedniego spacingu w ataku.

Tutaj jednak kończą się optymizmy. Rotacja graczy na pozycjach SF-PG będzie zawierała takie nazwiska jak: Robert Covington, JaKarr Sampson, Jerami Grant, Nik Stauskas, Hollis Thompson, J.P. Tokoto, Scottie Wilbekin, Kendall Marshall, Tony Wroten, Isaiah Canaan i Pierre Jackson. Z całej tej grupy jest kilka nazwisk, które są ciekawymi opcjami. Covington udowodnił, że może dobrze rozciągać grę będą rok temu drugim strzelcem zespołu (13.5 ppg przy 2.4 trafionej trójce na mecz). Stauskas w końcu będzie miał miejsce, gdzie będzie mógł udowodnić swój talent – wierzę, że go ma i po prostu potrzebuje miejsca, gdzie dadzą mu czas i zaufanie, a tutaj tego mu nie zabraknie. Marshall i Wroten (obaj po/w trakcie rehabilitacji po kontuzjach) mogą się dobrze uzupełniać – Kendall jest typem pass-first, a Wroten głównie myśli o punktowaniu. Koniec końców bądźmy jednak szczerzy – żaden z tych graczy nie miałby miejsca w pierwszej piątce zespołu grającego w Playoff.

Czego więc możemy się spodziewać po tym sezonie?

Według Juliusa Ervinga, który jest bardzo dobrze poinformowany jako legenda klubu – nowi właściciele postawili sobie za cel zakończenie przebudowy w sezonie 2018/2019. Wtedy mają być już widoczne ostateczne efekty – więc wbrew pozorom wiele czasu nie pozostało i Sixers w końcu powinni zacząć wygrywać.

Nie spodziewałbym się jednak szaleństw w tym roku. Po pierwsze dlatego, że w drużynie nie ma jeszcze tyle talentu, po drugie ponieważ celem wciąż będzie draft i po trzecie dlatego że Hinkie nadal nie ma zamiaru wydawać pieniędzy na uzupełnienia zespołu.

W praktyce powinno to wyglądać w ten sposób, że Okafor będzie notował 17/8 i zostanie Rookie of the Year. Noel powinien walczyć o czołowe miejsca w klasyfikacji DPOY (co ciekawe – defensywa Sixers była dwunastą najlepszą ligi pod względem traconych punktów rok temu – przed choćby Clippers czy Cavs, a na poziomie tak chwalonych Jazz). Reszta składu zaś będzie się chciała pokazać, a moim zdaniem Hinkie nikogo poza wymienioną dwójką (i Embiidem) nie ma zamiaru pozostawić w drużynie długofalowo – więc cały czas będzie nasłuchiwał ofert by wymienić ich i swoje miejsce w budżecie za przepłaconych graczy (salary dump) + draftowe wybory.

Kończąc. Nie jestem fanem tego co robią 76ers, ale zgodnie z obecnymi zasadami ligi najgorszą rzeczą jaką może robić GM jest utrzymywanie zespołu na granicy PO (a tam byli z Brandem, Youngiem, Turnerem i Holiday’em). Trzeba albo być w czubie i walczyć o tytuł, albo być na dnie i szukać gwiazd w drafcie. Opcja nr 1 nie wchodziła w tej chwili rachubę, Hinkie więc nomen-omen jak czołg prze drogą numer 2.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

9 komentarzy

  1. Proktor pisze:

    Okafor w Preseason grał na skuteczności poniżej 40% – 8 zb? no ale to chyba w dwóch meczach :D jak dla mnie na razie chłopak jest rozczarownaiem – Towns go zjadał podczas meczów przedsezonowych
    Noel – może być kimś naprawdę dobrym – naprawdę!!1 ale na C – bo na Pfa potrezba rzutu

  2. malone pisze:

    Panie Mateuszu wszystko dobrze tylko ten „nomen omen”

  3. kobe pisze:

    Mcw odszedł ale nie za czapkę gruszek a za pick Lakersow który w 2016 jest chroniony tylko w Top 3. Wiec można wyrwać jakiś talent :)

  4. Piotr pisze:

    W tym szaleństwie jest metoda. Manager czy prezydent tego klubu gra jak zawodowy pokerzysty, wykorzystuje luki w systemie, gra o wszystko ryzykując. Chociaż ostatnio. Zachował sie racjonalnie wybierając Okafora. Uważam, ze bedzie on świetnym centrum, na którym bedzie oparta gra w ataku. Bardzo podoba mi się jego współpraca z Noelem. Może w dzisiejszej koszykówce nie modne jest granie na dwóch wysokich, ale przy dobrym zestawieniu zawodników może to być zabójcza broń. Jeśli w przyszłym drafcie wyciągnął w końcu nr 1 i wezmą Bena Simonsa, który gra podobnie jak Magic czy James, czyli dobrze podaje i swietnie wchodzi po kosz, to bredą w przyszłości mocni. Embiid może się wykuruje i bedą mieli kłopot bogactwa wsród wysokich.

    • Po co Simmonsa? Saric przyjdzie do ligi w tym samym roku co on.
      Lepiej aby brali kogoś typu Murray/Newman.

    • Woy pisze:

      ja się zastanawiam czy na podstawie meczów przedsezonowych można już powiedzieć coś więcej o współpracy Okafora i Noela?

  5. kobe pisze:

    Simmons jest takim talentem ze nie można go przepuścić. W takim wypadku najlepiej handlować Sariciem

    • Podobnie jak Skal.
      Dopiero w NCAA zobaczymy ich perfekcję z HS.
      Zgodzę się że warto go brać, choć tylko zwiększył by tłok u nich.
      A Sixers mają słaby obwód w porównaniu do frontcourtu. Murray jako franchise PG lub Malik jako główna strzelba na lata wydają się być odpowiedni, jeśli Philly nie dostanie wyborów 1-2.

  6. kobe pisze:

    Jasne ale trzeba pamietać ze maja w tym roku picki Lakers i także Heat i Thunder. Te ostatnie beda nisko ale pick lakers powinien byc w top 10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *