Charlotte Hornets – w pogoni za grą lepszej jakości: #1 Mo Williams graczem tygodnia

Witajcie zakapiorzy enbiej,
dawno nie czytaliście moich felietonów, relacje z meczów również zostały ograniczone. Powód jest prosty, tj. gro z mojego czasu zabiera typer, a ostatnimi czasy zacząłem praktyki w corpo i one również absorbują dużą część mojego czasu. Jak pewnie wiecie jestem fanem Charlotte Hornets, a wizją Woy’a jest stworzenie swoistego newslettera dla każdego z klubów NBA. Mimo niedogodności czasowych z meczami Szerszeni jestem na bieżąco i praktycznie wszystkie spotkania oglądam. Jak będę chciał się spełniać w tym cyklu? To proste, będę Was informował o wszystkich informacjach, relacjach, plotkach odnośnie Charlotte Hornets. Notki pomeczowe będą raz dłuższe, a raz krótsze, ale będą się pojawiały regularnie. Dodatkowo będę starał się na bieżąco analizować poczynania poszczególnych graczy. Cykl będę prowadził co najmniej do zakończenia sezonu regularnego, a miejmy nadzieję, że przedłuży się o play-offy.

Nie mogłem wybrać lepszego momentu na rozpoczęcie tego cyklu, niż dzisiejszy dzień. Mo Williams został wybrany najlepszym zawodnikiem Wschodu ubiegłego tygodnia. Obrońca sprowadzony przed trade deadline z Minnesoty Timberwolves idealnie wkomponował się w defensywną koncepcję gry trenera Steve’a Clifforda. Mo kapitalnie współpracuje z Allem Jeffersonem i niweluje brak w grze podstawowego rozgrywającego Hornets Kemby Walkera. Williams w poprzednim tygodniu poprowadził Charlotte do bilansu 4-0 notując średnio 19,5 ppg i 10,8 apg. Hornets zajmują obecnie 7 miejsce na Wschodzie i będą się bić o pozycje 7-8 z Heat i Pacers.

Dzisiejszej nocy Hornets staną przed wyzwaniem pokonania ekipy Marcina Gortata Washington Wizards. Stołeczni gracze, którzy są w wyraźnym dołku będą starali się przerwać serię 5 zwycięstw Szerszeni. Hornets, aby wygrać muszą przede wszystkim maksymalnie ograniczyć kontrataki Czarodziei. Napędzani przez Johna Walla Wizards są bardzo groźni w kontrataku zwłaszcza przy wysokiej skuteczności zza łuku Bradley’a Beala i Paula Pierce’a. Ciekawym match-upem będzie pojedynek Marcina Gortata z Allem Jeffersonem. Center Szerszeni wyraźnie odżył po All Star Games i notuje zwyżkę formy, podobnie jak nasz rodak. Zadaniem Marcina będzie spychanie Jeffersona do zewnątrz boiska uniemożliwiając mu rzuty hakami prawą ręką z lewej strony oraz rolowanie w wewnątrz trumny. Wydaje się, że po raz kolejny kluczem do wygranej Hornets może być postawa w defensywie Michaela Kidda-Gilchrista. Skrzydłowy z 3-letnim stażem w lidze coraz pewniej czuje się w barwach Szerszeni i zaczyna stanowić o ich sile. Przekonał się m.in. o tym ubiegłej nocy Reggie Jackson, którego dosłownie zmiażdżył w drugiej połowie MKG na bronionej stronie parkietu. Zarówno Wizards jak i Hornets grają bardzo chimerycznie. Potrafią prowadzić kilkunastoma punktami i roztrwonić w mgnieniu oka swoją przewagę. Wydaje się, że defensywa Hornets powinna okazać się wystarczającym argumentem przeciwko Wizards, którzy licząc pre-season mają bilans 0-4 przeciwko Szerszeniom. Jeżeli trener Randy Wittman będzie po raz kolejny bawił się w small ball z Piercem na 4 fizyczna gra Hornets zmiecie ich z parkietu.

lordam

Człowiek orkiestra, pasjonat sportu (sztuki walki, rugby, koszykówka, kulturystyka), hodowca-akwarysta-rugbysta. Absolwent ekonomi, finansista. W NBA nie ma ulubionego zespołu, najbardziej ceni sobie Bulls, Hornets i Bucks, raczej kibic zawodników, niż konkretnych drużyn. Wielki fan Kenyona Martina, Eltona Branda, Jermaine O'Neala, Z-Bo i wielu innych PF-ów starej daty. Redaktor naczelny i właściciel Enbiej.pl

5 komentarzy

  1. Triple eX pisze:

    Wiesz Lordam… co do tego napędzania Wizz przez Wall’a, to ja mam ostatnio największe wątpliwości… Jak na moje oko to John strasznie „oklapł” i jest od kilku spotkań zwyczajnie przeciętny… szczególnie w końcówkach… Dla mnie zawodzi on najbardziej w ekipie ze stolicy zaraz po trenerze, który jest tragiczny i mając tak słabych niskich pozwala sobie narzucać small ball…

    • lordam pisze:

      Mam takie samo zdanie lecz zauważ, że Wall był katalizatorem świetnych występów Wizards z początku sezonu, a teraz gdy dołuje Czarodzieje grają tragicznie. W pojedynczych występach, gdzie prezentuje się solidnie Wizards grają dobrze. O ile jakoś jestem w stanie przeboleć jego słabszą postawę w ataku, o tyle jestem załamany jego defensywą. Niektórzy widzieli w nim kandydata do DPOY lub chociaż do 1-2 All Defensive Team, teraz wydaje się to nierealne. Dodatkowo gra small ballem Wittmana powoduje u mnie podniesione ciśnienie. Nie ma chyba drużyny w lidze, która ma gorsze predyspozycje do smallballu, niż Wizards.

    • Woy pisze:

      By grać słynne small-ball to trzeba mieć wykonawców jak Kerr czy Budenholzer (shootera – strzelca dystansowego, stopera/plastra, czy strech four i co najmniej dwóch ogarniętych combo) lub co może ważniejsze – system gry. Nawet jak stawiają na Humphriesa na 5 czy Pierce’a na 4 to nie są to ani wybitni defensorzy ani atleci stanowiący różnicę w ataku. Dalej Wall musiałby przy schodzeniu na dwójkę dysponować wyższą skutecznością rzutów z obwodu. Jeśli przy nich trzech dodamy mało skutecznego Beala to mamy klopsa. Wittman-style czy Wittmanizm to fatalny sposób na drugą część sezonu w stolicy.

  2. Triple eX pisze:

    Masz rację z tym Wall’em… ale to dość normalne jeżeli cieniuje zawodnik, na którym opiera się gra zespołu, a jedynym który tego nie widzi i nic z tym nie robi jest trener. Wall jest motorem tego zespołu a trener nie ma nawet koncepcji co zrobić, jaków motor mu nawala. John nie jest zawodnikiem złym (ba on jest bardzo mocny), ale wpadł w straszliwy dołek i Wittman go zeń nie wyciągnie… drużyny tym bardziej. Dodaj jeszcze, że ofensywnie oglądanie Walla też boli bo ilości jego złych decyzji w końcówkach boli już od samego oglądania.

  3. Łukasz1984 pisze:

    ja osobiście uważam, że wizards powinni zwolnić trenera. Potencjał w zespole jest, jak to Lordam i pare innych osób stwierdziło (z czym się zgadzam w stu %) jego „smallball” nie gra. Dołek, dołkiem, ale to co wyczyniają ostatnio to lekką zadyszką nazwać nie można. Mają doświadczenie, szeroki skład a mimo wszystko przegrywają mecze, które powinny być w ich zasięgu. Kiedyś wyczytałem, że Gortat nie jest wpuszczany w 4 kwartach dlatego, że jest mało efektywny, ale te statystyki nijak się chyba mają do tego kiedy cały mecz gra dobrze, a potem całą kwartę siedzi. Jak dla mnie złe rotowanie składem nastąpiło i brak pomysłu trenera na wykorzystanie posiadanych zasobów i potencjału w nim drzemiącym. Z drugiego miejsc spaść na piąte to nie przypadek i chyba zeszłoroczny sukces w play off w tym roku będzie można wsadzić między bajki. Zważywszy, że są najmocniejsi hawks, rosnący w siłę cavs, nieobliczalni raptors, dalej mocni/nieprzywidywalni bulls, młodzi bucks i wracający do mocnego grania pacers (jakby George wrócił to z przeciętnej, walczącej o PO drużynie, stają się mocnym i wymagającym przeciwnikiem). I gdzie tu wizards???? z wielkimi możliwościami, które chyba nie do końca są odpowiednio pożytkowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *