Dwunastka Cavs, przebudzenie Love’a

Najważniejszym wydarzeniem poprzedniej nocy była konfrontacja Kawalerii z Clippersami. Cavs mieli w nogach 11 wygranych z rzędu a ich seria miała początek w Staples Center oraz przy powrocie po kontuzji LeBrona Jamesa. Co ważne , statystyka przedmeczowa wyraźnie stawiała ekipę Doca Riversa w sytuacji outsidera, bowiem 12 z ostatnich 13 meczów goście z L.A. przegrali w hali Quicken Loans oraz ich bilans (all time) wynosił do wczoraj 3-16.

CAVALIERS (31-20) – CLIPPERS (33-17) 105 : 94

Spotkanie w Ohio było popisem Wielkiej Trójki, a tercet James-Love-Irving zagrał jeden z najlepszych spotkań tego sezonu. LBJ grał bardzo efektywnie i trafił 8 z 14 rzutów , dodając do 23 punktów 9 asyst. Kevin Love dołożył – najwięcej w meczu – 24 pkt i 9 zb zatrzymując Blake’a Griffina na poziomie 16 pkt i 8 zb (7/17 z gry). Największą pracę w obronie wykonał jednak Kyrie Irving (10 pkt , 6 zb i 4 as) zatrzymujący Chrisa Paula na poziomie 4 celnych przy 14 wykonywanych rzutach (10 pkt). Irving jednak też nie imponował skutecznością , trafiając 1 z 5 rzutów. Cavs wyglądali świetnie i już po pierwszej kwarcie notowali 10 oczek zaliczki (30-20).

Kapitalnie spotkanie otworzyli podkoszowi Kawalerii, Love trafił dwie szybkie trójki a spod kosza nie pudłował Mozgov. Następna kwarta była meczowym momentum , bowiem oszołomieni świetnym otwarcie rywala – goście – przez 5 minut drugiej kwarty trafili tylko raz, za sprawą Spencera Hawesa. W tym samym czasie, nieco mniej skuteczni gospodarze, uciekli na 15 oczek przewagi. Love grał swoje najlepsze pierwsze 24 minut w barwach Cavs, zdobywając punkt za punktem oraz windując wynik m.in. slam dunkiem. Kiedy w końcówce II kwarty do gry mocniej włączyli się James i JR Smith to przewaga miejscowych urosła do 23 oczek. LBJ i JR dołożyli po trójce i Clippers byli w poważnych tarapatach (65-42).

Walec z Cleveland doprowadzał do szału Chrisa Paula (złapał flagrant faul i również techniczne za dyskusję z arbitrem-kobietą), DeAndre Jordana (techniczny) czy Matta Barnesa (11. techniczne w sezonie). Oczywiście z prezentów i dodatkowych osobistych korzystali jak najbardziej podopieczni Davida Blatta.

Trzecią kwartę udanie rozpoczął Irving i jego seryjne punkty powiększały rosnącą przewagę miejscowych. Po jego trójce na 4 minuty przed zakończeniem trzeciej odsłony przewaga Cavs wynosiła 30 oczek (87-57). Jedyną odpowiedzią kapitulujących Clippers była seria punktów Hawesa, ale to było wszystko co najlepsze w wykonaniu gości i kiedy na placu boju stali starterzy.
Po raz trzeci w całej historii klubu Cavs zanotowali serię 12 zwycięstw, a co ciekawe większość ze spotkań wygrali co najmniej 10 punktami. Jeśli wygrają kolejne spotkanie to ich najlepsza seria z LeBronem Jamesem (13) zostanie wyrównana. Sam LeBron grając dla Cavs i Heat miał 5 serii spotkań z 12 wygranymi! James tym razem do przerwy miał już 8 asyst udanie obsługując kolegów. Wszyscy z pierwszej piątki Cavs zanotowali double figures.

Clippers bez kontuzjowanego (plecy) oraz odpoczywającego JJ Redicka zostali zatrzymani na poziomie 5 celnych rzutów z dystansu (22 próby), Jamal Crawford trafił tylko raz przy 6 próbach i zakończył mecz z 13 pkt.

PKT: Love 24 (9zb), James 23 (9as), Smith 16, Mozgov 12 (9zb), Irving 10, Thompson 9 (10zb) oraz Griffin 16 (8zb), Crawford 13, Hawes 11, Paul 10 (9 as), Rivers 10, Jordan 8 (14zb).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

6 komentarzy

  1. pippen pisze:

    Najdluzsza serią Lebrona jest 27 wygranych z rzedu
    w Miami.

  2. Łukasz1984 pisze:

    Chodziło o najdłuższą serię zwycięstw clevlend z lebronem w składzie, a nie całej jego kariery. Swoją drogą rozpoczyna się to co z założenia miało wypalić (wielka trójka). Zespół coraz mocniej się „scala” kolejne zwycięstwa dodają pewności siebie, ufają sobie z każdym meczem bardziej. Nie sądzę, żeby w tym sezonie zdobyli mistrzostwo, ale w play off będą dla każdego piekielnie mocnym i wymagającym przeciwnikiem. Jeszcze jakby ray ray się skusił mieli by pewną rękę za trzy punkty bo mike miller to już nie to samo co kiedyś.

    • GPRbyNBA pisze:

      A co nie mają takiej ręki za 3 w pierwszym składzie?
      Dajcie już spokój z tym Reyo-dramatem.

  3. CCPrice pisze:

    12 i jadą dalej!
    A jeszcze 14-15 spotkań temu: LeBron zamierza odejść! Ach te media..
    Ale naprawdę Cavs są przykładem ile znaczy zgranie ekipy,świetna robota tutaj Blatta

  4. gratek pisze:

    Przegonili już Wizards i Bulls, teraz pytanie czy i kiedy Toronto? :-)
    Strasznie cienki ten Wschód jeśli drużyna z 19-20 może wyciągnąć 2 miejsce w Konferencji.

  5. Łukasz1984 pisze:

    GPRbyNBA nie miałem tutaj na myśli pierwszego składu tylko rezerwę. Allen już pomógł Lebronowi w miami. Chodzi o wartościowego zmiennika, zresztą nie bez powodu sam James namawia Raya do powrotu. Jego doświadczenie min. w PO może się bardzo przydać clevlend i nie nazywałbym tego Reyo-dramatem, osobiście zawsze go lubiłem i chętnie bym go zobaczył jeszcze na parkietach. Wiadomo, że to nie jest już zawodnik co będzie siekał 20 pkt co mecz, ale wzmocnienie jak najbardziej wartościowe, nic więcej. Poza tym to było moje subiektywne zdanie i nie wypowiadałem/pisałem go w imieniu innych. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *