Warriors nie zwalniają, Cavs bez szans

Golden State Warriors pokonali na własnym parkiecie drużynę Cleveland Cavaliers 112:94, w jednym z najciekawszym piątkowych spotkań ligi NBA. Dla gospodarzy była to szósta wygrana z rzędu (14 z rzędu na własnym parkiecie). Na przeciwnym biegunie znajdują się Cavs, którzy przegrali czwarty mecz z rzędu.

Klay Thompson zakończył mecz z 24 punktami na swoim koncie, mając po drodze bliskie spotkanie z łokciem J.R. Smitha. Stephen Curry dodał 23 oczka i 10 asyst, co pozwoliło Golden State Warriors potwierdzić, że w tym momencie są najlepszą drużyną w lidze.

– To poszło dokładnie tak, jak miałem nadzieję, że pójdzie – powiedział szkoleniowiec „Wojowników”, Steve Kerr. – Co ważniejsze widzę, że naprawdę znów weszliśmy w nasz najlepszy rytm – dodał.

Warriors przewodzą w NBA z bilansem 29-5. Ostatnie sześć spotkań wygrywali średnią przewagą ponad 22 punktów. Dodatkowo zaliczają średnio 32,8 asyst i 12,5 przechwytów. Steve Kerr jako trener może mieć najlepsze wejście do ligi w całej jej historii.

Kolejny świetny mecz rozegrał Draymond Green. 10 punktów, 11 zbiórek i 8 asyst robi wrażenie. Już teraz można zacząć wątpić czy ekipa Golden State będzie w stanie w offseason zatrzymać go u siebie. Wszystko wskazuje na to, że Green może okazać się dla nich zbyt drogi, a chętnych na jego usługi nie powinno zabraknąć.

Zupełnie inne problemy mają Cleveland Cavaliers, którzy bez LeBrona Jamesa są 1-6 i wyglądają bardzo przeciętnie. „Król James” planuje jeszcze odpoczywać dwa kolejne spotkania i patrząc na grę Cavs będzie to dla nich naprawdę trudny czas.

W piątek najlepiej punktującym w ekipie gości okazał się J.R. Smith. Nowy nabytek Cavaliers zdobył 27 punktów. Kyrie Irving miał 23, a Kevin Love dołożył 17 punktów i 14 zbiórek. Warto również wspomnieć o debiucie Timofeya Mozgova, który zakończył się dla niego zdobyczą 9 oczek i 8 zbiórek.

– Nie ma powodu, by panikować. Będzie lepiej – cały czas nie traci optymizmu Kevin Love.

google.com, pub-2915109786295953, DIRECT, f08c47fec0942fa0

Trudno nie podzielać opinii Love’a, gdyż mecz z Warriors nie powinień być dla nich wielkim wyznacznikiem. Grali bez swojego lidera, nowi gracze potrzebują czasu na dopasowanie się, a poza tym Warriors w takiej formie pokonaliby każdego w NBA.

W piątkowy wieczór w Oracle Arena miał też swój powrót Mark Jackson, występujący tym razem w roli komentatora. To była jego pierwsza wizyta w hali drużyny, którą jeszcze nie tak dawno temu prowadził z ławki rezerwowych. Oczywiście dostał owację na stojąco.

Ciekawostki:

– Warriors w piątek asystowali przy 35 swoich rzutach na 43 oddane, co daje 81,4%. Jest to ich drugi najwyższy wynik w tym sezonie

– Golden State Warriors przeciwko drużynom z Konferencji Wschodniej są w tym sezonie 11-0. Jeśli chodzi o rywalizację pomiędzy konferencjami to najdłuższą taką serię mieli Boston Celtics w sezonie 2007-08, która wynosiła 12-0.

– Trener Cavaliers David Blatt powiedział, że James brał udział w porannym treningu rzutowym swojej drużyny. Nadal jednak nie ma dokładnej daty jego powrotu. Wszystko wskazuje na to, że co najmniej dwa najbliższe mecze spędzi jeszcze na ławce rezerwowych.

***

Golden State Warrors – Cleveland Cavaliers 112:94 (30:32, 30:22, 24:22, 28:18)

Golden State Warriors: K. Thompson 24 (pkt.), S. Curry 23 (10 as.), J. Holiday 14, M. Speights 12, H. Barnes 11, D. Green 10, D. Lee 8, A. Iguodala 5, A. Bogut 4, S. Livingston 1

Cleveland Cavaliers: J.R. Smith 27 (pkt.), K. Irving 23, K. Love 17 (14 zb.), T. Mozgov 9, M. Dellavedova 5, J. Jones 2, M. Miller 0, J. Harris 0, B. Haywood 0

Damian Suchan

Od dziecka chciał być jak Allen Iverson, ale zabrakło mu mentora w typie Larry'ego Browna. Od Iversona różni go jednak zamiłowanie do rozdawania asyst. Wychodzi z założenia, że efektowna asysta jest lepsza od każdej ilości punktów. Wielki fan Philadelphi 76ers i koszykówki totalnej w wykonaniu Miami Heat. Czasem coś napisze i ma nadzieję, że ktoś to przeczyta.

1 Odpowiedź

  1. artur pisze:

    Co ciekawe, ostatnio Justin Holiday (brat Jrue’a) przebija się w rotacji GSW, wygryzł Barbosę i zaczyna grać więcej minut niż Livingston.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *