Telegram z Enbiej – 30/10/14 – nieudany powrót Króla, życiówka Jonesa

Na brak emocji tej nocy nie mogliśmy narzekać. W Cleveland mieliśmy swoisty ogień (a może żar?) podczas prezentacji zawodników, ale samo największe wydarzenie sportowe w historii Cleveland zamieniło się w wielką porażkę i jeden z najgorszych występów LeBrona Jamesa od lat. Oklahoma City Thunder straciła drugiego lidera, Marcin Gortat zagrał świetne spotkanie, a jeszcze lepsze zawody rozegrał John Wall, Mavs zrobili blowout na Jazz, a w Detroit nie widać żadnej poprawy.

[0-2] Detroit Pistons 91 – 97 Minnesota Timberwolves [1-1]

To był drugi mecz sezonu, a Stan van Gundy już nie wytrzymał i ograniczył minuty Brandona Jenningsa do 15, z czego 11 Jennigs zagrał w pierwszej kwarcie i nie powąchał parkietu przez ostatnie 19 minut spotkania. D.J. Augustin prezentował się znacznie lepiej od niego, zdobył 20 punktów i rozdał 6 asyst. Van Gundy w wywiadzie pomeczowym powiedział, że Augustin jest lepszą opcją na pozycję rozgrywającego na chwilę obecną i w następnym spotkaniu Jennings może stracić miejsce w podstawowym składzie.

Josh Smith dalej obija obręcz rzutami z półdystansu, wczoraj był 5/16 z gry i zdobył tylko 10 punktów. Drummond uskładał double-double z 11 punktów i 12 zbiórek, ale był też 5/14 z gry i pudłował ważne osobiste w końcówce. Van Gundy próbuje grać Drummondem w post up, ale temu ewidentnie to nie wychodzi. Świetne zawody za to w rozegrał Caron Butler, który zdobył 24 punkty (wszystkie w drugiej połowie) i prawie doprowadził do sukcesu comeback Pistons z deficytu 51-70.

Wolves przez cały mecz grali swoje i nie pokazali niczego nadzwyczajnego. Andrew Wiggins, tym razem bez Tony’ego Allena na plecach, zdobył 8 punktów, zebrał 4 piłki i popełnił 3 straty. Pokazał się jednak w kilku akcjach. Ricky Rubio w swoim stylu prowadził grę Wolves (11 punktów, 7 zbiórek, 8 asyst), dobrze zagrali Thaddeus Young (19 punktów, 5 zbiórek) i Nikola Pekovic (17 punktów, 10 zbiórek, w tym 5 ofensywnych), a Mo Williams znowu pokazał się z ławki z 13 punktami i 4 asystami.

[1-1] New York Knicks 95 – 90 Cleveland Cavaliers [0-1]

To nie był udany powrót. James zdobył 17 punktów, miał 5 zbiórek i 4 asysty, ale też słabiutkie 5/15 z gry i 8 strat. Nie był sobą. Lepiej wyglądały pozostałe dwie głowy hydry Cavaliers – Kevin Love miał 19 „oczek”, 14 zbiórek i 4 asysty, z czego kilka fantastycznych outlet passów, a Kyrie Irving zagrał na najlepsze w drużynie 22 punkty i 7 asyst. Ofensywa Cavs to nie było to, była powolna, ociężała i miewała momenty kompletnego załamania (choćby pierwsze 6 minut 4 kwarty, kiedy Cavs nie trafili żadnego rzutu z gry).

google.com, pub-2915109786295953, DIRECT, f08c47fec0942fa0

Knicks grają nieco zagrywek z triangle offense, ale póki co średnio im to idzie. Większość swojej ofensywy zawdzięczali trafianiu trudnych rzutów z półdystansu. Smithowi czy Anthony’emu często nie chciało się grać akcji z trójkątów, mimo to obaj zagrali bardzo dobre zawody. Melo miał 25 „oczek”, 6 asyst i kluczowy dagger nad LeBronem Jamesem w ostatniej minucie, a Smith dorzucił 11 punktów i 7 ostatnich podań. Na „plus” pokazali się też Shane Larkin (9 punktów, 5 asyst, 5 przechwytów), Iman Shumpert, Jason Smith (obaj po 12 „oczek”) i Quincy Acy (8 punktów, 10 zbiórek).

W Knicks mógł podobać się ball-movement, bowiem rozdali oni aż 30 asyst i grali bardzo zespołowo, co ostatecznie pozwoliło im zwyciężyć. Tymczasem Cavs wciąż potrzebują czasu, ale pamiętajmy, że Heat w sezonie 2010/11 zaczęli od bilansu 9-9, a później czterokrotnie awansowali do Finałów. LeBron nie miał swojego dnia. Jak już zacznie grać na swoim poziomie to ofensywa Cleveland powinna być jedną z najlepszych w lidze.

[0-2] Utah Jazz 102 – 120 Dallas Mavericks [1-1]

Mavs bez problemu rozprawili się z Jazz, prowadząc 69-44 po połowie i całkowicie kontrolując spotkanie. Dirk Nowitzki i Chandler Parsons mieli 21 punktów, 14 dołożyli Wright z Ellisem, 16 miał Aminu, 13 Chandler, a 12 Harris. Mavs trafiali ze skutecznością 55.3% z gry, popełnili tylko 9 strat i zdobyli 52 punkty z pomalowanego. Zdominowali mecz pick’n’rollem i oddawaniem piłek na obwód, Jazz nie byli w stanie niczego zrobić w defensywie i nie nadążali za rywalami.

Dalej, z kronikarskiego obowiązku – Hayward miał 16 punktów i 6 asyst, Favors 17 „oczek” i 11 zbiórek, Kanter zdobył 11 punktów, Burks 15, a Burke 16 i 7 asyst.

[0-2] Oklahoma City Thunder 90 – 93 Los Angeles Clippers [1-0]

Z założenia to miał być dobry mecz do oglądania. Nie był. Clippers trafiali tylko 39.1% z gry i zostali całkowicie wypchnięci z pomalowanego (tylko 34 punkty z trumny) przez duet Ibaka – Adams. Thunder mieli nieco lepsze 43.1% z gry, ale popełnili aż 27 strat i musieli grać 37 minut Sebastianem Telfairem na rozegraniu. Russell Westbrook w pierwszej kwarcie złamał kość śródręcza i wypada na kilka tygodni. Pierwszą opcją tym samym staje się Serge Ibaka, drugą nawet nie wiadomo kto. Jak Thunder wytrzymają te kilka tygodni bez Westbrooka i Duranta na poziomie 40% zwycięstw to będzie cud.

Oklahomę w tym meczu trzymały career-high 32 punkty Perry’ego Jonesa i to jak niewygodna jest ich defensywa dla Clippers. Thunder zdominowali tablice 47-33 i nie dawali grać rywalom pod koszem. Gra na obwodzie też gospodarzom nie wychodziła, J.J. Redick trafił tylko 1/10 z gry, 5/15 miał Jamal Crawford. Clippers spudłowali 23 próby zza łuku przy zaledwie 7 trafionych. Blake Griffin był dobry na półdystansie i uskładał 23 punkty. Chris Paul miał 22 „oczka” i 7 asyst.

W samej końcówce Clippers zdążyli odjechać na +7 na 3:35 przed końcem, ale Thunder szybko dobili do nich po trójkach Ibaki i Telfaira. Dalej już był czysty chaos – straty, pudła, 0/2 Paula z linii na 13 sekund przed końcem. Gospodarze przetrwali końcówkę przez brak go-to-guya po stronie Thunder i Steve Ballmer mógł cieszyć się z pierwszego swojego zwycięstwa jako właściciel.

23 komentarze

  1. gryff pisze:

    Rozumiem że Orlando wczoraj nie grało?

  2. hades pisze:

    Dawno nie widziałem takiego słabego meczu Lebrona ta skuteczność 8 strat masakra jak by zagrał na swoim poziomie to by NY polegli a tak wygrali, Melo rzadko przegrywa przeciwko Lebronowi.

  3. koks pisze:

    Hmm dzisiejszy mecz cavs vs buls zapowiada sie ciekawie trzeba chłodzić piwko i wyczekiwać na dobrą skuteczność Derica, początek sezonu a tu takie emocje.

  4. Lars pisze:

    Kompromitacja Cavs! Kompromitacja LeBrona! 5-15 FG??????? 8 TO ??? Najlepszy koszykarz świata???? Melo kapitalny mecz, Amar’e też bardzo mi się podobał.

    • hades pisze:

      Najlepsze każdemu się zdarza słabszy mecz a co grał Melo z Bulls no co no nic

    • knyppo pisze:

      Każdy ma prawo do słabszej dyspozycji. Kompromitacją są takie opinie. LeBron jest po diecie, schudł, nowa ekipa, potrzeba trochę czasu żeby wszystko zaczęło funkcjonować, ale widzę że wypisywanie o kompromitacji jest lepsze o rzetelnego pomyślunku i zastanowienia się nad przyczynami. LeBron na pewno po tak druzgocącej fali krytyki skończy karierę.

    • GPRbyNBA pisze:

      knyppo – tez tak sądze. Lebron kończ karierę wstydu oszczędź :-p Byczki dzisiaj witają. To będzie rewanż za mecz przedsezonowy.

  5. Król Gór pisze:

    Pytanko niezwiązane z tematem… wiem, że sezon już trwa, ale czy na blogu pojawią się brakujące zapowiedzi Indiany, Oklahomy i Toronto? :) wasze zapowiedzi stoją na wysokim poziomie i dobrze się je czyta, dzięki!

  6. Lars pisze:

    Kompromitacja była i tyle. Taki zawodnik jak on nie ma prawa notować 8 strat! (8 strat!!). Beznadzieja i tyle. Owszem, zdarza się najlepszym, ale nikt z was nie przypuszczał, że NY wygrają i, że LBJ zagra tak słabo. Kompromitacja i tyle, nie mówcie mi, że nie.

    • GPRbyNBA pisze:

      ktoś tu powinien przypomnieć o niektórych meczach Michaela.

    • osa pisze:

      Kompromitacja??
      po prostu bardzo słaby mecz i tyle!
      ale o żadnej kompromitacji nie może być mowy wg. mnie.
      No chyba że masz na myśli swoje komentarze ….

    • sasoo pisze:

      Przepraszam, ale sparafrazuje jedno pytanie z Kabaretu Moralnego Niepokoju. Ty jesteś tak głupi sam z siebie, czy Ci ktoś płaci?

  7. Krzychair pisze:

    pewnie poszły jakieś układy u bukmacherów i tyle..

  8. iglo13 pisze:

    jaka kompromitacja, rozne mecze sie zdarzają, Parsons tez raz 5 punktów raz 20 taki bywa kosz. LBJ i tak nie ma konkurencji za bardzo, kiedy Durant kontuzjowany

  9. D-rose pisze:

    Jedyny pozytyw, na jaki mogą liczyć teraz Thunder to rozwój młodych graczy, i wzrost zaufania trenera do Jonesa, Adamsa, Telfaira. Może być z nich naprawdę niezły II unit.

  10. Mariusz pisze:

    Sprawdziłem w kalendarzu. Do końca listopada OKC ma jeszcze 15 meczy. Wydaje mi się, że Russ wróci szybciej niż Kevin, ale i tak w listopadzie nie będzie nikogo poważnego do gry. Bilans 2-15 czy 3-14 jest bardzo realny. Grudzień będzie już łatwiejszy. Myślę, że KD i Russ zagrają razem już od połowy grudnia. To będzie jeszcze przetarcie i z 16 gier może uda im się wygrać połowę. Bilans 8-8 to i tak dobry wynik. Z końcem grudnia będzie 10-23, może 11-22. Pozostałe 49 spotkań przy ogromnym spięciu i walce o każde zwycięstwo są w stanie zagrać na coś między 40-9, a 36-13. Sumując wychodzi mi bilans między 46-36, a 51-31. Według mnie do awansu będzie potrzeba około 48-49 zwycięstw. OKC w tej chwili jest dla mnie teamem, który walczy o maks 7-8 miejsce w play-off. I to jest scenariusz optymistyczny. W końcu powrót Duranta może nie być taki różowy. Jak przytrafi się kolejna kontuzja zabierająca dalsze 10 gier, to chyba jest już po nich.

  11. fan lebrona pisze:

    skuteczność na poziomie 33%, 8 strat jakna króla to kompromitacja i to przez duże K. Zresztą gość po za wjazdem na tarana z piłka pod pacha to wiele więcej nie potrafi. Te pare punkcików które uciułał to łatwe punkty po kontrze na pusty kosz.
    90% jego gry na atletyzm 10% koszykówki.

    • szybos pisze:

      Widać że jesteś prawdziwym znawca koszykówki oraz oglądałeś wiele meczów Lebrona.. rozpracowałeś go na czynniki pierwsze. Wszystkie punkty zdobywa taranem, gra samolubnie, w obronie jest czarną dziurą. Z taką wiedzą to będziesz pewnie kolejnym polskim skautem w NBA.

  12. q pisze:

    co by nie mówić i jak się nie napinać to był słaby występ; wiadomo ze 5-15 może mieć każdy (Kobe cegli na potęgę co trzeci mecz) ale połączone z 8 stratami dopełnia obraz. Obstawiam że dzisiaj z Bulls będzie troche lepiej powiedzmy 40% fg i co najwyżej dwie straty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *