Zapowiedź sezonu 2014/2015: San Antonio Spurs

Wróciliśmy z dalekiej podróży. Tym razem rywali nie uratował już karkołomny splot zdarzeń jak w G6 Finałów 2013 (może w końcu NBA League Pass przestanie pokazywać tamten rzut Ray’a Allena) i Spurs założą na palce kolejny zestaw pierścieni.

Zapowiedź ich kolejnego sezonu sprowadzę do 6 najważniejszych pytań i moich subiektywnych odpowiedzi. Jednocześnie (jak zawsze) chętnie z Wami podyskutuję w komentarzach ale pamiętajcie, że jestem kibicem SAS i jestem stronniczy jak cholera.

  1. Czy to ostatni sezon starego Big Three (Popovich, Duncan, Ginobili)?

Moim zdaniem tak, ale nie będzie to zmiana skokowo-szokowa. Najbliższy decyzji o powieszeniu butów na kołku jest moim zdaniem Ginobili, którego wiek, pozycja i styl gry składa się w całość najgorzej. Najważniejsze dla niego było to, że zdobywając tytuł w 2013/2014 mógł odkupić winy z poprzednich PO i teraz nikt nie powinien mieć wątpliwości, że jego miejsce jest w HoF.

Z Duncanem sytuacja jest o tyle ciekawa, że on nie musi nikomu niczego udowadniać, a wciąż gra dlatego, że a) może, b) wciąż sprawia mu to przyjemność, c) wciąż jest czołowym podkoszowym ligi. U Timmy’ego nie jest jednak tak, że dostał po prostu dar na którym „jedzie” przez całą karierę. By nadal grać na najwyższym poziomie musiał zrzucić sporo wagi i zmienić styl gry. Tym samym odciążył kolana i dał sobie kilka lat więcej na parkietach ligi. Moim zdaniem w jego przypadku nic nie jest jeszcze postanowione i jeżeli po sezonie wciąż będzie czuł się dobrze to może jeszcze rok pograć.

Popovich tymczasem podpisując kolejne przedłużenie umowy ze Spurs dał wszystkim do zrozumienia, że dla niego okres pracy w San Antonio nie kończy się po epoce Tima i Manu. Już wcześniej przypuszczałem, że będzie chciał zostać przynajmniej przez rok, dwa by dopilnować przebudowy, ale teraz wydaje mi się, że temat emerytury został przesunięty na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Cieszymy się? Cieszymy się!

  1. Czy Kawhi Leonard wejdzie w tym sezonie na poziom All-Star?

To zależy czego oczekujemy po All-Starze. Kawhi został MVP Finałów. W nich nie był już tylko wybitnym obrońcą i rzucającym za trzy skrzydłowym do rozciągania gry. Do repertuaru swoich zagrań dołożył prowadzenie kontry (w zasadzie to ostatnio w SAS robili to tylko Parker i on, przy czym Tony powoli zaczyna w tym temacie wciskać hamulec) i zagrania po dryblingu. Można więc powiedzieć, że ma mniej-więcej opanowane trzy aspekty gwiazdy ligi. Co mu jeszcze zostało? Całkiem sporo, ale najważniejszą umiejętnością „na teraz” jest kreowanie rzutów partnerom. Jeżeli Kawhi chce dołączyć do poziomu LeBronów, Durantów i im podobnym to musi potrafić dobrze odegrać piłkę po tym jak złamie schemat obronny rywala i nie ma to być tylko zagranie ratujące, ale zaplanowana akcja. Tego mu jeszcze brakuje, a poza tym słowem klucz dla sezonu 2014/2015 przy jego nazwisku powinna być „regularność”.

Ka-Wow.

  1. Jaki rzeczywiście wpływ na grę Spurs ma zaawansowany wiek ich trzonu?

W składzie jest dwójka graczy mocno zaawansowych wiekowo (Duncan – 38 i Ginobili – 37). Poza nimi jeszcze tylko Parker (32) i Diaw (32) przekroczyli trzydziestkę. Reszta graczy jest w swoim prime (23-29). Dodatkowo Pop już w poprzednim sezonie pokazał, że jak nikt potrafi dzielić minutami i co najważniejsze nie tracić przy tym nic na grze drużyny. Jaki wpływ będzie miał więc wiek trzonu? Slim to none.

Timmy, aktywuj kolejny rok Manu.

  1. Czy pozostawienie składu z poprzedniego sezonu jest dobrym posunięciem PATFO*?

W zasadzie Spurs mieli jeden ważny cel w tym offseason. Był nim Pau Gasol i po tym jak wybrał Chicago Bulls było już wiadomo, że skład w zasadzie nie ulegnie zmianie (doszedł tylko Anderson). Czy warto było coś zmieniać po mistrzowskim sezonie? Są dwie główne strategie. Pierwsza zakłada, że nie zmienia się czegoś co dobrze funkcjonuje. Druga zakłada, że zawsze warto do szatni wpuszczać nowych graczy by szukać postępu. Moim zdaniem Spurs zrobili rozeznanie na rynku i po prostu poza Hiszpanem nie było na nim innych graczy, którzy by pasowali do drużyny Popovicha (również pod względem finansowym). To dokładnie tak funkcjonuje – Pop ma schemat, do którego każdy gracz musi pasować i Buford dokładnie takich zawodników szuka. To dlatego też, gdy do składu trafia nowy zawodnik (np. Belinelli) to po kilku spotkaniach wydaje się, że gra dla nich od dekady. Chemia w takim zespole jak SAS jest wszystkim, więc nie podnoszenie ryzyka dla jej zaburzenia było dobrym ruchem.

Podkoszowi NBA muszą być gotowi na minimum jeszcze jeden rok tego.

* PATFO – Popovich And The Front Office (jeden ze skrótów bloga P&R który uwielbiam)

  1. Ile do składu może wnieść Kyle Anderson?

Osobiście uważam, że wybranie z 30 numerem Andersona było stealem. Dlaczego? Popatrzcie poniżej:

Najważniejsza jednak w jego przypadku będzie cierpliwość. To nie jest tak, że Spurs znaleźli sobie właśnie ofensywnego Leonarda, który od pierwszego dnia będzie potrafił wchodzić i notować 10 ppg, 3 apg. Nie, jego przyswojenie do gry w NBA potrwa i to minimum 1-2 lata. Tutaj wszystko będzie szybsze, obrońcy silniejsi i szybsi, a margines do błędów zdecydowanie mniejszy.

Kyle ma jednak najważniejszą rzecz, która daje mu nadzieje na sukces w koszykówce SAS – myśli i jest bardzo kreatywny.

Jak pewnie zdążyliście już zauważyć, nie jest demonem prędkości i nie będzie fruwał nad obręczami, ale przykładając odpowiednią miarę można powiedzieć, że będzie takim Borisem Diawem na SF. Mało? Bardzo dużo.

  1. Dlaczego łazienkowa waga Diawa jest kluczem do rotacji pod koszem?

Z pewnością słyszeliście o nietypowej (w zasadzie to dlaczego nietypowej, uważam że większość sportowców – w tym także, a może zwłaszcza w Polsce – powinno taką mieć) klauzli w kontrakcie Borisa Diawa. W dużym skrócie, jeżeli Bobo utrzyma wagę poniżej 254 funtów na trzech punktach kontrolnych w sezonie (25 października, dzień po przerwie na weekend gwiazd i 1 kwietnia) to otrzyma w sumie 500 tys. $ (150, 150 i 200 tys. na kolejnych checkpointach).

Bobo, według różnych źródeł waży teraz (już) 250 lbs.

Brzmi to rozsądnie biorąc pod uwagę tendencję Francuza do zbierania kilogramów, ale przyczyna jest jeszcze ważniejsza z punktu widzenia Spurs. Boris jest po prostu ich absolutnie kluczowym podkoszowym.

Diaw ma tak unikalny zestaw umiejętności na swojej pozycji, że większość drużyn ligi nie potrafi sobie regularnie radzić z obroną przeciwko niemu. Drużynie z San Antonio jego magiczne podania byłyby jednak zbędne, gdyby znów (tak ja choćby w Charlotte) się roztył i nie potrafiłby minąć nawet wozu z węglem.

Jeżeli będzie jednak pilnował swojej łazienkowej wagi to nie tylko zarobi więcej pieniędzy, ale i da tak potrzebną Popovichowi elastyczność w rotacji podkoszowej, która była ta istotna w zakończonej, mistrzowskiej kampanii.

Podsumowanie

Czego spodziewam się po tym sezonie? +50 wygranych, kolejnego awansu do PO i minimum awansu do drugiej rundy. Zachód jest tak wyrównany, że jedna kontuzja może wszystko wywrócić do góry nogami (vel OKC). Patrząc jednak realistycznie uważam, że Spurs są trzecią siłą WCF (za zdrowymi Thunder i Clippers) przy czym różnice między tymi drużynami są niewielkie i w razie ewentualnego starcia w Playoff mogą decydować niuanse i dyspozycja dnia. Z pewnością oglądając Spurs będziecie mogli jednak podziwiać dzielenie się piłką jak nigdzie indziej.

Zakończmy to z przytupem.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

9 komentarzy

  1. Pingwinos pisze:

    Super się czytało:) gif z wagą Diawa jest genialny:D

  2. Lars pisze:

    Jak traficie na zdrowego Durantulę i spółkę w Postseasonie to macie… prze… lepiej, żebym nie kończył.

  3. Beskid pisze:

    @Lars. Pierdzielenie o Chopinie. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze jezeli OKC trafi na zdrowego Gasola, Conleya, Z-Bo i bardziej sprawiedliwych sedziow, to nie przejdzie Miskow. Kontuzje i inne wypadki losowe sa elementem tej gry. Cieszmy sie tym, ze konferencja zachodnia jest tak wyrownana i moze przyniesc niemal kazde rozstrzygniecie na jej szczycie.

  4. Lars pisze:

    Bardziej sprawiedliwych sędziów? Mówisz o idiotycznym zachowaniu Randolpha, przez które w pełni zasłużył na daną mu wtedy banicję. Czy o tym meczu, w którym CP3 przegrał Clippersom mecz w 20s i wszyscy rzucali się o 3 wolne Westbrooka?

  5. Alejanddro pisze:

    Stawka na zachodzie się mocno… spłaszczyła. Spurs, Thunder, Clippers, Rockets, Warriors, Mavs – po wzmocnieniach i Grizzlies są na bardzo podobnym poziomie (przynajmniej na starcie).
    Prawda jest taka, że kolejność na koniec nie zrobi większej różnicy – świetnym przykładem jest seria Sprus – Mavs z tego rocznych PO. Ten kto wstrzeli się z formą i uniknie kontuzji dojdzie do finału.
    Najciekawszym pytaniem jest forma Leonarda. Mam nadzieje, że wejdzi już na ten najwyższy poziom (wraz z Davis’em) do top5/10 ligi.
    Sezon zapowiada się wyśmienicie, League Pass opłacony, tylko czekać na show :D

  6. Majecha pisze:

    Ekstra artykuł. Rzeczywiście chemia w Spurs jest sprawą najważniejszą. Pamiętam jak Austin Daye który w finałach nie załozył nawet spodenek zawsze pierwszy startował do piątek i motywowania w czasie time-outów. Diaw jest charakterystyczny, że większość zespołów nie umie złożyć systemu gdzie dobrze by funkcjonował. W Charlotte dawał 5 asyst w meczu a wbijali go wprost na atletycznych centrów żeby masą walczył o zbiórki przy 203 cm wzrostu.

  7. Bart pisze:

    @Lars. Durantula w zeszłych PO był zdrowy, nawet Ibaka wrócił i ko zdobył pierścienie?
    Tak jak pisze Alejanddro, stawka się wyrównała, chociaż moim zdaniem LAC a w szczególności Paul są przeceniani. Zachód jest mocny i o PO nie będzie łatwo: SAS,OKC,DAL, LAC, GSW, PTB, MEM, HOU, NOP powinny się bić o miejsce w pierwszej ósemce. Do tego DEN, PHX, młoda ciekawa MIN. Zapowiada sie baaardzo ciekawie, i oby na koniec wygrały za stare dziadki ;)

  8. Max pisze:

    @Lars, ale pierdzielnie… OKC z roku na rok notują regress na pozycji SG i rezerwowego SG. Harden > Martin > Butler > Morrow. Nie wzmocnili znaczaco składu. Durant ma kontuzje i jest notorycznie zajezdzany w RS. W ataku PO w atkau istnieje tylko 3 zawodnikow. Durant, Westbrook i od czasu do czasu Ibaka. OKC mieli jedna jedyna szanse w finale z Miami. Zrypali ja i uwazam, ze jezeli nie zmienia trenera i nie wsadza ze 2 zawodnikow ktorzy wespra Duranta i spolke nie wygraja mistrzostwa. Stawiam, że jezeli spotkaja sie ze Spurs w tym roku to znowu rzpegraja. Dlaczego ? Dlatego, że nic od tamtych PO sie nie zmienilo. A Spurs mieli naprawde wyrazna przewage nad OKC, a w polowie wymyslona kontuzja Ibaki nic Oklahomie nie pomogla. Bo nie wierze, że typek którymiał nie grać cały sezon i nie jechac na mistrzostwa, doznaje cudownego ozdrowienia po tygodniu… Kontuzja moze byla, ale delikatna. mocno to pokolorowali, nedzna zagrywka.

    • Majecha pisze:

      Zgadzam się, na poszczególnych pozycjach jest straszna bieda. Dziwi mnie, że można grę zespołu tak mocno uzależnić od trzech zawodników. Pozbyli się nawet Sefoloshy, Perkins w ataku jest tak fatalny, że przy nim Chandler gra jak Hakeem a w zeszłym sezonie skórę uratował im Jackson. Nikt ise nie spodziewał, że może być więcej niż przeciętnym graczem. Wiem, że to straszne i zaraz mogę zostać zdezintegrowany laserem za te słowa ale moim cichym marzeniem jest upadek tej organizacji i powrót do Seattle. Jestem uprzedzony do OKC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *