Zapowiedź sezonu 2014-15: New York Knicks

Phil Jackson/ fot. Flickr

Phil Jackson/ fot. Flickr

Jeśli chcesz rozśmieszyć Knickerbockers, powiedz im o swoich oczekiwaniach na nadchodzący sezon. Tylko w Knicks jeśli ma coś pójść źle, to na pewno będzie jeszcze gorzej. I to ze zdwojoną siłą. Na tym polega urok tej drużyny. Można ich kochać lub nienawidzić, ale nigdy nie przejdziesz obok nich obojętnie. Co pokażą w rozgrywkach 2014-15? A kto to może wiedzieć?

Sezon 2013-14

Statystycznie:

Punkty na mecz- 20 miejsce w lidze

Zbiórki na mecz- 27 miejsce w lidze

Asysty na mecz- 28 miejsce w lidze

Średnia traconych punktów na mecz- 8 miejsce w lidze

Najlepszy strzelec: Carmelo Anthony- 27.4 punktu

Najlepszy zbierający: Tyson Chandler 9.6 zbiórek

Najlepszy podający: Raymond Felton- 5.6 asyst

Bilans w rozgrywkach 2013-14 (37-45), w tym 10-6 z drużynami z Atlantic Division.

New York Knicks od sezonu 2012-13, w którym zajęli w 2. miejsce w Konferencji Wschodniej, zanotowali serię 13. wygranych z rzędu (trzeci najlepszy wynik w historii klubu), a także ustanowili drużynowy rekord celnych trafień zza łuku, w minionym przekształcili się w pośmiewisko ligi. Dosłownie.

Zakończenie kariery przez Jasona Kidda, pozbycie się seryjnego killera za 3 pkt.Steve’ego Novaka czy wątpliwy pożytek z nowego transferu jakim było pozyskanie Andrea Bargnaniego, a także spadek formy J.R. Smitha skutkowało zaledwie 9. pozycją na Wschodzie i brakiem awansu do rozgrywek posezonowych. W Konferencji Wschodniej, gdzie ostatnie miejsce gwarantujące udział w play-offach zapewniła sobie Atlanta Hawks z bilansem 38-44!

Za to jaki był to sezon! Prawdziwy roller coaster! Pełen absurdalnych zagrań ze strony graczy Knicks, momenty pięknej gry i nieustanna zabawa w kotka i myszkę z kibicami Knickerbockers, którym co jakiś czas podsyłali złudną nadzieję, że poprzedni sezon nie będzie stracony. Nic z tego. A to według mnie najciekawsze wydarzenia rozgrywek 2013-14:

– 8 grudnia 2013 roku Knicks ponieśli bardzo dotkliwą porażkę z Boston Celtics 73-114. Nowojorczycy stali się dopiero 4. drużyną w historii NBA, która poległa co najmniej różnicą 35 punktów, po tym jak w poprzednim meczu wygrali co najmniej 35 „oczkami”. Była to także ich 3. najwyższa przegrana w dziejach organizacji we własnej hali.

– 10 dni później w meczu z Milwaukee Bucks w jednoosobowej konkurencji na najgłupszy rzut sezonu (jak się później okazało doszedł do niej poważny konkurent) wystartował Andrea Bargnani. Wyobraź sobie, że Twoja drużyna gra dogrywkę, na zegarze pozostało niewiele ponad 15 sekund do zakończenia meczu. Prowadzisz dwoma punktami, Anthony pudłuje swój rzut, ale na szczęście piłkę zbiera Tyson Chandler i podaje ją do Ciebie. Co robisz? Przypominam, że na zegarze jest już tylko 11 sekund do końca meczu. Bargnani ma na to tylko jedną odpowiedź. Rzucam! W końcu jestem gwiazdą. To jest mój czas! I co? I g…W najprostszym skrócie. Pudło, piłkę zbiera przeciwnik, bierze czas i mamy drugą dogrywkę. Na szczęście dla Włocha zakończoną wygraną. J.R. Smith nie miał tyle szczęścia…

– 3 stycznia sytuacja praktycznie się powtarza. Piłkę ponownie zbiera Chandler, a J.R. Smith decyduje się na rzut:

Ktoś chyba nasłuchał się za dużo ścieżki dźwiękowej z NBA 2k12:

Trudno było przebić te „osiągnięcia”, lecz nad Knicks w tamtych rozgrywkach ciążyło jakieś fatum. Chandler w starciu z Orlando Magic stał się autorem jednego z najbardziej absurdalnych basketball interference:

– 25 marca Lakers w samej trzeciej kwarcie zaaplikowali NYK aż 51 punktów, co jest rekordowym osiągnięciem dla Jeziorowców. Nowojorczycy również zapisali się na kartach historii, lecz nie w taki sposób jakiego oczekiwaliby zawodnicy, działacze i kibice. Nigdy w dziejach klubu Carmelo Anthony i spółka nie stracili tyle punktów w ciągu jednej kwarty.

To tylko nieliczne przykłady „perełek” Knicks z sezonu 2013-14. Zresztą po więcej odsyłam do kompilacji z odcinkami z Shaqtin a Fool, na których znajdziecie „popisowe” zagrania nowojorczyków z minionej kampanii:

Dość jednak tej uszczypliwości. Zresztą nie warto żyć przeszłością, a teraźniejszością. Jednak zanim to nastąpi cofnijmy się na moment do 19 marca.

Zbaw nas Phil ode złego

Phil Jackson 18 marca został oficjalnie prezydentem New York Knicks . Trafił ponownie do klubu, z którym wygrywał dwukrotnie mistrzostwo NBA w latach 1970 i 1973. Publiczność zgromadzona w Madison Square Garden zgotowała mu iście królewską owację, dokładnie taką na jaką zasługuje najbardziej utytułowany trener w historii NBA:

Jeśli wtedy zapytalibyście kibiców Knicks czy awansują do play-offs z pewnością odpowiedzieliby. Phil Jackson. Ile jest 2+2? Phil Jackson! Kto jest najlepszym prezydentem NYK wszech czasów? Phil Jackson! Tak, entuzjazm w hali MSG można było wyczuć na każdym kroku. Ten entuzjazm poniósł Knickerbockers do 8. wygranych z rzędu, lecz na tym dobre wiadomości w tamtych rozgrywkach się skończyły. Jackson w tamtym momencie nie wiele mógł zrobić, a prawdziwy test czekał go podczas offseason. Jak wypadł?

Jackson potrzebował zmian w zespole by przekonać Carmelo Anthony’ego do pozostania w rodzinie. Swoją pracę rozpoczął od wymiany na linii Knicks z Mavericks. Do Knickerbockers powędrowali Jose Calderon, Samuel Dalembert oraz dwójka rezerwowych Shane Larkin i Wayne Ellington. W odwrotnym kierunku poszedł duet Tyson Chandler oraz Raymond Felton. Knicks co prawda pozbyli się swojego najlepszego centra, jednego z najlepszych przyjaciół Anthony’ego, ale zyskali wyraźny profit w postaci dobrego rozgrywającego. Takiego, który sprawdziłby się w nowojorskich trójkątach.

Trójkąty Zen Mastera

W filozofii Jacksona nauczenie się triangle offense w teorii nie jest niczym trudnym, ale jeśli faktycznie byłby to łatwy w zrozumieniu system, to nie umarłby wraz z odejściem Phila z ławki trenerskiej. W telegraficznym skrócie system ofensywnej gry Zen Mastera opiera się przede wszystkim na tym jak zawodnicy mają podawać i jak ustawiać stopy. I tu pojawia się pierwszy problem. Ważne jest w „trójkątach” chęć dzielenia się piłką, a to w poprzednich rozgrywkach była bolączka drużyny Knicks (28 miejsce w lidze). Derek Fisher będzie zmuszony poszukać zawodnika, który potrafi grać tyłem do kosza oraz umiejętnie podać znajdując się w tej pozycji. Kto wśród graczy Knickerbockers poradzi sobie z tym systemem gry?

Kluczowi zawodnicy

Jose Calderon- ofensywa oparta na trójkątach potrzebuje dobrych strzelców, a takim jest właśnie Hiszpan, który w zeszłym sezonie zza łuku trafiał aż 45% trójek. Poza tym popełnia mało strat i gra mądrą koszykówkę. Jego wsparciem będzie Pablo Prigioni. Zawodnik o podobnym stylu gry co Calderon, ale nie ma takiej pewności rzutu jak Hiszpan.

J.R. Smith- największa niewiadoma. Jeśli zaadaptuje się do triangle offense, to miejsce w pierwszej piątce ma zagwarantowane. Tylko czy Smith nadaje się do jakiejkolwiek koszykówki systemowej? A po drugie jaką twarz pokaże nam w nadchodzącym sezonie? Czy tą z rozgrywek 2012-13, kiedy zdobył statuetkę Sixth Man of the Year czy tą z ubiegłej kampanii, w której przeważnie zawodził, a jego celność w rzutach z dystansu i półdystansu znacznie się obniżyły. J.R. Smith oby znów o Tobie pisano pieśni. Tego życzę sobie i wszystkim fanom Knickerbockers:

Nowojorczycy akurat na pozycji shooting guarda mają w czym wybierać. Nie będzie szło Smithowi to na jego miejsce wejdzie Tim Hardaway Jr. Jeden z jaśniejszych punktów drużyny w poprzednich rozgrywkach, idealnie skrojony do transition offense i zdobywania punktów z ławki. Zawodnik z potencjałem, aspirującym do coraz większej roli w drużynie. Jednak musi to potwierdzić w bieżącym sezonie inaczej będzie tylko niespełnioną nadzieją. Iman Shumpert pomimo, że za kadencji Mike’a Woodsona nie znajdował uznania w klubie, który flirtował z innymi ekipami, aby opchnąć 24-letniego zawodnika do innej drużyny, to wraz z nową miotłą ma szansę na dopasowanie się do „trójkątów” Jacksona. Jeśli nauczy się niuansów ofensywnych tego systemu, powinien udowodnić swój nie najgorszy rzut zza łuku, a przede wszystkim być go-to guyem. Kolejną umiejętnością Shumperta jest to, że potrafi bronić i wywierać nieustanną presję na graczach obwodowych przeciwnika.

Carmelo Anthony- nie mam wątpliwości, że Melo sprawdzi się w „trójkącie”, bo w końcu pod niego budowana jest drużyna Knicks. Gwiazdor nowojorczyków ma opinię samolubnego strzelca, ale tacy w systemie Jacksona świetnie odnajdywali się na parkiecie (patrz 81 punktów Kobe’ego Bryanta w meczu z Toronto Raptors). Anthony ma wszelkie możliwości do zdobycia statuetki MVP. Przed sezonem stracił na wadze, dzięki czemu pewnie będzie szybszy i bardziej nieuchwytny dla przeciwników. Niestety to za mało. Melo w końcu musi stać się liderem z prawdziwego zdarzenia i choć jego 62 punkty w spotkaniu z Charlotte Bobcats robią wrażenie (jest to klubowy rekord oraz najlepsze osiągnięcie strzeleckie Anthony’ego w pojedynczym meczu), to ważniejsze od jego oczek będzie znajdywanie lepiej ustawionych partnerów, zwłaszcza w kiedy zostanie podwojony przez rywala. Melo nie powinien na siłę celować w tytuł króla strzelców, a zadaniem Fishera będzie znalezienie dla niego odpowiednich zmienników, którzy pozwolą mu na ograniczenie minut i złapanie oddechu w trakcie meczu. Taką rolę z ławki może spełniać debiutant Cleanthony Early , a w przypadku innej piątki w zastępstwie za Melo szansę dostanie Iman Shumpert czy Quincy Acy.

Amar’e Stoudemire- jeśli myślałeś, że Melo jest najbardziej opłacanym zawodnikiem w Knicks, to muszę wyprowadzić Cię z błędu. STAT inkasuje z kasy klubowej prawie 23,5 mln dolarów za sezon. Dodajmy, że ostatni, bo Jackson tylko czeka aż jego kontrakt wygaśnie. Do tego czasu Stoudemire wydaje się być naturalnym kandydatem do gry tyłem do kosza w „trójkątach”, ale jego umiejętności, a raczej ich brak, dzielenia się piłką stanowią poważną skazę na planie. Amar’e najlepszy sezon pod względem asyst notował w rozgrywkach 2010/11 notując 2,5 asysty na 36 minut i nigdy w swojej karierze nie przekroczył granicy dwóch finalnych podań. W poprzednich rozgrywkach często grał na pozycji nr 5, zwalniając miejsce Anthony’emu na pozycji silnego skrzydłowego. W nadchodzącym sezonie STAT powinien grać na pozycji PF ogrywając mniejszych wzrostem zawodników w pomalowanym. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Trudno powiedzieć. Marzeniem dla Knicks byłyby średnie Amar’e na poziomie 19 punktów i 9 zbiórek na jedno spotkanie. Obawiam się, że jest to jednak o parę zabiegów kolana za późno.

Samuel Dalembert- jak dla mnie starter na pozycji centra. Świetny w defensywie w pomalowanym, dobrze chroni obręcz, lecz jest mało efektywny w ofensywie. Jego pierwszym zmiennikiem powinien być Andre Bargnani, który jeśli opanuje stres i nie będzie podejmował głupich decyzji, to wciąż jest wartościowym strzelcem potrafiącym rozciągać obronę przeciwnika.

Przewidywana pierwsza piątka:

PG- Jose Calderon, SG- J.R. Smith, SF- Carmelo Anthony, PF- Amar’e Stoudemire, C- Samuel Dalembert

Przypuszczalny bilans na koniec sezonu: 37-45

Pomimo tego, że Carmelo Anthony zdecydował się pozostać w rodzinnym mieście, to zarówno sam zawodnik jak i Phil Jackson muszą zdawać sobie sprawę z ograniczeń obecnego składu. Za mało w nim powiewu świeżości oraz talentu, choć pozyskanie Calderona i Dalemberta trzeba uznać za ciekawe ruchy transferowe. Nadchodzący sezon może być dla Knicks przejściowym, bez ciśnienia na wynik i awansu do rozgrywek posezonowych. Jest to idealna sytuacja dla nowego trenera Dereka Fishera, absolutnego debiutanta na stanowisku głównego szkoleniowca. Pamiętajmy, że jeszcze niedawno Fisher walczył z Oklahomą City Thunder o triumf w lidze. Knickerbockers czekają zapewne na przyszłoroczny offseason, kiedy skończą się milionowe i ograniczające znacznie budżet klubu kontrakty Amar’e Stoudemire’a i Andrea Bargnaniego. To pozwoli Knicks na pozyskanie najgorętszych nazwisk w przyszłorocznym offseason oraz walkę o tytuł w następnych rozgrywkach. Carmelo Anthony musi uzbroić się w cierpliwość. Jeszcze czekać go będzie walka o tytuł, lecz obecnie Knicks powinni celować w miejsce nr 9-10 na Wschodzie powoli adaptując się do gry w trójkątach. Jak już jednak wspomniałem wcześniej z Knickerbockers nigdy nic nie wiadomo. I dlatego warto śledzić ich poczynania w bieżącej kampanii.

 

Bartosz Tęsiorowski

Zbyt młody by oglądać najlepsze lata "Jego powietrzności", ale pamiętam czasy, kiedy wyniki NBA śledziło się na telegazecie. Koszykówką oczarowany byłem podczas pojedynków Lakers vs Blazers (podanie Bryanta do Shaqa na alley-oop). Miłość eksplodowała po finałach z 2006 roku pomiędzy Miami i Dallas. Kibicowałem tym pierwszym i tak zostało do dziś. Sam pogrywałem w kosza w drużynach szkolnych. Niestety byłem tylko lokalną podróbką Briana Scalabriniego. Kibicuję również New York Knicks, choć wymaga to dużo cierpliwości, nerwów i zdrowia. Niemniej z tą drużyną nie można narzekać na nudę.

4 komentarze

  1. fetti pisze:

    Popieram to co napisał autor. Z Knickerbockers nigdy nic nie wiadomo, więc można się wszystkiego spodziewać w nadchodzącym sezonie.

  2. lilekornik pisze:

    Ja jestem dobrej myśli i liczę, że to bedzie bardzo dobry sezon Knicksow.
    Amare musi sie pokazac z dobrej strony, bo po sezonie bedzie chcial dalej zarobic jakies powazne pieniadze, a dostanie je (mimo wszystko ktos bedzie musial nabrac sie na tą sztuczkę, a zapewne ktos sie trafi…)jedynie po udanych rozgrywkach.
    Liczę również, że JRS bedzie musiał zapieprzać, bo inaczej Jax go pogoni.
    Carmellloooo Anthhhoooonnnnyyyy, to bedziemy slyszeć czesto. On pokaże na co go stać.

  3. hades pisze:

    NY w tym roku nic, Fisher nie doświadczony ciekawe jak sobie poradzi i co Melo, Melo i nic bo J.R. to może będzie grał dobrze a może znów beznadziejnie. Amare 23 miliony kończy się sezon i nara już nic z niego nie będzie, Hardaway z niego ktoś może być lepiej niech on gra a nie Smith, w końcu PG co lubi podawać ale i tak NY ma średni zespół ale na wschodzie playoffy można mieć z beznadziejnym bilansem.

  4. nymade pisze:

    Zyczylbym Knicksom odbicia sie od dna, ale sklad nie powala. Mysle, ze 5 miejsce w konferencji i awans do PO to duzo jak na te ekipe i zrealizowanie tych zalozen bedzie sukcesem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *