Plusy i minusy transferowego lata – Cleveland Cavaliers

andrew-wiggins-and-kevin-loveW jeden dzień, dzięki jednej słynnej już decyzji organizacja kierowana przez Dana Gilberta legła w gruzach. Było to w lipcu 2010 roku, kiedy niekoronowany Król Ohio przeniósł swoje talenty na Florydę. Wówczas mało kto przypuszczał, że w 2014 roku dojdzie do jeszcze ciekawszej decyzji i powrotu – już koronowanego – Króla. Jeśli przejście LeBrona Jamesa było szokiem dla opinii publicznej to jego powrót w rodzinne strony – po 4 latach – był jeszcze większym zjawiskiem niż wcześniejszy transfer. Ten ruch przewrócił hierarchię drużyn Wschodu (a jeszcze bardziej gdy spojrzymy przez pryzmat kontuzji Paula George’a) i dał z miejsca Cavs miejsce w czołówce.
W międzyczasie Cavs i przez lata nie wykorzystywali szczęścia, i obok Kyriego Irvinga nie potrafili pozyskać do składu jakiegoś mocniejszego i bardziej wartościowego debiutanta.
Nawet zeszłoroczny wybór – Anthony Bennett (kosztem Victora Oladipo) został już okrzyknięty totalną klapą…Tymczasem tego lata Cavs znów mieli szczęście i nie tylko wyciągnęli draftową jedynkę przeznaczoną na Andrew Wigginsa, ale po tygodniach od dnia naboru pozyskali kolejną gwiazdę – Kevina Love’a.
Trzy nazwiska Irving-James-Love mają dać Kawalerii pozycję numer 1 na Wschodzie oraz – coś co jest wielkim planem organizacji – przynieść ponownie finały NBA do Ohio. Nad wszystkim ma panować trener-debiutant David Blatt, który w Europie osiągnął niemal wszystko.

Off-season 2013 i kolejne wątpliwe wybory

Zanim do Ohio powrócił Król to Dan Gilbert zdecydował się na ponowny angaż trenera, którego tak niedawno w końcu zwalniał – Mike’a Browna. Brown miał zaprowadzić porządek w szatni Cavs po Byronie Scottcie (notabene Scott teraz wejdzie w buty Browna w Lakers…) , zostać mentorem dla młodszych zawodników i przede wszystkim poprawić (d)efensywę klubu , który znów wylądował w szarej przeciętności.
Wprawdzie początek był całkiem przyzwoity, a osoby Jarreta Jacka i Andrew Bynuma rozpaliły w organizacji światełko w tunelu, ale już w połowie sezonu do naszych uszu dobiegały głosy mówiące o rozgardiaszu w szatni Browna czy niskim poziomie dyscypliny czy w końcu chemii drużyny.
Całą sytuację dodatkowo podgrzał pozyskany z Chicago Luol Deng. Słowa Anglika – który miał pomóc Cavs w budowie drużyny na play offs – na długo zostaną w uszach niejednego fana koszykówki. Końcówka sezonu 2013/14 rodziła w nas tylko jedno pytanie, czy Cavs zdołają przekonać do dłuższego kontraktu swojego lidera – Kyriego Irvinga. Deng tymczasem wylądował w Miami.

Off-season 2014 czyli powrót do przeszłości

Irving podpisał przysłowiowego maxa i zawarł umowę na 90 mln USD. Kolejnym etapem zatem wydawał się draft. Niewielu wprawdzie wierzyło w jedynkę dla Cavs, ale ostatecznie to 4 raz od czasów pozyskania LeBrona Jamesa, do Gilberta i jego syna Nicka znów uśmiechnęło się wielkie szczęście (nieskromnie przypomnę , że nam udało się wytypować jedynkę dla Cavs;-)
Tym razem wybór Kawalerii miał iść w stronę któregoś zawodnika z trójki Parker-Wiggins-Embiid. Ostatecznie, ze względu na problemy zdrowotne centra, Gilbert z managerem Davidem Griffinem postawili na kolejnego Kanadyjczyka, Wigginsa.
Następnie zakontraktowano Mistrza Euroligi na stanowisko pierwszego trenera, Davida Blatta. Co ciekawe tuż po ogłoszeniu tego wyboru rozpoczęły się spekulacje na temat powrotu do Cleveland LeBrona Jamesa.
O ile pierwsze doniesienia odbieraliśmy jako dziennikarskie plotki , o tyle, kiedy na starcie lipca pod domem Jamesa w Ohio zebrało się tysiące kibiców to uwierzyliśmy, iż było coś na rzeczy (firma NIKE wykupywała billboardy w Cleveland kilka dni wcześniej). Kiedy King ogłosił swoją decyzję to wiedzieliśmy, że sen właściciela Cavs o powrocie do grona najlepszych drużyn NBA się ziścił.
Kolejnym ruchem było pozyskanie weteranów doskonale znających LeBrona – Mike’a Millera oraz Jamesa Jonesa i ożyły plotki łączące z Cavs samego Kevina Love. Jak wiemy po paru tygodniach deal został zawarty, a w zamian za skrzydłowego Wolves do Minnesoty powędrował ostatni – pierwszy numer draftu, Wiggins.
W końcu zawarto umowę z Shawnem Marionem i uzupełnił on grono weteranów w Cleveland zmierzających po swoją kolejną przygodę z NBA Finals. Jakby nie patrzeć Cavs wrzucono w rolę faworyta Wschodu oraz mocnego kandydata do finałów 2015 i 2016.

Bilans strat i zysków

Stratą na pewno jest oddanie bardzo perspektywicznego Wigginsa. Kanadyjczyk pewnie wskoczyłby do pierwszej piątki Cavaliers, jeśli tylko do Ohio nie powróciłby sam James. Kiedy nam wydawało się, że zarówno dla rookiego jak i all stara można znaleźć miejsca na parkiecie w tej samej drużynie to David Griffin sfinalizował wymianę z T’Wolves, dającą swojej organizacji kolejną dużą, marketingową, postać – Love’a.
Tym samym też Cavs wzmocnili swoją podkoszową rotację i poszli w kierunku określanym jako budowa Dream Teamu. Dla mnie cel został przedstawiony dość jasno , czyli walka o najwyższe trofeum. Czas wykonania zadania zostal określony ramą do 2 lat *czyli końca umowy LBJa.
Pytanie tylko czy już w pierwszym roku i czy Cavs wystarczy zadaniowców albo czym sam David Blatt (Mistrz Europy z Rosją z przeszłości i Mistrz Euroligi z Maccabi Tel Aviv) ogarnie cały talent zespołu?
Zysk natomiast jest ogromy – nazwisko James przyciągnie do stanu Ohio wszystko, co najlepsze, a organizacja ma znów okazję zamienić się w topową pod względem popularności i oglądalności. Po gorącym lecie czas na udowodnienie swojej wartości na koszykarskim parkiecie i na sprostanie oczekiwaniom swoich fanów.
Na brak zainteresowania James i spółka nie będą mogli narzekać…

Praktycznie na dalszy plan odeszło oddanie solidnego rezerwowego Jaretta Jacka do Brooklyn Nets. Nikt też nie płakał po przeprowadzce na Florydę Luola Denga.

Mocne i słabe strony

Czołowy zawodnik na pozycji numer 1 w NBA, następnie najlepszy niski skrzydłowy ligi i topowy wysoki skrzydłowy (który nie tylko rozciąga grę rzutami zza łuku ale również gwarantuje masę zbiórek). Dodatkowo młodzi , ciągle obiecujący gracze jak Dion Waiters i Tristan Thompson czy w końcu weterani, którzy nie pękną w grze o play offs (Miller i Marion). Cavs wyglądają na papierze świetnie jeśli pomyślymy o opcjach w ataku, znaki zapytania natomiast pojawiają się przy defensywie.
W tym elemencie najwięcej „do poprawy” będzie miał trener Blatt, który z zawodnikami pokroju Andersona Varejao, Shawna Mariona i LeBrona Jamesa będzie zmuszony zamienić graczy w pracusiów umotywowanych do gry po swojej części parkietu.
Dodatkowo Blatt musi popracować nad planem gry w defensywie i zorganizować go w taki sposób by Cavs narzucali swój styl gry (który tak naprawdę dopiero poznamy ale możemy na razie prognozować , iż spotkamy się agresywnym naciskiem na połowie rywala lub elementami pułapek stawianych przy wyprowadzaniu piłek).
W ataku – pewnie celnie zgadując – znów (nieco wzorem Heat) będziemy mieli sporo kontr i popisowych zagrań Irvinga (niegdyś Wade) oraz Jamesa , a następnie izolacji w wykonaniu Jamesa i Love’a (niegdyś Bosh).
Słabszą stroną Cavs będzie brak wartościowego centra czy solidnie broniącej czwórki (choć niewykluczone, że momentami wystąpi na PF sam Matrix). Przy twardych graczach z Indiany oraz Chicago lub rosnących ambicjach Wizards oraz Hornets to spotkania z najlepszymi wschodnimi przeciwnikami mogą ukazać nam brak rasowego „rim protectora” (czyli wysokiego broniącego ze strony pomocy, zdolnego do blokowania rywala) . Niestety wydaje się, że częste wizyty w gabinetach lekarskich Andersona Varejao oraz jego niskie zdolności blokowania piłek i rzutów – mimo całego szacunku dla pracowitego wysokiego – to nieco za mało by walczyć o tytuł. (Cavs w ostatnich dniach zatrudnili defensywnego centra Alexa Kirka, ale nawet dla niego pierwszy rok w NBA to mogą być zbyt wysokie progi).
Znak zapytania postawię też przy charakternym Dionie Waitersie, który za czasów Mike’a Browna burzył atmosferę w szatni Cavs. Jeśli weźmiemy pod lupę wszystkie transfery Cavs to nagle okazuje się, że Waiters jest „jakąś” czwartą postacią ataku Kawalerii. Jak na ambitnego chłopaka to może okazać się zbyt mało.

Podsumowanie letnich wydarzeń

Jeśli porównamy Cavaliers z ery LeBrona Jamesa i jego pierwszego występu w finale NBA to zobaczymy wyraźny skok potencjału zespołu z Cleveland. Jeśli nawet weźmiemy pod lupę jego ostatni rok gry w Ohio i przed przejściem do Cavs samego Króla to w moim przekonaniu zespół wydaje się posiadać więcej opcji do gry w ataku i przede wszystkim jej skład prezentuje się bardziej zbilansowanie. W końcu na ławkę przybył też trener ze świeżym spojrzeniem i nowymi pomysłami – w mojej opnii trener rokujący nadzieję na dobrą przyszłość – przy okazji dostając wielkie gwiazdkowe prezenty kilka miesięcy przed Bożym Narodzeniem. Teraz wystarczy poskładać wszystkie elementy układanki i odpowiednio je zmotywować do większej pracy. Myślę, że przy LeBronie Jamesie nie będzie to zbyt trudne zadanie. Były MVP ma już sporo doświadczeń, wygrane tytuły też ściągnęły z niego wielką presję, a nowe wyzwanie i gra dla Cavs na pewno wskrzesi w nim pokłady energii. Teraz wszystko zależy od całej reszty graczy, którzy muszą wznieść się na odpowiednio wysoki poziom by Król nie został sam…

Opinia autora:

Na papierze i dla miłośników gier komputerowych jest to zespół na miarę Mistrza 2K. Dla realistów oraz osób patrzących trzeźwo na całą mieszankę gwiazd-weteranów-młodzianów jest to zespół zagadka, który może „wypalić” lub zaliczyć „wpadkę”. Kiedy patrzymy trzeźwym okiem na Cavs to brakuje nam „rasowego stopera” na pozycję numer 2. Niestety sam Shawn Marion nie będzie biegał za dwóch (nie te lata!) – a Mike Miller i James Jones czy nawet spodziewany lada dzień Ray Allen to gracze wyłącznie do poprawy ataku. Następnie sporą zagadką w nowym otoczeniu wydaje się rola i wkład w grę Kevina Love’a.  Najpierw z roli lidera zmienia się z gracza z cienia LeBrona (a może nawet i Irvinga?) O ile znamy jego zamiłowanie do rzucania trójek i spory wkład w łapanie zbiórek, o tyle przy nazwisku Love zawsze mieliśmy uwagi do defensywy i wkładu Kevina w nią. Najsłabiej stoją jednak i w moim przekonaniu akcje centra. Brazylijczyk Varejao ostatnie lata kariery spędzał na leczeniu urazów i jego sprawność czy dynamika są niższym poziomie, aniżeli w najlepszych momentach gry dla Cavs (przed 3/4 laty). W starciu z Bulls, Pacers lub Wizards Cavs mogą sobie nie radzić pod koszami i będą zmuszeni bazować na innej sile – dynamice i szybkości Irvinga czy Jamesa lub trafieniach dystansowych Millera, Love’a i spółki.
Osobnym tematem ze znakiem zapytania staje się osoba Davida Blatta, z pewnością obiecującego szkoleniowca, który jednak dopiero po 50tce zadebiutuje w najlepszej lidze świata. (Czy sobie poradzi?)
Ogólnie rzecz biorąc widzę mocny sezon zasadniczy i próg 53-55 zwycięstw po stronie Kawalerii. Następnie przejście pierwszej rundy play offs, z przewagą własnego parkietu. Ich schody w górę zaczną się w II rundzie , ale by zwiększyć szanse Cavs na wejście choćby do finału konferencji to musiałbym jednak zobaczyć parę spotkań w wykonaniu całego zespołu. Podsumowując swoje wywody; na ocenianie szans Cavs w perspektywie finału NBA czy nawet Mistrzostwa ligi jest wg mnie stanowczo za wcześnie. Dajmy im wyjść na parkiet i nieco się zgrać.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

23 komentarze

  1. Warmiak pisze:

    Jak powiedział jeden z najlepszych trenerów basketa na świecie (mowa tu o Krzyżewskim): „brałbym Love’a w ciemno za Wigginsa”, to swierdzenie stało się faktem!!! Kevin to już ułożony i jeden z najlepszych w lidze graczy, Wiggins to talent, ktory może być gwiazdą za parę lat…może, a czy będzie? Love w mojej opinii zacznie być bardziej przydatny w defensywie (ma ku temu warunki), a w ataku wniesie nowe-stare zagrania i celność rzutu z dystansu, co sprawi, że obok dynamizmu i kontr LBJ, Irvinga i Waitersa, będzie to ‚wielki plus’ dla CAVS! Sezon pokaże, czy LBJ stworzy nową siłę na mistrza na kolejne lata (przecież Spurs ze swoją armią weteranów muszą kiedyś oddać palmę pierwszeństwa), czy Bulls ze zdrowym Rose’m i OCT z Durantem i Westbrookiem w końcu odpalą swój potencjał na mistrza ???? Bynajmniej w mojej ocenie cały wschód (oprócz Cavs) prezentuje się jak przed rokiem – czyli bardzo przeciętnie, a prawdziwa ‚rzeź’ będzie na zachodzie, gdzie Spurs, Rockets, Clippers, Blazers, Warriors, Thunders i wzmocnieni Mavs będą toczyć prawdziwą batalię w sezonie i playoffs o finał…już zacieram ręce na samą myśl o tym. Poczekamy zobaczymy :) Liczę, że Portland lub Houston (sentyment z czasów Drexlera) odpalą i zagrają w finale przeciwko Cavs (wszak Pacers bez George’a nie stanowią już takiego wyzwania jak w ubiegłym sezonie, a na Raptors to jeszcze nie ten czas).

  2. x-avier pisze:

    realnie patrząc i biorąc pod uwage zeszły sezon tegoroczne transferowe lato nie minusów. Wystarczy spojrzeć gdzie stawiono Cavs przed poprzednim sezonem (dno ligi) , a gdzie stawia się je teraz (faworyt wschodu)…LBJ i wszystko jasne ;)

  3. x-avier pisze:

    * nie ma minusów

  4. twkarol pisze:

    Przy mocnych stronach zabrakło informacji o tak istotnym elemencie jak zbiórka, którego nie było chociażby w Miami. Na papierze ten zespół może miażdżyc na deskach. Love, Varejo, Thomspon – nie ma w NBA tak „zbiórkonośnej” ekipy. Varejo rzeczywiście jest wielką zagadką, ale ten gość potrafi bronić i zostawia dużo zdrowia na boisku. W zeszłym sezonie przed kontuzją notował statystyki na poziomie 14/14. Zobaczymy w jaki sposób kontuzja ograniczyła jego możliwości. Waiters jest tej drużynie zbędny i tutaj upatruje szansy na pozyskanie w wymianie jakiegoś defensywnego gracza podkoszowego. Skorzysta na tym Cleveland i sam Waiters, który będzie mógł rozwinąć skrzydła w słabszym zespole.

    • bulls2006 pisze:

      Cavs w zeszłym roku byli 11 ekipą z największą ilością swoich zbiórek, przeciwnikom zaś pozwalali zbierać na poziomie ligowej średniej- dojście Love i Jamesa (odszedł Deng, który dobrze zbiera) nie uzasadnia jeszcze moim zdaniem twierdzenia, że będą najlepsi pod tym elementem w lidze;
      natomiast, tak jak było to podkreślone w artykule, bardzo duży problem będą mieli w blokach, w której to kategorii byli jedną z najsłabszych ekip w lidze w poprzednim sezonie-
      w tym na chwilę obecną nie mają zawodnika, który mógłby poprawić tą statystykę –
      Powinni powalczyć o Okafora, ewentualnie o Stiemsme

  5. Woy pisze:

    Przy Lovie masz o zbiórkach @Karol,o kontrach też wspomniałem porównujac do Heat (klon)

  6. Raptor pisze:

    Sądzę, że James w Cavs będzie bardziej kreatorem, który będzie zdobywał punkty kiedy będzie trzeba (lub gdy będzie miał na to ochotę). Wielu w swoich opiniach moim zdaniem nie docenia Tristan Thompsona, zawodnik bliski double-double, nieźle broniący i cały czas się rozwijający, nie wiemy jak „spędza lato”, nad jakimi elementami gry pracuje i jak intensywnie ale może wrócić jeszcze lepszy, właśnie jego to może być sezon. Miał naprawdę dobre przebłyski w niektórych meczach Cavs (oglądałem sporo).
    Cavs dobrze matchupują się z wieloma drużynami i dla mnie sezon tak naprawdę pokaże na ile ich stać. Gdyby ta drużyna miała konkretnego centra to moim zdaniem byłaby głównym faworytem do tytułu. Zawsze mogą wzmocnić ciekawie skład też w sezonie patrz przykład Clippers w poprzednim.
    Jestem bardzo ich ciekaw i chyba chce już jesieni ;)

  7. Cosmo111 pisze:

    Pierwszą osobą, która przyszła mi na myśl jeśli chodzi o obwodowego obrońcę był DeShawn Stevenson. Wiem, że się z LBJem nie lubią, ale na pewno byłby tani, atletyzm ma, 3+D ma, mistrzowskie doświadczenie ma, pytanie czy pamięta jeszcze jak gra się w koszykówkę….

  8. Triple eX pisze:

    Wszystkie ochy i ach na temat Love’a chciałbym nieco przystopować propozycją poczekania do końca RS i zobaczenia ile spotkań opuści… bo ostatnio to się połamał pompki robiąc…

  9. GPRbyNBA pisze:

    Tytuł tego artykułu jest raczej nieadekwatny.
    W porównaniu do poprzedniego sezonu minusów brak.
    Jest siła.
    ps. Super artykuł WOY

  10. Carrot pisze:

    LBJ zna ligę. LBJ chce tytułu dla Cleveland. LBJ z wielu(nie piszę, że ze wszystkich) graczy NBA którzy mogli/chcieli z nim grać wybrał/zaakceptował właśnie Love’a. Przypadek? Zaufajmy Bronkowi ;) Simmons zresztą uważa Miłość za gracza underrated – i to nie na podstawie swojego widzi mi się, ale twardych statystyk… więc jak dla mnie jest to skład na NBA Finals (zakładając, niestety, z prawdziwym smutkiem, że pewien kwiatuszek nie doczeka wiosny).

  11. Mr. Cental pisze:

    Kolejna bardzo fajna analiza. Widze ze Woy wypoczal na wakacjach i jest w formie ;-) oby tak dalej!

  12. Woy pisze:

    DZIĘKI @GPR I @Mr.CENTRAL, jutro Heat:-)

  13. bulls2006 pisze:

    rzeczywiście rzeczowe są te analizy i dobrze się je czyta:)

  14. bulls2006 pisze:

    a zawsze,w każdym składzie znajdą się minusy oraz braki w uzupełnieniu składu;
    w Cavs brak dobrych zawodników od zadań defensywnych na pozycje centra oraz SG/SF (na tej pozycji potrzeba kogoś z rzutem za trzy, – mógłby być Marion, defensywnie to wciąż dobry gracz, ale u niego gorzej z trójkami)
    nie powinno być tak, że za krycie najlepszych graczy drużyny przeciwnej z pozycji 1-3 odpowiedzialny będzie James
    pewnie jeszcze kogoś zakontraktują, ale raczej ciężko będzie zniwelować te braki

    • Woy pisze:

      rozwinę to trochę – co do minusa – i nawiążę do poprzedniej dyskusji oraz ostatnich wypowiedzi Waszych w pojedynkach z przeszłości (z wrzuty dnia). Wielu z komentujących tu uważało, że wymiana Wiggins za Love to ryzyko. Spuentuję to też szybko, wyobraźcie sobie ,że Wiggins za 4-5 lat będzie kimś na miarę Kevina Duranta lub Michaela Jordana a Cavs będą porównywani do Blazers’84 lub Blazers ’07 ;-) :-) No ale zobaczymy, w przyszłości!

  15. no brainer pisze:

    Cavs ’14/15 to projekt na tu i teraz, James bedzie schodzic ze swojego primu i nie ma czasu by czekac 3-4 lat jak Wiggins sie rozwinnie za te wlasnie 3-4 lata, Cavs wzielo najlepszego dostepnego zawodnika ktory pomoze im teraz , stac sie contenderem. Brakuje im Centra, hej Andrew Bynum na min dla weteranow and problem solved

    • woy pisze:

      o tym jest w tekście;-) – tu i teraz (również wcześniej o tym pisaliśmy po transferze)

  16. darek pisze:

    Pamiętajcie o jednym.
    Nawet jeśli Wiggins za 5 lat będzie znakomitym zawodnikiem, to nikt nie ma pewności, że grałby w Cleveland. Mógłby swoje talenty przenieść na na większy rynek marketingowy.
    Dlatego uważam, że sprowadzenie tak znakomitego zawodnika jak Love da tej organizacji dużo więcej korzyści, niż pozostawienie w składzie Wiggins’a.
    Widać wyraźnie, że James chce walczyć o mistrzostwo. Ciekawe tylko jak to poukłada trener.

  17. Skitour pisze:

    @Autor
    Artykul naprawde fajny, ale mamy sezon ogorkowy i moglbys dodac nastepnym razem troche spekulacji, jesli sa jakies :) Np. jakas wymiana z Waiters’em, albo moze Bynum back …
    pozdrawiam

    • woy pisze:

      OK, ale wymiany Waitersa na razie nie oczekuję…Bynuma raczej już nie weźmie żaden klub NBA, chyba, że Knicks. Cavs mają jedno wolne miejsce i czekają na Ray Ray’a.

  18. Macias pisze:

    Pytanie czy nie stanie się tak jak w przypadku ekipy z Miami. Wade, James i Bosh razem zjednoczyli siły z tym, że Bosh strasznie musiał obniżyć loty. James to obecnie najlepszy koszykarz w lidze i to on będzie liderem tej drużyny, Irving to PG i pytanie czy odda piłkę Lebronkowi, samemu skupiając się na bieganiu po obwodzie i penetracjach pod kosz? Jeżeli chodzi o Kevina to nie chce mi się wierzyć żeby odszedł w cień jak CB4 a zostaje jeszcze głodny gry i swoich rzutów Waiters ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *