Co za mecz w Dallas! Carter daje Mavs prowadzenie w serii

Tegoroczna pierwsza runda playoffów jest jedną z najbardziej emocjonujących w historii. Wczorajszy pojedynek Spurs z Mavericks tylko dorzucił ku temu kolejny argument.

Rozstawieni z ósemką Mavericks prowadzą w serii 2-1 i nie wyglądają jakby to było wszystko co mają do powiedzenia.

Drużyna Stan I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Dallas Mavericks (8) 2 27 32 18 32 109
San Antonio Spurs (1) 1 34 20 20 34 108

Wnioski ze spotkania

  • Zacznijmy od końca. 1.7 sekundy do końca, Manu Ginobili wchodzi pod kosz, wytrzymuje w powietrzu i rzuca o tablicę. Piłka tańczy na obręczy, ale ostatecznie wpada. 108-106 dla gości i fani w American Airlines Center wyglądają na przybitych. Seria czasów. Piłka trafia do rogu do Vince’a Cartera (jeden z trzech graczy, których bym przede wszystkim pilnował – jego, Nowitzkiego i Ellisa). Carter trafia z odchylenia i Mavs wygrywają. Niesamowite.
  • Do tego wszystkiego jednak by nie doszło, gdyby nie niesamowita gra obu zespołów wcześniej. Spurs dobrze weszli w spotkanie wykorzystując grę duetu ParkerDuncan. Wszystko było jednak dobrze do momentu, w którym Mavericks przełączyli się ponownie na obronę z przekazywaniem na zasłonach i maltretowaniem Francuza przez Shawna Mariona. To, w połączeniu z efektywnością Calderona i Dalemberta sprawiło, że w czwartej kwarcie mieliśmy walkę punktu za punkt. Goście kilka razy odskakiwali (na 5 oczek), ale po chwili łączyli pechowe zagrania w ataku (wypadające rzuty Ginobiliego) ze złymi zagraniami w obronie (Mavs rzucali wolne po każdym faulu już po 3 minutach IV kwarty), które sprawiły że cały zapas błyskawicznie wyparował.
  • Carter jest bohaterem meczu za zwycięski rzut, ale najbardziej efektywnym graczem gospodarzy był Monta Ellis. Filigranowy obrońca momentami przypominał Dwyane’a Wade’a z najlepszych czasów. Nie było na niego skutecznej obrony ponieważ przechodząc pod zasłoną dawało mu się czysty rzut z półdystansu (trafiał), a idąc górą sprawiało się, że jego błyskawiczne wejścia miał pilnować podkoszowy (takie zagranie 2+1 na Diawie dało Mavs w końcówce remis).
  • W Spurs na wyróżnienie zasłużył przebudzony Leonard (w końcu grał 1-na-1 z niskim na plecach i trafiał ważne trójki po czasach) i bardzo aktywny Tiago Splitter (jego pick-and-rolle z Ginobilim rozruszały SAS).
  • Czego najbardziej zabrakło? Rzutów z dystansu. Carlisle zupełnie je wyjął z arsenału ofensywnego Spurs i Popovich musi pomyśleć jak ponownie dać swoim strzelcom trochę miejsca na dystansie.
  • Co jeszcze pokazał ten mecz? Mavs uwierzyli w taktykę swojego trenera. Są w gazie i teraz już nie wystarczą tylko dobrzy SAS by z nimi wygrać. Teraz potrzeba ich świetnego meczu.
  • Z drugiej strony gdyby nie trafienie Cartera to wydźwięk tej relacji byłby zgoła inny ponieważ klub z Dallas nie wyglądał już tak dobrze jak w G2.
  • Jedno jest pewne – mecz numer cztery jest obowiązkową pozycją w kalendarzu każdego kibica.

Filmowe podsumowanie

Boxscore

Mavericks: Nowitzki 18 (7zb), Marion 9 (6zb, 5ast), Dalembert 13 (10zb), Calderon 16 (9ast), Ellis 29, a także Wright 4, Crowder 4, Blair 2, Harris 3, Carter 11

Spurs: Duncan 22 (5zb), Leonard 17 (5zb, 5prz), Splitter 14 (13 zb), Parker 19 (6ast), Green 3, a także Bonner 2, Diaw 7, Mills 5, Joseph 0, Ginobili 12 (5zb, 5ast), Belinelli 7

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

10 komentarzy

  1. Cosmo111 pisze:

    Zabawne… Wczoraj przy piwie doszedłem do wniosku, że jedyną rzeczą, której brakuje tegorocznym playoffom jest porządny gamewinner. Serie są wyrównane, mamy świetne indywidualne występy, nerwowe końcówki, dogrywki, ale brakowało mi gamewinnera.
    Także dzięki ci wielkie panie Air Canada, za załatanie tej luki, mimo iż pogrzebałeś mój kupon, bo zwycięstwo SAS go zamykało. Co do meczu…
    Bardzo wyrównane spotkanie, parę runów było, ale rywale w mig je niwelowali, jak dla mnie różnicę zrobił Dalembert, który „ustał” przeciw Duncanowi i Splitterowi. Kilka bardzo ważnych zbiórek w ataku, parę bloków, do tego obrona Spurs nie radziła sobie z Ellisem. No robi się coraz ciekawiej….

    Ps. Ktoś jeszcze nie może dodać dziś gracza w DTTF? Mi ciągle jakiś error wyskakuje… :/

    • dean pisze:

      Mam to samo. Po wybraniu gracza ciągle pozostaje puste okienko.

  2. Woy pisze:

    Myślę,że Spurs wiele w końcówce zawdzięczali Borisowi Diaw i inne opcje gry były doskonale pilnowane. Ginobli przed swoim finałowym wjazdem nie trafił trzech kolejnych i różnych rzutów. Klasą dla mnie wykazał się Dalembert,który z zimną krwią trafił dwa wolne w ostatniej minucie.

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Boris zagrał dobrze tylko te kilka ostatnich minut (poza faulem na Ellisie) – poza tym w serii jest niestety mało widoczny. Manu te spudłowane rzuty miał czyste i były w połowie w koszu (tak jak np. jumper z linii Nowitzkieg). Takie rzuty muszą oddawać. Dalembert był game changerem i jest największym plusem Mavs razem z Marionem.

    • GPRbyNBA pisze:

      Mateusz- ciekawe jak to przesądni nazywają.
      Diabeł dmuchnął od spodu?
      :-)

  3. decos20 pisze:

    To co mi sie rzucilo w oczy w tej serii t to, że Dallas mimo średniej serii Dirka(13 pkt na 33%fg przed wczorajszym meczem) potrafią wygrywać z San Antonio. Póki co Carlisle zdecydowanie wygrywa w szachy z Popem i może się powtórzyć sytuacja z 2011 roku gdzie Spurs odpadli z Miśkami z Memphis, którzy zamordowali spacing Ostróg.
    Ciekawi mnie jak będą wyglądały tegoroczne Po kiedy Nowitzki zacznie rzucać po 25 pkt na mecz. Na finał to pewnie nie wystarczy ale Mavs mogą namieszać a życzyłbym Dirkowi drugiego pierścienia bo zasluguje jak malo kto.

  4. Barzay pisze:

    SAS wydaję się że muszą w obronie coś pozmieniać

    • Finley pisze:

      dokładnie, gdybym był fanem SAS byłbym wkurzony, że Mavs wciągnęli Spurs w swoją grę, bo ofensywnie oba zespoły są na podobnym poziomie, ale właśnie defensywa SAS miała zrobić różnicę. Trochę problemem jest Green, który fatalnie wygląda w ofensywie i przez to Pop woli Ginobliego, którego Ellis wręcz masakrował i ośmieszał. Zresztą Ginobli, mimo +10 na parkiecie i ważnych rzutach w końcówce moim zdaniem był trochę rozczarowujący. Wynik jest świetny.

      AIR CANADA!

      I zgadzam się, że to jedne z najlepszych PO jakie oglądałem.

    • Majecha pisze:

      SAS wygrywają jesli drużyny nie rzucą po 100 ptk. Jeśli Mavs walą trójki i biegają w kontrach oraz po zasłonach na pusty kosz to coś nie gra. Carter jak sieknął to aż wrzasnąłem – coś pięknego.
      Moim zdaniem Manu spudłował o wiele za dużo czystych rzutów. W ostatniej akcji zrobił co mógł i trafił – zagrał jak stary wyga z kolankiem na Dalembercie ale seryjne pudła sa w Po niedopuszczalne.

  5. cynik pisze:

    Zatrudnienie Ellisa i Calderona było mistrzowskim posunięciem. A myślałem, że z Dallas juz nic sie nie da wycisnąć w tym sezonie ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *