Rozstrzelani-pokonani: Orlando Magic.

Jeden z największych przegranych tego sezonu to team Stana Van Gundy’ego. Drużyną niemal przez cały sezon targały informacje na temat Dwighta Howarda i ewentualnych przenosin gracza w inną część kontynentu amerykańskiego. Lato w tej drużynie wcale nie będzie spokojne, a wkrótce możemy być świadkami wielkiej przebudowy. O ile do niedawna sternicy klubu mieli możliwości przebierania w ofertach za swoją gwiazdę, o tyle teraz mniej klubów może się już ustawić w kolejkę po rozkapryszoną gwiazdę, próbującą w pewnym momencie pozbawić pracy swojego trenera..

Grizzlies uciekli spod topora.

Dla Memphis spotkanie rozgrywane w środowy wieczór było grą o życie w tegorocznych rozgrywkach w postseason. Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że dzisiaj nie tylko warto byłoby wygrać mecz, ale też zrobić to w taki sposób by nadszarpnąć nieco pewność siebie Clippers, dla których ta seria układała się wręcz wzorcowo. Hollins wiedział, że aby dzisiejsza konfrontacja okazała się zwycięska musi wreszcie uaktywnić swojego dwugłowego podkoszowego potwora, czyli duet Marc Gasol – Zach Randolph. Bez ich pomocy dalsza walka w tej rywalizacji jest praktycznie niemożliwa. Zadaniem dla niego było więc odpowiednie umotywowanie swoich podopiecznych.

Po dwóch, pechowych porażkach w Staples Center akcja przeniosła się do miasta Elvisa. Pamiętając o złych demonach z początków serii Grizzlies nie mogli przesypiać istotnych fragmentów spotkań, a koncentracja jest niezbędna od 1 do 48 minuty meczu. To w poprzednich spotkaniach było swego rodzaju piętą achillesową gospodarzy, nie potrafili oni utrzymać odpowiedniego nastawienia przez cały mecz i to niestety zemściło się na nich w najgorszy z możliwych sposobów.

Bynum nie trzyma języka za zębami.

Autor: Bartek Berbeć

W tym sezonie obserwujemy dwa różne oblicza Andrew Bynuma. Pierwszym z nich jest dominujący center, w tej chwili być może najlepszy środkowy ligi, a drugim niewychowany chłopiec, który szybciej mówi, niż myśli. Tym razem dał o sobie znać wewnętrzny „Mr. Hyde” Andrew Bynuma.

Koszykarz Los Angeles Lakers powiedział, że mecze, które „domykają” serię, a więc dające drużynie awans do kolejnej rundy fazy play-off przy pewnym prowadzeniu są „łatwe”. Montażysta Denver Nuggets wplótł ten cytat w materiał filmowy wyświetlony zawodnikom na odprawie.

10 najlepszych zagrań Durantuli z RS.

Roy chciałby wrócić

Brandon Roy, który był liderem ekipy Portland Trail Blazers oficjalnie zakończył karierę sportową w ubiegłym roku z powodu kontuzji. Jednak tak naprawdę w jego przypadku możemy mówić jedynie o zawieszeniu kariery niż całkowitym rozbratem z parkietem.

Były Rookie Of The Year miał ciągle powtarzające się problemy z kolanami, więc w wieku zaledwie 27 lat postanowił zakończyć przygodę z koszykówką.

Mistrzowie flopów?

Grizzlies przegrywają 1-3 w serii Clippers, a w środę podejmują na własnym parkiecie Chrisa Paula i spółkę w spotkaniu o być albo nie być. Z każdej strony słyszymy w ostatnich dniach o tym, że Clippers nie zajmują się do końca graniem, a flopowaniem i wyprowadzaniem rywali z równowagi. Fakt, kiedy oglądam, jak Blake Griffin, CP3, a nawet Reggie Evans upadają co jakiś czas na parkiet jakby rażeni piorunem, wydaje mi się to dziwne.

Z drugiej jednak strony, zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że każdy skuteczny środek, który prowadzi do osiągnięcia celu jest w teraźniejszym sporcie na wagę złota. Dlatego po części rozumiem frustrację Lionela Hollinsa, ale też wiem, że każdy z nas, kto zagrał choć kilka spotkań „o coś”, choćby o przysłowiowe piwo, wie, że nie ma sentymentów, a liczy się tylko wygrana.

Uważacie, że gracze Clippers przesadzają, czy jednak flopowanie stało się już normalnym elementem gry?

Pacers kończą serię z Magic w piątym meczu

Nie Bulls, nie Heat, a Indiana Pacers została pierwszą drużyną ze Wschodu, która zapewniła sobie udział w drugiej rundzie play-offs. Dziś, w piątym meczu, pokonali Orlando Magic 105:87, choć przed czwartą kwartą przegrywali dwoma punktami. W ostatnich 12 minutach Indianę do decydującej wygranej poprowadzili Darren Collison i Danny Granger, którzy zdobyli 27 z 36 punktów Pacers w ostatniej ćwiartce tej serii.

Magic żegnają się z play-offami, Pacers zaś zagrają ze zwycięzcą serii Heat-Knicks. Najprawdopodobniej będzie nim drużyna Miami, która prowadzi 3-1. Game 5 już dzisiaj.

Barcelona, CSKA, Panathinaikos i Olympiakos powalczą o tytuł Mistrza Euroligi.

Autorzy: Mat, Gladysh i Woy.

Wiele się mówiło przed sezonem o kłopotach europejskich drużyn. Następnie byliśmy świadkami kilku solidnych wzmocnień – głównie wskutek lock outu w NBA – a najwięcej na dziś zyskało moskiewskie CSKA (Krstić i Kirilenko). W Grecji sternicy klubów mierzyli się kryzysem ekonomicznym i mocno odchudzali składy, sięgając po nieco tańszych niż zwykle graczy. Mówiło się nawet, że bardzo ciężko będzie podopiecznym trenera Obradovića wejść do Final Four, ale ostatecznie ta sztuka się udała i zespół Pany będzie miał okazję na obronę czempionatu na Starym Kontynencie.  Co ciekawe w Finale Czterech znów mamy dwóch greckich przedstawicieli a zmierzą się oni w tureckim Stambule, który od piątku do niedzieli będzie stolicą europejskiego basketu.

Zapraszamy na naszą redakcyjną zapowiedź tego wydarzenia numer jeden nadchodzącego weekendu, które może przyćmić nawet rozgrywki NBA!

Filmowe podsumowanie i Top 5 08/05

Bycza defensywa zatrzymuje Szóstki i daje cień szansy na awans.

Ugly Play, Ugly Basketball! Te hasła niejeden z Was zna, kiedy odwracamy się i patrzymy na dawną obronę Detroit Pistons i New York Knicks. Minionej nocy fani Szóstek i Byków mieli okazję obejrzeć jedno z najbrzydszych (dla niektórych lubujących się w walce w obronie – najładniejszych) spotkań w tegorocznych play offs.

26 oczek na koncie i 29% skuteczności z gry to wyniki drużyny Douga Collinsa podczas pierwszych 24 minut meczu numer pięć serii Bulls – Sixers, rozgrywanego w United Center. Miejscowi zatrzymali najgroźniejszą broń rywali podczas tego serialu, mianowicie Spencera Hawesa (na 11 pkt) i uzyskali rekordowe dla siebie w tegorocznych play offs wskaźniki w defensywie. Podnieśli się też po paśmie 3 porażek z rzędu i pojadą do Miasta Przyjaźni z nadzieją na wyrównanie rywalizacji.

Ci, którzy postawili już kreskę na nękanych kontuzjami Derricka Rose’a i Joakima Noaha, Bulls, mocno się zawiedli. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego udowodniła, że potrafi grać z nożem na gardle. Znów skutecznie pod koszem rywali zagrał Carlos Boozer, a w dodatku byliśmy świadkami przebudzenia Luola Denga..

  • Enbiej na Facebooku
  • Enbiej na Twitterze

Slider by webdesign