Wyniki i statystyki, play offs dzień #38: powrót Raptors i wyrównanie w serii

W trzecim meczu pomiędzy Bucks i Raptors brakowało bardzo niewiele by to Bucks przybliżyli się o krok do wielkiego finału ligi. Teraz z perspektywy czwartego meczu może się okazać, że nie wykorzystanie szansy przez Kozły może odwrócić losy rywalizacji. Toronto Raptors po bardzo udanym dla siebie spotkaniu doprowadziło do remisu i kto wie czy nie znalazło sposobu na wyżej rozstawionego rywala?

Od drugiej kwarty czwartego meczu to ekipa Nicka Nurse’a dyktowała warunki na swoim parkiecie. Seria punktów Normana Powella (18 w meczu) oraz Serge’a Ibaki (17 pkt i 13 zb) dała miejscowym nadzieję na końcową wygraną. Rezerowi Raps odciążyli swojego lidera – Kawhia Leonarda (19 pkt i 7 zb) – i pchnęła zespół w kierunku ważnej wygranej. Nie byłoby sukcesu Raps bez lepiej grającego Freda VanVleeta (13 pkt i 3/3 za trzy).

Raptors od drugiej odsłony przejęli kontrolę nad spotkaniem i powiększali przewagę z następnymi i kolejnymi 12 minutami gry. Do swoich najlepszych występów nawiązał Kyle Lowry, który okazał się kluczem do sukcesu notując 25 pkt i 6 as. Znów solidnie zaprezentował się też Marc Gasol, który po krytyce z pierwszych dwóch meczów, zapunktował na poziomie 17 oczek i dołożył 7 asyst.

Z drugiej strony świetnie prezentowali się liderzy gości; Giannis zanotował 25 pkt i 10 zb, trafiając 9 z 17 rzutów z gry. Khris Middleton by jeszcze lepszy notując 30 punktów przy skuteczności 11/15 z gry! Mimo wszystko te wyniki nie wystarczyły gościom do trzeciej wygranej…

Bucks zabrakło wsparcia zadaniowców i to ich poczynania najbardziej ograniczyli rywale. George Hill, który wyrastał na cichego bohatera serii zanotował tylko 5 oczek. Malcolm Brogdon trafił tylko 2 z 11 rzutów. Do tego starterzy nie wniesli wiele więcej; Eric Bledsoe zanotował 2 na 7 z gry, a Brook Lopez zakończył mecz z 8 pkt i 2 zb (będąc kompletnie w cieniu Marca Gasola). Teraz wracamy do Milwaukee na G#5.

Wynik: 120-102 dla Raptors, stan rywalizacji 2-2

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

19 komentarzy

  1. cynik pisze:

    Game 5 może być decydujcy. Jeżeli wygrają Bucks, to mogą to zakończyć w 6 meczach. Z kolei 3 wygrana z rzędu Raptors da im potężnego kopa i poziom adrenaliny w Air Canada Centre sięgnie zenitu. Po tych dwóch meczach widać jak brakowało Gasola na początku rywalizacji. Jak z Ibaką dalej tak będą grali to kto wie? W każdym razie jest ostra, zacięta rywalizacja, nie ma łatwych punktów. Zupełnie inna seria niż na zachodzie. Tam jest fun Curry.

    • Coach K pisze:

      Nie tylko moze, ale wrecz [mecz numer 5] bedzie decydujacy:

      „In all rounds since in NBA playoff history, the team snapping a 2-2 tie wins the series 82.4 percent of the time (168 out of 204 teams).”

      Zreszta oba zespoly powinny starac sie to zakonczyc w 6 meczach, jesli chca miec realna szanse na nawiazanie walki z Warriors, bo taki scenariusz da im 4 dni wolnego vs tylko 2 jesli wygraja potrzebny bedzie G7.
      GSW beda miec 9 dni wolnego i o ile przyjmuje do wiadomosci argument o wypadnieciu z meczu rytmowego, to w tej chwili dla Warriors tak dluga przerwa to doskonala wiadomosc bo oznacza, ze najprawdopodobniej na finaly zdrowi beda Iguodala, Durant, Cousins, a Curry i Thompson wypoczna i podlecza drobne urazy.

    • Marek pisze:

      Coach K– Nie istotne ile meczów będą grali Raptors, bo finały i tak mają już ustalony termin. Nawet jak by skończyli w 4 meczach z Bucks, to nie zaczynali by finałów wcześniej.

    • Coach K pisze:

      @Marek prosze czytac ze zrozumieniem albo policzyc sobie w kalendarzu – przeciez ja nic nie napisalem o tym ze rozklad moze ulec zmianie. Finaly zaczynaja sie 30 maja i GSW maja 9 dni przerwy, a ECF winner 2 lub 4. Pozdrawiam

  2. basketball92 pisze:

    to co eksperci, miało być 4:0 potem 4:1 a teraz co będzie 4:2?

  3. Norbert pisze:

    No niestety Bucks zostali nadgryzieni i nie wiem czy to nie wpłynie na ich psychike. Do tej pory szli jak walec, nagle ściana. Sam już nie wiem jaki finał byłby ciekawszy, z jednej stronie Giannis – Durant po obu stronach parkietu = miód na nasze oczy, a zdrugiej Kawhi i te bestie pod koszem w postacji Gasola i Ibaki mogą zatrzymac łatwe punkty z pomalowanego i warriors będzie musiała siedziec trójka (tez pod presja).

    Mam takie udczucia, że jednak Raptors mieliby większe szanse z Warriors – Kawhi, Siakam, Lowry, Gasol, Ibaka, Green może przypomnij jak się rzuca za 3 jak był w finałach ze Spurs….

    • realista pisze:

      Nie ma co się łudzić Norbi- czy Warriors zagrają z Bucks, czy z Raptors to i tak wygrają 4-1. NIESTETY.

  4. basketball92 pisze:

    Woy, chodzi mi o tym co pisaliście przy stanie 2:0. Nie uważacie że powinna być jakaś zmiana pod względem takim że drużyna grająca teoretycznie z łatwiejszym przeciwnikiem mają „handicap” w postaci odpoczynku, drużyna grająca z wymagającym przeciwnikiem męczy się stosunkowo dłużej i wchodząc do finału nie mają jeszcze cięż ego wyzwania ? może tydzień odpoczynku przed finałem a nie od razu wchodzenie w tą fazę, jak uważacie?

  5. basketball92 pisze:

    Zwrócicie uwagę że po 7 meczu 76-Raptors , dinozaury niemalże wygrały 1 mecz z Bucks ale wiadomo 7 meczy dało się we znak Torontyczkom, jakby np mieli te 2 dni więcej odpoczynku to właśnie czy by już nie było po serii ? :D

  6. August pisze:

    W sezonie grają codziennie albo co dwa dni – dadzą radę… Po 3 meczu pisałem że Giannis w następnym meczu rzuci swoje (i w sumie rzucił) ale nie wiadomo czy równie dobrze zagrają Hill i Brogodon. No i się sprawdziło. Potencjały obydwu drużyn są zbliżone i tu walka może być do samego końca. Czy to lepiej czy gorzej w perspektywie walki z Warriors? Trudno powiedzieć bo czasem długa przerwa potrafi przeszkadzać, ale dla Wojowników to zdecydowanie lepiej bo mają okazję się podleczyć. Przy 7 meczach Raptors mogą być mocmo zmęczeni bo to druga taka seria po ’76. Bucks grali trochę mniej i bycie w meczowym rytmie może im sprzyjać. Ale też mam wrażenie że Warriors łatwiej sobie poradzą z Kozłami – szczególnie jeśli wrócą Durant i Cousins.

  7. Jax pisze:

    Nie powiem – zaimponowali mi Rapsi. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Teraz z pewnością psychologiczna przewaga jest po stronie Toronto i współczesnego boga koszykówki Kałaja.
    Co zdecyduje w ostatecznym rozstrzygnięciu? Kontuzje? Faule, Szczęśliwy rzut? Sędziowie? Forma jakiegoś zespołu? Trenerskie zagrywki?
    Tak, czy siak – ogląda sie to genialnie, zwłaszcza, że obie drużyny lubię.
    Bardzo jestem ciekaw , czy decydującym elementem będzie doświadczenie koszykarzy już zebrane w PO. NA dziś skłonny jestem przyznać, że Toronto ma więcej w tym zakresie.
    Nie mogę się doczekać Game 5!
    Sija

  8. NIKOO pisze:

    Nie odnieśliście wrażenia ze Kawhi grał na pół gwizdka dziś ?

    • Woy pisze:

      Z kontuzją…

    • adam pisze:

      Dokładnie. Zobacz ile przesiedział na ławce z jakimiś okładami na kolanach. Przy tym posterze lewą ręką nad Giannisem przy lądowaniu kolano chyba mocno ucierpiało. Mam nadzieję że się nie posypie i łykną Bucks. Zasłużyli na to!

  9. Listonoszzpolskimiznakami pisze:

    Fajne jest oglądanie/śledzenie rywalizacji, w której lubi się obie drużyny. Sam nie wiem, kto ma większe szanse z Warriors. Jak ktoś wspomniał, pojedynek Durant – Giannis będzie niesamowity, a z kolei Kawhi Leonard walczący z bardzo mocnymi Warriors, to może być super widowisko. Oby tylko był zdrowy w razie finałów.

  10. Adrian89 pisze:

    Mogę się mylić ale moim zdaniem już jest po serii. (obym się nie mylił bo zacny kurs na Raptors)
    Bledsoe i Lopez juz maja z tyłu głowy ze zostali zdominowani a niestety oni psychicznie nie są jacyś mega mocni szczegolnie Eric.
    Middleton lepiej zagrać nie może – Giannis rzucił co mógł rzucic wiele razy podwajali potrajali pomalowane i tylko dlatego oddał tylko 17 rzutów.
    Jedyne co może zmienić serię to sędziowie którzy mogą gwizdać wszystko na Giannisie ale mam nadzięję że to sie nie stanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *