Wyniki i statystyki dzień #1: Celtics oraz Warriors wygrywają na start

No i zaczęło się. 73 sezon oficjalnie został rozpoczęty. Wystartowaliśmy dwoma meczami. O drugiej w nocy czasu polskiego Celtics podejmowali 76ers. Główne tematy? Zdecydowanie powrót Gordona Haywarda oraz dyspozycja topowych debiutantów zeszłego sezonu czyli Bena Simmonsa oraz Jaysona Tatuma. Kolejnym spotkaniem był pojedynek Warriors – Thunder, który rozpoczął się o 4:30. Goście bez Russella Westbrooka. Faworyt w tym starciu wydawał się być jasny.

Gordon Hayward wrócił do pełnej sprawności po okropnej kontuzji, która spotkała go rok temu. Przypomnijmy, że były zawodnik Utah Jazz w meczu otwarcia sezonu 17/18 przeciwko Cleveland Cavaliers w pierwszych minutach meczu złamał nogę i następnie był zmuszony opuścić całe rozgrywki. Teraz, przez pierwsze tygodnie będzie jeszcze grał na ograniczonych minutach ale dobrze go widzieć z powrotem na boisku. Trzeba przyznać, że taki prawdziwy debiut w barwach Celtics może zaliczyć do udanych bo w 25 minut uskładał 10 punktów, 5 zbiórek oraz 4 przechwyty. Samo spotkanie przebiegło po myśli gospodarzy, którzy kontrolowali jego przebieg od początku do końca, nie przegrali żadnej kwarty, grali dobrze w defensywie i przyzwoicie w ofensywie. Początek to chaos z obu stron, dużo strat, zbyt szybkich rzutów i niefrasobliwości. Jednak z minuty na minutę zaczynało to wyglądać coraz lepiej. Błyszczeli drugoroczniacy w obu ekipach. Z jednej strony Ben Simmons (19pts, 15reb, 8ast, 4stl, 2blk, 43min) z drugiej zawodnik meczu Jayson Tatum (23pts, 9reb, 9-17fg). Widać, że treningi z Kobem przyniosły efekty bo młody swoim stylem gry zaczyna coraz bardziej przypominać legendę Lakers. Ostateczny wynik to 105-87.

Mocnym atutem C’s jest oczywiście ławka rezerwowych, która nie zawiodła i dołożyła sporo do tego zwycięstwa. Marcus Morris uskładał double-double (16pts, 10reb) a Terry Rozier zaaplikował rywalom 11 „oczek” oraz jeden ale jakże imponujący blok.

Swoją drogą był to bardzo bolesny mecz dla Joela Embiida (23pts, 10reb, 37min). Blok od Roziera, potem jeszcze ze trzy od Horforda, przegrana akcja 1 na 1 z Tatumem oraz plakat od Jaylena Browna, to było coś niesamowitego choć troszkę szczęścia przy tym również wystąpiło.

Solidarny z liderem 76ers postanowił być Kyrie Irving, który ze swojego występu nie może być zadowolony. Były rozgrywający Cleveland Cavaliers zanotował jedynie 7 punktów na skuteczności 2-14 z gry oraz 1-8 zza łuku, do tego dołożył 4 zbiórki oraz rozdał 7 asyst. Warto dodać, że do przerwy miał okrągłe zero punktów oraz 0-8 z gry.

 

To nie jest rywalizacja. Nie znam naszego rekordu przeciwko nim ale jest całkiem zły. Zawsze kopią nam tyłki. – Joel Embiid

 

Masz rację, Joel. Od sezonu 2016-17 czyli od rozgrywek w których Embiid zadebiutował włączając w to również playoffs rekord Sixers przeciwko Celtics to zaledwie 3-11. Ale spokojnie, następny mecz u siebie z Bulls, będzie lepiej!

 

 

Bez Russella Westbrooka musieli sobie radzić Thunder w spotkaniu wyjazdowym przeciwko Warriors. Lider drużyny dzielnie wspierał swoich kolegów z ławki, którzy walczyli, starali się ale ostatecznie nie dali rady i ulegli miejscowym 108-100. Swój debiut w barwach „Grzmotów” zaliczył Dennis Schroder, który wyszedł w pierwszej piątce. Ex gracz Hawks na swoje konto zapisał 21 punktów, 9 zbiórek oraz 6 asyst w 34 minuty. Goście rozpoczęli mecz słabo. Trafili zaledwie 3 rzuty na 15 oddanych i trzymali się rywali tylko i wyłącznie dzięki rzutom wolnym, których wymusili mnóstwo w pierwszych minutach. Do przerwy strata wynosiła 10 punktów. Trzecia odsłona to jednak popis Paula George’a, który tylko w samej tej kwarcie zdobył 15 punktów. Thunder zanotowali run 22-9 i wyszli nawet na prowadzenie. „PG” ostatecznie mecz zakończył z dorobkiem 27 „oczek”, do tego dołożył 5 asyst oraz 4 razy przechwycił piłkę. Niemal do końca spotkania rywalizacja była wyrównana i zadecydował talent, który jest zdecydowanie po stronie mistrzów NBA i pomimo, że rozegrali dziś oni słabe spotkanie to zdołali wygrać. To co było zmorą podopiecznych Steve’a Kerra nadal nią pozostaje. Straty. 20. Więcej nie trzeba dodawać. Damian Jones (12pts, 6-7fg, 3blk, 27min) dostaje szansę gry w wyjściowej piątce, odpłaca się rekordem kariery w punktach oraz zaciętą i wyrównaną rywalizacją z jednym z najlepszych na tej pozycji w swoim fachu czyli Stevenem Adamsem. Stephen Curry (32pts, 8reb, 9ast) oraz Kevin Durant (27pts, 8reb, 6ast) prowadzili dziś swoją ekipę jeśli chodzi o ofensywę bo Klay Thompson (14pts, 5-20fg) się obraził, albo to przez tę nową brodę… Świetną zmianę z ławki dał Kevon Looney (10pts, 10reb, 18min), który może się pochwalić najwyższym współczynnikiem +/- w tym spotkaniu (+23). To będzie ważny zawodnik dla Warriors w tym sezonie. Aha, jakiegoś urazu doznał Andre Iguodala (2pts, 2reb, 2ast, 10min), który nie wystąpił w ogóle w drugiej połowie. Oby to nie było nic poważnego bo wszyscy wiedzą jak ważny jest to zawodnik.

Pierścienie odebrane, dobre nastroje są ale nadszedł nowy sezon a wraz z nim nowe wyzwania, oczekiwania oraz marzenia. Ponownie, dużo pracy czeka mistrzów jeśli chcą obronić tytuł.

 

 

 

 

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

18 komentarzy

  1. Szuwarek napisał(a):

    Boston na luzie wygrali. 76ers bardzo topornie grali w ofensywie. Embiid był tyle razy zatrzymany przez Horforda czy Baynesa, że się przez moment zastanawiałem czy w obronie Celtics nie gra przynajmniej jakiś Olajuwon. Po namyśle stwierdzam, że może jednak Joel w post ma jeszcze spore braki. Tatum fajnie. Celtics mają jednak dłuuugą ławkę. Irving grał padakę, Hayward też nie na poziomie sprzed 2 lat, a mimo tego było bardzo bezpiecznie. Rozier, Smart, Baynes, Morris. Mają głębię.
    Co do Warriors, obejrzałem tylko 1,5 kwarty i jeszcze to nie wyglądało dobrze. Słabiutki mecz Klay’a i Thunder byli blisko. Kilka wolnych w 4 kwarcie nie wpadło i byłoby w okolicach remisu. Niech tylko zacznie im wpadać i będzie miazga.

  2. Krzysiek napisał(a):

    Wszystko pięknie tylko nie rozumiem dlaczego dla PHI z okazji tego, że przyjeżdża Chicago ma być lepiej? ;))

    • Adrian Rojek napisał(a):

      Szansa na rehabilitacje i pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie. Przeciwnik bądź co bądź klasę słabszy od ich dzisiejszych rywali, co najmniej.

  3. cynik napisał(a):

    Pierwszy mecz bardziej rozczarował niż drugi. Profesor Tatum załatwił 76ers, ale porównywanie go do KB jest trochę na wyrost. To jeszcze nie te kocie ruchy, nie ta zwinność. Życzę mu jak najlepiej, byleby nie zgubiła go pycha. W związku z poprzednim sezonem i początkiem obecnego nasuwa mi się pytanie. Czy Irving jest naprawdę potrzebny Celtom? Po co podpisywać długoterminowy kontrakt z graczem tak podatnym na kontuzje. Ja bym podpisał Roziera i jeszcze dobrał kogoś za tę kasę.

    • Woy napisał(a):

      przede wszystkim zostawić Roziera :-)

    • Martino napisał(a):

      @Woy, pobożne życzenie, zatrzymanie Terrego jest raczej nie do zrobienia. Rozier jasno wyartykułował, że uwielbia Boston ale chce być pierwszoplanowym rozgrywającym w drużynie NBA i oczekuje kontraktu na poziomie 18-20 mln za sezon. Boston nie może mu tego zaoferować i po sezonie Terry odejdzie pisać swoją historię, a ma szanse stać się w jednej z drużyn generałem parkietu a la Kyle Lowry

    • Woy napisał(a):

      Żadne życzenie. Btw. Zobaczymy bo sezon i zdrowie Irvinga mogą wiele zmienić. Co do tego co piszesz , w pierwszych piatkach informowaliśmy o tym i chęci bycia pierwszym. Jedna długa kontuzja może zmienić wszystko …
      Lowry w Play off zawodzi więc lepiej niech nie idzie w jego ślady :-)

    • Adrian Rojek napisał(a):

      Nigdzie w tekście nie ma porównania Tatuma do Bryanta. Jest jedynie zaznaczone, że po wspólnych treningach w offseason widać u Jaysona pierwsze zarysy charakterystycznych zachowań jakie miał Kobe, w sensie styl gry.

  4. pop napisał(a):

    Wg mnie Boston na duży plus jako całość, drużyna, były smaczki Tatum lookający na Embiida czy wjazd Browna i punkty po bloku, to się mogło podobać Baynes, Smart, ogólnie wszyscy dobra chemia poza Irvingiem który mi tu nie pasował strasznie już się przyzwyczaiłem że bez niego sobie radzą.

    Drugi mecz, przy słabszej dyspozycji DS i PG w pierwszej połowie, nie mogło się skończyć inaczej, Adams mega koń, uwielbiam gościa.

    GSW grali swoje, czyli arogancko, często niepoważnie, Draymond wygląda jakby stracił kompletnie formę, trochę zapuszczony, sapał już po 10 minutach, Curry niestety zagrał dobrze, KD chyba też, ale jakoś bardziej zwracałem uwagę na Thunder.

    • Woy napisał(a):

      dla mnie pierwsze 2-3 tygodnie to będzie typowe pre-season
      Zabawa zacznie się za 3-4 tygodnie jak niektóre ekipy zrobią lub ustabilizują formę.

    • Adrian Rojek napisał(a):

      Draymond jest świeżo po urazie. Opuścił większość meczów pre-season. Ma jeszcze braki kondycyjne, masz rację, dało radę to zauważyć.

  5. Krzychair napisał(a):

    Z Damiana Jonesa może taki Capela wyrosnąć.

  6. August napisał(a):

    W typerze postawiłem na Philę, ale mocno rozczarowała. Chyba tylko Simmons zagrał swoje. Beznadziejny Fultz – nie wiem, czy z tego chłopaka będzie większy pożytek.
    Warriors grali bez ognia, ale najważniejsze, że wygrali. Jednak widać różnicę co do zeszłego sezonu, bo przegrali trzecią kwadrę. Ale w końcówce przycisnęli i zrobili swoje. Jak zwykle u nich – wystarczy że na dobrym poziomie zagrają dwaj all-stars (tym razem Steph i Kevin). Clay jeszcze nie w formie – ale on tak gra (i dlatego go niezbyt lubię) – ma mecze świetne przeplatane byle jakimi. Pewnie jak co sezon „odpali” w kilku spotkaniach. Czekam na „Kuzyna” – strasznie jestem ciekaw jak Kerr ich na boisku poukłada.

  7. Leniu napisał(a):

    Jak dla mnie Irving przy całym szacunku do jego umiejętności (śwteny ball-handling) jest mocno overrrated. Stawia się go tam często wśród tych najlepszych w lidze, a generalnie jako lider bez większych osiągnięć. Bez Lebrona jako lider Cleveland to nie pamiętam czy w ogóle łapał się do play-offów. Ja bym na miejscu Celtów postawił na Roziera, a nie rozkapryszonego Irvinga, któremu zaraz przestanie się podobać bycie jednym z wielu w Bostonie.

    • troy napisał(a):

      Trochę przesadzasz z tym rozkapryszonym Irvingiem to gracz o klasę lepszy niż Rozier jedyny znak zapytania to jego zdrowie. Wszyscy piszecie, że lepiej postawić na młodego ale w tym 1 meczu strasznie forsował rzuty. Trener będzie miał z nim problem bo walcząc o kontrakt na przyszły rok będzie starał się pokazać za wszelką cenę a to nie pasuje do Bostonu. Chyba, że Irving złapie poważną kontuzję wtedy sprawa zamknie się sama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *