Off-season 2017: w Toronto po staremu

Poprzedni sezon nie był takim, na jaki liczono nad Jeziorem Ontario. Po najlepszym sezonie w historii klubu i awansie do finałów konferencji, przyszło rozczarowanie szybko zakończonymi play-offami. Czy w tym sezonie Raptors stać na to, żeby walczyć z Cavs i Celtics o prymat na Wschodzie?

NIEUDANA POWTÓRKA

Cały poprzedni sezon w wykonaniu Raptors był nierówny. Zanotowali całkiem niezły początek, kiedy pod koniec grudnia legitymowali się bilansem 22-10, ustępując w tabeli Wschodu tylko Cavaliers, jednak ostatecznie zakończyli sezon z 51 zwycięstwami, ustępując miejsca również Celtom. Przyczyniła się do tego kontuzja Lowry’ego, która wyeliminowała go z większości spotkań drugiej połowy regular season. Niestety dla kibiców z Kanady całkowicie posypała się w tym czasie gra Raptors. Przewidywalność, słaby ruch piłki i forsowane izolacje sprawiły, że ich średnia zdobywanych punktów spadła ze 111.5 (3. w NBA) do 102.6 (26.) na mecz. Play-offs brutalnie zweryfikowały drużynę Dwayne’a Casey’a. Chociaż DeRozanowi udało się praktycznie w pojedynkę wygrać serię z Bucks, to w II. rundzie z Cavaliers nie mieli nic do powiedzenia – szybki sweep i koniec marzeń o powtórce z poprzedniego roku.

IN LOWRY WE TRUST

Po zakończeniu sezonu GM Toronto Masai Ujiri dokonał tego, na czym najbardziej mu zależało – utrzymał cały trzon zespołu, przedłużając kontrakty najważniejszych zawodników. Najpierw 3-letnią umowę na 90 mln $ podpisał Kyle Lowry. Kilka dni później Ujiri dogadał się z Ibaką, który przyjął propozycję 64 mln $ płatnych w 3 lata. Rok wcześniej udało mu się również zatrzymać DeRozana (5-letnia umowa za rekordowe 139 mln $). Widać zatem, że w Kanadzie przede wszystkim liczą na stabilizację i wierzą, że duet Lowry – DeRozan z pomocą Ibaki jest w stanie poprowadzić team do sukcesów.

 

WYMIANA ZADANIOWCÓW

Przed tym sezonem odeszło jednak kilku ciekawych zadaniowców, takich jak Cory Joseph, który wybrał ofertę Pacers, czy PJ Tucker, który przeniósł się do Houston. Zespół opuścił również DeMarre Carroll, który w pamięci fanów pozostanie jednak bardziej dzięki swoim instagramowym fotkom ze swoimi samochodami, niż dzięki dobrej grze, którą zachwycał kiedyś w Atlancie. W jego miejsce sprowadzono CJ Miles’a, którego umiejętności strzeleckie powinny pozwolić rozciągnąć nieco grę Raptors. Dodatkowo po nieudanej przygodzie z Rockets do Kanady przybywa również K.J. McDaniels. Z kolei rolę zmiennika Lowry’ego po Cory’m Josephie powinien przejąć Norman Powell, który świetnie zaprezentował się u boku DeRozana w ostatnich play-offach. Ze względu na dosyć krótką ławkę drugoroczniak będzie odgrywał ważną rolę i wiele będzie od niego zależało w tym sezonie.

KEY TO SUCCESS

1) ZDROWIE
Jeśli Raptors chcą walczyć o coś więcej, niż druga runda to już teraz powinni zacząć modlić się o zdrowie swoich trzech kluczowych zawodników. W zeszłym sezonie można było zobaczyć, ile drużyna straciła na jakości po kontuzji Lowry’ego.

2) BALL MOVEMENT
W poprzednim sezonie Raptors byli najmniej zespołową drużyną w całej NBA – notowali jedynie 18.5 asysty/mecz. W tym elemencie jest zatem wiele do poprawy, bo jeśli Brooklyn Nets grają od ciebie bardziej zespołowo, to wiedz, że coś się dzieje. Jeśli poprawią ruch piłki, stworzy się więcej przestrzeni, więcej wolnych pozycji, co pozwoli również bardziej zaangażować Valanciunasa.

3) VALANCIUNAS
W poprzednim sezonie offensive rating Raptors pozostawał ten sam, bez względu na to, czy Valanciunas był na parkiecie, czy akurat siedział na ławce. Litwin w swojej karierze w NBA trafia 78,1% osobistych, więc nie dość, że większe zaangażowanie go w ofensywę pozwoli zróżnicować nieco grę na atakowanej połowie Toronto, to da okazję do wielu łatwych punktów.

4) BENCH
Na obecną chwilę wydaje się, że to jest największy mankament tego zespołu. Wydaje się, że ważną rolę będzie pełnił Norman Powell, który prawdopodobnie będzie pierwszym zmiennikiem dla pary Lowry – DeRozan. Od niego może po części zależeć jak drużyna będzie sobie radziła, gdy jeden z tej dwójki będzie odpoczywał.

 

 

4 komentarze

  1. majecha pisze:

    hmmm…nie powiedziałbym, że Carrol zagrał jakiś fatalny sezon. Zespołowość i spacing Raptors, brak rzutów z czystej pozycji spowodowały, że grając na swoim poziomie Carrol opuścił się o 10% z gry. Ta drużyna nic nie wygra wiecznie kozłując. Lowry ma rzut, to trzeba mu przyznać. DeRozan porafi wjechać pod kosz i trafić fade-awaya ale od kilku lat grają jakby sami dla siebie. Prawie każdy kto przychodzi do Raptors notuje regres lub zatrzymuje się w rozwoju (Sullinger, Carrol, Tucker, Biyombo, Patterson). Wypchnęli Rossa, żeby zrobić więcej miejsca dla deRozana, Valanciunas stoi w miejscu aciągle zastanawiam się po co trzymać Caboclo? Jak Ujiri ciągnął go z draftu wszyscy oczekiwali sleepera, drugiego Klaya, Kawhiego. Gość w trzy lata w NBA rzucił łącznie 27 ptk. Nawet na 20 nr draftu jest bustem jakich mało. Dobór zawodników co sezon wydaje się być najlepszy z możliwych dostepnych. Po jakimś czasie okazuje się, że wszyscy kończą w mniejszym lub większym stopniu jako niewypał. Kto następny? Ibaka? Ujiri to niezły GM ale do geniusza, którym jest okrzykiwany sporo mu brakuje.

  2. Knyppo pisze:

    Ja przepraszam, troche nie w temacie, ale czy ktos tu z grona dobrze poinformowanych kolegow orientuje sie moze jak wyglada plan transmisji w ten weekend na canal plus? Przegladalem sobie ich program i poki co w ramowce ani widu ani slychu. Z gory dzieki za info.

  3. Knyppo pisze:

    O widzisz, dzieki wielkie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *