Off-season 2017: New York NIC (2/2)

Scott Perry rozpoczął swoją pracę w Knicks od sprawy, której finału nie udało się ujrzeć Philowi Jacksonowi w fotelu managera klubu. 53-latek porozumiał się z managerem OKC Thunder, Samem Prestim, doprowadzając do wymiany Carmelo Anthony’ego. Tym samym druga wielka MeloDrama dobiegła końca, a 6.5 letni pobyt asa w New York City spełzł na niczym. Trzy razy w  play offs, raz druga runda i więcej przegranych spotkań niż wygranych, to cały pobyt Melo w Big Apple. Teraz zespół ma postawić na młodszych i perpektywicznych graczy, którzy odmienią losy Knicks oraz pozwolą z optymizmem patrzyć na rozwój teamu Jeffa Hornacka.

RAK ODSZEDŁ

Pierwszym wg mnie był sam Phil Jackson, który na siłę uczył zespołu swoich trójkątów i dodatkowo podważał autorytet trenerski Jeffa Hornacka. Po części zarówno fani Knicks jak i Hornacek odetchęli, kiedy Wielki Mistrz Zen zawinął żagiel z zatoki Hudson. Ewidentnie managerka mu nie poszła. Drugim był sam Carmelo, który blokował rozwój innych zawodników (Jeremy Lin czy Kristaps Porzingis), oddawał po 30 rzutów meczu i nigdy tak właściwie nie dorósł do roli lidera drużyny, zdecydowanie nie dorósł do roli mentora. Myślę, że sternicy klubu mocno będą myśleć na temat podpisywania następnego z Super Stars na długie lata i grube miliony.

KOGO STRACILI KNICKS?

Podczas wymiany z Denver Nuggets, nowojorczycy stracili Raymonda Feltona (kiedy odchodził z Knicks był w życiowej formie), Danillo Gallinariego, Wilsona Chandlera i Timo Mozgova. Pick który został zamieniony przez Raptors na Jakoba Poeltla, następnie inny pick, który został wymieniony przez Magic, dalej do Sixers i zamieniony na Dario Sarića (w tej wymianie pick Nuggets zamienił się na Jamala Murray’a). Warto też wspomnieć o Mistrzu Europy Anthonym Randolphie, który dziś gra dla Realu Madryt (był włączony w wymianę z Minnesotą T’Wolves i z osobą Eddy’ego Curry). Gracze, którzy trafili do Knicks w efekcie całej wymiany, szybko zakończyli kariery lub obrali bardzo egzotyczne kierunki jej (Quincy Miller – Izrael, Romero Osby w przeszłości drugorundowy pick Knicks pozyskany z Nuggets; Izrael i Francja czy Renaldo Balkman – Portoryko oraz Shelden Williams – Francja). No i osobna historia, to przejęcie Chauncey’a Billupsa (Big Shot miał chęć grania w NYC i obok Melo), a następnie amnestia na nim, która po pierwsze została wykonana za szybko, po drugie, mogła zostać spożytkowana mądrzej np. rok później na Amar’e Stoudemire’a.  Ale to już było.

NOWI KNICKS

We wcześniejszym wpisie wspominałem o Franku Ntilikinie, Timie Hardaway’u Jr oraz koniecznej, większej roli Kristapsa Porzingisa (która jeszcze wzrośnie). Ntilikina będzie prowadzony przez wracającego po kontuzji Joakima Noaha, niewątpliwie wysoki Francuz będzie mentorem debiutanta. Gdzieś za plecami gracza, swoimi radami i doświadczeniem służyć będą Jarrett Jack i Ramon Sessions. Hardaway Jr dostanie miejsce w pierwszej piątce i 12-15 rzutów na mecz, które odda bez większej presji. Być może będzie w stanie poprawić swoją skuteczność, w nowej taktyce. Na plecach może czuć oddech pozyskanego Douga McDermotta, który postara się przypomnieć z dobrej strony i z wyższej liczby minut, niż ta jaką dostawał na zachodzie NBA (Doug jeszcze musi wygrać rywalizację z Mindaugasem Kuzminskasem czy weteranem i chyba najlepiej broniącym na obwodzie Knicks, Courtney’em Lee). Kluczem do walki o play off (albo o 30 zwycięstw) będzie gra Porzingisa i tutaj się zapala lampka; dobre zdrowie i poprawa defensywy. Wiadomo, że Łotysz dostanie też więcej rzutów przy odejściu Melo, ale również będzie miał więcej okazji do gry w post-up czy jako stretch four (gro rzutów zabierał Anthony).

Dodatkowo, Knicks mają teraz podkoszowy tłok i to przeróżnych zawodników. Nie grający w obronie, ale skuteczny na półdystansie i przy grze dwójkowej – nowo pozyskany – Enes Kanter będzie dostawał rolę obok Joakima Noaha czy Willy’ego Hernangomeza. Również może występować obok w/w Porzingisa, ale wówczas fani Knicks moga zapomnieć o obronie pod własną deską. Noah, być może postara się pomóc Knicks w obronie, ale w ataku, obok podań powinien raczej zadbać o ofensywne odskoki. Francuz powinien dostawać w parze Porzingisa oraz Kantera. Kto wie czy przy dojściu kolejnego wieżowca to młody Hiszpan, Hernangomez, nie straci najwięcej?

I na koniec, perełka, próbujący wejść w buty Melo – Michael Beasley. Gracz niesforny, mało zdyscyplinowany, wchodzący w najlepszy wiek dla koszykarza (28 lat). Czy będzie z uwagą słuchał rad trenera, czy zaakceptuje nową rolę?

HORNACEK Z BÓLEM GŁOWY?

Ma wiele do zrobienia i wiele do przemyślenia. Praktycznie nikt nie wymaga od niego cudów, a za taki uznanoby awans do play off, ale wypadałoby by zespół miał już własny styl czy system gry. Nie trójkątny. Ze stratą Anthony’ego sam trener się liczył, ale teraz jego atak jest uboższy i rywale nie będą skupiali się na dwóch silnych punktach – Melo&Porzingis – ale już tylko na jednym z nich. Teraz cała rola Horny’ego w tym by dobierał swoje piątki w taki sposób by stale stwarzać zagrożenie (McDermott, Kanter mogą w tym pomóc), a zespół pracował nad poprawą spacingu.  Osobnym tematem pozostaje obrona, a wiemy analizując już nowy skład Knicks, iż wielu wybitnych defensorów tam nie ma. Możemy nazwać solidnymi Noaha czy Lee, ale o szkielecie obronnym nie ma mowy.

Puenta: Sytuacja oczyszczona, zarówno na parkiecie oraz w szatni jak i w biurze. Nie ma dwóch największych nazwisk, a te które zostały mogą w spokoju przygotować się do nadchodzącego sezonu. Mamy jedną postać, wokół której można budować. Mamy niezłych role players, którzy mogą chcieć powalczyć o większe role i o lepsze wyniki, a nawet o własne statystyki. Trener ma szeroki skład i mimo straty największego nazwiska, NYK będą nadal w stanie rywalizować z Nets, Bulls, Hawks, Magic, Pistons oraz Pacers. Niestety i stety – słabość trzech wschodnich dywizji, mimo ostatnich nierównych lat Knicks, pozwala im nadal wierzyć w walkę o play off. Jeśli udałoby się skorzystać z okazji i wejść na 8 miejsce, wówczas fani mogliby mówić o prawdziwym cudzie. Nie można ich lekceważyć, bo kto wie czy bez Melo nie staną się drużyną. Właśnie na tym – czyli tzw. team buildingu – powinien skupić się trener.  Jest to cel #1 na nadchodzący sezon dla Knicks. Stworzyć zespół.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony.
Fan koszykówki z lat końcówki lat ’80-tych oraz początku lat ’90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks.
Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

10 komentarzy

  1. Nieznam napisał(a):

    Super tekst. Jak zazwyczaj Woy;)

  2. hetman3 napisał(a):

    Właśnie o to chodziło żeby sie pozbyć tego syfu i od nowa budować wszystko. Tylko pytanie czy wyciągną wnioski. Na szczescie wielki rynek łatwo przyciaga nazwiska więc nie powinni mec problemu z odbudową chyba że sie trafi Melo2.0
    Będzie coś o Sixers?

  3. kudlaty napisał(a):

    Jako fan Knicks od początku lat 90-tych, przeżyłem nawet Isiah Thomasa i jego pomysły na zespoł, teraz rooster wygląda solidnie i nadaje się do budowy zespołu. Wschód jest słaby, off-season przeniósł wszystkie wielkie nazwiska na zachód, może dzięki temu coś powalczą i tylko tego się od nich oczekuje, zaangażowania. Moim zdaniem w przypadku nieawansowania do PO będzie kolejny pick, może wartościowy, a wtedy jakiś star-player się skusi.

  4. majecha napisał(a):

    Phila Jacksona skreśliłem w momencie, jak chciał handlować Porzingisem. Ciągnął do z draftu jak z kapelusza, wbrew fanom. Ten chłopak pokazał jaja, bo nie dał się zjeść w MSG i naprawdę świetną grą o mało nie zdobył debiutanta roku. Nie pozbywa się takiego gracza. To nieetyczne i bardzo głupie nawet w sensie czysto biznesowym.

    Co do ofensywy trójkatów. Jax zdobył nią 11 tytułów. Jej istotą (najprościej mówiąc) jest stwarzanie najlepszym zawodnikom sytuacji 1na1 w ulubionej pozycji na parkiecie. Jeśli zagrało to Kobemu, Shaqowi, Jordanowi i innym to niestety Carmello okazał się być mentalnie, taktycznie niegotowy na takie granie. Na pewno po części to wina trenerów ale lider-największa gwiazda powinien grać w niej lepiej.

    Na obronę Carmello w NY powiem, że i tak sporo wytrzymał. Rozmiar presji w połączeniu ze złym prowadzeniem zespołu odcisnął piętno. Wg mnie Carmello nie jest nic winien Knicksom. Czekał 6 lat i dał się poniewierać jako zły lider itp. Wszystko co dostał to dobry rok z Amare i Tysonem Chandlerem.

    • Woy napisał(a):

      trójkąty już były za bardzo czytelne i wydaje się, że zjadł je Carlisle podczas starcia Lakers-Mavs w 2011.
      Jak ceniłem Jaxa jako trenera, tak jako manager był nieznośny, rozmieniając swoją karierę na drobne.
      Te wybory w drafcie, nawet dziś Ntilikina. Gdyny wzięli Smitha Jr mieliby już dwóch graczy z dużymi perspektywami.
      Na obronę Carmelo dodam, w Knicks nie miał nigdy dobrego trenera, tylko w sezonie 2012-13 zbudowano zespół w oparciu o dobrych weteranów jak Kidd i Chandler. Taktyka, kiedy dostaje piłkę na 7-8 metrze by grać ISO to nie żadna taktyka. Praktycznie, poza Jasonem Kiddem, nie miał dobrego rozgrywającego, bo na grę z Billupsem (który chciał coś tworzyć w Knicks) mu nie pozwolono. A szkoda. Teraz życzę mu jak najlepiej w OKC, by troche zamknął usta hejterom i trafiał game winery lub spokojnie pod asyście wrzucał kolejne punkty. W końcu może też będzie czerpał przyjemność z gry.

  5. lordam napisał(a):

    Co do Melo to nie bądźmy tacy jednoznaczni. Pamiętajmy, że rozegrał 3 naprawdę świetne sezony w barwach NYK. W 13-14 rzucał 27 punktów, dodawał 8 zbiórek. Każdy go krytykuje, a wymieńcie gwiazdy u których boku grał przez cała karierę? Starzejący się Billups był jego najlepszym kompanem przez całą karierę, Amare skończył się bardzo szybko, a za nimi byli Camby, Smith czy Chandler i Martin, tyle..

  6. Woy napisał(a):

    jest jeszcze jednak ważny moment w tej nowej historii Knicks, NYK mogli coś zbudować za Jaxa, gdyby Phil nie był tak uparty i nie forsował trójkątów. Trwały rozmowy ze Stevem Kerrem i niestety nie udało się ich dopiąć a postawiono na Dereka Fishera. Jedne źródła mówiły o chęci bycia blisko domu Kerra, drugie o pieniądzach (Fish dostał 5×5 mln USD) a jeszcze inne o taktyce i doborze jej. Wydaje się, że Kerr chciał autonomii trenerskiej, ktorą dostał w Warriors.

  7. Emigrant napisał(a):

    Według mnie dobra diagnoza sytuacji Jacksona została postawiona przez krzykacza Stephena A. już jakiś czas temu, tzn. Jax miał taką wielką kase w kontrakcie i najzwyczajniej nie chciało mu się robić tego dalej. Stąd też poczyniał wszelkie możliwe kroki, aby go szefowie organizacji wyjebali i tyle. No bo kto z GMów: 1. wpierdziela się trenerom, 2.chce sprzedać młodego bardzo obiecującego i oddanego wilczka, 3. krytykuje i skłóca otwarcie główne gwiazdy zespołu. 4. podważa trenerów itd… Phila lubiłem i szanowałem, ale MSG należy się więcej niż to co od tylu lat się tam dzieje. Moim zdaniem będzie tanking, bo z czym do ludu!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *