Podsumowania sezonu 2016/17: Golden State Warriors

Po pozyskaniu Kevina Duranta Golden State Warriors stali się nie tylko wrogiem publicznym numer 1, ale także niepodważalnym głównym kandydatem do zdobycia mistrzostwa NBA. Po kompromitującej porażce w pierwszym meczu przeciwko San Antonio Spurs szybko rozpędzili się i nie dawali się zatrzymać. Zaliczając po drodze 12-meczową serię zwycięstw dzięki sile swojego talentu (szczególnie pierwszej piątki) wygrali 43 z pierwszych 50 spotkań i szybko stali się nie tylko najlepszą atakującą drużyną w lidze, ale także posiadaczami jednej z najlepszych defensyw. Pod koniec lutego wydawało się, że spuszczą nieco z tonu przez kontuzję Duranta, ale na 3-meczową serię porażek odpowiedzieli szybko 14 kolejnymi wygranymi (fantastyczna forma Stephena Curry’ego) i trzeci raz z rzędu zakończyli sezon regularny z najlepszym bilansem w lidze. Na tym ich dominacja się jednak nie zakończyła – w playoffach swojej konferencji nie przegrali ani jednego spotkania, a w Finałach NBA dali Cleveland Cavaliers wygrać tylko mecz numer 4, wygrywając całą serię w 5 spotkaniach, dzięki czemu zdobyli swoje piąte mistrzostwo NBA.

Mój typ przed sezonem: 69-13, 1. miejsce w konferencji
Sezon 2016/17: 67-15, 1. miejsce w konferencji

Playoffy: 4-0 z Portland Trail Blazers, 4-0 z Utah Jazz, 4-0 z San Antonio Spurs, 4-1 z Cleveland Cavaliers


Początkowe problemy… a może jednak nie

Po przegraniu 29 punktami swojego pierwszego meczu i porażce z Los Angeles Lakers tydzień później, niektórzy zaczęli mieć wątpliwości, czy Warriors rzeczywiście będą tak dobrzy, jak się wszyscy spodziewali. Wątpliwości te nie potrwały jednak zbyt długo. Golden State po osiągnięciu przeciętnego jak na nich bilansu 4-2 w pierwszych sześciu meczach, wygrali 12 kolejnych spotkań i nie spowalniali tempa aż do przerwy na All-Star Weekend. Właśnie do meczu gwiazd nie zaliczyli ani jednej serii porażek, a łącznie z 56 spotkań wygrali aż 47, posiadając zdecydowanie najlepszą ofensywę w lidze (114.2 punktów na 100 posiadań) oraz drugą najlepszą obronę (za Spurs). Świetnie spisywali się wszyscy gwiazdorzy Wojowników, wartościowy wkład w wyniki drużyny mieli tacy gracze jak Shaun Livingston czy Ian Clark i Warriors wydawali się drużyną nie do zatrzymania.

Kontuzja Duranta

Pod koniec lutego w meczu przeciwko Washington Wizards, Kevin Durant doznał urazu kolana, który wykluczył go z gry z praktycznie całej reszty sezonu regularnego. Warriors mieli na początku problemy z dostosowaniem swojej gry do braku najlepszego strzelca, przegrali 5 z 7 kolejnych spotkań i dali się zbliżyć do siebie drugim w tabeli konferencji San Antonio Spurs. Wówczas jednak Stephen Curry przypomniał całej lidze, dlaczego jest dwukrotnym laureatem nagrody MVP, wziął na siebie liderowanie drużynie i poprowadził Golden State do 14-meczowej serii wygranych, dzięki której udało im się utrzymać swoją pozycję i uzyskać przewagę parkietu przez całe playoffy. Przez brak Duranta spadła nieco efektywność ofensywna drużyny (111 punktów na 100 posiadań w meczach po All-Star Game), ale za to stali się najlepszą defensywą ligi i wciąż pokonywali swoich rywali często 20-punktową różnicą punktów.

Star-Power

Żadna inna drużyna nie posiada w swoim składzie czterech gwiazd (w tym dwóch supergwiazd) i Warriors pokazali, jak ważny jest w dzisiejszej NBA indywidualny talent. Świetny sezon Stephena Curry’ego mógł zostać nieco gorzej zauważony przez popisy Kevina Duranta, ale to właśnie dzięki niemu i jego formie w meczach po weekendzie gwiazd Warriors byli – pomimo braku Duranta – wciąż najlepszą drużyną w lidze. Jego indywidualne statystyki rzecz jasna spadły w porównaniu z poprzednim sezonem, ale jego obecność na parkiecie była dla drużyny niezbędna – bez niego na boisku Warriors zaliczali aż o 18 punktów na 100 posiadań gorszy Net Rating. Pomimo obaw o ofensywną rolę Klaya Thompsona w obliczu przyjścia Duranta, jego liczba prób na mecz zwiększyła się, a sam superstrzelec Wojowników zaliczał career-high w punktach na mecz (22.3), dodając do tego świetną defensywę indywidualną po drugiej stronie parkietu. W obronie właśnie główny wpływ na grę zespołu miał jednak Draymond Green, który pozostał absolutnie najlepszym obrońcą z pomocy w lidze, będąc jednocześnie kandydatem do nagrody Defensive Player of the Year i dostając swój drugi z rzędu angaż do All-Star Game.

MVP

Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy Kevin Durant odnajdzie się w zupełnie innym systemie gry w ataku, niż miało to miejsce w Oklahomie City Thunder, to już po kilku tygodniach mógł się ich pozbyć. Durant czuł się w nowym zespole uwolniony w ofensywie, w której ruch piłki i ruch zawodników bez piłki jest kluczowy. Oprócz bycia najlepszym strzelcem zespołu, Durant zaliczył także zdecydowanie najlepszy sezon w obronie, będąc zarówno efektywnym defensorem 1-na-1, jak i dobrym pomagającym obok Draymonda Greena. Jego indywidualne średnie były rzecz jasna nieco niższe niż za czasów jego gry w Thunder, ale to nie miało akurat żadnego znaczenia (ekhem Russ). W ofensywie Warriors pełnił zdecydowanie kluczową rolę, zdobywając 25.3 punktu na najlepszej w karierze skuteczności 53.7% z gry. Swoją wartość dla drużyny jeszcze bardziej pokazał w playoffach , a szczególnie w Finałach, w których ogrywał każdego postawionego przed sobą obrońcę, dokładając swoje w defensywie i w pełni zasłużenie zdobywając nagrodę MVP Finałów.

Playoffy

Pomimo braku Steve’a Kerra na ławce trenerskiej przez zdecydowaną większość playoffów (powrócił dopiero na Game 2 Finałów), Warriors poradzili sobie łatwo zarówno z Portland Trail Blazers, jak i z Utah Jazz, choć obie drużyny walczyły zaciekle o choćby jedno zwycięstwo w swoich seriach. W pierwszym meczu finałów konferencji z San Antonio Spurs po zejściu z parkietu z kontuzją kostki Kawhi’a Leonarda Warriors odrobili 20-punktową stratę, wygrali meczu numer jeden, a następnie 3 kolejne spotkania i niepokonani dostali się do trzecich z rzędu Finałów NBA. W pierwszych dwóch spotkaniach świetnie ograniczyli poczynania Kyriego Irvinga, Tristana Thompsona i J.R.’a Smitha, Durant dominował w ofensywie i do Cleveland jechali z prowadzeniem 2-0. W meczu numer 3 Cavs walczyli zaciekle aż do samej końcówki, w której popełnili kilka błędów i dali się rozkręcić Durantowi i ostatecznie to właśnie Warriors okazali się lepsi i z prowadzeniem 3-0 mogli czuć się niezwykle pewnie. W Game 4 słabo zagrał Stephen Curry, Cavs nie popełniali właściwie żadnych błędów w ataku bijąc po drodze kilka rekordów i seria musiała wrócić do Oakland. Wróciła jednak tylko na jeden mecz – gwiazdorzy Wojowników wzięli sprawy w swoje ręce w drugiej połowie i zapewnili swojej drużynie drugi tytuł mistrzowski w ostatnich 3 latach.

Offseason

Kontrakty gwarantowane: Klay Thompson, Draymond Green, Kevon Looney, Damian Jones, Patrick McCaw

Wolni agenci: Stephen Curry, Andre Iguodala, Shaun Livingston, Zaza Pachulia, Ian Clark, JaVale McGee, James McAdoo (zastrzeżony), David West, Matt Barnes, Kevin Durant

Przewidywany cap space: brak (uwzględniając cap-holdy Curry’ego, Iguodali, Livingstona i Duranta, do $61.7 miliona po rezygnacji z Curry’ego, Iguodali, Livingstona i Duranta)

Picki w drafcie: brak

Cel dla Warriors jest jasny – zatrzymać jak najwięcej ważnych części mistrzowskiego zespołu. Praktycznie na pewno uda to się w przypadku Stephena Curry’ego, Shauna Livingstona oraz Kevina Duranta, który zgodzi się na przyjęcie kontraktu mniejszego od maksymalnego, by zrobić miejsce dla nowych umów Livingstona oraz Andre Iguodali. Przy tym drugim z panów pojawiły się ostatnio pytania, czy nie przyciągnie go bardziej lukratywny kontrakt w innej drużynie (w Warriors dostanie 8-12 milionów dolarów). Nie spodziewam się jednak, by na serio dopuszczał możliwość odejścia z najlepszej drużyny w lidze, przez co Wojownicy będą szukać tylko uzupełnień swojej rotacji na rynku wolnych agentów. Będą mieli rzecz jasna miejsce tylko na minimalne kontrakty weteranów, ale nie powinni mieć problemów z namówieniem ich do gry za mniejsze pieniądze – tak właśnie przyciągnęli tego lata Zazę Pachulię, Davida Westa czy JaVale McGee. Z młodszych członków rotacji drużyny z tego roku, Warriors być może odpuszczą sobie Iana Clarka, który tego lata podpisze swój pierwszy większy kontrakt w karierze.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

1 Odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *