Telegram: Warriors napisali nowy rozdział w historii ligi startem 12-0 i zameldowali się w finałach NBA

Golden State Warriors 129-115 San Antonio Spurs

(Golden State wygrali serię 4-0)

Duet Curry-Durant zgromadził łącznie 65 oczek, a Golden State Warriors – pokonując na wyjeździe San Antonio Spurs – awansowali po raz trzeci z rzędu do finałów NBA i są pierwszą drużyną w historii ligi, która rozpoczęła fazę posezonową 12-0. Goście zbudowali dziewiętnastopunktową różnicę po wsadzie Davida Westa na niespełna pięć minut do zakończenia pierwszej połowy, by do przerwy być na czele 65-51. Podczas trzeciej kwarty Ostrogi podjęły rękawice rzuconą przez przyjezdnych, zmniejszając ich przewagę do 10 oczek, jednak za każdym razem, gdy wydawało się, że zryw podopiecznych Gregga Popovicha okaże się sukcesem, Wojownicy natychmiastowo odpowiadali i w konsekwencji to im przypadło zwycięstwo. To był szczególny wieczór dla Manu Ginobiliego, bowiem w nadchodzących rozgrywkach możemy go już nie zobaczyć na parkietach NBA. Publiczność obecna w hali AT&T Center w finałowej ćwiartce zdarła gardła, skandując: „Manu! Manu! Manu!”, a kiedy opuszczał boisko oklaskom nie było końca. Aż łezka się w oku kręci. Obyśmy jeszcze mieli okazję oglądać doświadczenie i koszykarski kunszt Argentyńczyka w przyszłym sezonie. Jeżeli tak się nie stanie, nie wypada mi napisać nic innego jak… Dziękujemy, Mistrzu! Warriors rzucali ze skutecznością 55.8% z gry (14/39 3PT), zatrzymali oponentów na 42.3% (8/25 3PT), wygrali walkę o zbiórki 53-41 oraz uzyskali 32 punkty po szybkich kontrach.

 

67 komentarzy

  1. kibic pisze:

    jak o jest, zwycięstwie warriors rano jest artykuł, a po porażce cavs od wczoraj nic?
    ktoś ma chyba ból dupy

    • Woy pisze:

      Kolego, nie wiem czy wiesz, ale w weekend był zlot Enbiej.pl (dystansu życzę).

    • pop pisze:

      Wszyscy pewnie byli na kacu po zlocie i „oglądaniu meczu playoffs” ;-)

    • Mateusz Połuszańczyk pisze:

      Proszę wybaczyć, panie kibicu. Nie wrzuciłem nic o wczorajszym meczu Celtics, ponieważ mój stan wykraczał poza barierę dźwięku i raczej we wczorajszym Telegramie nie byłoby nic poza wynikiem oraz ewentualnymi statystykami… no może jeszcze skrót. Proszę zrozumieć, że zlot Enbiej Akszyn nie zdarza się codziennie, a że to była pierwsza tego rodzaju impreza organizowana dla czytelników naszej redakcji, chcieliśmy naładować akumulatory. Przepraszam za wczorajszą niedyspozycyjność, pokuta przyszła – jak wspomniał pop – w postaci kaca. Teraz mogę ponownie męczyć odbiorców swoimi Telegramami, gdyż przy zlocie starałem się, „by na przerwę schodzić przy korzystnym dla siebie rezultacie”. ;) Pozdrawiam wszystkich uczestników sobotniego wydarzenia i tych, których zabrakło. Zapraszamy za rok! :)

    • kibic pisze:

      Rozumiem że zlot jest ważny, ale moim zdaniem to brak szacunku dla zespołu i fanów celtics, zespół pokazał charakter grając bez thomasa potrafili odrobić 20 punktową stratę i wygrać w Cleveland. Wystarczyłoby kilka zdań

    • sasoo pisze:

      Mateusz nie za rok :(( zróbmy start sezonu. Tak żałuję, że nie mogło mnie być że na następny raz przyjdę choćby z dzieckiem w nosidle i z żoną uczepioną nogawki :)

    • mrph pisze:

      @kibic
      „Brak szacunku dla zespołu i fanów celtics” – po pierwsze, gdybyś miał szacunek, to napisałbyś Celtics czy Thomas z dużej litery. Po drugie kompletnie nie rozumiem gadki o braku szacunku u kogoś, kto pisze i wrzuca teksty na stronę wyłącznie dlatego, że to jego pasja, a nie praca, czytaj: nie dostaje za to pieniędzy. Rekomenduję rozpędzenie się i uderzenie głową w kaloryfer, może coś wskoczy na swoje miejsce.

    • Paweł Mocek pisze:

      @kibic Jeśli to Cię pocieszy, to dzisiejszy Fast Break będzie właśnie o meczu Cavs-Celtics. Pozdrawiam.

    • pop pisze:

      tylko dla uzupełnienia:

      „We have seven new players this year. And for our part, I think they had a great season. When you get seven new guys and you play for the first time without Timmy’s leadership, to win 61 games and play well through the first round, the second round, and the beginning of the Conference Finals here, I think they did a fine job for themselves. The young kids had a big part of that throughout the year and in the Playoffs. So I think their future is bright.” – Coach Pop

    • GPRbyNBA pisze:

      A może i kogoś boli dupa. I co? Ma sie z tego tu zwierzać? To blog o koszykówce a nie o medycynie.

    • Mateusz Połuszańczyk pisze:

      @kibic – Brak szacunku do Celtics? Nigdy nie brakuje mi szacunku do żadnej z drużyn. Zresztą, kto był na zlocie, ten wie, że aktualnie nie kibicuje żadnemu zespołowi. Jestem fanem świetnej koszykówki. LeBron zagrał fatalnie, a Smart rozegrał – być może – mecz życia. Tylko, czy chciałbyś przeczytać w Telegramie tylko wynik spotkania, rezultat serii, staty i obejrzeć skrót? Bo jedynie na to było mnie wczoraj stać. Jeżeli tak, to następnym razem będę o tym pamiętać. Uczynię to dla Twojej satysfakcji. Nie piszę tego z ciśnieniami. Po prostu istotne jest dla mnie zdanie odbiorców.

      @sasoo – Rewelacyjny pomysł, żeby tuż przed startem sezonu zrobić następny zlot. Wszystko do obgadania, ale myślę, że nie byłoby przeciwwskazań. ;)

      @mrph – Dziękuję za docenienie naszej wspólnej pasji. Jesteśmy wdzięczni za ukłon w naszą stronę. :)

      @GPRbyNBA – Również dziękuję i – masz rację – jeżeli ktoś chce rozmawiać o bólach, to nie na blogu poświęconym zmaganiom w NBA, chyba że to poważna kontuzja związana z zawodnikami najlepszej ligi świata. :)

      Wszystkich pozdrawiam, dziękując jednocześnie za organizację Pawłowi Mockowi oraz Wojciechowi SK. :)

    • mrph pisze:

      @Mateusz
      Sam kiedyś prowadziłem bloga związanego ze sportem i kiedy stałem się czytelnikiem bloga, doceniam Waszą pracę, dlatego mnie trafia, gdy widzę tego typu pretensje, dodatkowo podbudowane insynuacjami, jakoby ktoś nie miał szacunku do danego zespołu czy jego kibiców.
      Jak kolega @kibic chce, zawsze może zgłosić swoją kandydaturę do redakcji enbiej.pl i zamiast narzekać, samemu coś napisać. Może gdy zauważy, ile taka regularność kosztuje pracy i czasu, przestanie mieć pretensje w komentarzach.

    • Mateusz Połuszańczyk pisze:

      @mrph – Tym większa jest nasza radość, że ktoś docenia nasze starania. Krytyka – bo do niej się odnosimy – fajnie gdyby była konstruktywna. Nieraz dawałeś mi rady, do których się stosowałem i za to dziękuję. W większości przypadków wskazówki biorę pod uwagę, ale nigdy, przenigdy nie okazuję braku szacunku. Za długo na niego pracowałem, żeby do ludzi, drużyn, tego co robię, odnosić się bez szacunku. Dziękuję, że jesteś z nami i że szanujesz to, co my robimy. ;)

  2. Dawid pisze:

    @kibic, a może braki kadrowe, stąd wczorajsze zaproszenie. Durant z Kura dobrze się uzupełniają. Kura się przykłada w obronie, reszta robi swoje. To teraz czekamy na finały, gdzie jak nie siadzie im psycha i obędzie się bez kontuzji to tez będzie sweep (w zeszłym roku pokazali, ze można spaprać tytuł, wiec cień szansy na emocje są). Jak Amerykance łatwo łapią rekordy, LAL tez pojechali do finałów do zera, ale zrobili to w 11 meczach i widzę, ze juz się to nie liczy.

  3. pop pisze:

    Prędzej w sezonie wypowiadał się jakoby mógł spokojnie zostać jeszcze jeden sezon i fizycznie nie robi mu to różnicy, wciąż jest bardzo dobrym zawodnikiem, jak dla mnie powinien zostać ale jak uzna że pora kończyć to jego święte prawo i też zrozumiem.

    Sam rekord Warriors i zwycięstwo w tej serii przez długie lata będą poddawane w wątpliwość, a szkoda bo i tak byli faworytami, wybrali inną drogę.

    Dziękuję Spurs, za sezon i piękne playoffs z ważnymi zwycięstwami nad mocnymi rywalami z Southwest

    Warriors, niczego nie życzę, ale powiem że jeśli nie wygrają finałów z Cavs to będzie to chyba największa porażka faworyta do mistrzostwa w historii NBA

    • mrph pisze:

      @pop
      Co do Manu – też tak myślę, plejofy, a szczególnie udane występy przeciwko Warriors chyba tylko mu udowodniły, że wciąż ma „to coś” i jest w stanie być wsparciem dla zespołu zarówno na parkiecie jak i poza nim. Gregg na konferencji powiedział, że to będzie wyłącznie decyzja Manu, ale coś czuję że w pewnym momencie sam odbędzie z nim szczerą rozmowę i zaprosi do gry w 17/18.

      Co do rekordu Warriors – tak, będzie poddawany w wątpliwość… przez Ciebie :) wybacz, ale to co piszesz to bzdura, w USA dyskusje na ten temat zakończyły się równie szybko jak wybuchły, a napędzane były wyłącznie emocjami po samym meczu.
      Ewentualna porażka GSW w finale będzie z pewnością ogromnym rozczarowaniem, ale czy największym w historii NBA? Cavs to też superteam, w dodatku obrońca trofeum. Żaden wynik w takim składzie finałowym nie będzie _sensacją_. Ale rozumiem, że dzięki takiemu gadaniu czujesz się lepiej, to najważniejsze ;)

    • pop pisze:

      wyjątkowo się tutaj z tobą nie zgodzę w 2 kwestiach

      – rekordu (12-0) po prostu by nie było
      – wynik serii również, nie przeze mnie tylko przez ogromną rzeszę fanów, komentatorów, ekspertów
      – nie mówię że Spurs mieli wygrać serię mówię że ta seria tak by nie wyglądała i każdy (przypuszczam łącznie z tobą) z tego zdaje sobie sprawę

      „Ewentualna porażka GSW w finale będzie z pewnością ogromnym rozczarowaniem” – będzie totalną klapą i to jest fakt

      i jeszcze jedno nie napisałem tego co napisałem żeby wywołać kolejny shitstorm – zaręczam że czuję się całkiem dobrze i ten sezon uważam za wielki sukces SAS

    • mrph pisze:

      Żeby uciąć dyskusję która raczej nic nowego nie wniesie do tematu, tak, wynik Spurs jest bardzo dobry. Mimo – moim zdaniem – słabego jak na Spurs składu, osiągnęli rewelacyjny wynik w rs, dość spokojnie przejechali się po faworyzowanych Rockets i zameldowali w finale konferencji. San Antonio potrzebuje świeżej krwi i naprawdę chciałbym, by za rok wrócili mocniejsi.

    • Woy pisze:

      „dość spokojnie przejechali się po faworyzowanych Rockets” padłem :-)

    • mrph pisze:

      Grunt, żebyś powstał ;)

    • Wojt pisze:

      Pop, widzę, że ty ciągle żyjesz tą jedną dobrą połówką Spurs w tej całej serii. Równie dobrze mógłbym podniecać się pierwszym świetnym meczem Rox przeciwko Ostrogom i rozgrzeszać ich z pozostałych. Nie sądzisz, że mimo wszystko należałoby wymagać trochę więcej, niż tylko stawienie się na parkiecie od drużyny, która miała w RS 67 zwycięstw? Rozumiem, że zespół przetrzebiony kontuzjami, ale wciąż jeszcze mający w składzie trzech allstarów z najlepszym silnym skrzydłowym ligi na czele( co prawda wykastrowanym przez Popa…). Cała drużyna Spurs podeszła do tej rywalizacji tak jak Ty… Świetna pierwsza połowa, sabotaż i strata lidera. Z reszty rywalizacji jesteśmy rozgrzeszeni.

    • pop pisze:

      @Wojt

      „Równie dobrze mógłbym podniecać się pierwszym świetnym meczem Rox” – o ile pamiętam to Rockets nie stracili Hardena w game1 – sytuacja kompletnie nieadekwatna

      śmieszy mnie próba przedstawiania sytuacji w ten sposób „GSW i tak by pozamiatało…” wygrać serię? TAK, na 90% by wygrali, ale pozamiatać to by se mogli Lakersów a nie Spurs

      panowie, no przyznajcie że wiele szczęśliwych nazwijmy to zbiegów okoliczności ułatwiło sprawy GSW

      „Na początku to nawet było zabawne codzienne tony postów” – jeżeli się wypowiem i ktoś mi odpowie to zastrzegam sobie prawo do odpowiedzi wobec tych z którymi się nie zgadzam nie widzę problemu

      „ale wciąż jeszcze mający w składzie trzech allstarów z najlepszym silnym skrzydłowym ligi na czele” – próba umniejszenia straty gracza kalibru top 5 ligi, rozgrywającego najlepszy sezon i postseason w karierze

      i nie zachowujcie się jak gdyby moje zdanie na temat całej sprawy było jakieś z kosmosu, i było dyktowane wyłącznie tym komu kibicuje, czy też moim „hejterstwem” i „brakiem dystansu”

    • Bart pisze:

      @Wojt, jakich trzech allstarów mają w swoim składzie SAS poza KL?
      Spurs na pewno nie podeszli do serii na zasadzie o jakiej piszesz, a poza meczem nr 2 podjęli rękawicę. Grając jednak bez swoich 2 najlepszych zawodników w PO trudno nawiązać walkę z drużyna która ma 4 aktualnych allstarów w swoim prime. Wobec tego myślę że można wynik serii jak najbardziej usprawiedliwić, różnica możlwości składów w jakich grali jest większa niż wskazywały na to wyniki.

  4. Miczu pisze:

    Haha pop nie kompromituj się jakie zwycięstwo w serii będzie poddawane w wątpliwość? Nawet jak kahwi by grał to GS już w pierwszym meczu wchodzili na obroty wraz z kolejnymi minutami. Spurs tak czy siak zostali by pozamiatani w 5ciu max 6ciu meczach jakby im się trafił dzień konia jak Bostonowi przedwczoraj.

    • realista pisze:

      Ze sprawnym Leonardem pojedynki z GSW wyglądałaby zupełnie inaczej. Pachniało nawet siedmiomeczową batalią. Szkoda, że Pachulia swoim nieczystym zagraniem w Game 1 pozbawił wszystkich kibiców NBA wspaniałej i emocjonującej serii.

      Spurs zrobili tyle ile mogli. Walczyli jak lwy (może oprócz Game 2), ale Leonard to gracz, którego nie da się zastąpić, szczególnie w play-offach. Sam Kawhi na pewno źle się z tym czuje, że w najważniejszych meczach sezonu nie mógł pomóc kolegom. Będzie miał smutne wakacje…

    • behemot pisze:

      To są akurat tylko Twoje przypuszczenia. Nie dowiemy się już.

  5. Miczu pisze:

    Ps. Polowanie na Currego przez byłego kolegę z drużyny tez pewnie już zapomniałeś a to było 100razy bardziej gowniane zachowanie niż tego dirty zazy

  6. stan pisze:

    Finały w tym roku mam nadzieje do G7.

    Ale z innej beczki: mam pytanie odnośnie akcji 5 sekund przed końcem spotkania
    https://www.facebook.com/nba/videos/10155188885058463/

    Czy to nie jest przypadkiem zagranie niezgodne z przepisami? Livingston ewidentnie trzyma zawodnika i jeszcze porusza się na nogach

  7. Autor pisze:

    Ciekawe co Pop powiedział KD na ucho po meczu.
    Pewnie się nigdy nie dowiemy.

  8. pop pisze:

    pewnie powiedział mu „gratulacje”

    • Sampras pisze:

      Pop ale Ty jesteś złośliwcem kurde normalnie szok! Totalnie nie masz dystansu, tak się zafiksowałeś że ciężko to ogarnąć!

    • Sampras pisze:

      Na początku to nawet było zabawne codzienne tony postów, ale chłopaki grają w profesjonalnej lidze wylewaja tony potu biją rekordy a dla Ciebie to gówno warte. GSW popatrz jaki mają bilans z 3 ostatnich sezonów, owszem ściągneli KD ale reszta składu się można powiedzieć przeszła drogę na szczyt bez budowy w stylu ściągamy gwiazdy. Nie lubię LBJ za grę w stylu drewnialdo oraz bufonadę ale nie zakwestionuję nigdy jego dokonań i miejsca do którego dotarł bo to ogromna praca, Ty nie potrafisz doceniać gry zawodników.

  9. pop pisze:

    Dobra z innej beczki… kiedy KAT będzie do wyciągnięcia z T-Wolves? nie ukrywam że takiego właśnie zawodnika chciałbym widzieć na lata w SAS, oczywiście zakładam że LA i Gasol jeszcze sobie rok pograją ale potem chyba miejsce by się zrobiło w sam raz ;-)

    takie trio na przyszłość Kemba-KAT-Kawhi… wiem że brzmi jak KKK odział w Teksasie hehhe

    • marta pisze:

      To w sumie byłoby ciekawe… Może Pop nauczyłby go gry w obronie :)

  10. Blasiacco pisze:

    no żeby znowu historia się nie powtórzyła z zeszłego roku. GSW z rekordem, CAVSi z tytułem ;)

  11. Wojt pisze:

    @mrph
    Faworyzowanych Rockets. Też się uśmiałem. Wiadomo było od początku, przynajmniej dla kogoś kto oglądał przynajmniej połowę meczy Rox w RS, że psychicznie nie dadzą rady. Kiepska seria z OKC tylko utwierdziła mnie w przekonaniu. Ostatni mecz pokazał na co stać Rakiety z obrażonym liderem, który nie dorósł do WIELKICH RZECZY. Dalej spuszczę kurtynę milczenia i nie będę pastwił się nad Hardenem, bo mimo wszystko doceniam jego grę i wiem gdzie były Rakiety z takimi tuzami koszykówki w składzie jak Lowry, czy Dragic

    • mrph pisze:

      No patrz, a sam Woy typował, że serię wygrają Rockets, a nie Spurs (4:3 podbudowane 4:2). Mam nadzieję, że udało mu się podnieść i przypomnieć sobie te typy.
      W mediach amerykańskich również trwała dyskusja na temat tego, czy Spurs ze swoją średnią wieku i dość kiepską ławką będą w stanie nawiązać walkę z Houston, którzy grają wyjątkowo szybką koszykówkę, a na ławce mają dwóch graczy nominowanych do 6th man.

      Oczywiście, skończyło się jak się skończyło i cieszę się, że to właśnie doświadczenie i mocna psychika wzięły górę, zacierałem ręce na finał konferencji SAS – GSW.
      Ale nie rozumiem nadal tego padania i uśmiewania, nie wydaje mi się bym napisał coś szalenie kontrowersyjnego ;)

    • Woy pisze:

      @Mrph,mój typ był życzeniowy podkreślę raz jeszcze, kibicowanie Rockets ze względu na fakt że jedyni byliby w stanie nawiązać otwartą walkę, z wymianą ognia, z GSW. Jeśli z kolei spojrzysz na typy z pojedynczych spotkań Typera, wówczas zobaczysz różnicę gdzie kończą się życzenia, a gdzie stają realia.
      P.S. Kontuzja Nene też miała wpływ i to większy niż Parkera.

    • pop pisze:

      @Woy myślę że największy wpływ na porażkę Rockets miał pan D’Antoni

    • mrph pisze:

      @Woy
      Teraz to ja padłem. „Typy życzeniowe”? :-)

      PS. Poważnie porównujesz typy, które oddaje się przed rozpoczęciem serii do typów oddawanych na bieżąco (które uzależnione są od przebiegu serii, a na które wpływ ma wiele różnych czynników typu decyzje trenera, kontuzje – choćby wspomniana Nene, itd.)?

      @pop
      Wg mnie jednak kontuzja Nene, który dawał – o dziwo – sporo w defensywie. No i brak Hardena w game 6 ;) to dzięki D’Antoniemu Rockets w ogóle zaszli tak daleko.

    • amon pisze:

      Jakby wygrały Rakiety, mielibyśmy wklejony link z odpowiednim artykułem i sławne „przewidziałem to”:)
      Wojtku, naprawdę nie wstyd przyznać się czasem do błędu, Bogiem przecież nie jesteś, a twoja wiedza o NBA (koszykówce w ogóle) absolutnie nie podlega dyskusji. Napiszę wręcz, że czerpię od Ciebie już jakieś 4 lata z okładem; nie musisz nikomu nic udowadniać, napewno nie mi,bo zjadasz mnie z butami.
      Życzeniowo obstawiam PTB na mistrza 2017/18, za rok (jak się uda) będę się pławił w chwale I wszechobecnym podziwie;)

    • Woy pisze:

      przesadzasz Amon. jeszcze nie było tak bym trafił wszystkie serie, a najlepszym przykładem była i jest rywalizacja Bulls vs Celtics. Typowałem jako jedyny Bulls i 4:2, ale jak się stało po kontuzji Rondo też wiemy. Posypali się jak domki z kart…powtórzę się, chciałem finału Zachodu Rocks vs Dubs. Nie wyszło, trudno, nudno, może trochę szkoda. Zobaczymy co będzie dalej z obiema ekipami w następnym sezonie? Wracając do wątku Spurs, za dużo zdrowia tracili z Grizzlies i Rockets, by godnie rywalizować z Warriors. I pierwsze plotki oraz spekulacje – po wygwizdaniu Aldridge’a – sprowadzają się do świeżej krwi i transferów. IMO sam zdrowy Leonard nie odmieniłby losów rywalizacji.

    • Woy pisze:

      nie porównuję nic, przeczytaj moje trzy akapity

      http://www.enbiej.pl/2017/05/01/zapowiedzi-polfinalow-konferencji-san-antonio-spurs-vs-houston-rockets/

      następnie odnieś się do tego co zrobił z tego Popovich (wszystko, przede wszystkim przewaga na pozycjach 4 i 5) a czego nie zrobił D’Antoni. Nikt nie zakładał z nas typujących wypadnięcia Nene (bo Parker co mecz miał uraz od pierwszego meczu z Grizzlies i praktycznie, kto śledził to wie, że tak naprawdę balansował na krawędzi poważnego urazu) oraz sytuacji z kibicami oraz psychiką Rockets. Powtórzę się, mecz numer 5 załamał Rockets i był kluczem do całej serii. Podejrzewam, że przy potencjalnej wygranej Rockets obejrzelibyśmy finał konfy GSW vs HR.

    • amon pisze:

      Pewno przejaskrawiłem, taki zresztą z lekka był mój zamysł. Śmiałem się odezwać, gdyż naprawdę od wielu miesięcy sprawiasz wrażenie, jakbyś oczekiwał poklasku I bałwochwalczego wręcz uwielbienia. Niepotrzebnie Wojtku. Wszyscy wiedzą, że enbiej to Ty, nawet teraz, gdy head redaktorem został Paweł (z całym szacunkiem Pawle). Wszyscy wiedzą, że twoja wiedza jest przeogromna I naprawdę nic nikomu nie musisz udowadniać. Ja piję właśnie w tym kierunku. Jesteś niczym masterchef, który musi pokazać, że frytki I jajecznicę też zrobi najlepsze na świecie. Nie rozdrabniaj się na jakieś sprzeczki I dywagacje, tylko rób swoje- poprzez świetne artykuły ucz nas NBA na bieżąco, bo piszesz naprawdę dobrze:)
      Wybacz, że wylewam swoją opinię na forum, ale nie posiadam priva do Ciebie. Wierzę, że przyjmiesz moją krytykę, przemyślisz I stwierdzisz „ten Amon, chociaż ignorant, ma trochę racji – ja naprawdę nie muszę nikimu nic udowadniać”
      A propos sporów I kłótni, napiszę tylko że „kłótnia to sekwencja kilku stwierdzeń, prowadząca do konretnego rozwiązania”, a tych rozwiązań często na forum brakuje. Pozdrawiam

    • Woy pisze:

      Amon,odpisujesz do gościa który podpisał wpis jako Wojt, rozumiem?

    • mrph pisze:

      @Woy
      Na tym etapie gdybanie o 5. meczu uznaję za równie bezsensowne, jak to związane z kontuzją Leonarda i jej wpływem na serię z GSW. Możesz i mieć rację, ale to wciąż pozostanie gdybaniem.

      W kwestii typowania natomiast, amon wyczerpał temat. W trosce o zdrowie, mam nadzieję, że moje komentarze jak najrzadziej będą powodowały u Ciebie zaburzenia błędnika ;-)

  12. johny pisze:

    zaza pauzowal akurat dwa mecze w SA przez „kontuzje – dobre :). jeszcze tylko „final” i na szczescie koniec tej zenady.

  13. Darwicz pisze:

    Zgadzam się, że seria Rockets- Warriors mołaby być jedną z najlepszych w tych play-offach. Ale stało się inaczej i wyników w okolicach 150 pkt rzuconych przez drużynę już raczej nie zobaczymy…Trochę taki żart oczywiście, chociaż…
    Teraz tylko czekać na finały i oby nie było kontuzji bo faktycznie potrafią mocno wypatrzyć wynik meczu czy nawet całej serii. Go Warriors!!!

    • Maniek pisze:

      czekaj czekaj najpierw jeszcze musi się LBJ lub co najwyżej Love kontuzjować zanim się one zaczną – ja nie chce umniejszać siły i mocy GSW ale póki co idzie im za łatwo -> wszystko/wszyscy im się „podkładają” (PTB: Nurkic out, JAZZ: Hill out, SA: Khawi out) – oczywiście nie mam złudzeń że wszystkie te serie wygraliby ale nie wydaje mi się że byłoby 12-0 i bez zmęczenia się (było trochę strachu w g1 z SA ale później nieszczęście Leonarda i było po serii)… moje wrażenie że jeśli tylko Cavs będą zdrowi to może finały wyrównają nam brak emocji w finałach konferencji – i chciałbym w końcu widzieć na co tak naprawdę w tych playoffach stać GSW a szczególnie Thompson’a (bo bardzo zapadło mi w pamięci jego oświadczenie że jak będzie grał z KD to nie będzie z niczego rezygnował w swojej grze…) bo straszny piach gra póki co…

    • troy pisze:

      @Maniek nie chcesz im umniejszać a co ze słabym wschodem i kontuzją IT oni podłożyli sie Cavs ? Nie rozumiem takiego gadania.

    • Maniek pisze:

      po pierwsze primo słowo podkładają specjalnie zostało wzięte w cudzysłów… bo przecież nikt specjalnie się nie kontuzjował ale nie zmienia to faktu że GSW mieli łatwiej w tych 12 meczach +dodałem że i tak wygraliby te wszystkie 3 serie bo mają b.dobry skład – ale to wygrane Cavs robią na mnie większe wrażenie póki co w tych playofach (też mają łatwiej o czym poniżej ale nie aż tak)…
      po drugie primo komentarz jest pod artykułem o meczy SA – GSW ale jeśli chcesz znać moje zdanie co do Cavs to do tej pory wypadł im dopiero w g3 IT i też od g3 Lowry – i gdyby być upierdliwym to można rzec że jednak Cavs nie mają tak prosto jak GSW… ale tak naprawdę to przykro że w tych playoffach nie można zobaczyć potencjału każdej drużyny…
      a po trzecie primo to wschód nie jest tak słaby jak go malują – wyniki z RS pokazują że 9drużyna na wschodzie (Miami) była lepsza niż 9drużyna na zachodzi (Denver) :P ale tak naprawdę to jest lepiej niż było choćby rok temu :)

    • troy pisze:

      – w tym problem, że nie uważam by GSW mieli łatwiej niż Cavs, którzy moim zdaniem nie ugraliby 12-0 z Por/Uta/Sas pomimo kontuzji
      – pod artykułem Sas – Gsw bo odnoszę się do Twoich słów, że najpierw musi się połamać LBJ lub chociaż Love żeby mogli wygrać
      – wschód jest słaby jak moja „silna wola” bo pomimo postępu w RS jak patrzysz na drabinkę PO zachodu i wschodu to jest jednak różnica gsw / por / lac / uta / hou / okc / sas / mem – nie widzę drużyny, którą
      Cavs mogli by pokonać 4-0
      Też żałuję tych kontuzji najbardziej KL bo zapowiadało się naprawdę ciekawie ale to przecież nie wina Gsw. Te pierwsze zdanie, które napisałeś podgrzewa emocje przed finałami tak samo jak mówienie, że LBJ przeszedł na wschód, żeby mieć łatwiej i odrobić stratę wizerunkową przed kibicami albo, że sędziowie pomogli mu zdobyć ostatnie mistrzostwo :)
      pozdrawiam i czekam na finał

    • Maniek pisze:

      nie chodziło mi o to że GSW wygrają tylko jak się LBJ lub Love połamie (choć teraz widzę że tak to można było odczytać) ale o fakt że każdy zaciera ręce na te finały a już tyle razy trzeba było obejść się smakiem… i równie dobrze mogę napisać że KD czy Curry się połamie i też będzie pozamiatane ale nie wyniki tylko o emocje….

    • mrph pisze:

      @Maniek
      Czy Ty w ogóle widzisz różnicę między Wschodem i Zachodem? Zdajesz sobie sprawę z tego, jak Wschód jest słaby, prawda?

    • Maniek pisze:

      odpowiem przekornie „nieeee…” ;)

    • mrph pisze:

      Ha, lubię przekornych :)
      A już zupełnie na poważnie – nie uważam, by Warriors mieli łatwiej, choć mogliby mieć trudniej z uwagi na wspomniane kontuzje. Natomiast Zachód sam w sobie jest na tyle silny, że dziwię się iż ktokolwiek w ogóle pisze o „łatwości”. Spurs udowodnili, że nawet bez KL potrafią nawiązać walkę, Jazz to elita jeśli chodzi o defensywę (i mieli przewagę pod koszami).
      Bez względu na wszystko, czeka nas emocjonujący finał. Tego sobie i nam wszystkim życzę :)

    • Maniek pisze:

      oby twoje moje i reszty życzenie się spełniło i nie było więcej kontuzji do końca finałów…
      a ja uważam że GSW mieli bardzo łatwo – są niestety w innej lidze mając taką siłę ognia a w obronie też nie są ogórami – dlatego gdyby pozostałe ekipy które się z nimi mierzyły w PO były w 100% zdrowe to te mecze chętniej by się oglądało i wtedy nie byłoby o „łatwości” (oczywiście pozostałe ekipy z zachodu między sobą są mega wyrównane i raczej dałyby radę każdemu na wschodzie jednak jest taki a nie inny podział)- jedynie Cavs może mogą im zagrozić albo tfu tfu kontuzja kogoś z pary KD/Curry pogrzebie szansę GSW na tytuł… choć ja przekornie ;D będę kibicował Cavs :))

  14. darek pisze:

    Historyczne 12-0
    Oby było tyle warte co zeszłoroczne historyczne 73-9.

  15. troy pisze:

    Rzeczywiście „niech ten maj już się skończy”.

  16. Jazgar pisze:

    Nie mogę odpowiedzieć na posta Woya, więc zacytuję na początek:

    „Woy
    23/05/2017 o 18:19

    Amon,odpisujesz do gościa który podpisał wpis jako Wojt, rozumiem?”

    Jestem czytelnikiem enbiej od kilku lat. Przyznam, że na początku mojej przygody z tym portalem byłem pozytywnie zaskoczony wysokim poziomem merytorycznym artykułów i wiedzy autorów. Do tego dochodziły komentarze na równie wysokim poziomie. Enbiej.pl było dla mnie pozycją obowiązkową.

    Autorzy się zmieniali, poziom pozostawał na mniej więcej tym samym poziomie, wielu ciekawych ludzi z komentujących zaczynało pisać jako autorzy. Mimo wielu ciekawych amerykańskich i polskich stron o NBA enbiej pozostawało moją ulubioną.

    Jedna rzecz zaczynała mnie denerwować, a dziś poziom rozbawienia pomieszanego z irytacją skłonił mnie do podzielenia się z Wami – komentarze założyciela strony – Woya.
    Na koszu niewątpliwie się znasz. Czy lepiej ode mnie czy od innych czytelników nie mnie oceniać. Często piszesz ciekawie i przyjemnie się Ciebie czyta. Ale zastanawia mnie, dlaczego traktujesz innych z góry (tak to wygląda z mojej perspektywy), jakbyś był nieomylny, a inni byli tłem, żebyś mógł potwierdzić swoją rację.
    Też zaczynałem przygodę z oglądaniem kosza od fascynacji Bykami, grałem w kosza i pochłaniałem wiedzę o grze i o najlepszej lidze. Ale podczas rozmów z młodszymi fanami kosza nie używam argumentów „co ty wiesz o koszu, ja to w latach 90 z Jordanem prawie na ty byłem”.
    Sposób dyskusji przypomina mi rozmowę dorosłego z dziećmi. Dorosły wie, że nie ma racji, ale nie chce się do tego przyznać, więc brnie w coraz bardziej karkołomne argumenty. Aż dyskusja kończy się „a lekcje odrobiłeś?”

    Szanuj czytelników, bo bez nas można pisać w pamiętniku.
    Miłego wieczoru
    Grzegorz

    • Woy pisze:

      Drogi Grzegorzu, chyba mnie z kimś pomyliłeś,albo źle odbierasz coś, co dla niektórych z góry jest założone, że ja coś wiem lepiej. Nic z tego. Pokazałem w tym komentarzu jedno, jak brakuje argumentów to wybiera się popularne w polskim internecie wycieczki osobiste typu Amon. Z komentarza o typowaniu i przy wyjściu od tematu przegranej Spurs, kończy się nie po raz pierwszy na mojej osobie.
      P.S. Kolega Amon wg mnie powinien był zdobyć się na przyjazd do Warszawy i wzięcie udziału w zlocie. Być może zrozumiałby pewne rzeczy inaczej lub nie tylko przez pryzmat słowa pisanego. Najciekawsze jest to, że w tym sezonie większość wpisów tworzy duet Paweł Mocek – Mateusz Połuszańczyk i chwała im za trzymanie poziomu. Dodatkowo nikt nikogo tu ani nie deprecjonuje, ani nie degraduje. A z prowadzenia strony zrezygnowałem sam, gdyż nie stać mnie na poświęceniu się pisaniu w takim wymiarze czasowym jak w przeszłości. Pozdrawiam.

      Co do adresu i kontaktu, ten sam, niezmienny od kilku lat. Ten na który wysyłało się mock drafty czy typy.

    • amon pisze:

      Czekałem, aż użyjesz frazesu „wycieczka osobista”:):):)
      Niby po co? Ja „kolego” nic do Ciebie nie mam, na oczy Cię nie widziałem, więc w żadne wycieczki nie uciekam. Widzę, że żadne argumenty do Ciebie nie trafiają, więc proponuję remis w stylu EOT.

  17. Endergoth pisze:

    Witam,

    Czytam Enbiej.pl od 3 lat. Woy proszę Cię rozważ krytykę bo każdego tygodnia jest mińimum 1 post/comments od Ciebie który nie jest ok. Jesteś najbardziej irytującym komentatorem i jednocześnie niesposòb Cię nie lubić za wiedzę i zapał. To tzw motywujący Feedback. Obyś ślepo nie odrzucał rad ludzi którzy Cię szanują. Tak masz, ze zawsze musisz mieć 100% racje. A nie musisz, wszyscy czytelnicy Cię szanują. Peace.

  18. Bart pisze:

    Nie ma zbyt wielu emocji w PO za o dużo emocji w komentarzach :) równowaga musi być. A na poważnie każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie o ile robi o w sposób kulturalny, nie obrażają nikogo, i wydaje mi się że pomimo różnicy zdań tak tu jest, czasem kos reaguje i pisze emocjonalnie ale nie ma się co spinać.
    Co do PO szkoda kontuzji TP i Leonarda bo seria z GSW w mojej opinii byłaby wyrównana. Rozczarowaniem wg mnie Toronto które powinno pomęczyć Cavs, a poza tym każdy zagrał na miarę możliwości w danej chwili, no może jeszcze przy zdrowym Hillu Utah mogło wyszarpać mecz czy dwa z GSW. Teraz finał w którym życzę zwycięstwa Cavs, i mają ku temu realne szanse.

  19. pop pisze:

    Panowie spokojnie ;-)

    po pierwsze to ja jestem najbardziej irytującym komentatorem, a Woy nawet nie jest w szerokiej czołówce irytujących ;-)

    po drugie to że Woy czasami napisze „a nie mówiłem” popierając to odpowiednim linkiem (gdzie to napisał) to nie koniec świata, reakcja przesadzona…

    nie możemy skupiać na pisaniu tak żeby wszystkim się podobało, każdy ma swoje zdanie i od tego zaczyna się każda dyskusja, wolność wypowiedzi, wolność poglądów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *