Ty Lawson chce dostać kolejną szansę

To był bardzo trudny rok dla Ty’a Lawsona, zarówno jako dla koszykarza, jak i dla zwykłego człowieka. Z powodu problemów z alkoholem stracił zaufanie u front-office’u Denver Nuggets, a rozgrywki w barwach Houston Rockets i Indiany Pacers były najgorszymi w trakcie jego kariery. Teraz Lawson jest niezastrzeżonym wolnym agentem, lecz po trzech tygodniach wolnej agentury wciąż nie może znaleźć sobie nowego pracodawcy. Uważa jednak, że zasługuje na kolejną szansę.

Fot.: Brian Spurlock/USA Today Sports

Fot.: Brian Spurlock/USA Today Sports

W swoich sześciu pierwszych sezonach w NBA w barwach Denver Nuggets Lawson zaliczał średnio 14.2 punktu i 6.6 asysty, włączając w to 17.2 punktu na mecz w rozgrywkach 2013/14. W tamtym czasie czterokrotnie zostawał zatrzymywany za jazdę pod wpływem alkoholu i po czwartym razie jego kredyt zaufania od Nuggets wyczerpał się. Zespół ze stanu Kolorado oddał go do Houston Rockets, gdzie miał być play-makerem, który odciążyłby Jamesa Hardena z zadań głównego rozgrywającego drużyny.

Przed sezonem, Lawson udał się nawet na terapię i w ostatnim roku nie zdarzyły mu się żadne problemy związane z nadużyciem alkoholu. Z drugiej strony, ostatnie rozgrywki były dla niego wybitnie nieudane. Na początku marca Rockets zwolnili go i kilka dni później podpisał umowę do końca sezonu z Indianą Pacers. Również w drużynie z Indianapolis, Lawson nie odgrywał zbyt dużej roli, a w play-offach grał bardzo małe minuty. Nic dziwnego, że Pacers zdecydowali się na zatrudnienie w trakcie offseason Aarona Brooksa jako nowego rezerwowego rozgrywającego.

Lawson ma cały czas nadzieję, że któraś z drużyn zdecyduje się na jego pozyskanie. To naturalne, że każdy z zespołów jest zaniepokojony jego problemami poza parkietem, szczególnie po tym, jak wyglądała jego forma w ubiegłym sezonie.

To wszystko dostało się do mediów, ponieważ jeździłem pod wpływem alkoholu. Ale nie jestem osobą, która pije cały dzień. Nie robię tego. Tak jak wielu z moich przyjaciół, wychodzimy i się bawimy. Ale nie jestem osobą, która pije od samego rana, upijając się przed treningiem. Myślę, że nie zostało to do końca wyjaśnione i niektórzy tego nie rozumieją. Właśnie to mówię drużynom. Jestem z nimi szczery.

 

Najważniejszą sprawą jest odzyskanie mojej pewności siebie. Ostatni sezon był pierwszym, w którym nie czułem się pewny siebie. Tak jakbym miał coś na sumieniu. Wahałem się przed rzutem do kosza albo podaniem. Ale to sprawa pewności siebie. Usiadłem, spojrzałem w lustro, zacząłem oglądać siebie na filmikach na YouTubie i uświadomiłem sobie, że jestem cały czas tym samym zawodnikiem. Muszę być po prostu pewny siebie.

 

W tym momencie mogę powiedzieć, że nikt nie będzie mógł na mnie oszczędzać. Ale prawdopodobnie pójdę do którejś drużyny podpisując kontrakt, który będzie poniżej mojej wartości. Czuję, że jestem pomijany w trakcie tegorocznej wolnej agentury.

Byłoby dość dziwne, gdyby któraś z drużyn dała Lawsonowi kontrakt powyżej minimalnego. W jego przypadku spodziewałbym się raczej rocznej umowy, która dałaby mu szansę na odbudowanie swojej wartości na rynku, po tak nieudanym sezonie. Jeśli Lawson spodziewa się większej lub dłuższej umowy, to może jeszcze przez dłuższy czas pozostać bez klubu. Wszyscy widzieli jak w ubiegłym sezonie zaryzykowali Rockets i jak na tym wyszli. Nie znaczy to jednak, że nikt nie powinien dać mu kolejnej szansy, bowiem pokazał już, że potrafi grać na bardzo wysokim poziomie.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

8 komentarzy

  1. pop pisze:

    Dać mu szansę, sam byłem pijącym koszykarzem ;-) z resztą ziomki z boiska też heh.

  2. Gość pisze:

    Lawson miał słaby sezon w HOU, bo żaden rozgrywający nie ma szans się pokazać, jeśli gra z Hardenem…

  3. pop pisze:

    O Rockets nie mam pretensji bo to głupia drużyna z głupim liderem, ale w Pacers ewidentnie zawodził

  4. Juzek pisze:

    Niech idzie do Chin, tam chociaż wzrostem będzie się równał z innymi graczami. :)

  5. banderas pisze:

    W skrócie – kiedy nie pije to gra słabo.. szkoda, żeby osoba z takim podejściem zajmowała w NBA miejsce kogoś, kto oddałby za to wszystko i ma odpowiednie nastawienie mentalne- w końcu talent to zaledwie 10 % sukcesu

  6. GPRbyNBA pisze:

    A ja może z innej strony.
    Byc może faktycznie jest alkoholikiem a być może (jak wielu) lubi po prostu wypić sobie czasem na rozluźnienie piwko i (co jest jego właściwym problemem) wsiąść potem za kółko. Jest młody, ma kasę więc korzysta z życia i szaleje czasem po dyskotekach (partyhard) w których jednak wypija się te kilka drinków.
    Także.. Byc może jest daleko od alkoholizmu, być może jest po prostu młody i głupi a jego forma ma mało wspólnego z samym alkoholem a z jego charakterem (zaszumiało mu w głowie od kasy i lubi sie bawić) i brakiem motywacji co potem po równi pochyłej sprowadziło go do miejsca w którym teraz jest.
    Nie znam szczegółów. Może wypowiedzieć sie ktoś kto zna więcej faktów? Nie sądze żeby pił dzień w dzień. Raczej (jak to w US) media rozdmuchały jego głupotę i nazwały go alkoholikiem.

  7. Lakers pisze:

    A ja uważam, że Lawson wie, że strasznie nabroił, ostatni sezon był katastrofalny w jego wykonaniu i będzie za wszelką cenę chciał udowodnić swoją wartość. Dlatego szkoda by było nie widzieć go w NBA. Chętnie go widziałbym w Brooklyn Nets, myślę, że tam na nowo by się odrodził.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *