Telegram z Zachodu – 28/10/15 : falstart Rockets i Grizzlies

NUGGETS – ROCKETS 105-85

Z jednej strony debiutujący Emmanuel Mudiay (17 pkt/ 9 as / 11 strat!) , z drugiej Ty Lawson (12 pkt / 6 as / 3 straty). Rockets zagrali bez Dwighta Howarda i nie potrafili ani uzyskać wyższej skuteczności niż 35% z pola gry, ani zatrzymać ataku Nuggets (50 % z gry). Zawodzili obwodowi Kevina McHale’a – James Harden trafił 6 z 21 rzutów , natomiast Corey Brewer tylko 2 z 12 rzutów…Nuggets polgali na solidności Danilo Gallinariego (23 pkt i 8 zb) oraz Kennetha Farieda (18 pkt i 9 zb). Bryłki trafiły 13 rzutów zza łuku na 48% skuteczności. Rocks zabrakło również Donatasa Motiejunasa , stąd przegrana walka pod koszami.

PKT: Gallinari 23, Faried 18, Mudiay 17 oraz Harden 22, Jones 15, Lawson 12

CAVS – GRIZZLIES 106-76

Nadspodziewanie dziwne widowisko miało miejsce w FedEx Forum, w Memphis. Tam Kawaleria świetnie rozpoczęła mecz od stanu 26-10 (po 1 kw) i dyktowała warunki przez 48 minut. LeBron James zdobył tylko 13 pkt na skuteczności 3/14, ale 5 graczy Davida Blatta przekroczyło dodatkowo granicę 10 oczek. Najskuteczniej prezentował się Kevin Love, z 17 pkt i 13 zb. Grizzlies trafiali na 35% skuteczności i tylko dwóch ich graczy – Marc Gasol oraz Zach Randolph – przekroczyło 10tkę. Cavs trafili 13 z 29 trójek (57% do przerwy) , przy czym Grizzlies 2 z 16 … Ważne, Anderson Varajao (11 min) w powrocie zanotował 4 pkt.

PKT: Love 17, Jefferson 14, Cunningham 12, Dellavedova 12, James 12 oraz Gasol 12, Randolph 12

SPURS – THUNDER 106-112

Słaby debiut i niecelne rzuty w końcówce meczu LaMarcusa Aldridge’a (4/12 z gry i 11 pkt) oraz niska dyspozycja rzutowa Tima Duncana (3/8 i 8 pkt ) czy Danny’ego Greena (2/9 i 4 pkt) nie mogły przynieść zwycięstwa Spurs, w Oklahoma City. Russell Westbrook trafił 12 z 23 rzutów (33 pkt) a Kevin Durant dołożył w powrocie 22 oczka (6/19 z gry) prowadząc do premierowego zwycięstwa ekipę Billy’ego Donovana. Enes Kanter dołożył po wejściu z ławki 15 pkt i 16 zb, podczas gdy Thunder trafili 21 z 22 rzutów wolnych. Spurs trafili tylko 5 trójek oraz przegrali walkę na deskach 36-45. Tony Parker był cieniem dla Westbrooka, kończąc mecz z 10 pkt i 3 as. Najlepiej w zespole Gregga Popovicha prezentował się niezawodny Kawhi Leonard (13/23 z gry i 32 pkt).

PKT: Leonard 32, Aldridge 11, Ginobili 11, Parker 10 oraz Westbrook 33, Durant 22, Kanter 15

MAVS – SUNS 111-95

Łatwa wygrana podopiecznych Ricka Carlisle, którzy w pierwszych trzech kwartach szlifowali prowadzenie do nawet 22 oczek! Mavs nie przeszkodziło skręcenie kostki Derona Williamsa (12 pkt w debiucie) oraz niskie zdobycze punktowe Dirka Nowitzkiego (11). Tyson Chandler nie był pocieszony, bowiem notując 3 pkt i 6 zb przy 17 minutowym pobycie na parkiecie. Zbalansowany atak Dallas miał w swoich szeregach aż 8 graczy z co najmniej 10 pkt na koncie. Zaza Pachulia w swoim teksańskim debiucie pokusił się o dublet z 10 pkt i 10 zb. Suns w swojej hali zagrali na 39% skuteczności więc porażka nie mogła dziwić…

PKT: Felton 18, Powell 12, Williams 12, Nowitzki 11 oraz Knight 15, Booker 14, Leuer 14, Bledsoe 13

CLIPPERS – KINGS 111-104

Paul Pierce już spłaca kredyt zaufania trafiając ważne rzuty w końcówce meczu. Ex gracz Wizards , Nets i Celtics wplątał się w punktową batalię między Blakem Griffinem (33 pkt) i DeMarcusem Cousinsem (32 pkt i 13 zb) i trafił na prowadzenie dla Clippers (102-100). Potem już ciężar zdobywania punktów przejęli JJ Redick (15) i Chris Paul (18/11) ciągnąc wygraną do samego końca. Rajon Rondo odnotował 4 pkt, 4 as i 7 zb, a Marco Belinelli trafił tylko 3 z 12 rzutów dla Kings. Królowie mimo wygranej na punkty w pomalowanym (48-36) nie byli w stanie zatrzymać obwodowych Clippers, którzy trafiali z wyższą skutecznością (52% Clipps do 43% Kings). Lance Stephenson rozpoczął mecz w pierwszej piątce, ale zakończył go z 7 pkt w 19 min. Clippers wygrali , mimo , że trafili tylko 6 trójek (co było ich mocną bronią w poprzednim sezonie). 11 trójek Kings nie przyniosło tryumfu George’owi Karlowi.

PKT: Griffin 33, Paul 18, Pierce 12 oraz Cousins 32, Gay 16, Collison 13

WOLVES – LAKERS 112-111

Pudło Lou Williamsa zaważyło na wygranej Wolves w Staples Center. Wilki dzięki świetnej postawie Ricky’ego Rubio (28 pkt i 14 as) zwyciężyły spotkanie, w hołdzie Flipowi Saundersowi. 23 oczka z ławki wniósł gościom do gry Kevin Martin. 24 zdobył Kobe Bryant, ale dopiero jego szósty rzut w stronę kosza przyniósł punkty (8/24 z gry, 3/13 za trzy). D’Angelo Russell przy 7 rzutach, zanotował 4 pkt. Lepiej wypadł Julius Randle, autor 15 pkt i 11 zb. Jeziorowcy u siebie nie spisali się , trafiając tylko 37% rzutów. Bolączką Lakers zdawał się być powrót do obrony, przy 17 punktach z kontr gości. Karl Anthony-Towns zanotował pierwszy dublet z 14 pkt i 12 zb.

PKT: Rubio 28, Martin 23, Towns 14 oraz Bryant 24, Williams 21, Randle 15

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

15 komentarzy

  1. znajomy pisze:

    na jakiej stronie można oglądać powtórki meczów?

    • Marek pisze:

      Serio ?? W dobie internetu ?? Takie pytanie ?? Na Kick Ass masz wszystko w HD.

  2. inVad3rr pisze:

    Jeśli nie masz Leauge Passa polecam nbahd.com – wszystkie mecze,oglądasz kiedy chcesz. :) a wracając do tematyki meczów. Cieszy mnie dyspozycja Westbrooka-33 pkt/10 asyst natomiast po KD widać że musi pograć dłużej i pozbyć się tej „rdzy” . Świetny Kanter na atakowanej desce,Waiters też o dziwo zagrał przyzwoicie. Brawa dla Leonarda za to co pokazał i w ataku i obronie. Jeśli utrzyma taką dyspozycję może być czarnym koniem w wyścigu po statuetkę MVP :)

  3. Crab pisze:

    idzie młodość, nba się zmienia ku szybkiej grze. Moim zdaniem Mavs, Spurs i Memphis nic nie ugrają w tym sezonie.

    • mrph pisze:

      @Crab
      Bardzo chętnie Ci wypomnę te słowa za kilka miesięcy, zwłaszcza w kontekście Spurs ;)

    • iglo13 pisze:

      przeciez mavs dalej grają jak grali. radosna ofensywa. Dodatkowo mathews jest najlepszym obroncą jakiego mieli od lat. Spurs są starzy ale dalej to potega(choć nie widze ich w finale konferencji.

    • Marek pisze:

      Oglądałeś mecz Spurs z OKC ?? To jeśli tak, zobacz go ponownie, bo chyba bujasz w obłokach

    • troy pisze:

      Przesadziłeś rzeczywiście z taką wrzutą – mecz OKC z SAS był jak dotąd najlepszy jaki widziałem w tym sezonie. Widać gołym okiem, że LMA nie jest jeszcze wkomponowany w taktykę SAS ale może bronić, zbierać i kreuje sytuacje rzutowe dla siebie, jak Pop to poukłada będzie naprawdę dobrze. OKC wygrała dla tego, że Westbrook nie jest człowiekiem tylko kosmitą z nieziemską prędkością, coś jak Flash na początku kariery. Dopóki Durant nie wróci do swojej formy to Westbrook jest liderem OKC. Dodatkowo Leonard pokazał Durantowi, że póki co nie jest wcale nr 1 NBA widać, że chłopak studiował jego zagrywki i pomimo wzrostu zmiażdżył Kevina. Konkurencja nie spała przez rok i poczyniła znaczny progres nie wystarczy już tylko wrócić do formy trzeba poza nią wyjść jak się chce być najlepszym. Po zdobyciu mistrzostwa Pop się przykleił do Leonarda i parzył mu w oczy chcąc powiedzieć „teraz Ty jesteś liderem tej drużyny” (trochę to przykre względem Tima) w tamtym roku nie udźwignął tego ale teraz jest niesamowity! Jedyny problem SAS może mieć z rozgrywającym ale to już było poruszane w zapowiedziach. W OKC za to mają nadmiar mocy ofensywnej bo Waiters ma ogromny potencjał i może być podobna sytuacja jak kiedyś z Hardenem. Mi się podoba pomysł ściągnięcia trenera z NCAA bo akurat pasuje mentalnie do tej młodej i perspektywicznej drużyny, oby udało mu się ich energię wykorzystać do współpracy, chemia w zespole będzie kluczowa dla OKC w tym sezonie P.S. Danny Green – porażka, prezentuje się jak ogór.

  4. thegodnr12 pisze:

    Ricky wow. Tak samo kuzyn z tymi trojkami what?

  5. walt pisze:

    James się chyba kończy. Niestety ale taka jest prawda. Młodszy nie będzie, a kontuzja pleców to poważna sprawa dla gracza który głównie swoją grę opiera na warunkach fizycznych. Widzieliscie jak Varejao rzucił mu piłkę na alleya a Lebron ledwo co ją złapał i jakoś wydusił lay upa? Coś jest na rzeczy, 4/11 FT? Zapewne sztywne plecy mają z tym dużo wspólnego, że nie może złożyć się do rzutu. Wróżę mu jakieś 3 tygodnie absencji jak w zeszłym roku na podreperowanie zdrowia.

    • nooo pisze:

      Po dwóch meczach wieszczenie końca całej kariery… Przenikliwość umysłu godna Polaka hejtera :))))))

    • mrph pisze:

      Fakt, trochę za wcześnie na mówienie o kończeniu się Jamesa ;)

      Nawet, podkreślam, nawet jeśli z plecami coś jest na rzeczy, to gracz jego pokroju zwyczajnie zmieni styl gry na mniej atletyczny i podkoszowy – będzie się koncentrować na rozgrywaniu z obwodu i rzutach dystansowych i półdystansowych. I nawet przy takiej grze James będzie kręcił 20+ pts i 8+ asyst bez większego wysilania się.

      Kurczę, takie wieszczenie, podobnie jak przepowiednie Craba nt. Spurs, bierze się chyba bardziej z nudów i chęci napisania czegokolwiek. Zwłaszcza, jeśli zna się historię drużyny z San Antonio :)

    • troy pisze:

      W tym meczu Miśki miały dobre tylko 2 minuty na samym początku kiedy CAVS grało zbyt luzacko, nawet James, co Courtney Lee od razu wykorzystał na 2 przechwyty i szybką kontrę. Potem obrona na obwodzie Grizzlies a raczej jej brak pozwoliły urządzić sobie strzelnicę CAVS za trzy punkty. Było 26-10 kiedy trener zdjął Jamesa i co w tym dziwnego ? Gdzie się skończył ? To bardzo dobrze, że trener widząc kolosalną przewagę zdejmuje swoich najlepszych graczy. Love zbierał ofensywne zbiórki i ciskał trójki, wyglądał o wiele lepiej i bardziej zmotywowany niż dotąd w CAVS, Mo rozumie się bez słów z Jamesem i świetnie prowadzi grę, za chwilę zmienia go młody kangurek i wygląda to równie dobrze jak nie lepiej, Mozgow spadł im z nieba, świetnie pracuje nogami i ma szybkie ręce, chciałbym kiedyś zobaczyć Marcina jak z taką naturalną łatwości łapie bardzo szybkie podanie i spokojnie punktuje jak podanie od JR, mój „ulubieniec” JR wypił przed meczem dwa wiadra świeżo parzonej melisy i zagrał świetny mecz, podawał, punktował, nie latał po udanej akcji z łapami w górze i nie pompował się a wracał zaraz z opuszczoną głową do obrony, takiego go chcemy widzieć. Dziadek Jefferson właśnie takie pozycji w zespole potrzebował- wejść na chwilę, rzucić parę trójek i zejść, w tym meczu ciskał jak w transie chyba się nawet nie pomylił za 3. Cavs to kompletny zespół już teraz co niejako rozwiewa moje wątpliwości co do stawiania ich jako numer jeden do mistrzostwa przez ekspertów. A przecież nie grał bardzo ważny gracz jakim jest Irving, tu trochę będzie zagadka czy jak wróci będzie miejsce dla rewelacyjnie rozwijającego się Cunningham’a to mnie trochę martwi i brak zabezpieczenia na pozycji centra jakby wypadł Mozgow. Póki co jedynym minusem CAVS to faule Tristan Thompson (bardzo głupie, niepotrzebne) ale na pewno nie forma James’a. O Grizzlies nie ma co pisać bo ten mecz na pewno zaniepokoił ich fanów, frustracja Tonego Allen mówi sama za siebie.

  6. sasoo pisze:

    Rakiety – pierwsze śliwki, robaczywki ;D

    • Triple eX pisze:

      Sasoo następny mecz z GSW więc przypuszczam, że po kolejnych śliwkach to zwyczajnie sraczki dostaniemy ;) W pierwszym meczu wszyscy zagrali słabo. Jedyny jasny punkt to Harrell.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *