Michael Carter-Williams pogrążył Chicago Bulls

Im dalej w serię – tym gorzej dla fanów Chicago Bulls – prezentują się ich pupile. Minionej nocy w United Center, podczas 5 potyczki między Bykami i Kozłami miał być koniec serii. 11055311_10153113969388463_5320160250557698623_nMiał być , oczywiście dla fanów Bulls, tymczasem podopieczni Toma Thibodeau przestają wyglądać na faworytów i tracą głowę w pojedynkach z mniej doświadczonymi rywalami. Jason Kidd zaskakuje coraz to nowymi rozwiązaniami w konfrontacji z odliczającym dni do końca pracy w Wietrznym Mieście – Tomem Thibodeau. Po spotkaniu , w którym ani na moment nie miałem wrażenia, że to Bulls kontrolują przebieg gry, mam świadomość, iż możemy być nawet świadkami siódmego meczu w serii (Kevin Love się cieszy, fani Cavs również). Serii, która miała być formalnością dla tzw. faworyta. Tymczasem zespół z pobliskiego Milwaukee poczuł krew ofiary i niczym doświadczony myśliwy zamierza dopaść krwawiącego Byka.

Dotychczas niemal w derbowym starciu jeziora Michigan, goście zdobywali przewagę grając bez Michaela Cartera-Williamsa (którego z kolei transfer był mocno dyskutowany w kwestii przydatności do drużyny i rzekomej wyższości/niższości przy oddanej osobie Brandona Knighta). 24-latek, który dotychczas imponował w meczach bez stawki, nabijając sobie statystyki, zagrał w swoim piątym występie w play off, przysłowiową, „życiówkę”. 22 punkty (10/15 z gry), przy 9 asystach, 8 zbiórkach i aż 3 blokach zdominowały starcie z nieskutecznym Derrickiem Rosem (który zaczyna nosić w rywalizacji z Bucks dwie twarze, tym razem tą gorszą…).

Rose nie był żadną przeciwwagą dla MCW , pudłując 15 z 20 rzutów z gry, grając przede wszystkim indywidualnie, słabo obsługując kolegów. Być może Derrick wepchnął się w zły trans, próbując odbić sobie fatalną stratę i przede wszystkim „zgubę” w obronie o nazwie Jerryd Bayless ?

Nawiązując do Jasona Kidda i jego pomysłów na grę; Kidd po wygraniu spotkania w Milwaukee polegał na osobie Jareda Dudley’a (tylko 1-4 z gry) na czwórce i O.J. Mayo (tylko 2/8 z gry) w roli strzelca. Minionej nocy zmienił swą koncepcję i za sprawą świetnej postawy MCW oraz drugiego bohatera – Khrisa Middletona (21 pkt) – odszedł nieco od tego schematu i jeszcze bardziej skoncentrował się na obronie. Po paru nieudanych akcjach przeciwko Tajowi Gibsonowi, Kidd przesunął Giannisa A. na pozycję numer cztery, dając Johnowi Hensonowi (8 pkt i 14 zb , znów cichy bohater spotkania) swego rodzaju „Robina” w obronie.

Jeśli mieliście okazję oglądać spotkanie, to wiecie już , iż to właśnie Greek Freak popisał się blokiem na szukającym drogi do kosza Rose’ie i uciszył United Center, czekające na wyrównanie w końcówce spotkania. Wyrównania nie było…btw. Rose stracił w tym meczu 6 piłek i nadal nie starał się szukać partnerów.

Bulls znów nie wyglądali dobrze w ataku; w ogóle nie wyglądali poza Pauem Gasolem, który z 25 pkt i 10 zb wyglądał najlepiej w serii. Jimmy Butler tym razem zagrał najgorsze spotkanie przeciwko Kozłom, trafiając ledwie 5 z 21 rzutów i również jak w przypadku Rose’a nie radził sobie z agresywną i wysoką obroną na dystansie, Bucks. Drogi do kosza nie znajdywał również Nikola Mirotić (1/6).

Milwaukee miało przed meczem serię pięciu porażek w United Center. Bulls przerwali pasmo 9 zwycięstw w domu, wliczając w nie ostatnie mecze regular season. Bucks drugi raz w serii wygrali w zdobaczach punktowych z pomalowanego (46-36) oraz drugi raz ograli Bulls na deskach (48-45). Skuteczność po stronie gospodarzy, 34% (42% Milwaukee), przypominała walenie głową w mur…Chicago w rzutach dystansowych wypadło fatalnie , trafiajac 4 z 22 prób (6/16 mieli Bucks). Oczywiście to zasługa agresywnej obrony ze strony podopiecznych Jasona Kidda.

Wracając do naszych wspólnych rozważań z ostatnich komentarzy do serii; Tony Snell dostał od swojego trenera aż 26 minut gry (najwięcej w serii , po G3, w której z dogrywką zdobył 16 oczek). Obok obrony na strzelcach O.J. Mayo czy Khrisie Middletonie rozegrał spotkanie bez celnego rzutu z gry, przy trzech próbach za trzy, kończąc mecz z zerem. Tak samo blado wypadł Mike Dunleavy Jr , który w 20 minut nie zdobył też żadnego punktu, przeciwko swojej byłej drużynie…

Bulls mają 48 h na przemyślenie swoich poczynań w obronie oraz ataku. Sama mobilizacja może nie wystarczyć na zakończenie serii w Bradley Center. Bulls zaczyna brakować talentu i finezji do pokonania niedocenianego rywala, który z każdym meczem gra coraz odważniej i z coraz mniejszym respektem – do walczącego z kłopotami – przeciwnikiem.

Chicago Bulls (3) – Milwaukee Bucks (2) 88: 94

Punkty: Pau Gasol (25 i 10 zb), Jimmy Butler (20), Derrick Rose (13), Taj Gibson (12) , Joakim Noah (10+13zb) oraz Michael Carter-Williams (22), Khris Middleton (21), Giannis A (11) i O.J. Mayo (10).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

35 komentarzy

  1. BigAl pisze:

    Zaczyna to wyglądać strasznie dla Bulls.
    Jeśli Bucks wygrywają tablicę, to coś jest nie tak.
    Chyba jednak Kidd jest geniuszem, tak jak sam grał, teraz uczy swoich zawodników. Zmienne koncepcje, stawianie na graczy, którzy mają dzień, pomysły są w przeciwieństwie do Chicago.
    Jeśli Bucks wygrają na 3:3 to wcale się nie zdziwię jak awansują do następnej rundy.

  2. Aro pisze:

    Kidd mega pozytywnie mnie zaskakuje. Patrząc jakimi on zawodnikami gra to naprawdę imponujące.
    Nie długo trzeba było czekać a po zawirowaniach transferowych znowu przyjemnie się ogląda Bucks.
    Dla dobra Bulls stawiałbym na Jimmiego – facet jest po prostu świetny. Nigdy nie rozumiałem zachwytów nad Rosem ale to już inna rzecz. Życzę sobie mecz nr 7 :)

  3. 2utakt pisze:

    To przypadkiem nie sa jelenie? Koziolki raczej nie.

    • Woy pisze:

      jeleń = deer
      Bucks = billy-goat -> kozioł

    • majecha pisze:

      Dużego jelenia nazywasz kozłem w myśliwskiej nomenklaturze amerykańskiej. Dla porównania i wzbogacenia wiedzy w Polsce jeleń to np. byk, daniel itp..

    • monty pisze:

      @Woy.
      Chodzi o kozła czyli samca jelenia. A billy-goat to cap oraz w drugim znaczeniu przyrząd gimnastyczny :-)

    • Woy pisze:

      „Dużego jelenia nazywasz kozłem w myśliwskiej nomenklaturze amerykańskiej. Dla porównania i wzbogacenia wiedzy w Polsce jeleń to np. byk, daniel itp ”

      Wątek można kontynuować w zakładce PARZYSTOKOPYTNE

  4. qumawan pisze:

    Jeszcze nikt nie wyszedł z serii zwycięsko przegrywajać 0-3 tym razem też się nie uda oszukać historii. Chyba nie wierzycie, że Bullsi zagrają tak słabo w kolejnych dwóch meczach. spójrzcie na skuteczność wszystkich z Chicago. taka skuteczność nie ma prawa się powtórzyć. Trzeba oddać Kiddowi, że zrobił z zespołu, który nie miał prawa grać w PO, drużynę, która walczy z najlepszymi. Kiedyś na pewno będzie COTY. czekam na mecz numer 6 i może 7 ale nie wierzę aby Bullsi spiepszyli to w taki sposób… to był by koniec TT w Chicago.

    • Woy pisze:

      @Rafał, w 1994 roku bardzo blisko byli Denver Nuggets, którzy w pierwszej rundzie z 0-2 i ograli najlepszą drużynę RS – Seattle Supersonics (3-2). Dalej, przegrywając z Utah Jazz w drugiej rundzie, 0-3, doprowadzili do 3-3 i siódmego meczu. Niestety 7 przegrali. Pamiętam to jak dziś:-)

  5. BigAl pisze:

    @Woy
    Czyżby chodziło o skład z:
    Mutombo
    Abdul-Rauf
    L.Ellis
    R.Rogers
    B.Stith
    I mój ulubieniec Bison Dele?
    Pamiętne czasy…i to logo Nuggets takie jak grafika z Atari!

  6. BigAl pisze:

    @qumawan
    Ktoś kiedyś będzie pierwszy…

  7. qumawan pisze:

    ja osobiście nie pamiętam tej serii. Jeszcze nie moje czasy z NBA. Wojtek trzymaj kciuki za swoich Bulls aby odbudowali się przed meczami z Cavs. i przede wszystkim aby Cavs grali bez Miłości i Boksera wtedy Bullsi mają szanse ugrać coś. Cavs w pełnym składnie są raczej nie doogrania przez Bullsów.

  8. Robak pisze:

    Jestem dumny z Bucks i trzymam za nich kciuki od początku sezonu. Mówiłem, że namieszają i tak się dzieje. Szkoda tego 0-3… Serii pewnie nie wygrają bo za duży wykopali sobie dołek ale niech walczą ile się da i „okrzepną” w PO. Wierzę w Kidda i chciałbym w przyszłym roku dalszego progresu.

  9. Monty pisze:

    @BigAl:
    B. Stith i Reggie Williams. Bez D.Ellisa

  10. BigAl pisze:

    @Woy
    Rok później doszedł Dale Ellis i Jalen Rose- pierwszy wysoki pg po Magic’u

  11. GPRbyNBA pisze:

    Jaki tam Carter-Williams? To Byki same sie pogrążają a właściwie to Rose pogrążył ich w tym meczu.
    Tak naprawdę w tej serii nie chodzi o obronę tylko o atak.
    Byki preferują statyczny styl gry a Kozły bardzo dynamiczny.
    W tym meczu było to widać.
    Ociężałe Byki stały a żwawe Kozły robiły kółka aż któryś z nich został na czystej pozycji.
    Grających statycznie da się łatwo bronić a z ciągle biegającymi (przypomina mi się czas Korvera w Chicago) już nie jest tak łatwo.
    A energia i zaciętość jaką w obronie dysponują Kozły sprawia że Byki się gubią.
    Także są to te same bolączki od bardzo długiego czasu dlatego chyba faktycznie trzeba zmienić trenera bo ten obecny nic już do gry nie wniesie.
    Rose w tym meczu zawalił kompletnie. Był znakomicie odcinany od wejść pod kosz, 3 mu nie siedziały i mentalnie sie pogubił. Kompletnie nie miał pomysłu na grę, źle rozprowadzał piłkę co w połączeniu ze statyczną grą przyniosło 6 mecz. Obrona obroną ale Byki musiały odrabiać straty a przy tak dysponowanym Derricku to niemożliwe. Dlatego wpuścił bym na dłużej Brooksa i kazał mu robić wiatr i podawać do lepiej ustawionych. A jeśli nie Brooksa to zagrał bym bez typowego rozgrywajacego. Gdyby nie Butler byłby pogrom! Butler który tez nie grzeszył skutecznością ale jakiś tam pomysł na zdobywanie punktów przynajmniej miał.

    • Adrian89 pisze:

      Chłopaku Ty to już totalnie odlatujesz. Głupota goni głupotę

    • Woy pisze:

      Chciałbym odpowiedzieć wyszło na moje/nasze etc. ale…

      …możemy spokojnie odkurzyć dyskusję (który to już raz;-)
      dlaczego upierałem się przy pozostawieniu DJ Augustina.
      Jest mocny na pickach, również potrafi penetrować i gra więcej z kolegami od Rose’a. Pcha pierwsze podanie do kontry (nie jest to zaletą Rose’a).

      Baa. napisałeś w większości o rzeczach które streściłem – czyli odpowiedzią na skład Kidda mógłby być tandem Augustin (1) i Rose (2) dalej Butler (3) . Dynamika i tempo rośnie…

      Ta statyczność Thibsa jest denerwująca, zwłaszcza, kiedy Mirotić wchodzi na trójkę (złośliwi powiedzą można w rogu postawić krzesło i wyjdzie na to samo;-) Kozły praktycznie prezentują energię i agresję w obronie jaka jest zawsze widziana w play off, ale nie w Chicago od pamiętnych porażek z Wizards.

      Pomysły na atak w Bulls praktycznie dziś nie istniały, był Derrick, Jimmy i pewny Gasol. Sami oni meczu nie wygrają i wg mnie jest to ostatni wspólny taniec, części zawodników (Gibsona, a może i Butlera).

      Co do trenera, Mike Malone lub Mark Jackson wiedzieliby co zmienić i jak poprawić atak Chicago. Co do Hoiberga, nie jestem pewien…

    • GPRbyNBA pisze:

      J też byłęm przeciwny odejściu Augustina ale jego już tu nie ma więc zostawmy go w spokoju.
      Trzeba szyć z tego co się ma. Zdjął bym Derricka nawet kosztem Defensywy w której niby coś tam grali ale MCW swoje robił. Im potrzebne były punkty a z Derrickiem w takiej formie nie było o tym mowy.

  12. BigAl pisze:

    Historia Panowie, aż się łezka w oku kręci!

  13. Mateło pisze:

    Tak się wszyscy czepiacie tego Rose, ale to przecież nie on sam trzyma się na boisku 42min.? Gdzie był w tym momencie GENIUSZ Tom i jego taktyczne majstersztyki? Po co forsować gościu, który gra pierwszy raz od 3 lat w PO i do tego niedawno wrócił po kontuzji. Rose jak to Rose, nie ma dobrego rzutu i do tego Bucks świetnie kryją i nie dają mu wejść pod kosz. Brooks w tym meczu zagrał 5 min. i miał 2/4 5pkt. Okej jest słaby w obronie, to można była wstawić (tragicznego) Hinricha. Z tego co niedawno mówił o nim Tibs, cytuje: Thibodeau on what Hinrich brings:”Veteran experience. Big shotmaker in the 4th quarter. Plays 2 positions. Guards. Makes team function well”

    To gdzie ta konsekwencja u Toma skoro teraz w ogóle Kirk nie gra?…Facet się strasznie pogubił i nie wie co robi. I dokładnie to samo odzwierciedla drużyna Chicago, która nie ma pomysłu na grę. Bucks świetnie kryją, i dobrze podwajają. Wystarczy, że zatrzymają Butlera i jest pograne. Mają spore szanse na odwrócenie rywalizacji, bo wiedzą co mają grać. Tom już dawno zapomniał o rotacji (Rose 42min. i Butler 46) i nie korzysta z rezerwowych. Powiecie, że ich nie ma? Ale to on odpowiada za to, że został Kirk a pozbyto się DJ Augustina, a do tego Kirk ma opcja w swoim kontrakcie…to wszystko jest konsekwencją tych poczynań i na szczęście jest to ostatni sezon Toma w Chicago ;)

  14. amon pisze:

    Bison Dele to Brian Williams, dobrze pamiętam??
    Packman nie wygrał SDC, ale paczki miał zacne…
    Ogólnie Nuggets lat 90′, super.
    Pamiętacie, jak Abdoul-Rauf był z panieńskiego?
    Nuggets w tym sezonie nie mieli już strojów rodem z atari, że niby pikseloza (z tymi pseudogórami). Za rok nadszedł Rodney Rogers i to był team, który uwielbiałem. Taka ciekawa dyskusja o czasach retro, a ja niestety czasu nie mam:(

    Pamiętacie płaczącego Mutombo po 3_2 z Sonics??

    • Woy pisze:

      KRZYSIEK DŻAKSON (Chris Jackson)

    • BigAl pisze:

      Rodney Rogers już był w Nuggers w 1994r.
      Amon przyjacielu załapałeś o co mi chodziło z logo!
      Pamiętam płaczącego Dikembe…
      Dobrze pamiętasz, że Bison Dele to Brian Carson Williams, niestety już nie żyje.

  15. amon pisze:

    Brawo Woy, 5+.
    Allan, faktycznie Rogers draft 93′, ale potem oddali go do Clipps za McDyessa i coś Brent Barry był zamieszany w trade jako #15 chyba pick.
    To już były czasy, jak NBA na dsf się oglądało.

    P.S. dzisiejszy typer, masakra.CCPrice, czemu bez sensacji akurat dziś? Ja miałbym 2/3, ale ogólnie słabo

  16. Triple eX pisze:

    Do lepiej zorientowanych.. czyli pewnie @Woy… Dlaczego przy tak TRAGICZNEJ skuteczności Butlera i Rosa, którzy razem oddali 41 rzutów na skuteczności mniejszej niż 25%, Thibs nie rotował? Obaj grali grubo ponad 40 min, a ich występ to była farsa… Dlaczego Brooks nie dostał szansy? Co z Hinrichem? No przy takim występie to ja bym nawet Moora próbował… O co więc chodziło Thibsowi? Jakieś pomysły?

    • Woy pisze:

      Serio, zabij a nie wiem:-) Tego meczu jak i poprzedniego nie dało się oglądać w wykonaniu ataku Bulls. Patrząc na minuty Brooksa i analizując fakt, że bywał starterem to policzek dla niego. Nie wiem czy TT jest tak pewny swojego zwycięstwa w tej serii i uważa , że jego klasowi gracze w końcu się obudzą czy nie widzi pewnych rzeczy.

    • szybos pisze:

      w meczu numer 4 oczy krwawiły przy stratach teraz krwawiły przy rzutach… ciekawe przy czym będą krwawić w meczu numer 6 ?

    • delta49 pisze:

      Hinrich w ciągu 2 minut miał -9 więc to chyba wszystko w temacie gry zespołu z nim na parkiecie ;)

    • czarnykapelusz pisze:

      Bo trenerowi byków kosmici najwyraźniej ukradli talent… :(

  17. CCPrice pisze:

    @Amon już szkoda gadać o moich występach w PO;) byle niespodzianki przewidzieć
    @Woy Hoiberg może się sprawdzić! Prawdopodobnie znacznie ulepszyłby ofensywę. Także oparcie gry ISU na Niangu mogłoby zostać przeniesione do Bulls na Butlera.

    • Woy pisze:

      @Książę a nie myślisz, że zabraknie mu autorytetu u graczy? Malone miał świetny kontakt z graczami, z kolei Jackson większy autorytet. Hoiberg miał ostatnio problemy zdrowotne i nie wiem czy to nie zahamuje jego drogi do NBA ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *