Nadzieja umiera ostatnia czyli Bulls poza play offs. Apetyt Wizards rośnie

marcin gortatTo była seria przypomniająca walkę upadającego i bezsilnego pretendenta z młodym, głodnym sukcesu debiutantem. Chicago Bulls po kilku z rzędach podejściach do finału konferencji znów zawiedli oczekiwania swoich fanów i przegrali z kretesem, uznając wyższość energicznej i pałającej wolą walki ekipie Washington Wizards. W trzech ostatnich występach kończących ich play offs, kiedy Chicago Bulls miało przewagę parkietu przegrywało wszystkie serie (Heat 2011, Sixers 2012, Wizards 2014). Wszystkie serie były pod kierunkiem Toma Thibodeau, w których szkoleniowiec Byków zmagał się z przemęczeniem zawodników, kontuzjami graczy i krótką ławką (nieco na własne życzenie).

Tym razem było podobnie, gdyż Bulls nie mieli odpowiedzi na grającego najlepszy mecz w serii Johna Walla (24pkt) i wracającego po jednomeczowym zawieszeniu, Nene (20pkt). Bulls zginęli swoją własną bronią, czyli defensywą. Wizards zmusili ich do niskiej skuteczności z gry, a co za tym poszło 28pkt zdobytych przez Chicago w drugiej połowie. Bulls żegnają się z play offs w fatalnym stylu.

Bulls zagrali na 33% z gry czyli najniższej skuteczności w serii, po raz czwarty przegrali walkę o zbiórki (43-49) i znów nie potrafili przeprowadzić kontr (2 punkty). Chicago, które ma w swoich szeregach Noah, Gibsona i Boozera zdobyło tylko 18 oczek w strefie podkoszowej. Coś co miało być ich domeną, stało się bolączką i piętą achillesową w meczu numer 5. Najgorzej dla Bulls – dwie ostatnie akcje , które teoretycznie mogły doprowadzić do dogrywki – rzuty Boozera i Butlera – były wykonywane spod samej obręczy (przy nacisku rywali).

Chicago poddane naciskom Wizards popełnili 10 z 11 strat podczas II połowy meczu. Ponadto drugą kluczową statystyką okazały się zbiórki w ataku i aż 8 ze strony Wizards podczas kluczowych i ostatnich trzech minut meczu. W dodatku , w ferworze walki kontuzji skręcenia stawu skokowego nabawił się Taj Gibson…czyli jedna z najjaśnieszych postaci całej serii.

Tom Thibodeau znów nie mógł liczyć na swoich strzelców i tak D.J. Augustin zakończył mecz z wynikiem 1/10 z gry, Mike Dunleavy znów wrócił do słabego grania i skuteczności 2/8, a Jimmy Butler znów nie spisał się w roli snajpera, notując 6/15. Jeśli do nich dodamy 3/10 Taja Gibsona i 4/12 Carlosa Boozera to ujrzymy pełną słabość ofensywy Chicago. Thibs był nadal uparty, nazwiska Brewera, Fredette, Mohammeda czy Amundsona znów były mocno przyklejone do krzeseł.

Z drugiej strony drużyna , która wygrała 6 z ostatnich 8 potyczek z Bulls, imponowała dojrzałością i realizacją określonego planu. Randy Wittman znów mógł polegać na Nene, który z kolei trafił 10 z 17 rzutów, zapisał na koncie 7 zbiórek i 4 asysty. Baliśmy się jeszcze przed startem serii o brak doświadczenia Johna Walla (24pkt-7zb-4as) i Bradley’a Beala (17pkt-5zb-4as i 6/13 z gry), ale poza pierwszym spotkaniem, obaj wypadali bardzo pozytywnie , doprowadzając topową defensywę NBA sezonu zasadniczego do upadku…

Obawialiśmy się również o brak doświadczenia trenerskiego Randy Wittmana i zerowe osiągnięcia na tym polu. Tymczasem Wittman wykorzystał swoich najbardziej doświadczonych zawodników jak Nene (12 punktów meczu zdobył przy Noahu) i Trevor Ariza (X-factor tej serii, który pokazał Bulls jak wielką stratą jest oddanie Luola Denga; 6pkt i 9zb). W końcu Wittman doprowadził Wizards do pierwszych play offs od 2008 roku. Co ciekawe, przygoda Wizards może trwać dalej i w najlepsze, bo niewykluczone, że za chwilę trafią na łatwego przeciwnika jakim może okazać się Atlanta Hawks. W końcu , jeśli ktoś w sezonie zasadniczym powiedziałby w twarz Marciowi Gortatowi, że z Wizards stanie przed szansą awansu do ECF to nasz jedynak z NBA potraktowałby to jako żart 

Wizards są w gazie, Czarodzieje mają przed sobą przyszłość, jednak ważne jest by zachowali dystans i nie celebrowali zbyt długo zwycięstwa nad Bulls. Ważne będzie ponowne zebranie się w sobie i próba ogrania kolejnego rywala (zwłaszcza, kiedy dojdzie do starcia z Hawks). Z drugiej strony, jeśli nawet staną do starcia z Pacers (w co wierzy coraz mniej fanów NBA) to i tak nie będą na straconej pozycji.

Rzut oka na drużynę z Chicago: Tom Thibodeau powoli przyszywa sobie łatkę „Mistrza Regular Season” i stosując wąską rotację kolejny raz przegrywa ze zmęczeniem , kontuzjami czy brakiem należytej ofensywy. Problemy kadrowe i brak strzelców Bulls to jedna strona , ale faktem jest czytelny i przejrzysty oraz słaby styl Chicago w ostatnich latach gier play offs. Podobny sygnał alarmowy wysłali przed dwoma laty Bykom koszykarze Sixers i byli podopieczni Douga Collinsa, którzy w podobny sposób ograli rywala, obnażając słabą rotację i brak dystansowych strzelców. Co ciekawe, podczas drugiej kwarty aplauz od publiczności zebrał siedzący na trybunach United Center – Ben Gordon. Sternicy klubu z Illinois znów przegrali ze swoim ekonomicznym zarządzeniem klubu, oddaniem lidera – Luola Denga (doświadczonego i zaprawionego w bojach play offs zawodnika) czy totalnym brakiem ofensywnych wirtuozów. Jednak , niedoświadczona Jaskółka – DJ Augustin – play offowej wiosny w Chicago nie uczyniła. W ostatnim meczu sezonu 2013/14 znów swoje słabości pokazali nam weterani jak Carlos Boozer i Kirk Hinrich, dla których zdecydowanie powinny to być ostatnie minuty gry w Wietrznym Mieście. Bulls potrzebują mocnej przebudowy, bowiem potencjał większości weteranów mocno się wypalił, a Derrick Rose nie gwarantuje sukcesu w postaci awansu do drugiej rundy play offs. W końcu konkurencja nie śpi!

Wynik: Chicago Bulls – Washington Wizards 69:75 (15:23, 26:18, 11:20, 17:14)

Strzelcy: Butler 16, Hinrich 16, Gibson 12 – Wall 24, Nene 20, Beal 17
Stan rywalizacji: 4:1 dla Wizards, awans do II rundy

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

29 komentarzy

  1. Mateusz pisze:

    Dobry wynik. Czarodzieje niech zbierają dalej doświadczenie w play-offs. Naprawdę momentami ogląda się ich bardzo dobrze.

    Bulls natomiast, tak jak zaznaczone zostało w artykule, padli ofiarą własnej polityki. Brak liderów, ławka przyspawana do krzesełek, itd…

  2. Ragim pisze:

    Marcin robi różnice w obronie ale w ataku jest strasznie drewniany… miewał już przebłyski w RS ale PO wygląda fatalnie a szkoda. Może w następnej rundzie będzie lepiej w końcu w 5 meczach grał przeciwko najlepszemu obrońcy ligi… LOL !

  3. GPRbyNBA pisze:

    Booz – antybohater meczu
    Żadnego z niego pożytku w obronie a w ataku gra jak odmóżdżony.
    Przepycha sie pod koszem zamiast podać co doprowadza do straty lub niecelnego rzutu.
    Po raz kolejny już stoi w strefie obronnej i czeka na błąd 3 sekund. Dodatkowo głupio fauluje.
    A to wszystko za jedyne 15.300 za sezon
    Naprawde nie wiem czemu gdy Gibson skręcił kostke wszedł za niego Booz.
    Nie można było wprowadzić kogoś kto lepiej broni i może sie wykazać? Choćby Snella.

    Tibs moze i jest dobrym asystentem od defensywy ale trenerem jest słabym.
    Co sprawiło że Byki kilka lat temu grały dobrze? Zaj*** skład i dobra defensywa. Przy takim składzie nie trzeba było być dobrym trenerem. Wystarczyło ich poukladać w obronie.
    Trener oprócz układania w obronie powinien poukładać grę w ataku a Tibs tego nie umie.
    Zawodnicy miotaja sie zatem, nie wychodzą na czyste pozycje, nie wchodzą pod kosz na podanie a pod koniec czasu przepychają sie bezsensownie lub rzucają z nieprzygotowanych pozycji.
    Zauważyliście ile Byki miały rzutów które wpaść powinny i innym by wpadły?
    Jeśli nie wpadają bo gra jest chaotyczna i zawodnicy rzucają na siłę to trzeba rozpisać im proste akcje, zasłony, zagrywki pod kosz. Tis tego nie umie.
    Zauważyliście jak czasem każe spowolnić kontratak? Słychac jego krzyki. Mogą być łatwe punkty z czystej pozycji a mamy jazdę na pograniczu czasu. Czemu? Bo Tibs dba o marnotrawienie czasu. Dzięki temu rywal ma mniej akcji więc obrona traci mniej punktów i przoduje w tej klasyfikacji.
    Na koniec tylko tym jednym zdaniem wspomnę o piątce niewykorzystanych zawodników na ławce.

  4. Mr. Cental pisze:

    Zgadzam się z opinią autora, Thibs w RS kręci super numerki i zarzyna drużynę, która w PO wygląda zazwyczaj dramatycznie, bez formy i niczym nie może zaskoczyć rywala. Do tego bardzo okrojona rotacja. Potrzebne zmiany od zaraz, bo nie dość że nie da się ich oglądać, to jeszcze wyników brak. Z drugiej strony gratulacje dla MG4, życzę Atlanty i ECF przeciwko Miami! Washington ma ciekawy zespół i jak się wzmocnią np Monroe, to mogą na dłużej zagościć w TOP 4 wschodu. Biorąc pod uwagę że Indianę czeka chyba przebudowa, Brooklyn już młodszy nie będzie, Toronto grało ponad możliwości w RS a Miami? …no właśnie, w lipcu zobaczymy co z nimi.

    • zdzichuspodbloku pisze:

      Arison na pytanie na ile procent Big Three zostanie w Miami odpowiedział, że na 100%.
      Na ile to zasłona dymna, a na ile prawda tego nie wiadomo.

    • GPRbyNBA pisze:

      Czemu w RS Byki wygrywają? Przy słabej obronie jeszcze jakoś trafiają ale gdy nadchodzi czas Playoffs i rywale bronia lepiej to atak Byków nie istnieje.
      Mówiłem o tym juz przy walce z Miami 2 sezony temu – gdy potrafisz rzucać to przy dobrej obronie dasz sobie radę jednak gdy tego nie potrafisz dobra obrona przeciwnika sprawi że twoja skutecznośc będzie żałosna. Tym bardziej żałosna będzie gdy trener nie nauczy zawodników odpowiedniego zachowania w ataku i zamiast dynamicznych akcji spowalnia grę co czyni ją statyczną i przewidywalną. Wtedy rywale mają szansę na lepsze krycie a ty musisz sie przepychać i kombinowac co skuteczności oczywiście nie służy.

      Także ja wcale nie uważam że trzeba zatrudniać jakiegoś superstrzelca pokroju Melo który weźmie na siebie ciężar zdobywania punktów. Uważam że można by zatrudnić 2 dobrych strzelców i usprawnić grę w ataku. Bo co da Carmelo? Chicago nadal bedzie miało określoną liczbę rzutów na mecz. Trzeba po prostu sprawić że będa trafiać. Nie musi robić tego jeden zawodnik mający po 20 rzutów na mecz. Może to być rola 2 zawodników którzy mają niezłą celność a reszta to dobrze rozpisane akcje gdzie przy czystych pozycjach i braku akcji na siłe celność sie poprawi. Augustin potrafi trafiać jednak musza to być rzuty niewymuszone. To samo np Butler. Zamiast przepychać sie pod koszem i próbować czasem po 3 razy wystarczy machnąć ręką (jak to Wizard pod koniec meczu robili) i wykreować sobie lepsza pozycję. Wtedy skuteczność również będzie lepsza.
      Ale Tibs musi im dawać takie przykłady bo niektórzy zawodnicy na boisku po prostu nie myślą i nie wyciągaja wniosków. Tibs musi im pokazywac właściwą drogę, właściwe zachowania w ataku a on tego chyba nie robi.

    • GPRbyNBA pisze:

      ehh (brak edycji)
      Tibs to trener jednowymiarowy. Myśli tylko o jednym. O katorżniczej pracy w obronie.
      Jego wieloletnia praca jako asystenta od obrony sprawiła że myśli jednowymiarowo i mało błyskotliwie, że sie boi ryzykować i postawić na młodych i głodnych sukcesu i woli sprawdzony kilkuosobowy skład który wyżyna przez to do granic wytrzymałości.

      Nie łudźcie się . Tibs nie odejdzie. Nie po to podpisywali z nim wieloletni kontrakt by teraz go wywalać. Może ewentualnie mieć pogadankę z właścicielem który mu przypomni o wykorzystaniu składu. Zresztą tak jak my tu tak i w US kibice równiez z tego powodu szaleją.
      Także wg mnie trzeba by Tibsowi dolepić jakiegoś dobrego asystenta od ataku i zmusić do większej rotacji.

  5. DarekZKA pisze:

    4 lata pod rząd ten sam problem i mądre głowy zarządzające nie są wstanie nic wymyśleć ,żeby jakoś temu zapobiec. I do tego trener ,który myśli że jego zawodnicy to roboty i bedą przez 82 spotkania w RS + PO grali na najwyższych obrotach. Przecież każdy trzeźwo patrzący kibic wie ,że takie coś nie będzie funkcjonowało należycie, a tym bardziej przez kilka lat. Obawiam się niestety ,że za rok będziemy pisać podobnie…

  6. czarnykapelusz pisze:

    „Nieco na własne życzenie” ?? Temu gościowi powinni powiedzieć, że to nie piłka kopana i może zmieniać do woli. Zajechał skład i aż ciężko było na to patrzeć… W pewnym momencie wydawało się, że Noah zemdleje, a kirk padnie na zawał, a na ławce zawodnicy, którzy mogli by coś do gry wnieść. Dawno też nie było widać aż takiej niemocy byków w ataku, zespoły w amatorskiej lidze w moim miasteczku mają więcej rozpisanych zagrywek niż Thibs. Ech, szkoda gadać, czas na zmiany. A nam, fanom byków pozostaje to co zwykle – czekać na nowy sezon :/

    A z drugiej strony gratulacje dla Wizards, liczę, że przy dobrej grze są w stanie skopać miami (które nie koniecznie w ECF zawita) :) Chłopaki potrafią grać i jeśli się nie spalą to kto wie…

  7. Cosmo111 pisze:

    Awansowała lepsza ekipa, tyle można powiedzieć. Bulls zagrali bardzo słabą serię, nawet Bobcats mi się bardziej z Miami podobali szczerze mówiąc. W Chicago lider/strzelec potrzebny od zaraz, albo niech zatrudnią Pringlessa :D Thibbs będzie robił treningi defensywne, a Mike odpowie za atak…

  8. lordam pisze:

    Taka naszła mnie refleksja, może trzeba dziękować Thibsowi że jakimś cudem poskładał chłopaków i awansował do PO?
    Nie pamiętacie co 90% mówiło po oddaniu Luola? Będą się bić o top5 draftu a tymczasem Thibs mimo braku swojego lidera, to tak samo jakby Indiana straciła George, ciekawe gdzie by byli dalej?

    Bulls grali ponad swoje umiejętności, grali na olbrzymiej intensywności zajeżdzając rywali, a w PO gdzie intensywność jest jeszcze większa zajechali sami siebie.

    Ja dalej twierdzę, że bullls przegrywają przez swoje skąpstwo.
    Twierdzicie, że Thibs gra defensywnie, a jak on do cholery ma grać mają 2,5 ofensywnych graczy? Augustina, Dunleavy’ego i Booza?
    Już nawet ultra defensywni Grizz mają więcej opcji gry (Conley, Miller, Z-bo- Gasol, Lee, Prince).

    Bulls zrobią wielki błąd w momencie kiedy wyrzucą Thibsa a zorientują się dopiero w momencie kiedy będzie gorzej, zresztą czy tak nie było już kilka razy? Nie podpisanie BG7, Denga?.
    Jakoś ani jedno ani drugie nie wzmocniło docelowo Bulls.
    I tak mają więcej szczęścia niż rozumu, że podpisali za psi pieniądz Gibsona bo teraz tak łatwo im by nie było.

    Dopóki będą brali ludzi po taniości (butler, Lou, James), cholera nie dziwię się że Tom nie wyprowadzał ich na parkiet jeśli są nie przygotowani kompletnie do fizycznej gry Wizz. Żaden z nich nie jest shooterem żeby stanąć w rogu lub na 45* i rzucać.

    • GPRbyNBA pisze:

      wiesz.. nie było by problemu i pretensji do tibsa gdyby dał pograć ławce.

      Co do playoffów to Chicago by w nich nie bylo gdyby nie słaby wschód.
      Na wschód gdzie kilka drużyn „flopowało” ten skład wystarczył jednak gdyby Byki miały grać na zachodzie pewnie nie doczłapali by do granicy 40 -42 (czyli minnesoty).
      Z tym ze tibs powinien zostać nie tyle sie zgadzam co twierdze że nie ma innej opcji.
      Potrzeba mu tylko dobrego asystenta i małej reprymendy (którą zapewne właśnie dostaje).
      Poza lepszymi graczami oczywiście.

    • wojno pisze:

      mimo wszystko każdy z tym składem by awansował do PO na słabiutkim wschodzie.

  9. lordam pisze:

    Chochlik się wdał, nie butler w 3 linijce od końca, a brewer

  10. Finley pisze:

    „W ostatnim meczu sezonu 2013/14 znów swoje słabości pokazali nam weterani jak Carlos Boozer i Kirk Hinrich, dla których zdecydowanie powinny to być ostatnie minuty gry w Wietrznym Mieście.”

    Co ty Woy masz z tym Hinrichem? Przecież tylko on trzymał Ci Byków w grze. Wall w całej serii grał na skuteczności grubo poniżej 40%, a jeszcze w ostatnim meczu jako jedyny trzymał ofensywę. Spójrz lepiej na DJ Augustina, tragiczna skuteczność, a za to co zrobił przy trójce Walla, kiedy było -3 to powinien już w ogóle się nie podnosić z ławki. Ofensywne zbiórki pod koniec meczu przez Wizards pokazują jedno. Thibs zajechał ten zespół.

    Kurde, Hinrich do Mavs, poproszę bo go nie doceniają.

    • Woy pisze:

      już podałem Ci w poprzednim komentarzu po G4. Spójrz w jego i Augustina plus/minus
      widzisz jego szkolne straty i zguby piłki na koźle (co nie powinno istnieć dla PG) lub podania w ręce rywali? Jego tempo gry jak już pisałem jest porywające , ale na ligę francuską lub polską.

      Dziś Hinrich znów dwie straty i zero strat Augustina.

      W G4 Hinrich 3/12 z gry i 4 straty plus/minus -6

      W G3 plus/miuns -4, 2/4 z gry

      Może dobry na zmiennika, na 15, ale nie na S5 i 30 minut!

      chcesz to niech gra w Dallas i chętnie się zamienię za Harrisa :-)

  11. Mr. Cental pisze:

    No pewnie amnestia dla Boozera stanie się faktem, a na niego już ponoć czekają Miami z otwartymi rękami. Tam ma kto bronić a rezerwowy tur pod kosz z minimalną gażą (płacić resztę będą Bulls) przyda im się. Też obstawiam, że całe BIG 3 zostanie, bo niby po co i gdzie mieli by odejść? Jedynie sens miało by dla Bosha przenosiny do RAKIET jako strech four + doświadczenie, ale po co ma ryzykować jak tu dynastia.
    Co do Bull to po eksmisji Boozera, Gibson wskoczy do pierwszej piątki, no i należy zadbać o back up frontcourtu. Strzelca na SG/SF dalej nie widzę. I jest problem z PG. Trzeba zaufać Rose’owi, który nie powinien grać back 2 back i max 25 min w meczu (co się juz kłóci z filozofią Thibsa), a Augustin się starał, ale w PO nie udźwignął presji i chyba potrzebny ktoś lepszy. Dopóki nie przyjdzie tam porządna miotła (a nie przyjdzie) to widzę tam marazm i balansowanie na pozycjach 5-10 i max I runda PO (chyba że przez przypadek/kontuzje/gorszą formę wejdą dalej) przez najbliższe 3 lata.

  12. iglo13 pisze:

    najgorsze dla bulls jest to ze po powrocie Rose wcale nie bedzie lepiej bo ten zawodnik najprawdopodobniej bedzie cieniem samego siebie

  13. darek pisze:

    Bulls jak pisałem już wiele razy większą kaierę by zrobili w NFL niż w NBA.
    Zero umiejętności w ataku.

  14. amon pisze:

    Ja zupełnie z innej beczki. Mamy tydzień spokoju od Washington Wizzards w Canal+/nsport. Yuppie!!!!. Może Rockets zobaczymy z Blazers w końcu,albo LAC-GSW

    • GPRbyNBA pisze:

      co ty z tym canal + ?
      Od czego jest internet.
      Tu mozesz oglądać jaki mecz chcesz więc o co chodzi?
      Że lepsza jakość? NBA to nie Avatar żeby oglądać jakieś wodotryski.

  15. saturn pisze:

    Iglo13
    daj odrobinę nadziei umęczonym fanom Bulls (jak ja). Bardzo proszę!!! Różyczka jak wróci to musi wymiatać… przynajmniej trzymajmy się tej wersji do jego powrotu.

    Przerażające jest to, że w tak doświadczonej organizacji jak Chicago Bulls sytuacja co roku wymyka się z pod kontroli. Aż takie poparcie ma Tibs, że nikt nie krytykuje jego pracy?
    Nawet jeśli Rose wróci w przyzwoitej formie (na wysoką nie liczę), to wciąż zdecydowanie za mało. Potrzebni są dobrzy zawodnicy na pozycję nr 2 i 3. No i dużo dłuższa ławka…

    DJ Augustin bardzo dobrze żeby został, to taki energetyczny zmiennik, który może grać na pozycji nr 1 lub 2 wymiennie (wszak rzuty z dystansu nie są jego słabą stroną) jest bardzo potrzebny. Pamiętacie co było jak nie przedłużyli kontraktu z Nate’m R. Słabo było, podobnie jeśli nie przedłużą kontraktu z Augustinem. Zmiennik na 1-nkę jest niezbędny. Podobnie Butler, który ofensywą nie zachwyca, ale to wciąż rozwojowy zawodnik.

    Hinrich, Dunleavy i Boozer to panowie, którzy dużo zarabiają, a grają bardzo nierówno. Po za tym najlepsze lata mają już chyba dawno za sobą.

    Mam nadzieję, że jednak Melo wybierze Chicago, a jak nie, to kilku młodych z potencjałem (Stephenson z Indiany lub Turner), będzie tego lata w czym wybierać.

    • iglo13 pisze:

      obawiam sie ze za rok to Rose może byc przepłaconym zawodnikiem, po kontuzji to będzie zawodnik pokroju Augustina, ale miałem nie dołować fanów Bulls….

  16. amon pisze:

    A mecz nr 5 w Chicago-kaszanka,mielonka,rąbanka-słowem,pies pomielony z budą.

  17. amon pisze:

    Nie mam takich możliwości,chyba że od gęby odejmę sobie i innym. Po to mam kilkadziesiąt cali w tv.Poza tym jestem wychowany na polskim komentarzu,od dziecka każdy mecz był świętem,od Szaranowicza i Łabędzia,nawet jak komentarz marny,to jednak polski. Nie jara mnie ględzenie po angielsku z amerykańskim skrzywieniem zwłaszcza,że mój rocznik był ostatnim,który w podstawówce miał narzucony język rosyjski,więc w „angliku” mam ewidentne braki. Więcej zrozumienia dla retro-fanów. Poza tym,to jest NBA w Canal+,a nie Wizzards w C+.

    • GPRbyNBA pisze:

      najwyższy czas dokształcać sie angielskiego.
      Ja tam nawet gdybym mógł to nie zamienił bym amerykańskich komentatorów na Szaranowicza

  18. amon pisze:

    Pewno masz rację,przyjacielu. Dzięki za tą bezcenną radę życiową

  19. majecha pisze:

    Pełna zgoda co do Boozera, Tibsa i niedoświadczenia Augustina (28% z gry!!!) ale nikt nie pisze o Dunleavym! Miał super występ z 8 trójkami ale ten kolo nadaje się żeby wychodzic wyłącznie na druga kwartę i pykać trójki z rogu boiska. Wydaje się, że jego obecność jako startera to pomyłka.

    Nie rozumiem dlaczego Tibs mając Fredette’a i tak koszmarny atak nie wrzucił go chociaż na 5 minut („ciśnij jakąś trójkę z 8 metra dżimier, bo nic nie idzie”).

    jeszcze uwaga co do Tibsa i jego głupich przyzwyczajeń – Boozer grał całą serię, wyłącznie 1 i 3 kwartę! Ten facet (tibs) nic nie zmienił! Nie rotował nim częściej, krócej, inaczej…nic. 1 i 3 kwarta, właź Booz i graj swój piach….

  20. dr j pisze:

    Co się dziwić skoro Bulls łatwo pozbyli się genialnych X-Factorów jak Nate Robinson czy Kyle Korver

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *