Twardziele domagają się walki!

Miód na me serce wylali dziś Zach Randolph i Kedrick Perkins przed meczem numer trzy w rywalizacji na linii Thunder – Grizzlies. Otóż obaj podeszli do arbitra z prośbą o możliwość bardziej fizycznej gry. W końcu to play offs i nie ma tu miejsca dla mięczaków, a jeśli takowi się tu znaleźli to szybko zostaną z gry wyeliminowani. Jednak prawdziwa koszykówka nadal istnieje!!!

Znacie mój pogląd na kwestię interpretacji przepisów i tego jak w moim odczuciu liga zniewieściała w ostatnich latach. Nie jest jednak tak źle jakby się wydawało. Są jeszcze prawdziwi wojownicy, którzy kochają walkę i w pełnej fizyczności koszykówce czują się jak ryba w wodzie.

Dowodem na to był sytuacja, która miała miejsce przed spotkaniem ThunderGrizzlies. Dwaj podkoszowi obu ekip – Randolph oraz Perkins poprosili, aby sędzie pozwolił im pograć troszkę ostrzej i nie gwizdał zbyt często. Cholernie mi się podoba taka postawa! O wiele bardziej niż bieganie za sędzią za każdym razem i domaganie się gwizdka, albo wymuszanie głupich fauli przy rzutach za 3, kiedy gracz rzucający otrze sznurówką o kryjącego go obrońce.

Kiedyś już o tym pisałem i powtórzę to jeszcze raz! Pozwólcie grać tym ludziom w koszykówkę i dajcie kibicom emocje za które płacą i których oczekują. Nie zabierajcie nam zabawy! Walka jest nieodłącznym elementem koszykówki!

Obaj gracze znani są z tego, że w tego typu baskecie czują się znacznie lepiej niż przy aptekarskim gwizdaniu każdego, nawet niewinnego, zagrania. W rozgrywkach posezonowych wygrywają najwięksi wojownicy, a droga po tytuł usłana jest bólem, potem i łzami. Taka prawa. Nikt tu nie odda niczego za darmo! Za to właśnie kochamy tę fazę rozgrywek NBA. Przegrany wraca do domu, wygrany zdobywał chwałę!

Swoją drogą Perka chyba bardzo męczyła walka z Randolphem, a na pewno do tego stopnia, że czasami musiał sobie przysiąść i odpocząć na jednym z pozostałych rywali (patrz Mike Miller).

849870419

I love this game!

Dla przypomnienia Memphis wygrało mecz numer trzy 98:95, a do wyłonienia zwycięscy potrzebna była dogrywka. Zach Randolph ukończył mecz z 16 pkt, 10 zbiórkami i 6 asystami. Środkowy Thunder natomiast zapisał na swym koncie 9 zbiórek i 7 pkt. Co ciekawe gracz z miasta Elvisa nie popełnił w tym meczu żadnego przewinienia, natomiast Perkins faulował pięciokrotnie.

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

10 komentarzy

  1. NiKlaus pisze:

    szkoda patrzeć na mecze nba gdzie sędziowie zabijają walkę pomiędzy zawodnikami , coraz bardziej to idzie w kierunku baletu , jestem fanem nba od 2-3 lat ale chyba wcześniej to sędziowie tak nie „przeszkadzali” , przewinienia techniczne za skierowanie wzroku na przeciwnika ? albo nadmierne cieszenie się z wykorzystanej akcji ?
    Oby można było oglądać więcej takich pojedynków jak ten Z-Bo i Perka

  2. GPRbyNBA pisze:

    yymm
    Paweł – nie napisałeś czy sędziowie przychylili sie do prośby.

    • Paweł Kołakowski pisze:

      patrząc po liczbie fauli Z-Bo chyba raczej tak :)

  3. GRD666 pisze:

    Gdzie te czasy kiedy pod koszem rządził Shaq, gdzie koszykówka była twarda i ciężka a nie jak obecnie, dla pizdusiów.

  4. Wałek pisze:

    I jak to się ma do Jego Pizdowatości? „LeBron ‚frustrated by hard fouls” chociażby z dzisiejszego ESPN

  5. knyppo pisze:

    Ale to winna jest liga i sama organizacja, która ustala reguły i pułap sędziowania i co ma być a co ma nie być gwizdane, sędziowie sami sobie nie wymyślili takich zasad, zapewniam że jeżeli przepsiy dawałby możliwość bardziej fizycznego grania to koszykarze występujący dziś w NBA tak by grali bo są to naprawdę kosmiczni atleci i twardziele. Tylko jak już to kiedyś ktoś na tym forum wspomniał że liga ma być trendy i cool i propagować postawy godne naśladowania dla młodych na całym świecie, które zakładają brak agresji i podważania autorytetów(sędziowie), to w teorii. W praktyce natomiast czasem wygląda to na kabaret i aż płakać się jak widzi się że gwiżdzą przysłowiowe głaskanie się po jajkach i jak już po decyzji sędziego absolutnie nic nie można powiedzieć bo się dostaję techniczny. To nie obóz.

    • GPRbyNBA pisze:

      Bo widzisz US to taki dziwny kraj w którym najważniejsza jest poprawność polityczna.
      Steruje ona całym społeczeństwem i jak widać nie ominęła władz ligi NBA.

    • Adrian89 pisze:

      Us ? A inne kraje nie kieruje sie głównie poprawnością polityczną?

  6. Skitour pisze:

    @autor – twardziele, wojownicy? Ci dwaj są akurat wieksi i silniejsi (ale za to wolniejsi i mniej zwinni) od reszty. Proszą o coś, co ma im dać przewagę nad pozostałymi. Ci pozostali dwa razy sie zastanowią zanim zrobią tym większym „ostrzejsza grę”, co tym większym zapewne przyjdzie dużo łatwiej. Gdyby prosili o to samo, a grali z dużo większymi od siebie, to wspomniane epitety miałyby sens, ale w tym przypadku?
    Nie słyszałem by jakiś Curry, czy inny Paul prosił o to samo (konkretne działanie jak tutaj, a nie wywiad pod publiczke). Jeśli czegoś nie wiem, to będę wdzięczny za informacje.
    Pozdrawiam

    • Finley pisze:

      Bo Paul, chociaż wielki zawodnik to także jeden z największych floperów i dyskutantów z sędziami w lidze. Akurat Zachowi z Ibaką to wątpię by chodziło o korzyści…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *