Playoffs 2014: zapowiedź serii San Antonio Spurs – Dallas Mavericks

Po rocznej przerwie Dallas Mavericks powrócili do Playoff i od razu trafią na rozpędzonych i pałających żądzą wymazania z pamięci ubiegłorocznych rozgrywek San Antonio Spurs. Czy w tej parze są bez szans? Na jakie pojedynki trzeba najbardziej zwrócić uwagę i jakiego przebiegu serii powinniśmy się spodziewać? O tym wszystkim postaram się napisać w tej zapowiedzi.

Sezon zasadniczy

Spurs wygrali w sezonie zasadnicznym wszystkie cztery spotkania. Za każdym razem demolowali wręcz obronę Mavericks (średnio zdobywali 112.25 punktu na mecz).

Choć w trzech z czterech pojedynków ostateczna różnica była jednocyfrowa to nie można powiedzieć, że w którymś z nich klub z Dallas miał po prostu pecha. Drużyna Popovicha była każdorazowo po prostu i po sportowemu lepsza. Emocje i długą grę liderów SAS mieliśmy dopiero w ostatnim meczu (Duncan i Leonard po blisko 40 minut, ale nie było Parkera).

Najważniejsze rzeczy jakie można wyciągać po tych pojedynkach:

  • Mavericks nie mają odpowiedzi na Parkera (średnio 23.3 ppg) i na Duncana (18.5 ppg, 12.5 rpg)
  • Klub z Dallas bardzo kuleje przez słabiutką obronę obwodu – Spurs średnio trafiali w tych meczach 10.5 raza na mecz z dystansu
  • SAS potrafili dwukrotnie wygrać, gdy jednocześnie dobre zawody rozgrywali Nowitzki, Ellis i Carter (łącznie około 60 punktów)

Kluczowe pojedynki

Nowitzki vs podkoszowi Spurs. Zatrzymanie, lub choćby ograniczenie takiego gracza jak Niemiec nie jest zadaniem dla jednego zawodnika. Podczas ostatniego meczu miedzy obiema ekipami Dirka pilnowali na zmianę Splitter, Leonard, Duncan i Diaw. W bieżącym sezonie to Brazylijczyk i Francuz najlepiej prezentują się przeciwko niemu więc przypuszczam, że to na nich spadnie większość defensywnych obowiązków.

Nowitzki ma już 35 lat i powoli powinien oddalać się w stronę zachodzącego słońca, ale prezentuje się jakby zupełnie o tym zapomniał. W sezonie 2013/2014 średnio notował 21.7 ppg, 6.2 rpg i 2.7 apg przy skuteczności z gry bliskiej 50%. To wciąż zawodnik, który jest nie do zatrzymania gdy wejdzie w rytm (niby jak zatrzymać mierzącego 213 cm gracza, którzy rzuca zza głowy (często też z odchylenia i z kolanem z przodu) z każdej pozycji na boisku i świetnie wymusza przewinienia?). Dlatego też główną linią obrony Spurs powinno być odcinanie go od podań i ograniczenie go do 20-25 ppg.

Ellis vs Green. Mówiąc zupełnie poważnie, dla mnie sprawą otwartą jest to który z tych dwóch graczy będzie miał wyższe ppg po tej serii. Zapytacie jak to możliwe, skoro Monta jest jednym z najbardziej dynamicznych i wybuchowych punktujących w lidze, a Green specjalistą od defensywy z minimalnym wkładem w atak poza rzutami z dystansu?

Otóż, jeżeli ci gracze będą się pilnować wzajemnie (a raczej będą) to jest to zła informacja dla Ellisa i bardzo dobra dla Greena. Danny ma wszystko by frustrować rywala na swojej połowie, a na drugiej będzie z uśmiechem na ustach wykorzystywał liczne błędy Monty. Ellis lubi się zagapić, a Green chwycił ostatnio dobrą formę strzelecką więc będzie mógł liczyć na kilka dodatkowych (łatwych) punktów spod kosza i kilka trafień po zasłonach, a jeszcze nie doszedłem do najważniejszego. Mavs mają wielkie problemy z obroną rzutów z dystansu (zwłaszcza w rogach boiska). To woda na młyn Spurs i Greena, który może mieć po 4-6 prób na mecz z czego pewnie połowa będzie bez obrońcy…

Carlisle vs Popovich. Dwójka trenerów, których uważam za najlepszych specjalistów w lidze. O umiejętnościach Popa nie muszę mówić. Może wystarczy, że dodam iż Carlisle uważa go za najlepszego szkoleniowca w historii. Sam trener Mavs nie jest jednak specjalistą, którego można zlekceważyć. Ma świetny kontakt z zawodnikami (uratował już kilka karier w NBA) i potrafi jak nikt dostrzec luki w obronie przeciwników. To przecież człowiek, który zaledwie 3 lata temu sięgał po tytuł ogrywając po drodze Lakers (Bryant, Gasol, Bynum), Thunder (Durant, Westbrook, Harden) i Heat (James, Wade, Bosh). Rick nie podda się bez walki i z pewnością będzie szukał choćby najmniejszych luk w zbroi Spurs. To będzie fantastyczny pojedynek trenerów.

Przewagi Spurs

Są wypoczęci. Spurs jako jedyny zespół w NBA w tym sezonie nie miał choćby jednego gracza, który występowałby średnio przez choćby 30 minut na mecz. Nie robił tego Parker. Nie robił Duncan. Nie robił Ginobili. Nie robili w końcu młodzi Green i Leonard. Popovich oszczędzał wszystkich. Zestawił 29 różnych piątek i 17 różnych zestawów starterów. Najważniejsze – mimo to, jego zespół wygrał 62 spotkania i zakończył sezon jako najlepsza drużyna ligi. Absolutnie niesamowite, a zakonserwowana energia w połączeniu z podleczonymi urazami ma być teraz wykorzystana w playoff.

Są zgrani. Schematy ofensywne Spurs mogą być znane każdemu szkoleniowcowi ligi (np. słynna „the loop”), ale mimo to nikt nie potrafi ich zatrzymać. Dlaczego? Bo są wykonywane tak dobrze, a na końcu o ich zakończeniu decyduje nie z góry nałożony schemat, a po prostu rozwój sytuacji i to, że piłka trafia do najlepiej ustawionego partnera. Postawisz na podwajanie? Spurs cię rozrzucą i rozstrzelają. Zaczniesz „domykać” obwód? Parker urządzi sobie kamping w pomalowanym. A jeżeli już nic innego nie przychodzi do głowy to można przecież zrobić równie zabójczy pick-and-roll. W tegorocznej NBA jest tylko jeden zespół, którego SAS mają prawo się obawiać (ze względu na możliwości atletyczne graczy) i to nie są Mavericks.

Są zmotywowani. Porażka w Game 6 ubiegłorocznych Finałów (i później w G7) jest zadrą, która na zawsze pozostawi ranę w sercu każdego w organizacji Spurs. W jaki sposób najłatwiej o tym zapomnieć? Mszcząc się w kolejnych rozgrywkach. Ten sezon ma być tym odkupieniem. Liderzy SAS są starsi o rok, ale nie odpuścili choćby na ułamek procenta, a dodatkowo wzmocnienia (Belinelli) i rozwój swoich graczy (Leonard, Mills, Green) sprawiły, że jeżeli Spurs przebiją się przez Zachód to mogą być faworytem w walce o pierścienie.

Przewagi Mavericks

Dobrze wymuszają przewinienia. Jeżeli Mavericks chcą wygrać tą serię to muszą moim zdaniem być agresywni i często stawać na linii. Ewentualne faule wymuszone na Duncanie, Parkerze czy Ginobilim mogą powodować, że zaburzy się rotacja Popovicha, a dodatkowo Nowitzki, Calderon, Ellis czy Carter są skuteczni z linii.

Przez kilka minut myślałem o innych stronach, które mogą mieć wpływ na przebieg tej rywalizacji i w zasadzie do głowy przyszło mi jeszcze tylko to, że ważnym graczem może być Brandan Wright. To atletyczny podkoszowy, który skacze jak na sprężynach i może być zagrożeniem w obronie (bloki), a także na atakowanej desce. Spurs nie mają takiego koszykarza i tu jest mały plus dla Mavs.

Przebieg serii

Absolutna większość ekspertów typuje w tej serii wygraną Spurs w pięciu spotkaniach (ten jeden mecz ma być wybuchem Nowitzkiego i… jest typowane jako G1 albo G2 w San Antonio – historycznie patrząc, SAS często słabo zaczynali PO). Ja stawiam na gładkie 4-0 (ale 4-1 też wezmę w ciemno) z tego powodu, że drużyna Popovicha jest bardzo zmotywowana.

Nie spodziewałbym się wielkich emocji. Spurs powinni budować kilkupunktową przewagę i pewnie jej pilnować (Mavs będą robić zrywy). Ostatecznie zadecyduje jednak kiepska obrona Mavericks i fakt, że SAS mają po prostu więcej opcji.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *