Upadki i wzloty podczas 68. sezonu (3/5)

EASTERN CONFERENCE:

UPADEK – na dno: Milwaukee Tanks (13-52)

Niechlubni bohaterowie sezonu, zespół, który wg początkowych planów miał funkcjonować jeszcze lepiej niż w erze graczy Jennings-Ellis. Organizacja nękana przez Davida Silvera, potrzebą wybudowania nowej hali , a nawet możliwością przenosin, na Zachód (z powrotem). Team, w którym Larry Sanders nie potrafił zostać mentalnym liderem i swoje emocje wyładowywał w barze, czego efektem z kolei była kontuzja. Następna nietrafiona postać to zastępca Monty Ellisa – O.J. Mayo. Strzelec, który rozegrał 50 spotkań, zarabia 8 mln USD za sezon i notuje jedną z niższych średnich punktowych w karierze – 11.6 (40% z gry). W końcu Larry Drew, trener bez stylu i bez charyzmy, nie mogący ze zlepku przeciętnych indywidualność zbudować drużyny na 20 zwycięstw przy 60 grach. W końcu pytanie, co dalej z Bucks i ich managerem Johnem Hammondem? Na dziś wydaje mi się, że tej ekipy nie jest w stanie pobudzić Andrew Wiggins, a odbudowa jej może trwać tyle co zajęło Bobcats ponowne włączenie się do walki o play offs. Nie ukrywajmy Bucks są ogromnym rozczarowaniem bieżących rozgrywek, a o transferach Carona Butlera i Gary’ego Neala już nikt nie pamięta. W ostatnich 10 spotkaniach Bucks wygrali trzykrotnie i jest to jeden z lepszych wyników podczas ich 65 spotkań.

Po powolnym SPADKU, powolny WZLOT: Charlotte Bobcats (jednak z pazurem, 31-34)

Większość z nas jest pod wielkim wrażeniem występów Ala Jeffersona, który znalazł dla siebie idealne miejsce, gdzie znakomicie sprawdza się w roli lidera. Big Al dzieli i rządzi pod koszem Rysiów i jest o krok od wprowadzenia swojego zespołu do drugich w historii klubu play offs. Z pomocą Wielkiemu Kocurowi przychodzi Kemba Walker, który został postacią numer 1 na obwodzie Steve’a Clifforda, tuż po transferach niechcianych w zespole Ramona Sessionsa oraz Bena Gordona (dziwne , że jeszcze nikt go nie zatrudnił?). Cats swój kolejny serial 10 spotkań, kończą wynikiem 6-4 oraz są o dwa zwycięstwa i trzy porażki za szóstymi Wizards. Wprawdzie Koty nie posiadają w drafcie szans na wysoki numer , ale być może po zmianie nazwy na Hornets i pozytywnej końcówce sezonu, będą w stanie ściągnąć do siebie jeszcze jedno solidne nazwisko? Największą metamorfozą w występach zespołu z Północnej Karoliny jest coraz częstsze nawiązywanie równej walki z drużynami TOPu NBA.

Po powolnym WZLOCIE, huśtawka: New York „Kick” (z Philem Jacksonem? 26-40)

Dzisiejsi Knicks są niczym zagadka czy koło fortuny; w jednej serii potrafią przegrać 7 czy 8 spotkań, by później zanotować hossę na nowojorskiej giełdzie i tuż po informacji na temat przenosin do obozu Knicks – Phila Jacksona – akcje notują skok. Tak właśnie się stało, kiedy dokładnie przed tygodniem zaczęliśmy sondować możliwość zatrudnienia nowej miotły w organizacji z Big Apple. Melo i spółka dostali przysłowiowego kopa i nagle , dzięki serii 5 zwycięstw, wrócili do walki o play offs 2014 (ich tankowanie nie miałoby sensu, gdyż ich draftowy pick przejmują Denver Nuggets). Przy okazji Mike Woodson , znów może spać spokojnie – ale tylko do kwietnia/maja – bo 13-krotny Mistrz NBA zwany Zen Masterem nie zastąpi go w roli trenera (choć oryginalna propozycja Steve’a Millsa dotyczyła coachingu). Jednak już wiemy, że Wielki Mistrz NBA postara znaleźć się nowego trenera tuż po zakończeniu obecnych rozgrywek (Steve Kerr??). W ostatnich pięciu zwycięstwach oglądaliśmy znów solidnego Melo, bardzo skutecznego Hardaway’a Juniora oraz budzącego się Amar’e Stoudemire’a. NY depcze już po piętach Hawks i dzięki zrywowi drużynie z Madison Square Garden będziemy oglądali jedną z dwóch batalii w walce o awans do czołowej ósemki (kolejna ma miejsce na Zachodzie, między Suns , Mavs i Grizzlies).

WZLOT: Czarujący Czarodzieje (33-31)

Marcin Gortat ma w rękach rekord kariery w punktach (31) i zbiórkach (18) . Trevor Ariza punktowy rekord i 40stkę przeciwko Sixers (jeszcze wcześniej 10 trójek wrzuconych Rockets), a także podobnie do Polaka, akceptację ze strony lidera Johna Walla oraz perpektywę walki o wysoki i długoletni kontrakt. Obaj przyszli free agents cieszą się zainteresowaniem kolejnych drużyn, ale jak na razie nie tylko pomogli drużynie wyjść ponad poziom 50% zwycięstw ze spotkań, lecz także wygrali 7 z ostatnich 10 meczów (co jest jednym z najlepszych wyników wszystkich drużyn , w ostatnim czasie). Zespół Randy’ego Wittmana powinien do końca sezonu walczyć o piąte miejsce na Wschodzie i ścierać się w tej rywalizacji z Brooklyn Nets. Nawet kontuzja Nene Hilario (upgrade w osobie Drew Goodena jest skuteczny) nie przeszkadza kolegom Brazylijczyka w uzyskiwaniu coraz lepszych wyników.

Tendencja wznosząca: Brooklyn Nets czyli nie DREAM, ale solidny TEAM (33-30)

Bardzo dobre wrażenie w 2014 roku sprawiają podopieczni Jasona Kidda. Nie chodzi to tylko i wyłącznie o pijarową zagrywkę z udziałem Jasona Collinsa (m.in. najlepiej sprzedająca się koszulka), ale także o poprawę defensywy, która średnio zmusza rywali do 18 zgub piłki. Brooklynczycy też mimo straty Kevina Garnetta, świetnie radzą sobie jako zespół, wykorzystując swoich zmienników – Mirzę Teletovića czy Andray’a Blatche. Do nich, oczekiwany upgrade dokłada, porównywany na Brooklynie z Eddiem Housem , Marcus Thoronton (2x przekroczył 20 pkt). Największe jednak wrażenie robi na nas wynik rywalizacji przeciwko Heat (3-0) oraz przebudzenie Paula Pierce’a. 23-9 o bilans Nets w nowym roku i teraz wypada tylko życzyć zespołowi zdrowia i powrotów podkoszowych (Garnett, Lopez?).

WZLOT: Drapieżcy z Kanady, Toronto Raptors (36-27)

Kyle Lowry i DeMar DeRozan znakomicie znajdują się w taktyce Dwayne’a Casey oraz prowadzą zespół do szóstych w historii klubu play offs. Lowry imponuje coraz większą wszechstronnością – okraszoną niedawnym triple-double – natomiast DeRozan zyskał regularność czy powtarzalność w występach oraz dostał pewność siebie tuż po wyborze do All Star Game. Do dwóch liderów dokoptowano solidnych – w nowych warunkach – zmienników jak Patrick Patterson , Chuck Hayes oraz John Salmons. Atutem trenerskim Casey’a jest wydobycie maksimum możliwości z potencjału swojego zespołu i odpowiednia motywacja do pracy w obronie. Czwarta defensywa NBA po raz pierwszy od paru lat ma dodatni bilans spotkań wyjazdowych. Przy ostaniej zwyżce formy Chicago Bulls to Dinozaury będą do końca regular season walczyć o trzecie miejsce na Wschodzie.

Ligowe DNO : Philadelphia 18ers (15-49)

Wg @Pudelka Enbiej Szóstki mają zmienić nazwę po sezonie a w nowej znajdzie się liczba przegranych spotkań w najdłuższej serii. ( Koszulki niedługo będzie można kupować w naszym firmowym sklepie w barwach „intensive pink” ;-) Po transferach , zwolnieniach – największych nazwisk jak Turner, Hawes i Granger – zespół świadomie zmierza w kierunku tankowania. Najgorsza defensywa (jeśli można użyć takiego zwrotu) pozwala na kolejne rekordy następnym graczom (Ariza rzucił swoje 25pkt z 40stu już w pierwszej kwarcie, Westbrook zapracował na triple double w 20 minut). Światełkiem w tunelu przyszłości wydaje się tylko być Michael Carter Williams, który dogonił osiągnięcia Blake’a Griffina i Chrisa Paula stając się trzecim rookie z dwoma TD podczas pierwszego sezonu. Fani Sixers patrzą w stronę meczu z Bostonem, na starcie kwietnia, bowiem Nerlens Noel wówczas planuje wrócić na parkiety koszykarskie.

WZLOT: latające (w obronie) Byki (36-29)

Joakim „triple-double” Noah oraz Taj „faworyt do 6th Man Award” Gibson, wsparci Jimmym “mam sposób na LeBrona” Butlerem i D.J. “mistrzem czwartych kwart” Augustinem wyczyniają cuda w United Center. Wprawdzie zespół został sprowadzony mocno na ziemię, w udanym rewanżu Spurs, ale team Thibodeau w pięknym – defensywnym – stylu ograł Heat oraz Rockets. Na dziś zespół poczyna sobie doskonale bez niedawnych filarów – Derricka Rose oraz Luola Denga. Tom Thibodeau Trenerem Roku?!

WESTERN CONFERENCE:

Po wzlocie powolny SPADEK: Portland TrailBlazers (42-23)

Fani Portland TrailBlazers przyżywają gorycz kolejnych porażek oraz kontuzji LaMarcusa Aldridge’a. Pierwsza połówka sezonu oraz rozbudzone aspiracje zostają mocno tonowane przy kolejnych przegranych konfrontacjach (choćby z niżej notowanymi rywalami jak Lakers). Taktyka Terry’ego Stottsa stała się czytelna dla rywali i kolejni przeciwnicy nie skupiają swej uwagi tylko i wyłącznie na najlepszym duecie Pionierów, ale również na szczelnym kryciu większości obwodowych graczy (co hamuje skuteczność rzutów zza łuku) oraz szybkim przejściu do kontry przeciwnika. Blazers mimo największej liczby zbiórek, często zostają oszukiwani przez przeciwników, którzy nie atakują deski rywala, ale szybciej wracają do obrony (zabieg powszechnie stosowany przez Nets i Heat). Inną sprawą jest szukanie luk w obronie, co zaczyna się poprzez błyskawiczną kontrę przeciwnika oraz mocniejsze dzielenie się piłką. Blazers najwięcej swoich atutów tracą na wyjazdach i tym aspekcie ich bilans jest bliźniaczo podobny do Raptors. Celem klubu zatem powinno być wywalczenie przewagi własnego parkietu.

UPADEK na dobre –  Jazz bez rytmu (22-43)

Kiedy wracał Trey Burke wydawało się , że większe problemy z organizacją gry zostały zażegnane wśród Nutek. Następnie rookie zapracował na miano debiutanta miesiąca, a Ty Corbin zdecydował się na przesunięcie Marvina Williamsa na pozycję numer 4. Zespół złapał drugi oddech , kiedy po przerwie wrócił też do gry Derrick Favors. Jednak ostatnie wyniki drużyny zostawiają wiele do życzenia i największe problemu wciąż tkwią w sposobie rozgrywania piłki (28 atak ligi oraz 28 zespół w kategorii asyst). Porażki z Knicks i Bucks można śmiało nazwać blamażem…

WZLOT: Houston Rockets (44-21)

Rakiety imponowały przez ostatnie trzy tygodnie i podczas 18-sto spotkaniowego serialu formą też błyszczał James Harden (świetny mecz przeciwko Blazers z 41pkt i laury gracza tygodnia). Bardzo solidnie wypadał też Dwight Howard (40 double double, jako pierwsza Rakieta od ery Charlesa Barkley’a), co z kolei budowało wysokie oczekiwania fanów zespołu z Texasu. W kończącym się tygodniu byli dwukrotni Mistrzowie NBA dwukrotnie wpadli w dołek i przegrali dwa mocne mecze, przeciwko Thunder (bilans 0-3) oraz Bulls (bilans 1-1). Te porażki spowodowały spadek w tabeli konferencji zachodniej kosztem Clippers (którzy z kolei mają serię 9 zwycięstw). Jeśli dziś rozpoczęły by się play offs to Rockets trafiliby na Blazers i mieliby przewagę parkietu. Wyróżnienie na swietne wyniki lutego dostał Kevin McHale, okrzyknięty trenerem miesiąca.

Po wzlocie, powolny SPADEK: Phoenix Sun Set (36-28)

Chyba przełomowy sezon i awans do play offs zostaną puszczone wraz z dziewiątym miejscem w konferencji. Piszę „chyba” gdyż wiele na to wskazuje, iż team Jeffa Hornacka zdecydowanie złapał zadyszkę i sporo stracił , kiedy spojrzymy na lepiej prezentujących się Mavs i Grizz’s. Suns w ostatnich 10 meczach wygrali tylko trzy i z nadzieją patrzą w stronę powrotu Erica Bledsoe. Nawet rewelacyjna forma Geralda Greena nie zahamowała bessy teamu z Arizony. Taką plamą na występach Suns w ostatnich dniach okazała się porażka z Cavs. Przed dwoma tygodniami podobną wpadkę zaliczyli oni również z Jazz. Tego typu spotkań i wygranych z nich może zabraknąć w ostatecznym rozrachunku. Szkoda!

UPADEK na dno: L.A. Fakers (22-43)

Dlaczego Fakers? Otóż wydaje się, że Kobe Bryant mógłby już powoli wracać do gry, ale śmiem twierdzić, iż celowo opóźnia się jego rehabilitacja, by nie dawać powodów do rozmyślań na temat tankowania. Również akcja z wysoko przegranym meczem z Clippers oraz spotkanie w cztery oczy Kupchak – D’Antoni nie zawierało tematu zwolnienia coacha D. Nawet jeśli plotki mówią o wyrzuceniu trenera z końcem rozgrywek (ma tego domagać się Kobe Bryant, a potencjalny cel Lakers – Carmelo Anthony – nie chce więcej współpracy z Pringelsem) to i tak zespół musi dokończyć bieżący sezon przy słabym morale i wąskim składzie (coraz więcej minut dostają MarShon Brooks, Kent Bazemore a liderem na jedynce zostaje Kendall Marshall). Niby w zespole zastanawiano się jak poprawić atmosferę i wygrać więcej spotkań niż 20 (przez moment uwierzyliśmy w zimny prysznic dla Lakers , przy wygranej z Thunder) ale Jodie Meeks nie gra – niestety – życiówki w każdym kolejnym występie. D’Antoni ponoć główkuje jak poprawić pracę w obronie i ulepszyć statystykę zbiórek (zwłaszcza z niegrającymi Kamanem i Hillem)…ale z tym u trenera jak z Yeti (którego ktoś kiedyś i ponoć widział).
W nawiązaniu do osoby Phila Jacksona, to Magic Johnson i Kobe Bryant mają za złe sternikom klubu , iż nie znaleźli odpowiedniego stanowiska w klubie dla wybitnego trenera.
Na koniec; odwróćcie tabelę i Lakers będą na jej czele!

WZLOT: Lob City Team (46-20)

Zespół Doca Riversa złapał wiatr w żagle i pognał do przodu przez 9 kolejnych spotkań. Przebłysk formy już nam zaprezentował Danny Granger i wydaje się, że ostatni nowy nabytek zespołu może zdążyć z regularnością na play offs. W drużynie również powoli odnajduje się Glen Davis, a każdym kolejnym meczem powinien dostawać więcej – niż 14 – minut. Postacią numer jeden zostaje Blake Griffin (20 spotkań z min. 20 punktami), najlepszy zawodnik lutego, który niszczy kolejnych rywali i regularnie wraca do TOP10 każdej nocy, gdy występuje na parkiecie. Blake dołączył do Sir Charlesa Barkley’a i Kareem Abdul Jabbara jako trzeci gracz z 6 tys pkt, 3 tys zb i 1 tys asyst w pierwszych 4 sezonach gry w lidze.

Bez zmian: mocno kontuzjowani New Orleans Pelicans, regularnie wygrywający Oklahoma City Thunder (nawet mimo kontuzji top defensorów), kochający ofensywę ale nie cierpiący bronić Sacramento Kings i poszukujący mocno szczęścia przy rzutach Detroit Pistons.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

19 komentarzy

  1. majecha pisze:

    Chciałbym w tym miejscu poprosić o komentarz wszystkich tych, którzy jeszcze rok temu buczeli „Jordan WON”, „najgorszy GM ever”, „w kosza to umiał a teraz…. ble ble ble”. Cholera, nie ma się czym podniecać – wiem ale walczą o PO! Rok temu nikt, nikt na tym forum, blogu, stronie nie wieścił im najmniejszych szans na post season. MJ był palony na stosie i wyśmiewany a transfer Big Al’a wykpiwany. Nie mam nic złego na myśli ani nie pozuję na mądrego po fakcie (bo byłem taki mądry i wieściłem co się dzieje już rok temu;] ) ale sytuacja w Karolinie pokazuje jak wiele się może zmienić w krótkim czasie. Dla mnie to jest niesamowite – choć oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni, to Bobcats już nie są dziw…czerwoną latarnią ligi.

    BTW – dla wszystkich, którzy twierdzą dalej, że MJ już się do niczego poza GRANIEM w kosza nie nadaje – polecam film ESPN „Jordan rides the bus”. Film pokazuje jak chorym na punkcie dążenia do perfekcji jest człowiekiem. Moim zdaniem jeszcze się rozkręci i zrobi z Hornets drużynę mistrzów.

    :)

    • twkarol pisze:

      O Jordanowskim talencie managerskim wielokrotnie pisano na stronce, co wywoływało liczne komentarze. I nie oszukujmy się, w powyższej roli sprawdza się bardzo słabo. Jeden mały wzlot nie jest w stanie zamazać błędów z lat ubiegłych. Wystarczy zresztą przeanalizować decyzje draftowe Jordana. Fani Kwame Browna wiedzą o czym mowa.

    • GRD pisze:

      No to ja się przyznaję że jestem tym co nie wierzyli w Jordana jako GM. Mówiłem że on się nie nadaje racja, ALE – zawsze wierzyłem i kibicowałem Ryśkom. Lubię ten zespół. Rok temu pisałem że ubolewam nad tym że Rysie tak nisko upadają. Ale pisałem że za kilka sezonów to się zmieni. Teraz mają prawdziwego lidera w postaci Ala. Latem jak załapią jeszcze jednego – dwóch dobrych grajków to staną się twardym przeciwnikiem nawet dla „wielkich” Heat. Taka mam nadzieję.

  2. blazers.pun.pl pisze:

    Nie pamiętam jak było na forum, ale postawa Bobcats przynajmniej dla mnie nie jest żadną niespodzianką. Skład jest solidny i nieźle zbilansowany.
    A że Jordan jest słabym właścicielem (GMem jest Rich Cho, nie Jordan), to tego dobre wyniki w tym sezonie nie zmienią. Historia MJ w Bobcats jest niestety sporo dłuższa.

  3. majecha pisze:

    @blazers.pun.pl
    To prawda ale sporo się mówi o tym jak Emdżej osobiście macza obsadzone pierścieniami paluchy we wszystkim co dotyczy klubu – stąd takie skrótowe myślenie. Coś jak Cuban.

    @Woy
    Ok, ale przytaczany txt jest z sierpnia. Pisałem o roku. Mamy marzec :)
    (w głowie „ufff jakoś wybrnąłem”)
    Jak wykopiesz cos podobnego z marca, nawet nie głowę posypię ale cały się zagrzebię w popiele :)

  4. Woy pisze:

    Tak można w koło, a przed rokiem nie było Jeffersona i nikt nie zakładał tego transferu.Poza tym ich wybory draftowe zawsze rodziły znaki zapytania jak Zeller, Biyombo, MKG, o wcześniejszych też zapomniano (Morrison z trzecim, Felton z piątym, May z trzynastym czy Wright z ósemką). Można też uderzyć z drugiej strony patrząc na słabości i obniżkę formy konkurencji, głównie Nets i Knicks. Wg mnie Bobcats doskonale wykorzystali kryzys wschodni i przy swietnej postawie Jeffersona, korzystają z szansy na play offs.

  5. skitour pisze:

    @majecha wiesz, jestem w miare stalym czytelnikiem tej strony i jakichs wielkich wysmiewan Jordana nie pamietam. Owszem byly komentarze, ze jest nienajlepszy, ale stosow nie pamietam. To tyle co do konkretow i meritum Twojego posta :) A teraz osobiste wstawki. Jordan wielkim koszykarzem byl, najwiekszym, jakiego dane mi bylo „ogladac” (tv), kropka. Ale facetem, albo gosciem sprawdzajacym sie w innych dziedzinach, np. GM’a … tu juz mam zupelnie inne zdanie. Jedno slowo je opisuje – pierdola :) Jesli sie myle, chetnie przeczytam dlaczego :).
    pozdrawiam

  6. skitour pisze:

    I jeszcze ciekawi mnie jedna rzecz – czy pan o ksywce Bargnani7 jeszcze cos pisze na tej stronie, czy tez moze zmienil ksywke po sukcesach oryginalnego Bargnaniego? Sorry, jezeli czegos nie zauwazylem – podobno mam astygmatyzm ;)

  7. Woy pisze:

    65% ludzi ma, ja też!:-)
    O Cats były złe opinie, w tym moje,ale głównie w wybory draftowe oraz trenerskie. Ciężko jednak zasugerować HATE, a raczej stracony czas, wybory, pieniądze i brak określonego planu.

  8. Finley pisze:

    Ja bardziej niż jebanie Jordana, pamiętam pomyje wylewane na Bobcats. Dzisiaj po dodaniu Al Jefersona to nagle zespół się tak zmienił, jakby co najmniej LeBrona Jamesa wzięli…a to przecież nie tylko zasługa Ala i to jest chyba najśmieszniejsze. Zresztą 6 defensywa NBA mówi sama za siebie. Lepiej niż Memphis Grizzlies, San Antonio Spurs czy Toronto Raptors.

  9. Finley pisze:

    A Raptors mają 8 defensywę, a nie czwartą.

  10. Woy pisze:

    Oczywiście Finley,w erze Silasa,kiedy skakali sobie do gardeł z Tyrusem Thomasem.Tylko mało kto pamięta, że Bobcats wygrali wtedy 7 spotkań.Najgorszy wynik i procent zwycięstw w historii ligi.Polecam też swój dawny post, jak pomóc Jordanowi
    http://www.enbiej.pl/2012/06/05/co-bys-zrobil-bedac-jordanem/

    • Adrian89 pisze:

      Mało kto pamięta? Kilku autorów długo po rozpoczęcie tego sezonu pisało że nadal ta ekipa zmierza do nikąd- sugerując się zeszłym sezonem

  11. Woy pisze:

    Ten sam link co dałem Majesze polecam!dokładnie ; przejście 30stki i spory pożytek z trafionego transferu Jeffersona obstawiałem sam.Reszta w 5-na-5.

  12. Damian pisze:

    Mniejsza z Jordanem, mnie bardziej cieszy gra Big Ala, za którego tak krytykowano Bobcats, że jest przepłacony. A ja od początku mówiłem, że mimo dziury w obronie to dobry zakup i już przed sezonem wieściłem PO dla Bobcats.

  13. majecha pisze:

    Zgadzam się z Finleyem, że to nie tylko zasługa Big Al’a. Rysie mają również bardziej zbilansowany skład – pozbyli się ogórów w stylu Matt Caroll czy Eduardo Najera czy ceglący Mullens. Tyrus Thomas okazał się niewypałem, kiedyś liczyłem, że będzie kimś w stylu dzisiejszego Taja Gibsona, nie sprawdził się Jax, Felton, ben Gordon

    Zespół jak zespół, problemy pewnie jak u innych ale mnie fascynuje ich droga. Można mówić, że to złe, nieudolne wybory draftowe ale ja uważam, że draft to także rzucanie w tarczę z zmakniętymi oczami – mniej więcej wiesz, gdzie najwyżej punktowane pola ale czy trafisz? Ok, trochę to podejrzane, że prawie zawsze pudłują ;)

    Właśnie dlatego jestem kibicem Rysi. Taka moja natura, że kibicuję im od czasów Captain Jacka i G-Force’a czyli stosunkowo niedawno i brnę z tym przez bagno – te 7 zwyciestw czy 60 punktowe wystepy Melo i LBJ. Bardziej podniecam się przegrywającą dwa finały z rzędu CM Valencią niż seryjnie wygrywającą „Barcą” – wolę zespoły, które z mozołem podnoszą się z nizin niż budowane naprędce za olbrzymi kesz Heat czy Lakers.
    Piszę to, bo zwykle nie bywam tak kategoryczny w ocenach i mogłem przesadzić powyżej. Jednakże pozostaję przy swoim zdaniu, że czytałem tutaj (może przede wszystkim w komentarzach) jakim MJ nie jest dnem i co on wyprawia rozsprzedając skład na lewo i prawo.

  14. Woy pisze:

    Wszystko fajnie tylko,że to dobre rozpoczęło się od dania większej swobody Richowi Cho. Sam Jordan podkreślił to przed 1,5 roku, że daje większą autonomię swojemu GM. Przypomnijmy, że zatrudnianie wysoko zarabiających nie leżało w stylu Mike’a a on sam liczył głównie na draft. Inna sprawa o której wspomniałem wyżej spadek formy wschodnich rywali od Bulls przez Knicks po Celtics. Te dwie rzeczy wyraźnie poprawiły wyniki Bobcats w połączeniu z dojściem podkoszowego lidera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *