Ciekawostki statystyczne (104)

DENVER NUGGETS 98:105 CHARLOTTE BOBCATS

– Bobcats przedłużyli swoją serię zwycięstw na własnym parkiecie do siedmiu, co jest drugim najlepszym wynikiem w historii klubu. Na przełomie lat 2009 i 2010, kiedy Rysie wywalczyły swój jedyny jak dotąd awans do play-offs, zanotowały passę 9 wygranych u siebie. Nuggets, dla odmiany, przegrali na wyjeździe po raz szósty z rzędu.

Al Jefferson po przeciętnym występie w Memphis znów pokazał klasę, miał 26 punktów i 13 zbiórek. Odpowiednio 12 i 7 miał już po pierwszej kwarcie, co udało mu się dopiero po raz drugi w karierze. Pierwszy taki przypadek pochodzi z 2009 roku. Jefferson przekroczył próg 20 punktów w 23 z 27 ostatnich meczów. Kemba Walker dołożył 24 punkty, 6 zbiórek i 7 asyst, trafiając wszystkie 12 rzutów wolnych w jednym meczu jako piąty gracz w historii klubu. Gary Neal z ławki rzucił 19 punktów (7-9 FG, 3-3 3pt), co jest jego najlepszym wynikiem w barwach Charlotte. Na siedem spotkań jako gracz Bobcats Neal tylko raz nie przekroczył progu double-digits.

– Dla Nuggets 24 punkty (22 w drugiej połowie) zdobył Ty Lawson. 16 punktów rzucił Aaron Brooks.

TORONTO RAPTORS 97:101 BROOKLYN NETS

– Nets dzięki tej wygranej mają jeszcze szanse na zwycięstwo w Dywizji Atlantyckiej, bowiem tracą do Raptors tylko trzy mecze, ale dogonienie Kanadyjczyków będzie naprawdę trudnym zadaniem. Siatki nadal jednak są w posiadaniu najlepszego na Wschodzie bilansu gier w 2014 roku (22-9). Jakby co, tie-breakera jeszcze nie mamy, ponieważ cztery spotkania Brooklynu z Toronto dały remis 2-2.

– Nets wygrali na własnym parkiecie po raz ósmy z rzędu, ostatni raz dłuższą serię mieli dopiero w 2006 roku. Dziś na ich szczęście rzuty za trzy wpadały – trafili 11 z 20 trójek, w tym aż 9 z 12 w drugiej połowie. Cztery trafienia zapisał na swoim koncie Deron Williams, który miał 18 punktów, podobnie jak Shaun Livingston.

– Dzień po triple-double Kyle Lowry nie był bardzo daleko od kolejnego – miał 21 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst (8-16 FG, 4-8 3pt). Po 16 punktów dodali Tyler Hansbrough i Amir Johnson, natomiast DeMar DeRozan spisał się nieco poniżej oczekiwań (14 pkt, 3-9 FG).

WASHINGTON WIZARDS 90:99 MIAMI HEAT

– Heat przegrali trzy ostatnie mecze, wszystkie na wyjeździe, ale wraz z powrotem do domu przypomnieli sobie, jak się wygrywa. To ich szóste z rzędu zwycięstwo w Miami, dzięki któremu stali się drugą – po Pacers – drużyną w lidze, która zapewniła sobie miejsce w play-offach. Mistrzowie NBA uniknęli najdłuższej serii porażek od marca 2011 roku, kiedy przegrali pięć kolejnych spotkań.

LeBron James miał 23 punkty, 7 zbiórek, 8 asyst i 3 przechwyty. Po raz drugi z rzędu nie dostał się na linię rzutów wolnych, w swojej karierze miał tylko jedną taką serię (19. i 20. mecz sezonu debiutanckiego). Wrócił jednak na swój poziom, jeśli chodzi o skuteczność – trafił 10 z 15 rzutów z gry, w tym 3 na 4 trójki. Nie był zresztą sam – po 22 punkty zdobyli Chris Bosh i Dwyane Wade, który rozegrał pełne back-to-back po raz pierwszy od dwóch miesięcy, a dziś w czwartej kwarcie miał 13 punktów i 3 asysty. W całym meczu zanotował 6 zbiórek i 5 asyst.

– Dopiero po raz drugi zdarzyło się, by gracze Wielkiej Trójki mieli tak wyrównane strzeleckie dorobki. Po raz pierwszy stało się to w listopadzie 2010 roku, kiedy James, Wade i Bosh mieli.. dokładnie tyle samo punktów, co dziś. James i Bosh stali się drugim duetem z jednego zespołu, który w tym sezonie zanotował po 10 celnych rzutów z gry bez ani jednej próby z linii rzutów osobistych. Jako pierwsi zrobili to Serge Ibaka i Reggie Jackson.

Marcin Gortat miał 14 punktów, ale przede wszystkim wyrównał swój rekord kariery, zbierając 18 piłek. Już po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie 10 zbiórek, w tym aż 7 w ataku. W całym meczu zanotował 9 zbiórek ofensywnych – nigdy wcześniej nie miał ich więcej niż siedem. 18 punktów miał Bradley Beal, 17 rzucił Martell Webster (4-8 3pt), a 15 – Drew Gooden (17 min). John Wall miał tylko 7 punktów, 6 zbiórek, 8 asyst, 7 strat i 2-8 z gry.

PHILADELPHIA 76ERS 110:123 NEW YORK KNICKS

– Knicks wygrali po raz czwarty z rzędu, ale jakim cudem mieliby dziś przegrać? To już 17. kolejna porażka dla Filadelfii i końca nie widać. Co ciekawe, w pierwszej kwarcie to Sixers prowadzili 29:17, ale potem nieporozumienie zostało wyjaśnione i Knicks odnieśli zwycięstwo. Do wczoraj byli jedyną drużyną w lidze, która w tym sezonie nie wygrała meczu po come-backu z 12 punktów. Dziś odnieśli pierwsze zwycięstwo w 32. meczu tego typu.

– Statystyki z meczów z Sixers nie powinny się liczyć, ale wybaczcie, zbyt ładnie prezentuje się 28 punktów Tima Hardawaya Jr. (9-13 FG, 5-7 3pt), by o nich nie wspomnieć. Amare Stoudemire miał 23 punkty (9-10 FG, 6 zb) i Carmelo Anthony był dopiero trzecim strzelcem Knicks, a niewiele brakowało do tego, by miał czwarty wynik w swoim zespole – wraz z JR’em Smithem zdobyli po 22 punkty. Melo trafił 9 z 24 rzutów z gry i żadnej z 7 trójek.

Michael Carter-Williams przypomniał sobie o nagrodzie dla najlepszego debiutanta i wykręcił triple-double na poziomie 23 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst. Trafił też 8 z 12 rzutów z gry. To dla niego drugie TD w tym sezonie, w ostatnich 10 latach tylko dwóch debiutantów zaliczyło w swoich pierwszych rozgrywkach więcej niż jedno – Chris Paul i Blake Griffin (po dwa). 23 punkty miał też Tony Wroten, 18 rzucił Thaddeus Young (8-22 FG).

– Sixers nie tylko przegrali 17 meczów z rzędu, ale też stracili średnio 18.9 punktów więcej niż sami zdobyli. Wśród wszystkich tak długich serii porażek w całej historii NBA tylko Dallas Mavericks w swojej passie 19 przegranych w sezonie 1992/93 mieli gorszą średnią porażek (-19.9).

ORLANDO MAGIC 98:105 MILWAUKEE BUCKS

– Bucks postąpili nierozsądnie, wygrywając ten mecz. 76ers tylko na to czekali. Gospodarze odrobili dziś 18 punktów straty, co jest ich największym zwycięskim powrotem w tym sezonie. Co ciekawe, Magic w innym spotkaniu z Milwaukee również mieli wysoki come-back, 13 listopada wygrali mimo aż 19-punktowej straty. Tylko jedna para zespołów w zeszłym sezonie „wlepiła” sobie nawzajem zwycięstwa po powrotach z min. 18 punktów –  Hawks i Celtics. W 2013/14 Bucks i Magic są jedyni.

Brandon Knight miał 24 punkty (1-9 3pt) i 6 asyst, 21 punktów, 6 zbiórek i 7 asyst przy 5-8 z dystansu zanotował Khris Middleton. Poza nim Bucks trafili jednak tylko 3 z 19 trójek, ale też popełnili łącznie zaledwie 9 fauli, wysyłając Magików na linię tylko 8 razy i samemu oddając aż 25 osobistych.

– W box-scorze Orlando bez większych rewelacji i fajerwerków, najlepszym strzelcem był Maurice Harkless z 14 punktami na koncie.

ATLANTA HAWKS 112:110 UTAH JAZZ

– Hawks mogą nie utrzymać ósmego miejsca na Wschodzie, ale to jeszcze nie zostało powiedziane na 100% i Atlanta wciąż walczy – dziś przerwała w Salt Lake City serię sześciu porażek z rzędu. Jastrzębie bronią przewagi 3,5 meczu nad Pistons i Knicks – do awansu do play-offs może im wystarczyć po prostu przerwanie kryzysu, przez który przegrali 14 z 15 poprzednich meczów oraz 10 ostatnich wyjazdów.

– Jazz przegrali dziś przez swoich byłych zawodników – 26 punktów dla Atlanty zdobył Kyle Korver (8-12 FG i, a jakże, 4-4 3pt, 6-6 FT), a 23 oczka i 8 zbiórek zanotował Paul Millsap. Był jeszcze DeMarre Carroll, także były Jazzman, który zaliczył 11 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty (3-5 3pt).

– Dla Utah 23 punkty (21 po przerwie, 5-8 3pt) zdobył Trey Burke, 18 punktów i 6 zbiórek miał były Hawk Marvin Williams, natomiast Gordon Hayward przyniósł dziś 13/8/7.

– Hawks już po raz 13. w tym sezonie rozegrali mecz rozstrzygnięty różnicą nie większą niż dwa punkty, tylko Warriors mają na koncie tyle samo takich spotkań. Atlanta nie ma w nich jednak zbyt dobrego bilansu, bowiem wygrała tylko 6 razy. Tymczasem Jazz po raz pierwszy w tym sezonie przegrali tak małą różnicą i została nam już tylko jedna drużyna, której się to jeszcze nie przydarzyło – to San Antonio Spurs.

– Hawks trafili 13 z 29 rzutów za trzy, przekraczając próg 10 trafień po raz 28. w tym sezonie. Jeszcze ani razu w żadnym sezonie w swojej historii nie mieli tak dużej liczby tego typu meczów.

PHOENIX SUNS 105:112 LOS ANGELES CLIPPERS

– Clippers wygrali po raz ósmy z rzędu, Suns tymczasem ponieśli drugą kolejną porażkę i tracą do Grizzlies już pół meczu.

Blake Griffin zdobył dziś w pierwszej połowie więcej punktów, niż jakikolwiek inny gracz w całym meczu. Do przerwy rzucił 29 punktów, a w całym meczu miał 37 oczek (32 min) przy niesamowitej skuteczności 14-16 z gry (9-10 FT). Ostatnim graczem, który przy min. 16 próbach zachował tak wysoką celność, był Josh Smith (2010). Griffin zdobył dziś aż 22 punkty w pierwszej kwarcie, co jest jego najlepszym wynikiem uzyskanym w jednej odsłonie. Skrzydłowy Clippers potrzebuje tylko 5 zbiórek do granicy 3000 w karierze. Kiedy ją przekroczy, stanie się trzecim graczem w historii NBA (po Kareemie i Barkleyu), który przed zakończeniem czwartego sezonu zanotował 6000 punktów, 3000 zbiórek i 1000 asyst przy 50% skuteczności z gry.

Darren Collison dołożył 20 punktów (8-12 FG), Chris Paul miał 17 punktów, 5 zbiórek oraz 11 asyst. Matt Barnes rzucił 13 punktów i pobił swój rekord kariery w kategorii „najdłuższa seria meczów z double-digits” (9). Clippers trafili 55% rzutów z gry.

– Dla Suns najwięcej punktów – 23 – zdobył Goran Dragić (7-12 FG, 9-11 FT). Po 16 dodali Gerald Green i Markieff Morris.

Najlepsi

punkty: Griffin (37)

zbiórki: Gortat (18)

asysty: Paul (11)

przechwyty: Pierce (4)

bloki: A. Johnson (4)

straty: Wall (7)

3pt: Hardaway, Burke, Middleton (5)

FT: K. Walker (12)

minuty: Knight (43:54)

Enbiejowy typer: 4/7

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

1 Odpowiedź

  1. amon pisze:

    Wojtek,nie mogę się nadziwić,skąd Ty to wszystko bierzesz. Masz jakiś algorytm,czy co?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *