Rockets zwyciężają w ostatniej sekundzie, Blazers lecą w dół

(25-27) Washington Wizards 112 – 113 Houston Rockets (36-17)

Dla Rockets to była 7 wygrana z rzędu, 11-ta gdy do Toyota Center przyjeżdża drużyna z Eastern Conference i 14-ta, kiedy zdobywają co najmniej 100 punktów. Nie przyszło to jednak łatwo, bo dopiero trafienie Jamesa Hardena na 0.7 sekundy przed końcem przeważyło szalę zwycięstwa na ich korzyść. Przy dobrym dla Rakiet rozstrzygnięciu w meczu Blazers – Clippers, udało im się wskoczyć na 3 miejsce w konferencji.

Rockets zdecydowanie wygrali na tablicach 51-35, mieli wyższy procent trafień z gry i z rzutów wolnych (kolejno 53.1% do 45.4% i 74.5% do 50%). W trzeciej kwarcie mieli już 19 punktów przewagi, ale ostatecznie cały mecz sprowadził się do emocjonującej końcówki. Wszystko dzięki niesamowitej pogoni w wykonaniu Trevora Arizy.

Przy stanie 70-65 w 4 minucie 3 kwarty Rockets przeprowadzili serię 13-0, a po chwili jeszcze dodatkowo powiększyli przewagę do 19 punktów. Wtedy za gonienie wyniku wzięli się Trevor Ariza i John Wall. Wall w ciągu 3 minut i 19 sekund zanotował 6 asyst, z czego 5 poszło do Arizy. Niski skrzydłowy gości po tych podaniach trafił pięciokrotnie zza łuku, na co Rockets nie mieli odpowiedzi. Ariza skończył mecz z 32 punktami, 11 zbiórkami i 10 trafieniami z dystansu, co jest jego nowym rekordem kariery.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=1ciWlWUjj7U]

Na zakończenie 3 kwarty jeszcze Wall dorzucił trójkę i było 90-93 na 12 minut przed końcem. Rockets obudzili się i przez 8 minut byli lepszą drużyną. Udało im się odskoczyć na 7 punktów, ale Wizards odpowiedzieli im serią 10-3 i objęli pierwsze prowadzenie w meczu! Wydawało się, że mogą dowieźć zwycięstwo do końca, ale to się nie udało. James Harden został sfaulowany i wyrównał stan spotkania po dwóch osobistych na 23.2 sekundy przed końcem.

Wizards mieli piłkę i faul wymusił John Wall. Udało mu się zamienić oba osobiste na punkty i na zegarze pozostawały tylko 4 sekundy. Rockets mieli piłkę z boku i wtedy fatalny błąd popełnił Ariza. James Harden został sfaulowany przed wznowieniem gry, a gracz gości zanotował 6 faul. W nagrodę za głupie zagranie Arizy Harden dostał jeden osobisty (który oczywiście wykorzystał) i szansę na wygranie tego meczu. Szansę, której nie zmarnował.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=mnaXzID-4MU]

Najlepsi gracze: Trevor Ariza (32 punkty, 11 zbiórek, 10/14 za trzy), John Wall (19 punktów, 14 asyst), Bradley Beal (20 punktów, 5 asyst) – James Harden (35 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst, 16/16 z linii), Dwight Howard (24 punkty, 16 zbiórek, ale też 7 strat), Chandler Parsons (18 punktów, 12 zbiórek, 6 asyst)

Marcin Gortat watch: 6 punktów, 8 zbiórek, 2 bloki, ale też 6 fauli

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=onepmslsWPE]

(36-17) Portland Trail Blazers 117 – 122 Los Angeles Clippers (37-18)

Trail Blazers w ostatnim czasie mocno spuścili z tonu. Są drużyną, która bardzo potrzebuje paru dni przerwy i tylko Damian Lillard twierdzi inaczej. Clippers zdecydowanie lepiej wytrzymali końcówkę i głównie dzięki temu zgarnęli zwycięstwo i na spółkę z Rockets zrzucili Blazers na 5 pozycję w tabeli Zachodu.

W całym meczu oglądaliśmy, aż 40 (!!!) zmian prowadzenia i 18 remisów. Clippers obnażyli największy mankament w grze Blazers – obronę. Trafiali ze skutecznością 58.2%, zdobyli 58 punktów z pomalowanego i 34 w kontrach. Do udanych tego meczu nie mogą zaliczyć dwaj wysocy gości, bo nie zagrali dobrych spotkań w obronie. Blake Griffin zdecydowanie wygrał match-up z Aldridgem i sprawił, że dwa razy się zastanowimy przed odpowiedzią na pytanie „Kto jest najlepszym silnym skrzydłowym ligi?” .

To był mecz, który się pochłaniało wzrokiem, cios za cios, punkt za punkt i to w świetnym stylu. W końcu te dwie drużyny są jednymi z najlepszych do oglądania w całej NBA. Co Clippers wypracowali w kontrze, to Blazers nadrabiali trafieniem z dystansu. Każdy gracz dokładał coś od siebie, na prawdę świetnie się to oglądało.

To czego zabrakło Blazers w tym meczu to było wyjście któregoś gracza ponad poziom. Aldridge zagrał spotkanie takie sobie, w ataku zagrał na dobrym poziomie, ale zawiódł w obronie i na tablicach (tylko 3 zbiórki). Damian Lillard też nie zagrał źle, ale zbyt często tracił piłkę. Batum, Lopez i Matthews na standardowym poziomie, podobnie ławka.

Clippers rozstrzygnęli losy spotkania w ostatnich 3 minutach, kiedy wyszło, że lepiej znieśli trudy tego pojedynku. Chris Paul trafił z półdystansu na 3:03 przed końcem i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. W kolejnej akcji Paul dograł piłkę do Griffina i ten spokojnie zdobył punkty lay-upem. Aldridge jeszcze przywrócił nadzieje swojej drużynie, a później niespodziewanie dwa pudła z linii osobistych zanotował CP3!

Paul zrehabilitował się w kolejnej akcji, gdzie zabrał piłkę Lillardowi, a Clippers poszli w kontrze, którą wykończył DeAndre Jordan po podaniu Matta Barnesa. Były 3 punkty różnicy i Blazers chcieli to wyrównać za wszelką cenę. Nicolas Batum spudłował dwukrotnie zza łuku i mecz rozstrzygnął Jamal Crawford, dwukrotnie trafiając za 1pkt.

Najlepsi gracze: LaMarcus Aldridge (25 punktów), Damian Lillard (21 punktów, 5 asyst, ale też 6 strat), Nicolas Batum (13 punktów, 7 zbiórek, 7 asyst) – Blake Griffin (36 punktów, 10 zbiórek), Jamal Crawford (25 punktów), Chris Paul (20 punktów, 12 asyst)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=qIBdU60SeNU]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *