Ciekawostki statystyczne (88)

DALLAS MAVERICKS 89:114 CHARLOTTE BOBCATS

– Bobcats dopiero po raz drugi w swojej historii pokonali Mavericks i są teraz przeciwko nim 2-17. Dziś jednak to było coś więcej niż zwykłe zwycięstwo. Rysie trafiły rekordowe w tym sezonie 55% rzutów z gry oraz miały aż 42 asyst, co jest ich nowym rekordem organizacji. W tym spotkaniu asystowanych było 93,3% celnych rzutów (42/45) Charlotte i to jest najlepszy wynik tego sezonu w całej lidze. W Top 4 tej kategorii Bobcats zajmują aż trzy miejsca (poza tym jeszcze 86,1% i 87,5% z 18-20 stycznia), to pozostałe należy do Miami Heat (86,5% z Wizards na początku sezonu). Ostatnią drużyną, która rozdała 42 asysty w jednym meczu, byli Bulls w 2008 roku. Josh McRoberts miał ich 13 (rekord kariery), Kemba Walker 9, Ramon Sessions 8.

– Parę rzeczy o Bobcats, to ich pierwsze zwycięstwo w tym sezonie z drużyną Southwest Division, ale na siedem ostatnich spotkań z Zachodem Rysie wygrały aż pięć razy. Co ciekawe, na 23 wygranych w tym sezonie meczów aż 21 razy gracze Charlotte oddali więcej rzutów wolnych od rywali i tak było również dziś (15-12). Cats są u siebie 6-1, gdy przekraczają próg 100 punktów, oraz ogółem 6-0, gdy mają min. 50% skuteczności z gry.

– Tyle już napisałem o Bobcats, a nie wspomniałem jeszcze o dwóch najlepszych strzelcach. Anthony Tolliver w 26 minut trafił 5 z 10 rzutów za trzy i zdobył rekordowe w sezonie 22 punkty, natomiast Al Jefferson zaliczył kolejny świetny występ, miał 30 punktów (14-23 FG) oraz 8 zbiórek w 34 minuty. Big Al na 7 ostatnich meczów 5 razy przekraczał trzydziestkę, na 15 ostatnich 14 razy rzucał min. 20 punktów, a na 12 ostatnich aż ośmiokrotnie notował 20/10. Bobcats mieszczą się w ósemce Wschodu, ale Jefferson nie zagra w Meczu Gwiazd.

– Mavericks przerwali dziś swoją serię pięciu zwycięstw, a ich przewaga nad Grizzlies zmalała do dwóch meczów. Dirk Nowitzki i Monta Ellis zdobyli po 16 punktów, ale tylko im udało się przekroczyć próg double-digits. Niemiec zakończył poza tym passę 7 spotkań, w których rzucał min. 20 punktów. Ostatni raz tak długą serię zaliczył w 2011 roku.

SACRAMENTO KINGS 99:109 CLEVELAND CAVALIERS

– Cavaliers wygrali wszystkie trzy mecze od momentu odejścia ich generalnego menedżera Chrisa Granta. Przypomnijmy, że wszystkie sześć poprzednich przegrali, tymczasem teraz notują najdłuższą serię zwycięstw w tym sezonie. Symbolem wyjścia z dołka niech będzie dzisiejszy występ Anthony’ego Bennetta, który pobił swoje rekordy kariery w liczbie punktów (19) i zbiórek (10), trafiając w pół godziny gry 6 z 9 rzutów, w tym wszystkie trzy trójki! Może nie będzie najlepszą jedynką w historii, ale prawdopodobnie będzie po prostu dobrym graczem. To dopiero pierwszy rok.

– Kawalerzyści spisali się dziś tak dobrze, że Kyrie Irving ze swoimi 13 punktami (6 ast) był dopiero piątym strzelcem drużyny. Luol Deng rzucił 22 punkty (4-5 3pt), double-double 16 punktów i 13 zbiórek miał Tristan Thompson, a scoring z ławki wraz z Bennettem zapewnił Dion Waiters (20 pkt, 8 ast). Dziś po raz pierwszy od marca 2003 roku dwóch rezerwowych Cleveland miało w wygranym meczu min. 19 punktów na koncie. Jedenaście lat temu zrobili to Chris Mihm i Jumaine Jones.

– Kings przegrali po raz trzeci z rzędu, przedłużyli też swoją serię porażek na wyjeździe do siedmiu i z bilansem 17-35 zajmują ostatnie, 15. miejsce w Konferencji Zachodniej. DeMarcus Cousins miał 21 punktów i 10 zbiórek, bez większego szału (5-12 FG, 11-16 FT), Isaiah Thomas rzucił 16 punktów i rozdał 8 asyst, Rudy Gay (4-12 FG) miał 14 punktów i 9 zbiórek. Królom nie wolno jednak było pozwolić Cavs na trafienie 12 z 21 rzutów za trzy.

ATLANTA HAWKS 85:100 CHICAGO BULLS

– Hawks przegrali już po raz czwarty z rzędu (najdłuższa seria w tym sezonie), a dzisiejsza porażka z bezpośrednim rywalem w tabeli sprawiła, że spadli na piąte miejsce w Konferencji Wschodniej na rzecz właśnie Bulls. Mogliby zsunąć się jeszcze niżej, ale na ich szczęście Wizards przegrali w Memphis. Nie zmienia to jednak faktu, że w Atlancie nie jest wesoło.

– Bulls mieli dziś ponad dwa razy więcej zbiórek (58-27), a przy 23 defensywnych zbiórkach Hawks mieli aż 17 ofensywnych. Przy takiej dominacji na tablicach + przy 50,6% skuteczności z gry zwycięstwo Chicago było wręcz pewne. Byki dopiero po raz siódmy w tym sezonie trafiły przynajmniej połowę swoich rzutów. To ich czwarte kolejne zwycięstwo nad Atlantą (średnia różnica wygranej: 19 punktów).

Joakim Noah miał 19 punktów, 16 zbiórek i 11 asyst (wyrównany rekord kariery sprzed kilku dni). To jego czwarte triple-double w karierze i pierwsze od prawie roku. Wszystkie zaliczył od rozpoczęcia sezonu 2011/12, w tym okresie żaden startujący środkowy nie miał więcej niż jednego TD na koncie. Ostatnim starterem Chicago na pozycji centra, który zanotował triple-double, był Artis Gilmore (1977). Jeśli chodzi o linijkę 19/16/11, to pierwszy taki występ od 2010 roku (Jason Kidd, wcześniej Lamar Odom w 2004). Ostatnim graczem, który dołożył do tego jeszcze trzy bloki, był Larry Bird (1987).

– Pod nieobecność Carlosa Boozera nie po raz pierwszy błysnął Taj Gibson, który tym razem miał 24 punkty, 12 zbiórek oraz 5 asyst (12-19 FG). Mike Dunleavy rzucił 15 punktów (7-14 FG), a Jimmy Butler (12 pkt, 13 zb) rozegrał tylko 37 minut, to jak wakacje. Dla Hawks 15 punktów zdobył Paul Millsap, Kyle Korver przedłużył swoją serię do 119 meczów.

WASHINGTON WIZARDS 89:92 MEMPHIS GRIZZLIES

– Wizards przegrali już po raz dziewiąty w tym sezonie mecz, do którego przystępowali z bilansem na poziomie równo 50%. Ciekawe, czy jeszcze uda im się przekroczyć tą granicę? Do tego potrzebny będzie z pewnością John Wall grający lepiej niż dziś (season-low 5 pkt, 2-10 FG, 5 ast, 4 TO). Świetny występ zaliczył co prawda Bradley Beal, który pobił swój rekord kariery z 37 punktami, trafiając 15 z 24 rzutów z gry, w tym 5 na 7 trójek, ale pozostali gracze Wizards trafili tylko 2 z 17 rzutów z dystansu, a cała drużyna zdobyła o 9 punktów mniej na linii rzutów wolnych i nawet mimo bardzo dobrej skuteczności Beala trafiała z gry gorzej od Memphis.

– Grizzlies też jakoś szczególnie nie brylowali za łukiem (3-13 3pt), ale udało im się dobrze ograniczyć Wizards. Nie tylko zatrzymali Walla, ale też pozwolili Czarodziejom na tylko pięć zbiórek w ataku, co dla tych ostatnich jest wyrównanym antyrekordem sezonu. Dzięki temu oraz dobrej skuteczności na linii rzutów wolnych (23-27 FT) Grizzlies wygrali już po raz 15. spośród 18 spotkań z Waszyngtonem na własnym parkiecie. Przedłużyli swoją serię zwycięstw nad Wizards u siebie do 9 meczów, Czarodzieje nie wygrali w Tennessee od 2004 roku.

Marc Gasol wreszcie się przełamał (16 pkt, 7-25 FG w dwóch poprzednich meczach razem) i rzucił 18 punktów, trafiając 7 z 11 rzutów z gry. Co bardzo ważne, Nick Calathes świetnie zastąpił dziś wciąż nieobecnego Mike’a Conleya, notując 18 punktów (8-12 FG), 7 zbiórek oraz 6 asyst. Od 1 lutego, gdy wskoczył do S5 w miejsce podstawowego rozgrywającego, Calathes jest liderem Grizzlies w asystach, przechwytach i celnych trójkach, a tylko Zach Randolph (dziś 13 pkt, 10 zb, 4-11 FG, 5 TO) zdobył więcej punktów od niego. James Johnson (13 pkt) zablokował dziś już 16. rzut za trzy w tym sezonie, to najlepszy wynik w tej kategorii w lidze.

MIAMI HEAT 103:97 PHOENIX SUNS

– Heat wygrali po raz ósmy z rzędu z Suns i po raz szósty z rzędu w Arizonie. Szybko udało im się podnieść po niespodziewanej porażce w Salt Lake City, tymczasem dziś rozegrają jeszcze jeden mecz przed Weekendem Gwiazd, bardzo trudne spotkanie z Warriors w Oakland. Słońca mimo dzisiejszej przegranej wchodzą w All-Star Break ze swoim najlepszym bilansem (30-21) od sześciu lat.

LeBron James miał 37 punktów (12-22 FG, 11-14 FT), miał 9 zbiórek, 3 asysty i 5 przechwytów. Jeszcze nikt w tym sezonie nie zdobył więcej punktów przeciwko Phoenix, poprzednim rekordem było 35 punktów.. LeBrona Jamesa. W jego karierze to już siódmy raz, kiedy rzuca Suns przynajmniej 35 oczek. Spośród aktywnych graczy więcej takich występów ma oczywiście tylko Kobe Bryant (15). LeBron ma przeciwko Phoenix średnią 29 punktów na mecz, to drugi wynik w historii NBA po 32.4 Michaela Jordana.

Chris Bosh dodał 21 punktów, trafiając 8 z 11 rzutów. Wraz z Jamesem mieli więc 58 oczek na 20-31 FG, Dwyane Wade nie zagrał, a reszta graczy Heat dołożyła 45 punktów na 16-43 FG. Kluczem było jednak powstrzymanie Gorana Dragicia, który miał dziś „tylko” 15 punktów, 9 asyst i 4 przechwyty (4-12 FG). Słoweniec przerwał więc serię siedmiu spotkań z min. 20 punktami na koncie. Z tego, że Heat skupili swoją uwagę na Dragiciu, najbardziej skorzystał Gerald Green (26 pkt, 9-14 FG, 5-8 3pt). Suns wygrali 10 poprzednich meczów, w których Green miał min. 20 punktów, ale dziś również ta seria dobiegła końca.

OKLAHOMA CITY THUNDER 98:95 PORTLAND TRAIL BLAZERS

– Blazers utrzymali się w grze dzięki swojemu 24-27 z linii (Thunder 11-12), ale pewnych rzeczy nie da się oszukać – Portland zostało dziś zatrzymane na 37,6% skuteczności z gry, a trzech najlepszych strzelców zespołu – LaMarcus Aldridge, Damian Lillard i Wesley Matthews – trafiło tylko 12 z 47 rzutów. Zabrakło zwłaszcza punktów Aldridge’a (12 pkt, 12 zb), który w trzech poprzednich meczach z Thunder w tym sezonie notował średnio 30.7 ppg i 14.3 rpg, natomiast dziś spudłował aż 17 z 22 rzutów. Były oczywiście dobre występy ze strony Robina Lopeza (17 pkt, 14 zb, 7-9 FG), Nicolasa Batuma (18 pkt, 5-8 FG) i CJ McColluma (15 pkt, 5 TO), ale Thunder wystarczyła na to wszystko głównie jedna i ta sama odpowiedź. Kevin Durant i Oklahoma mają już cztery mecze przewagi nad drugimi Spurs.

– Durant zdobył dziś 36 punktów (15-28 FG, 8 TO) i zebrał 10 piłek. 36 punktów dołożyli również wspólnymi siłami Reggie Jackson (17/6/5, wszystkie punkty zdobyte po przerwie) i Jeremy Lamb (19 pkt, 8-11 FG). Wracając jednak do Duranta – to już 19. kolejny mecz, w którym zdobył on min. 26 punktów. We wszystkich czterech spotkaniach z Trail Blazers w tym sezonie KD rzucił ponad 30 oczek (33, 37, 46, 36) jako drugi gracz w ciągu ostatnich 25 lat, po Kobem Bryancie (2007/08). Durant po raz szósty z rzędu oddał przynajmniej 20 rzutów z gry, ta seria to wyrównany rekord kariery (wcześniej w 2009 i 2010 roku).

– Cztery spotkania Thunder z Blazers już za nami, szkoda, że to koniec tej rywalizacji w tym sezonie regularnym, ponieważ obie drużyny nie tylko podzieliły się wygranymi (2-2), ale też zdobyły dokładnie tyle samo punktów (401-401).

UTAH JAZZ 96:79 LOS ANGELES LAKERS

– Lakers przegrali u siebie po raz szósty z rzędu, ostatni raz taka seria w trakcie jednego sezonu zdarzyła im się w rozgrywkach 1992/93. Porażka z Jazz sprawiła, że Jeziorowcy spadli za nich w tabeli Zachodu i zajmują w niej już 14. miejsce.

– Patrząc na przebieg pierwszej kwarty tego spotkania, jego zakończenie może wydawać się dziwne. Jazz jeszcze w 1Q przegrywali różnicą 15 punktów, pudłując nawet 9 kolejnych rzutów, ale udało im się to wszystko odrobić bardzo szybko, bo już w kolejnej kwarcie (32:10). Lakers po trafieniu czterech pierwszych trójek 12 kolejnych spudłowali.

Chris Kaman skorzystał z tej dziwnej sytuacji panującej w Lakers i położył się na ławce rezerwowych zdobył 25 punktów, zebrał 14 piłek, rozdał 3 asysty i 3 czapy. Dodajmy do tego 27 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty i 2 bloki w poprzednim spotkaniu z Bulls.. no no. W 26 pozostałych meczach Kaman notował średnio 8.7 punktów i 5.3 zbiórek, ale teraz all-star z 2010 roku znów dał o sobie znać. Co ciekawe, Kaman zdobył 25 punktów po raz 21. w karierze, ale nigdy nie dobił do trzydziestki.

– Lakers zdobyli 79 punktów, trafili 38,8% rzutów z gry, 4 z 16 trójek, 9 z 13 wolnych. Ponadto przegrali tablice 40-55. Tyle chyba wystarczy. Znów stracili Steve’a Nasha, a pozostali rozgrywający – Steve Blake i Kendall Marshall – trafili wraz z Kanadyjczykiem łącznie 6 z 28 rzutów. Wesley Johnson zdobył 15 punktów, Shawne Williams dodał 11.

– Dla Jazz 24 punkty z ławki rzucił Alec Burks, który w 25 minut trafił 8 z 11 rzutów z gry. Gordon Hayward dodał 15/8/7, Jeremy Evans miał 14 punktów (7-10 FG), a Derrick Favors zanotował double-double (11 pkt, 10 zb, 3 blk). Spośród graczy pierwszej piątki tylko Hayward był bardzo na plusie (+12), ale Burks, Evans i Enes Kanter (6 pkt, 11 zb) byli odpowiednio +25, +21 i +21.

Najlepsi

punkty: James, Beal (37)

zbiórki: Noah (16)

asysty: McRoberts (13)

przechwyty: James (5)

bloki: Seraphin (4)

straty: Durant (8)

3pt: G. Green, Beal, Tolliver (5)

FT: James, Cousins (11)

minuty: T. Gibson (46:01)

Enbiejowy typer: 4/7

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *