Telegram z Enbiej – 13/01/14 – koniec serii Bulls, serial Knicks nadal trwa

Chicago Bulls (17-19) – Washington Wizards (17-19) 88:102

Mimo powrotu do gry Jimmy’ego Butlera (12pkt), Bulls nie udało się przedłużyć serii wygranych w nowym roku do 6. Mimo posiadania atutu własnej hali, United Center, gospodarze niespecjalnie wypadli w konfrontacji z Czarodziejami. Wizards już w pierwszej kwarcie zbudowali 7-punktową przewagę, powiększając do przerwy do 13 oczek. Dzięki świetnej pierwszej połowie to goście, którzy przegrali 9 z 11 ostatnich konfrontacji w Windy City, kontrolowali przebieg gry podczas kolejnych 24 minut.
Świetny mecz rozgrywał, wykorzystując niemoc byczej defensywy, Trevor Ariza. Niski skrzydłowy trafił trzy trójki i zapisał na koncie 16pkt, przy 9 zbiórkach. Natomiast w pomalowanym rządził Nene Hilario – a Brazylijczyk udanie spisywał się w ataku (kończąc mecz z 19pkt) przy liderze defensnywy Bulls – Joakimie Noahu (8pkt i 16zb).
Bulls do zwycięstwa zabrakło energii Taja Gibsona (8pkt i 7zb) oraz skuteczności D.J. Augustina (2/11 z gry i 7 oczek, przy 7 as). O wiele gorszy mecz od premierowego z bykiem na koszulce rozegrał Cartier Martin (9 bezproduktywnych minut). Natomiast po drugiej stronie, trzech oczek zabrakło Marcinowi Gortatowi do kolejnego double-double (miał 11 zbiórek).
Kluczowe fakty to skuteczność (52-43 % na korzyść Wizards) oraz straty (17-12 na niekorzyść Bulls). Po tym meczu obie drużyny notują identyczny bilans 17-19.

Punkty: Boozer 19, Butler 12, Snell 12 – Nene 19, Wall 19, Ariza 16

Toronto Raptors (19-17) – Milwaukee Bucks (7-30) 116:94

Równie jednostronne spotkanie odbyło się w Air Canada Centre, gdzie gospodarze już w pierwszej kwarcie znokautowali rywala (38:24). Świetna postawa Kyle’a Lowry (23pkt i 5as; 10 oczek w 1kw), solidność Jonasa Valanciunasa (17pkt i 10zb) oraz wszechstronność DeMara DeRozana (19pkt-7as-7zb) dały o sobie wyraźnie znać. W dodatku do zdobyczy zespołu z pierwszej piątki mocno dołożył się Patrick Patterson (18pkt) dając znów Raptors mocną zmianę.
Raptors trafiali z 52% skutecznością z dystansu, aplikując rywalom 12 trójek, a przy okazji nie dali się rozpędzić podkoszowym Bucks. Larry Sanders (2/8) oraz Khris Middleton (1/8) szybko zechcą zapomnieć o kolejnym nieudanym spotkaniu. Honoru Bucks próbował bronić Ersan Ilyasova (29pkt), ale niewiele z tej obrony zostało…w Kanadzie.
Wcale nie lepiej od podkoszowych spisywali się obwodowi jak Caron Butler (2/7) i O.J.Mayo (2/8). Bucks pozostają jedyną drużyną, która nie dotknęła poziomu 10 wygranych oraz nie wygrała od grudnia. Raptors mają bilans 13-5 od 8 grudnia.

Punkty: Lowry 23, DeRozan 19, Patterson 18 – Ilyasova 29, Knight 16, Antetokounmpo 11

New York Knicks (15-22) – Phoenix Suns (21-16) 98:96 po dogr.

Największe emocje minionej nocy przeżywali kibice śledzący spotkanie w Madison Square Garden. W mekce nowojorskiej koszykówki miejscowi urządzili kolejny spektakl, który zakończyli szczęśliwym finiszem. Mecz był strzeleckim pojedynkiem między – najlepszym zawodnikiem ostatniego tygodnia -Carmelo Anthonym (29) i Goranem Dragićem (28).

Melo dostał świetne wsparcie od Ray’a Feltona a dzięki temu Knicks trafili na ósme miejsce w konferencji wschodniej. Po drugiej stronie imponował wracający do NBA weteran Leo Barbosa (21). Niestety mimo świetnej postawy swoich niskich graczy, Jeff Hornacek mógł mieć sporo zastrzeżeń do dyspozycji rzutowej pary Channing Frye – Gerald Green. Podkoszowy trafił tylko 3 z 12 rzutów, natomiast wykonujący najlepszą akcję minionej nocy Green – przestrzelił 14 z 16 rzutów!

Suns przegrali 4 z ostatnich 5 wyjazdowych spotkań. Natomiast Knicks znów wygrali mimo czwartej z rzędu absencji Tysona Chandlera. Godnie kolegę zastępował Kenyon Martin (10pkt) , który swoją postawą wyraźnie poprawiał defensywę Knicks. Ważnym aspektem okazało się 16 zbiórek (rekordowe w sezonie) Carmelo Anthony’ego.

Słońca przegrały w MSG, bowiem spudłowały wszystkie ostatnie 12 rzutów (0/7 w dogrywce)… Suns mieli ogólnie tylko 35% z pola oraz nie potrafili wykorzystać większej liczby strat rywala (PHX 10- NYK 18).

Punkty: Anthony 29, Felton 19, Bargnani 10 – Dragic 28, Barbosa 21, Plumlee 12

Dallas Mavericks (23-16) – Orlando Magic (10-28) 107:88

Spacerek Mistrzów z 2011 stał się faktem. Monta Ellis (21) i Vince Carter (17) poprowadzili gospodarzy do łatwej wygranej nad Magią. Dla podopiecznych Jacquesa Vaughna była to 8 porażka w serii i łatwo przegrana pierwsza połowa aż 18-punktami. Na dziś w lidze – tylko – Boston Celtics notują gorszy serial (9).
Nawet zrwy z początku trzeciej kwarty i serial 15-4 na korzyść Orlando nie pozwolił gościom wrócić do gry. Magic nieuchronnie zbliżali się do 5 porażki w obecnej serii pięciu wyjazdowych meczów na Zachodzie. Co ciekawe Magicy przegrywają regularnie 20 (lub więcej) punktami z Western Conference.

Dla Mavs wygrana oznaczała 7 spotkań pozwyżej progu 50% , a to z kolei przełożyło się na najlepszy wynik od 2012 roku, kiedy to również mieli siedem spotkań na plus.

Punkty: Ellis 21, Carter 17, Nowitzki 15 – Nelson 21, Davis 19, Harkless 13

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. boston fan pisze:

    Knick się rozkręcają ,do PO wejdą na luzie ale dalej słabo to widze ,nie tylko chodzi mi o 2 runde PO ,ale kolejne lata (brak picków,zapchane salary cap )

  2. Mario pisze:

    Tylko, że oni nie mają innego wyjścia (już pomijam to, że specjalne przegrywanie to… zaprzeczenie idei sportu, delikatnie mówiąc) pick w Denver, to muszą grać na maksa.

    Dallas wygrywają to co mają i po cichutku trzymają się w top 8 zachodu. Pozazdrościć takiej solidności.

  3. cynik pisze:

    Ciężko jest być kibicem Bulls w tym sezonie. Potrafią wygrać z silniejszymi by zaraz potem dac ciała z teoretycznie słabszymi od siebie.

  4. Autor pisze:

    Tak ciężko być kibicem Byków, bo nie ma w nich lidera rzutowego, który pociągnie ekipę jak źle idzie.
    Ponadto wielu graczy gra za bardzo w kratkę, co utrudnia rotację składem samemu trenerowi. Równy poziom trzyma właściwie jedynie Noah, choć według mnie wczoraj Tibis popełnił błędy.
    Po pierwsze za mało minut Snella a za dużo Butlera. Snell grał dużo lepiej w obronie a z przodu dał tyle samo co Butler. Ponadto znów granie Hinrichem. Tibs chyba go lubi, ale bez jaj. Facet nawet kontry nie umie zagrać porządnie tylko traci piłki albo zalicza ofensywne faule. Po raz kolejny z Hinrichem -14 a z Augustinem -11. Wczoraj może Augustine nie był tak skuteczny, ale i tak grał lepiej. Rozumiem w obronie Tibs liczył, że Hinrch lepiej zagra przeciw Wallowi, ale to zupełnie nie wyszło – po prostu Augustine był tak samo słaby, ale z przodu był rozsądniejszy {po raz kolejny} w rozegraniu.
    Dunleavy tym razem sensownie w defensywie, ale w ataku znów bojaźliwy.
    Tragiczny mecz Boozera w obronie, ale udany w ofensywie.
    Szkoda, że w NBA jak w ręcznej się nie da wymieniać gracza na ofense i defense Boozer/Gibson idealny duet do tego.
    Jak, niektórzy gracze przestaną grać w kratkę to Byki mogą zrobić parę zaskakujących wyników, ale w PO będzie im niestety bardzo ciężko przejść nawet 1 rundę.

  5. lordam pisze:

    Siemka Woy
    Nie wiem co się dzieję ale nie dochodzą moje maile odnośnie All time draftu, wysyłam ciągle wysyłam i dalej nie dochodzą.
    Moim 7 wybranym był Elton Brand, Będę pisał tu komenatrze bo maile na różne sposoby nie dochodzą.

    • sasoo pisze:

      Dawaj od razu ósmy wybór i jedziemy dalej. Naprawdę nie zostało tego aż tak dużo. Może po 8 rundzie Woy wrzuci podsumowanie i potem już ostateczne dziesiątki i będziem dyskutować i się bawić w czyj skład najlepszy :)

    • Woy pisze:

      Panowie, na maila proszę. Wysyłem wieczorem informację (m.in. dzień na wybór) i wszystko powinno być jasne (tabelka z wyborami też poszła)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *