Blazers pokazali charakter i zwyciężyli w Oklahomie

Trail Blazers przyjechali do Oklahomy na straconej pozycji, po dwóch porażkach z rzędu w samych końcówkach. W tym spotkaniu przegrywali już 16 punktami na końcu 2 kwarty, ale wszystko udało się nadrobić w drugiej połowie. Wszyscy gracze pierwszej piątki punktowali w double digits i dzięki temu Blazers zwyciężyli 98 – 94.

Liderami gości oczywiście byli LaMarcus Aldridge (25 punktów, 14 zbiórek) i Damian Lillard (21 punktów, 6 zbiórek, 11 asyst). W ekipie gospodarzy bardzo dobry mecz rozegrał Kevin Durant (37 punktów, 14 zbiórek), ale Blazers wyłączyli go z gry w 4 kwarcie, gdzie zdobył tylko 1 punkt i przestrzelił wszystkie 5 prób z gry.

Żyjący z trójek Blazers trafili jedyne 8/33 (24.2%) zza łuku, ale nie przeszkodziło im to w wygranej. Kluczem okazała się dobra obrona w 2 połowie, gdzie Thunder zdobyli jedyne 40 punktów, oraz sporo jumperów z półdystansu.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Portland Trail Blazers
25-7 24 18 29 27 98
Oklahoma City Thunder
25-6 30 24 24 16 94

Przebieg spotkania

Mocny początek z obu stron. Obie ekipy trafiają niemal wszystko na samym początku spotkania. Przydzielony do krycia Aldridge’a Perkins jest niemiłosiernie ogrywany przez silnego skrzydłowego gości. Przez całą pierwszą kwartę gospodarzy w grze świetny jest Kevin Durant z 16 punktami po pierwszej ćwiartce. KD trafia z każdej pozycji i ogrywa Batuma, gra również sporo po zasłonach. Thunder udało się zakończyć kwartę serią 6-0 i prowadzeniem 30-24. Dobre, szybkie tempo spotkania w pierwszych 12 minutach.

Blazers po świetnym początku zaczęli pudłować na potęgę, a Thunder zwiększali przewagę dzięki trafieniom z półdystansu Jeremy’ego Lamba. Zrobiło się +10, a przez chwilę tempo meczu siadło i nie oglądaliśmy niczego ciekawego. Po chwili znowu zrobiło się ciekawie i otrzymaliśmy wymianę ciosów między obiema ekipami. Blazers byli już tylko -4, ale Thunder szybko odpowiedzieli im serią 12-0.

Kevin Durant pierwszą połowę zakończył z 22 punktami, a trzeba przy tym powiedzieć, że oddawał trudne rzuty i je trafiał. To właśnie jego trafienia przyczyniły się w dużym stopniu do tamtej serii gospodarzy. Blazers jednak nie stracili nadziei i jeszcze przed końcem połowy udało im się odrobić 6 punktów. Świetny mecz rozgrywa obrona Thunder, a Blazers od stanu 10/17 z gry, w końcówce 1 kwarty, przestrzelili 23 rzuty z 30 oddanych. Do tego spudłowali 16 z 19 prób zza łuku. Po 24 minutach gry mamy 54-42 dla Thunder.

Na początku drugiej połowy Blazers ruszyli do ataku, ale Thunder za sprawą dobrego w tym spotkaniu Ibaki oraz oczywiście Duranta nie pozwolili im się zbliżyć na mniej niż 7 punktów. Blazers próbowali się za wszelką cenę uruchomić na dystansie, ale za cholerę im to nie wychodziło. Tylko Damian Lillard trafiał na swoim normalnym poziomie, ale to nie wystarczało na chociażby postraszenie stratą prowadzenia Thunder w 3 kwarcie.

Blazers nieco przyspieszyli w końcówce 3 ćwiartki i z -13 zrobili -7. Kevin Durant dobił do 36 punktów (14 w 3 kwarcie) i wyglądał jakby miał pobić rekord punktowy tego sezonu i dobić do 50. Przed ostatnimi 12 minutami mamy 71-78 i Thunder nadal nie mogą czuć się bezpieczni.

Rezerwowi Grzmotów powiększyli przewagę do 11 punktów, ale Blazers odpowiedzieli na to serią 8-0 i zbliżyli się tylko na jedno posiadanie w bardzo ważnym momencie meczu. Thunder pudłowali w 4 kwarcie na potęgę, Durant kompletnie się zaciął i dzięki Aldridge’owi Blazers objęli prowadzenie na 4 minuty przed końcem. Swoje dorzucił jednak Reggie Jackson i to on utrzymał Thunder w grze.

Blazers udało się wyjść na 4-punktowe prowadzenie na minutę przed końcem. Trail Blazers bardzo dbali o piłkę przez cały mecz i mieli jedyne 6 strat, ale jedną z nich popełnili w samej końcówce. Sefolosha wybił piłkę z rąk Lillarda i wymusił przy tym faul rywala, a oba osobiste zamienił na punkty.

Blazers mieli piłkę, a shot clock był już wyłączony przez co Thunder musieli faulować. Trafiający 92% z linii Mo Williams spudłował obie próby, ale piłkę udało się zebrać Aldridge’owi! Thunder wysłali na linię Wesa Matthewsa, a ten nie zawiódł i trafił oba osobiste.

W kolejnej akcji trener Stotts zarządził faul bez piłki i Blazers wysłali na linię Duranta. Ten trafił tylko jedną próbę (to był jego jedyny punkt w 4 kwarcie). Thunder mieli swoją ofensywną zbiórkę, ale KD przestrzelił po raz kolejny i gospodarze znowu musieli faulować. Dwa rzuty osobiste otrzymał Damian Lillard i ze stoickim spokojem je wykorzystał, ustalając wynik spotkania. Trail Blazers 98 – 94 Thunder.

Box score

Trail Blazers: Aldridge 25, Lillard 21, Matthews 16, Batum 15, Lopez 12, Williams 5, Freeland 2, Leonard 2, Wright 0, Watson 0

Thunder: Durant 37, Ibaka 17, Jackson 12, Lamb 10, Sefolosha 4, Collison 4, Fisher 4, Adams 4, Perkins 2, Jones 0

Filmowe podsumowanie meczu

11 komentarzy

  1. amon napisał(a):

    Zacięte końcówki ostatnio są normą w meczach Blazers.Nabyte doświadczenie w tego typu meczach może się przydać w play-off’s. Z drugiej strony cały czas martwię się o „zajechanie” S5 Portland w dalszej części sezonu( pamiętamy końcówkę poprzedniego sezonu). Gdzie jest T-Rob(równie utalentowany,co chaotyczny), a zwłaszcza C.J.McCollum,którego kontuzja z pre-season miała wykluczyć tylko na 2-3 tygodnie??

  2. A napisał(a):

    CJ wraca na dniach.

  3. amon napisał(a):

    Dzięki!!:)… odciąży Damiana i Wesa ,sam Mo to za mało. Ciekaw jestem,czy okaże się stealem,czy bustem

  4. camby napisał(a):

    coś pięknego Blazers. Jestem ciekaw miny C. Barkleya, który twierdził ze PTB nie ma absolutnie zadnych szans w Oklahomie po poprzednim meczu w Oregonie.

  5. Durantula95 napisał(a):

    Wiele osób chyba zapomniało, że w szeregach Thunder brakuje zawodnika – i to jak istotnego dla nich.

  6. amon napisał(a):

    Pewno dlatego,że poprzedni mecz z Houston był rzezią niewiniątek,mimo iż Westbrook w nim nie grał. Ja pamiętam,że go nie było,dlatego się nie jaram wielce victorią PTB…Ale mimo to jest z czego się cieszyć:)

  7. kokos napisał(a):

    Portland jak zawsze niedoceniane… Lepiej trąbic o trejdzie czornego kamlota ktory ledwo sie porusza niz o fantastycznym zespole, ktory gra zespolowo i naraazie pyka wszystkich najlepszych jak chce (tak wiem.. Miami, gdyby nie bosh no look rzut to by LEbronik z placzem wracal a nie jak malpolud pajacowal)

    • Woy napisał(a):

      podpisuj się jednym nickiem kolego: – ) ” ptb, kokos,camby, marcusC ”
      BTW. polecam poprzedni Power Ranking #7 (Blazers na 1-szym) oraz wpisy o wyczynach Lilarda oraz Aldridge’a. Akurat nie moża chyba zarzucić ,że o Blazers jest mało…

  8. amon napisał(a):

    Teraz jest o.k.,a ja myślałem,że tyljo ja kibicuje Blazers. Woy,jak zdyskredytowałeś ptb,kokosa,marcusa c i camby’ego. W życiu bym nie wpadł na to,dlatego wątpię,że to jedna osoba…chyba że macie dostęp do adresów mailowych

    • woy napisał(a):

      Widać po IP piszących. Odnosimy się do nich czasami, kiedy komentarze są b. podobne, w negatywnej formie lub obraźliwe (niektóre zatrzymuje automat i my je sprawdzamy, puszczając dalej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *