Ogromny pech Horforda…

Wszystko wskazuje na to, że lidera Atlanty Hawks – Ala Horforda – nie ujrzymy już na parkietach ligi zawodowej podczas 68 sezonu NBA. Podkoszowy zespołu Mike’a Budenholzera doznał identycznej kontuzji jaka wyelimonowała go z rozegrania pełnego 66 sezonu.

Horford obok Brooka Lopeza (śródstopie) oraz Russella Westbrooka (kolano) to kolejny przykład gracza z poważnym urazem, w przeciągu ostatnich kilku dni. Druga rzecz, jaka łączy tych trzech wymienionych zawodników, to zbliżona do poprzedniej kontuzja, znów eliminująca zawodnika ze sporej części sezonu czy znacząco osłabiająca drużynę. 27-letni środkowy Jastrzębi nabawił się (po raz drugi w karierze) zerwania prawego mięśnia piersiowego. Do kontuzji doszło podczas wygranego po podwójnej dogrywce meczu z Cavaliers (127-125).  Tym samym doznał on urazu identycznego jaki mu się przytrafił na starcie skróconego sezonu, 2011/12. Wówczas to Al rozegrał tylko 11 końcowych spotkań po-lockoutowych rozgrywek i nie był w stanie pomóc drużynie w walce o wyższe miejsca…

Horford (pewniak do udziału w Meczu Gwiazd) podczas 29 spotkań zaliczał średnie 18.6 pkt – 8.4 zb – 1.5 blk. Dominikańczyk w trzech statystykach jest liderem swojej drużyny. Natomiast Hawks w obecnym sezonie regularnym odnotowali 16 zwycięstw i 13 porażek przy ogromnym udziale poszkodowanego.

Teraz nasuwa się pytanie, czy zespół Mike’a Budenholzera będzie polegał na pozostałych w składzie wysokich, czyli macedońskim debiutancie Pero Antiću oraz ligowym weteranie Eltonie Brandzie? Czy też sięgnie po wymianę z udziałem innego środkowego (choćby Omera Asika? może Paua Gasola??)? Przypomnijmy, że ostatnimi czasy zespół opuścił wieloletni zmiennik Horforda, Zaza Pachulia, a generalnym manager zespołu – Danny Ferry – praktycznie nie wypełnił luki powstałej po odchodzącym do Bucks Gruzinie.

Swoją drogą szanse na awans do play offs Hawks spadły w tym momencie o jakieś 50%…

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

8 komentarzy

  1. GeoCeltics pisze:

    Pewniak do udziału w meczu gwiazd? Może aczkolwiek polemizowałbym :)

  2. Woy pisze:

    Wg mnie PEWNIAK. W końcu debiut i drugi występ ma już za sobą, a trenerzy w siódemce (patrz pierwsza piątka Wschodu bez nominalnego centra) na pewno o nim by nie zapomnieli (i o Hibbercie). Czekam na Twoje zdanie, dlaczego „NIE, biorąc pod uwagę formę Chandlera i Noaha (ubiegłoroczonych wysokich Wschodu)”?

    • GeoCeltics pisze:

      1. Wyniki głosowania – Horforda nie ma w 15. frontcourtu.
      2. Gra w nijakiej Atlancie. Kiedy ostatni raz gracz Hawks był w ASG? Wiem że to słaby argument ale jednak :)
      3. Byłby większym pewniakiem gdyby pozostawiono pozycję centra. Ale i tak przegra z Drummondem.

  3. Woy pisze:

    1. Nie ma znaczenia dla trenerów. To oni wybierają. W ostatnich latach takich nie będących w 15stce też oglądaliśmy.
    2. Joe Johnson oraz Al Horford – 2010 rok i 2011 rok. W 2012 kontuzja mięśnia wyeliminowała go z bycia po raz trzeci z rzędu w ASG (byłoby to pierwszy raz gracza Hawks od czasów Dominique’a Wilkinsa).
    3. Dlaczego miałby przegrać z Drummondem , kiedy ma lepszy bilans drużyny od teamu drugoroczniaka oraz większy wpływ na losy zespołu (zwłaszcza kiedy odszedł Smith) ?

  4. GeoCeltics pisze:

    Mój błąd – patrzyłem w wiki na West zamiast East. Jeszcze Joe Johnson grał, masz rację. Wydaje mi się że Drummond bardziej pasuje do meczu gwiazd, ale to tylko moje zdanie. Gdybym się znał, byłbym redaktorem enbiej.pl ;)
    Pozdro Woy

    • Woy pisze:

      A był jeszcze Mutombo po Wilkinsie i obok Johnsona z trzema występami w ASG z rzędu. W sumie teraz to dalsze gdybanie już jest – niestety – bez znaczenia.
      Drummond w mojej opinii dopiero za rok (ale mogę się mylić, jeśli dojdą kolejne kontuzje!)
      Pozdro!

  5. Macias pisze:

    Dołączając do dyskusji przyznam, że Horford to jeden z najlepszych wysokich a przede wszystkim jeden z najrówniej grających wysokich graczy w tej lidze. Ma spory wpływ na losy drużyny choć przyznam, że liderem z prawdziwego zdarzenia nigdy nie będzie (jako druga opcja jak najbardziej). Drummond ma jedynie przewagę jeżeli chodzi o grę efektowną miłą dla oka. Trenerzy wybierają więc nie zdziwiłbym się nad wyborem Ala i uznałbym, że zasłużenie.

  6. Wi-Fi pisze:

    Ale pech,utrata lidera,według doniesień do końca sezonu.Tak dobrze idzie Jastrzębiom,awans do playoff z przewagą własnego parkietu i całkiem dobrze wykonywana robota przez Nets,aby pick w drafcie,który idzie do Jastrzębi był jak najwyższy. Na tą chwilę więcej minut dostaną Brand,Ayon,Antić.Antić jest dość irytujący odpalając i pudłując notorycznie „trójki”,Brand ma już swoje lata,ale najlepiej walczy w „pomalowanym”,Ayon to rezerwy raczej,mało co grał. Nie wiem czy Ferry będzie dokonywał jakiś transferów,nie ma za bardzo nikogo na pozbyciu,może sprowadzi kogoś z D-League,albo Europy? Co do Pachulii to ostatnimi laty miał sporo kontuzji,nie grał w playoff dwa razy z rzędu będąc kontuzjowanym,obecnie po dobrym początku sezonu,znów od dłuższego czasu nie gra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *