Bulls zbili Nets na rozpoczęcie Christmas Day

Rozgrywający fatalne spotkanie Nets zostali wysoko pokonani przez Chicago Bulls na otwarcie Christmas Day. Opierający się na defensywie i grze zespołowej Bulls pokonali rywali 95-78. Graczem meczu był bez wątpienia Taj Gibson, który zanotował 20 punktów i 8 zbiórek, a także dodał mnóstwo energii w poczynania Byków.

W obozie Bulls w double digits punktowało 6 zawodników. Oprócz wcześniej wspomnianego Gibsona byli to Mike Dunleavy (13 + 7 zbiórek), Carlos Boozer (14 + 6 zbiórek), Joakim Noah (10 + 8 zbiórek), Jimmy Butler (15 + 5 zbiórek i 4 asysty) i D.J. Augustin (13 + 5 asyst).

Nets skończyli mecz ze skutecznością 25/71 z gry, co daje nam 35.2%! Oczywiście, obrona Bulls miała przy tym znaczenie, ale Nets pudłowali mnóstwo rzutów, które normalnie powinni byli trafiać z zamkniętymi oczami. Jedynymi, którzy nie zawiedli byli Mirza Teletovic (17 punktów, 7/11 z gry), Reggie Evans (2 punkty, 13 zbiórek) i Deron Williams (18 punktów, 4 asysty). Inni gracze to był jeden wielki żart, wliczając w to 1/8 z gry Pierce’a, 1/11 z gry Blatche’a i skarpety Jasona Terry’ego.

BcWZ5nLCAAAlCja.png large

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Chicago Bulls
11-16 21 20 36 18 95
Brooklyn Nets
9-19 23 15 20 20 78

Przebieg spotkania

Na samym początku warto zaznaczyć, że w meczu nie grają czołowe postacie obu zespołów – Rose i Deng po stronie Bulls, dwie naczelne postaci ofensywy Byków. Po stronie Nets nie gra Andrei Kirilenko oraz najlepszy punktujący drużyny Brook Lopez. W skrócie to od początku nie zapowiadało się na ładny mecz i wynik odzwierciedla to czego się spodziewaliśmy. Było kilka ciekawych momentów i przebłysków w grze obu zespołów, ale sam mecz stał na przeciętnym poziomie. Do tego doszły wkurzające rękawki.

Lepszy początek w wykonaniu Nets, którzy wyszli na prowadzenie 11-6, a potem zrobili z tego 18-11 i z sukcesem zatrzymywali Bulls przy czym ich obrona wyglądała na prawdę dobrze. Wtedy Byki odpowiedziały serią 9-0 i wyszły na pierwsze prowadzenie w meczu. Wtedy jednak trójkę trafił świetnie dysponowany Deron Williams u którego po kontuzji nie widać już praktycznie śladu. Trafia po koźle i bardzo dobrze radzi sobie po zasłonach. Nie popełniał też głupich strat, co przydarzało się jego kolegom z drużyny jak i rywalom. Pierwszą kwartę kończymy z wynikiem 21-23 dla Nets.

Wszystko wyglądało w miarę dobrze po stronie Nets, ale na początku drugiej kwarty popełnili kilka bardzo głupich strat, pudłowali prawie wszystko, a jedynym plusem w ich grze był znakomity Reggie Evans, który po 10 minutach gry miał już 9 zbiórek. Swoje popisy na tablicach zaczął już w pierwszej kwarcie i niemiłosiernie ogrywał rywali.

Na szczęście dla Siatek, Bulls też się mylili i wynik cały czas kręcił się w okolicach remisu. Przez dłuższy czas nie działo się nic ciekawego, ale przy stanie 31-27 dla gospodarzy Taj Gibson skończył efektownie alley-oopa zagranego przez Noaha. Gibson wniósł tym samym sporo pozytywnej energii w poczynania Bulls, którzy zanotowali serię 10-0, a w jej trakcie Taj był absolutnie kluczową postacią. Po timeoucie jumper trafił Kirk Hinrich wyprowadzając Bulls na 8-punktowe prowadzenie. Od tamtego momentu coś jednak się zacięło. Deron Williams zdobył 7 oczek z rzędu i nadrobił niemal całą dotychczasową zaliczkę Byków. Połowę skończyliśmy z wynikiem 41-38 i Nets tylko swojemu liderowi zapewniają tak niewielką różnicę między oboma zespołami. Dość powiedzieć, że w samej drugiej kwarcie trafili 2/15!!! z gry i popełnili 6 strat! Gdyby Bulls mieli kogoś z pary Rose – Deng to już powinno tu być co najmniej +10. Nie możemy jednak pominąć tego, że obrona Bulls wyglądała przez całą drugą kwartę świetnie, ale Nets sami też są sobie winni, bo łatwych prób nie wykorzystywali, włączając w to spudłowany wsad Paula Pierce’a i nie trafiając żadnej próby z pomalowanego.


Trzecia kwarta zaczęła się od kolejnych pudeł z obu stron, ale Nets rozkręcili się za sprawą świetnego Mirzy Teletovica zdobywającego 10 punktów z rzędu dla Nets, trafiając dwie trójki po asystach Derona, dokładając floatera i ogrywając obrotem do linii końcowej Mike’a Dunleavy’ego. Nets znowu objęli prowadzenie, ale po chwili gorąca seria Teletovica się skończyła i Bulls znowu byli +4.

Po kolejnej przerwie Bulls zanotowali serię 7-0, zdobywając same proste punkty po wejściach na kosz. Obrona Nets w żadnym przypadku się nie popisała i najpierw pozwoliła na akcję 2+1 Jimmy’emu Butlerowi, a potem nie poradziła sobie w transition defense. Po następnym time-oucie Bulls zdobyli kolejne 5 punktów i w dalszym ciągu uciekali rywalom. Obrona Nets wyglądała fatalnie i pozwoliła w 3 kwarcie zdobyć rywalom 36 punktów! Atak gospodarzy zdobył ich tylko 20, ale przez całą kwartę również wyglądał bardzo słabo. W efekcie na koniec 3 kwarty mamy 77-58 i rozstrzygnięte spotkanie.

Nets jeszcze próbowali sprawiać jakiekolwiek pozory, że mogą powalczyć o zwycięstwo. Jednak ich gra zasługiwała jedynie na buczenie, które zafundowali fani w Barclays Center. Ogólnie wiele ciekawego się nie działo i ostatnią ćwiartkę oglądałem jednym okiem. Ale nie sposób było przeoczyć świetną postawę Taja Gibsona zdobywającego 10 punktów w krótkim odstępie czasu, wnoszącego dużo energii do gry Bulls i robiącego TAKIEGO WSADA:

Bulls 95 – 78 Nets

Box score

bullsnets

7 komentarzy

  1. dsds napisał(a):

    hahaha skarpety jasona…

    • Adrian696 napisał(a):

      fantastyczna decyzja Kidda – gdy w 3 q na rozpedzajace sie Byki wsytawił rezerwy i zorbiło sie z kilku punktów straty -19… brawo… PO jest Twoje… wodzu prowadz na Kowno

  2. Darkside napisał(a):

    Czapa Gibsona na Williamsie , miodzio :D

  3. wicek napisał(a):

    Znowu czepiam się tych koszulek. Rozumiem, że marketing to wymusza, ale jeśli liga dalej pójdzie tą drogą to niedługo na strojach pojawią się loga sponsorów. Co druga drużyna będzie miała Emirates na plecach ;) Drutex już sponsoruje Inter Mediolan to może do NBA też wkroczą. Już sobie wyobrazam Lebrona biegajacego w drutexie ;P

  4. bartol86 napisał(a):

    do koszulek juz sie wmiare przyzywczailem ale te skarpety to juz masakra xd wczoraj ogladalem mecz lakers miami i kilku zawodnikow lakers rowniez mialo te babcine skarpety

  5. wicek napisał(a):

    Dostali pod choinkę to wypadało choć raz założyć ;)

  6. saturn napisał(a):

    niech Bulls wreszcie wyślą Boozera na amnestie, a Denga na emigracje!!! Dajcie Gibsonowi grać regularnie, a stanie się czołowym PF w lidze. Zwyczajnie potrzebuje miejsca na rozwój.
    W miejsce tych dwóch bardzo drogich panów można by zbudować prawdziwą drużynę nie oglądając się specjalnie na Darka R. Tak zrobili w Indianie pod nieobecność Grangera i popatrzcie gdzie są.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *