Ciekawostki statystyczne (50)

BOSTON CELTICS 79:106 INDIANA PACERS

– W Indianie bez niespodzianki, kolejne zwycięstwo Pacers. Jeśli ktoś po dwóch porażkach z rzędu chciał w nich choć trochę zwątpić, Indiana ten i poprzedni mecz wygrała łącznie aż 60 punktami. To już 12. zwycięstwo różnicą min. 10 punktów, a piąte – różnicą 20 punktów. W obu tych kategoriach nikt w lidze nie jest lepszy.

– Kolejny świetny występ zanotował Paul George (24 pkt, 9-13 FG, 28 min), który zdobył aż 18 punktów w trzeciej kwarcie. Roy Hibbert w 26 minut gry zaliczył swoje dziewiąte double-double w tym sezonie, miał 15 punktów i 12 zbiórek. To nie fair, że do tak mocnych Pacers wrócił jeszcze Danny Granger, który w swoim drugim meczu po powrocie trafił 4 z 5 trójek i zdobył 12 punktów. Dla Celtics 13 punktów i 6 zbiórek zdobył Avery Bradley, po 11 punktów dołożyli Jeff Green i Courtney Lee.

– Najciekawszym wydarzeniem dotyczącego tego spotkania było zdecydowanie kolejne triple-double Lance’a Stephensona. Obrońca Pacers miał 12 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst, notując już trzecie TD w tym sezonie. To do niego należy 1/4 wszystkich triple-double zaliczonych w obecnych rozgrywkach. Żaden inny gracz w lidze nie ma więcej niż jednego. Ostatnim graczem Indiany, który w jednym sezonie miał aż trzykrotnie 10/10/10, był Detlef Schrempf (1992/93). Co ciekawe, dla Stephensona to już drugie w tym sezonie triple-double zanotowane w meczu z Bostonem. Nikt nie miał przeciwko Celtics dwóch TD w jednym sezonie od rozgrywek 2006/07 i Kevina Garnetta, rozgrywającego swój ostatni sezon w Minnesocie przed przybyciem właśnie do Bostonu.

TORONTO RAPTORS 104:98 OKLAHOMA CITY THUNDER

– Raptors wygrali swój czwarty kolejny wyjazd (po raz pierwszy od 2002 roku), ale przede wszystkim zostali pierwszą drużyną, której udało się w tym sezonie zdobyć Chesapeake Energy Arena. Tak, Thunder wreszcie przegrali w Oklahomie. Do historii przeszła więc trwająca od początku sezonu seria 13 zwycięstw na własnym parkiecie. Jedna porażka i Oklahoma nie jest już najlepszą drużyną bilansem w lidze, spadli za Blazers (23-5) i są na równi z Pacers (22-5). Nie ma już w NBA teamu, który nie przegrał żadnego meczu u siebie.

– Thunder trafili aż 35 z 36 rzutów wolnych, ale nie udało się tym nadrobić 37% skuteczności z gry i 19 popełnionych strat. Tylko dwóch graczy Oklahomy przekroczyło próg 10 punktów – chodzi oczywiście o Russella Westbrooka (27 pkt, 9 zb, 5 ast, 5 TO, 8-17 FG, 10-11 FT) i Kevina Duranta (24 pkt, 8 zb, 5-16 FG, 12-12 FT), którzy jednak również śrubowali swoje dorobki punktowe głównie rzutami wolnymi, mając dość słabą skuteczność z gry. Co jednak powiecie na 1-11 FG Reggiego Jacksona (7 pkt, 4 zb, 5 ast)?

– Ten mecz był dość ubogi w punkty zdobyte w pomalowanym, Raptors wygrali tą statystykę 38-28. Amir Johnson miał 17 punktów (7-11 FG) i 13 zbiórek, Jonas Valanciunas dołożył 13 i 6. Kyle Lowry wykręcił 22/7/9/4, DeMar DeRozan zdobył 17 punktów, choć trafił tylko 7 z 20 rzutów, John Salmons rzucił 14 punktów, a Terrence Ross – tylko sześć przy 10 oddanych rzutach.

– W ciągu ostatnich pięciu sezonów Thunder wygrali u siebie 69 z 80 meczów przeciwko drużynom z ujemnym bilansem.

MINNESOTA TIMBERWOLVES 116:120 LOS ANGELES CLIPPERS OT

– Clippers wygrali piąty mecz z rzędu i gonią to Top 3 Konferencji Zachodniej. Dziś po świetnym meczu pokonali Timberwolves, zwycieżając z nimi w ósmym kolejnym pojedynku. To ich najdłuższa seria zwycięstw przeciwko jednej drużynie.

– Mimo porażki Minnesoty królem tego meczu ze swoimi cyferkami był Kevin Love, który miał 45 punktów (15-23 FG, 13-15 FT), 19 zbiórek i 6 asyst. Taka linijka robi wrażenie, nawet jeśli Wilki ostatecznie przegrały. Od 40 lat tylko dwóch graczy przed nim notowało 45/19/6, jako ostatni sztuki tej dokonał Hakeem Olajuwon (1996), a wcześniej dwukrotnie, w latach 1975 i 1976, podobne statystyki notował Bob McAdoo. Zabierzmy asysty i dołóżmy świetną skuteczność z gry – w ciągu ostatnich 28 lat tylko Shaquille O’Neal, Dwight Howard i Hakeem notowali 45/19 przy 65% z gry.

– Timberwolves dostali również 34 punkty (rekord kariery) od Nikoli Pekovicia, który trafił 16 z 28 rzutów z gry i zebrał 14 piłek, z czego 8 w ataku. Wilkom nie po raz pierwszy do wygranej zabrakło naprawdę niewiele (0-7 w meczach rozstrzygniętych max. 4 punktami). Kevin Martin zanotował 16/7/4, ale popełnił aż 6 strat, w tym tę kluczową, po której Clippers doprowadzili do dogrywki. JJ Barea miał 12 punktów (4-11 FG), Ricky Rubio – zero (12 asyst).

– Mimo gorszych statystyk z pojedynku czołowych silnych skrzydłowych ligi zwycięsko wyszedł Blake Griffin, który zdobył 32 punkty (11-20 FG, 10-11 FT), zebrał 10 piłek i 4 kolejne przechwycił. Jamal Crawford zdobył 22 punkty, a Clippers są 5-0, odkąd przesunęli go do pierwszej piątki. Inny fajny bilans – są 12-1, gdy Jared Dudley zdobywa przynajmniej 15 punktów. Dokładnie tyle miał dzisiaj (6-14 FG, 1-7 3pt, 4 stl). Chris Paul był nieskuteczny (6-19 FG, 0-5 3pt), ale swoje 19/6/13 zaliczył. 18 punktów (8-12 FG) z ławki dołożył Darren Collison, a DeAndre Jordan miał 17 zbiórek, w tym aż 9 w ataku.

Najlepsi

punkty: Love (45)

zbiórki: Love (19)

asysty: Paul (13)

przechwyty: Griffin, Lowry, Dudley (4)

bloki: Hibbert (3)

straty: Durant, Martin (6)

3pt: Ja. Crawford, Granger (4)

FT: Love (13)

minuty: Peković (46:09)

Enbiejowy typer: 2/3, w sezonie 246/405

 

Najlepsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia! Wszystkiego enbiejowego!

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *