Spurs nie znaleźli sposobu na Griffina i Paula

23-punktowa wygrana nad San Antonio Spurs jest rekordowym osiągnięciem w historii Clippers. Prowadzeni przez duet Griffin – Paul miejscowi nie pozostawili SAS złudzeń kto był tego wieczora lepszy podkręcając tempo w ostatniej kwarcie.

Griffin zakończył wieczór z 27 punktami i 9 zbiórkami, a Paul uzbierał 23 punkty, 8 zbiórek i 7 asyst. Jakby tego było mało, w sumie trafili aż 16 z 27 oddanych rzutów (59%).

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 19-5 28 21 21 22 92
Los Angeles Clippers 17-9 21 34 23 37 115

Wnioski ze spotkania

  • Trafiający z półdystansu i z linii rzutów wolnych Griffin jest kluczem do wygranych Clippers
    • Grając przeciwko LAC trzeba postanowić jaki rodzaj obrony się wykorzysta. Domyślnie wiele drużyn (w tym także Spurs) wolą blokować wejścia pod kosz (nawet kosztem podwojeń i przekazywań odpuszczając obwód). W tej sytuacji tacy gracze jak Blake Griffin często kończą wolni na 5-6 metrze. Jeszcze sezon temu skrzydłowy miał wielkie problemy z tym rzutem i był niesamowicie nieregularny. Teraz widać, że praca na treningach zaczyna się spłacać. Griffin mniej się waha, częściej rzuca automatycznie i choć nie jest to piękny jumper (estetyka na poziomie rzutu Duncana), to co najważniejsze – coraz częściej wpada. Mając w tej sytuacji do dyspozycji wchodzących pod kosz Paula i Crawforda, rozciągającego grę Dudley’a lub Greena, walczącego pod koszem Jordana i Griffina który nie boi się ani rzutu, ani wejścia, ani faulu rywala (wczoraj 11/15 z linii rzutów wolnych) zaczynamy rozumieć dlaczego Clippers ostatnio wygrywają.
  • LAC grają zrywami
    • Drużyna Riversa ma momenty, w których wygląda jak skład z szansą na pierścienie. Tak było choćby w czasie niesamowitego zrywu w drugiej kwarcie, gdy zdobyli kolejne 19 oczek i ze straty wyszli na zdecydowane prowadzenie. Tak też było w ostatniej odsłonie gdy w kilka minut z 82-86 zrobili 86-106. Trenerzy lubią takie szarpnięcia, ale jeszcze bardziej lubią stabilną grę swojego zespołu. Kluczem w tym przypadku jest tempo gry. Gdy Clippers grają szybko to wszystko przychodzi im zdecydowanie łatwiej. Paul i tak sobie poradzi, a pozostali gracze nakręcają się gdy mogą biegać i dzielić się piłką. To od razu ma przełożenie na grę w obronie, a o tym że to jest efektywne świadczy choćby to, że tak doświadczona ekipa jak Spurs nie potrafiła sobie z tym poradzić. Rivers to widzi i wymusza na swoich graczach. Jeżeli będzie w tym konsekwentny to LAC dalej będą się wspinać w tabeli. Pytanie tylko, co się stanie gdy dojdzie do PO i więcej gry będzie opierało się na ustawionych akcjach.
  • Tony Parker przespał mecz na szczycie
    • By wygrywać przeciwko zespołom z czołówki Tony Parker musi bardziej dominować. Po kilku minutach spotkania wydawało się, że czeka nas fantastyczna batalia między rozgrywającymi. Okazało się, że później błyszczał już tylko jeden. Paul zdecydowanie przyćmił Francuza, który oddał w sumie zaledwie 8 rzutów (mniej niż Timmy, Kawhi, Manu i Marco, a na podobnym poziomie co Diaw i Mills). Widząc jego pasywność i problemy (zaliczył nawet airball z linii rzutów wolnych) Popovich nie zastanawiał się zbyt wiele i mocno obciął jego minuty (zagrał tylko 28 minut – opuścił plac w trzeciej kwarcie po tym jak zderzył się kolanami z Hollinsem). W kolejnym meczu spodziewam się odbicia (znając SAS to może być DNP żeby upewnić się, że jest w pełni zdrowy), ale przeciwko Bledsoe nie będzie wcale łatwiej.
  • Manu Ginobili jest najlepszym rezerwowym ligi
    • Do niedawna wyścig był jeszcze wyrównany. W Kings był Isaiah Thomas, w Clippers – Crawford, a w Pelicans Ryan Anderson. Ostatnio cała trójka trafiła do podstawowych piątek i w tej sytuacji grono kandydatów zawężyło się do Ginobiliego i Reggiego Jacksona (Thunder). Jak dla mnie w tej sytuacji wybór jest prosty – Manu jest w 2013/2014 niesamowity. Średnio wykręca 10.8 ppg, 4.7 apg i 3.6 apg – nie rzuca na kolana? Zobaczcie proszę na to jaki on ma wpływ na grę Spurs. Praktycznie każdej nocy to on sprawia, że zmiennicy Popovicha budują przewagę. Gdy jest na boisku zespół ma współczynnik +/- wynoszący +7.9. To dokładnie tyle ile ma LaMarcus Aldridge i więcej niż np. LeBron James (+4.3; dla porównania Paul George ma +10.3).
  • Powrót Stephena Jacksona
    • Wiele osób zastanawiało się czy po zwolnieniu ze Spurs S-Jax jeszcze znajdzie dla siebie klub w NBA. Clippers postanowili zaryzykować i na razie im się to opłaca. Stephen daje im twardość (bliższą do tego co było kiedyś w NBA – gdy Jackson mówi, że cię walnie, to cię walnie), doświadczenie i dodatkową opcję do rozciągania gry. Wczoraj trafił 3/5 z gry i zakończył mecz z 6 punktami by po nim być bardzo ciepło pożegnanym przez Gregga Popovicha (dawno nie widziałem go tak uśmiechniętego po porażce jak wtedy gdy podszedł do niego S-Jax) i Tima Duncana.
  • Statystyki:
    • 11/23 (47.8%) – taką skuteczność z dystansu mieli Clippers
    • 21 : 35 – stosunek wykonowanych rzutów wolnych na korzyść LAC
  • Statystyka spotkania:
    • 22 – liczba strat San Antonio Spurs, którą miejscowy przekuli w aż 37 punktów

Boxscore

Spurs: Duncan 17 (11zb, 5ast), Leonard 12 (8zb), Splitter 2, Parker 8 (6ast), Green 7, a także Ayres 2, Bonner 0, Diaw 9, Mills 8, Joseph 4, Ginobili 16, Belinelli 7

Clippers: Griffin 27 (9zb), Dudley 14 (7zb), Jorden 7 (11zb), Paul 23 (8zb, 7ast), Crawford 17, a także Jamison 0, Jackson 6, Hollins 0, Collison 10, Green 11

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *