Jackson i Ibaka przerwali passę Spurs

Fantastyczna dyspozycja Reggiego Jacksona (23 punkty, 10/14 z gry) przyczyniła się do przerwania passy kolejnych wygranych San Antonio Spurs. Podopieczni Scotta Brooksa tym samym umocnili się na trzecim miejscu w tabeli zachodu i już wkrótce będą pewnie atakować PTB i SAS.

Poza Jacksonem na wyróżnienie zasługuje Serge Ibaka, który nie tylko uzbierał 17 punktów i 11 zbiórek, ale także odpowiadał za obronę OKC w pomalowanym i straszył blokami (5).

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 13-2 21 25 15 27 88
Oklahoma City Thunder 10-3 19 24 25 26 94

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta rozpoczęła się od kilku ofensywnych zbiórek wysokich Spurs, którzy jednak nie przekładali dobrych pozycji na punkty. Goście nie potrafili również wykorzystać wielu otwartych rzutów z dystansu (zwłaszcza Green) i gdyby nie nieskuteczność Westbrooka to już po kilku minutach by zdecydowanie przegrywali.

Podobać się mogli za to Parker walczący z Sefoloshą i Leonard, który nie tylko był aktywny w ataku, ale także miał niezwykle istotne zadanie w obronie – pilnowanie Kevina Duranta. 

Po tym jak SAS odskoczyli na 6 punktów przebudzili się rezerwowi OKC (Adams, Lamb i Jackson). Zmniejszyli straty i dzięki ich postawie przed drugą kwartą było tylko 21-19.

Wracając jeszcze do wątku zmienników trenera Brooksa to cała trójka równie dobrze pokazywała się w kolejnych 12 minutach. Adams odpowiadał za bardzo dobre zasłony i nie dziwi, że odbiera coraz więcej minut Perkinsowi. Jackson był niezwykle skuteczny i grał świetnie po dryblingu. Lamb tymczasem dobrze wkomponował się w zespół jako młodsza wersja Kevina Martina. Dodatkowo nie jest tylko zawodnikiem catch-and-shoot, ale potrafi także trafić po zwodzie.

Atrakcją drugiej kwarty była mini-wojna Fishera z sędziami. Weteran w 3.5 minuty gry złapał 4 faule w większości próbując przebijać się przez zasłony.

Kolejnym wydarzeniem był strzelecki pojedynek Leonarda z Durantem i co ciekawe ten pierwszy wychodził z niej zwycięsko. W krótkim czasie zaliczył dwa wsady, rzut z wyskoku i layup, a mimo naporu OKC, Spurs wciąż utrzymywali minimalną przewagę i przed zmianą stron tablica wskazywała 46-43.

W trzeciej kwarcie Thunder ewidentnie poprawili obronę i sprawili, że Spurs mieli wielkie problemy ze zdobywaniem punktów. Kluczowe w tym przypadku były dwa czynniki. Pierwszym była obecność w pomalowanym Serge’a Ibaki, który nie tylko blokował (5 razy), ale także każdorazowo straszył wchodzących pod kosz i zmuszał ich do cyrkowych rzutów, a to jak wiadomo obniża skuteczność. Drugim natomiast były niecelne rzuty z dystansu gości (tylko 7/27 w całym meczu).

Wśród miejscowych szalał Jackson, który szybko ustanowił swój nowy punktowy rekord sezonu i wyrównał rekord kariery. Spurs mieli jednak jeszcze swoje szanse. Po tym jak trafili Splitter, Mills (z dystansu) i Belinelli na tablicy w czwartej kwarcie było już tylko 76-79.

Thunder potrafili w tej sytuacji lepiej utrzymać nerwy na wodzy i po kilku nieudanych akcjach z obu stron zapunktował Ibaka i Jackson, a skompletowanie przez Duranta akcji 2+1 sprawiło, że znów gospodarze mieli bezpieczny dystans.

Po takim ciosie SAS już nie potrafili się podnieść i ponieśli drugą porażkę w sezonie.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/74pNtzOOzDY]

Boxscore

Spurs: Duncan 11 (8zb), Leonard 14 (10zb), Splitter 6 (9zb), Parker 16 (7ast), Green 4, a także Ayres 0, Bonner 0, Diaw 10, Mills 9, Joseph 0, Ginobili 12, Belinelli 6

Thunder: Ibaka 17 (11zb, 5bl), Durant 24 (13zb), Perkins 2, Westbrook 6 (8ast), Sefolosha 6 (7zb), a także Collison 0, Adams 2, Jackson 23, Fisher 2, Lamb 12

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *